Tryb ciemnyLogowanieRejestracja
Dowcip.NET
KategorieLosujDodaj

W restauracji, w wielkim przemysłowym mieście

W restauracji, w wielkim przemysłowym mieście, toczy się w żydowskim towarzystwie dyskusja na temat małżeństwa.
- Małżeństwo to instytucja zdrowotna - mówi lekarz.
- Małżeństwo to mniejsze zło - zauważa prawnik.
Młody student twierdzi z zachwytem:
- Małżeństwo to przecież spokojna przystań, na której spotykają się dwa okręty.
Milczący dotychczas szef restauracji wzdycha głęboko:
- Niestety, niektórzy natknęli się na okręt wojenny!
1534

Dowcip #13823. W restauracji, w wielkim przemysłowym mieście w kategorii: Śmieszne żarty o lekarzach, Śmieszne kawały o prawnikach, Dowcipy o studentach, Humor o Żydach, Śmieszne żarty o małżeństwie.

Na dworcu w Warszawie spotykają się dwaj konkurujący ze sobą żydowscy handlarze drewnem.
- Gdzie jedziesz?
- Do Łodzi.
- Jak mówisz, że do Łodzi, to znaczy że do Lwowa. Przypadkiem wiem jednak, że faktycznie jedziesz do Łodzi. Pytam się więc ciebie: Po co kłamiesz?
413

Dowcip #13824. Na dworcu w Warszawie spotykają się dwaj konkurujący ze sobą żydowscy w kategorii: Żarty o Żydach, Kawały o podróżach, Żarty o sprzedawcach.

Spotykają się dwaj starsi Żydzi .
- Mosze Nissenbaum umarł. Idziesz na pogrzeb?
- Czemu mam iść? On na mój przyjdzie?
1043

Dowcip #13825. Spotykają się dwaj starsi Żydzi . w kategorii: Śmieszne kawały o Żydach, Dowcipy o pogrzebie.

Pewien stary żydowski swat zapoznał kiedyś młodego człowieka z wielce urodziwą panną, która to panna bardzo mu się spodobała. Młody zaprosił ją więc do kawiarni, a potem do teatru. Na drugi dzień rano któryś z przyjaciół zapytał go, kim jest dla niego owa niewiasta, z którą widziano go poprzedniego wieczora. Młody człowiek oświadczył z dumą, że jest to jego narzeczona. Jego przyjaciel zaczął się śmiać, że chyba zwariował, albowiem z ową niewiastą żyło już pół miasta. Zrozpaczony młody człowiek udał się z pretensjami do swata. Swat wysłuchał go uważnie, po czym, wcale nie zbity z pantałyku, stwierdził autorytatywnie: - Tyż mi miasto! Tylko pięć tysięcy mieszkańców.
310

Dowcip #13826. Pewien stary żydowski swat zapoznał kiedyś młodego człowieka z wielce w kategorii: Kawały o facetach, Żarty o kobietach, Dowcipy o Żydach.

Staremu Żydowi Saulowi przyszło umierać. Żal mu było wielce zostawiać na świecie małego jeszcze syna, który dopiero co nauczył się chodzić. Saul posłał więc po rabina, a kiedy ten przyszedł, pożalił mu się na swój los:
- Rabbi, umrę i nawet nie będę wiedział na kogo wyrośnie mój syn.
Rabin na to:
- Jest na to rada, panie Saul. Połóż pan na stoliku w pustym pokoju butelkę wódki, pieniądze i Torę. Wpuść syna do pokoju i bacz uważnie, czego się dotknie. Jeśli wódki, znaczy wyrośnie na hulakę i pijaka. Jeżeli pieniędzy - wyrośnie na człowieka z głową do interesu i majątku się dorobi. Jeżeli zaś weźmie Torę - na męża bogobojnego i świętego się zapowiada.
Saul uczynił wszystko według słów rabina. Chłopczyk wszedł do pokoju i zgarnął wszystkie trzy rzeczy na raz w swoje objęcia. Zafrasowany Saul posłał znowu po rabina. Kiedy ten nadszedł Saul opowiedział mu wszystko i zapytał:
- Co ty na to, rebe? Na kogo wyrośnie mój syn, skoro dotknął się i wódki i pieniędzy i Tory?
Rabin na to:
- Aj, to z niego na pewno będzie katolicki ksiądz!
03

Dowcip #13827. Staremu Żydowi Saulowi przyszło umierać. w kategorii: Dowcipy o alkoholu, Humor o duchownych, Śmieszne żarty o pieniądzach, Humor o Żydach, Śmieszne dowcipy o synu, Dowcipy o tacie.

- Panie Lippa! - oburza się bankier. - Jak pan śmie oświadczać się mojej córce?! Pan nie masz ani interesu ani pieniędzy, ani nawet posady!
- Tak... Ale mam widoki.
- Co? Widoki? W takim razie panu potrzebna lornetka, a nie moja córka!
04

Dowcip #13828. - Panie Lippa! - oburza się bankier. w kategorii: Dowcipy o facetach, Dowcipy o pieniądzach, Humor o córkach, Dowcipy o tacie, Śmieszne dowcipy o bankierach.

Dziełko Tuwima:
NOC POŚLUBNA
Osoby: Mąż i Żona
(Mąż i Żona. Skromna, ale odświętnie sprzątnięta sypialnia w małym mieszkaniu drobnomieszczańskim. Przez chwilę pusta, potem wchodzi Żona w welonie, białej sukni, za nią zawstydzony Mąż).
ŻONA: I oto nasze gniazdko, drogi Izaaku. Daj Boże, żebyśmy byli w nim szczęśliwi.
MĄŻ: Dlaczego nie? Daj Boże. (siada w kapeluszu przy stole, patrzy nieruchomo w jeden punkt)
ŻONA: Co coś tak jestem smutny, Izaaku?
MĄŻ: Smutny? Nie. Dlaczego smutny? Trochę zmęczony, trochę piłem.
ŻONA: Ale ty nie będziesz pić, prawda, Izaaku? No, obiecaj żonce?
MĄŻ: Mogę nie pić. Dlaczego nie? Proszę cię usiadaj.
ŻONA: I tak będziemy siedzieć?
MĄŻ: Można siedzieć, można pochodzić. Wszystko jedno.
ŻONA: Oczutki moje. Nosek kochany. Kochasz swoją Dorcię?
MĄŻ: (uśmiecha się zawstydzony) Co za pytanie. Naturalnie. Dlaczego nie?
ŻONA: Wiesz co? Ja tak myślę, że my sobie urządzimy piękne życie. Wiadomo ci wszak, iż na inteligencji mnie nie zbywa, więc ja chciałam i ciebie wciągnąć w wyższe zainteresowania.
MĄŻ: Dlaczego nie? Jak będę miał czas. Jutro nie mogę. Muszę skończyć frak dla Szmulsona... Tu z przeciwka, spodnie prasować.
ŻONA: Miły dzieciaku. Lubię cię za tę prostotę. Pocałuj swoją panią. Mocniej. Jeszcze mocniej. I już odchodzisz?
MĄŻ: Ja nie odchodzę. Ja tu mieszkam.
ŻONA: Ale przytul. To przecież nasza noc poślubna. Gody.
MĄŻ: (chce wstać) Sodowa, czy zwyczajna?
ŻONA: Nie. Nie wody. Gody weselne, mówię.
MĄŻ: A u Szpilcwajga to muszę być o ósmej rano mierzyć.
ŻONA: Niedobryś Izaaku. Mógłbyś wszak o tym dziś nie myśleć.
MĄŻ: Dlaczego nie? To o czym ja mam myśleć? Krawiec jestem, to mój fach, a Szpilcwajg klient.
ŻONA: Wiesz, czytałam ongiś pewne dzieło ”Miłość w naturze”. Tam właśnie opowiedziano jaka to potęga. Opowiedziano i o zbliżeniu ciał, o misterium powiedziano.
MĄŻ: Czy ja mogę się zbliżyć do misterium? Ja muszę szyć, żeby żyć. To jak twój tatunio ma dać dwa tysiące złotych, to będę mógł kupić parę sztuk towaru i spłacić Cukiersteina dług. Co ja więcej wiem? .
ŻONA: Nie wiesz, co kochać znaczy?
MĄŻ: Dlaczego, nie wiem? Wiem. Ja bardzo lubię kochać.
ŻONA: No to chodź. Chodź. Weź mnie wszak raz w swoje ramiona.
MĄŻ: I to jeszcze tatunio powiedział, że da mieszkanie na Solnej to pracownię można większą zrobić. To wziąłbym dwa czeladniki. Dlaczego nie? Zaraz obstalunki więcej, i wszystko.
ŻONA: Przestań, Izaaku. Tutaj mnie kochaj, tutaj w naszym gniazdku. Ty tatuniowi nie wierz. Ty nie znasz tatunia. Żadnego mieszkania na Solnej nie będzie. Chodź, pocałuj mnie w usta, jedyny.
MĄŻ: Nie może być, żeby nie było na Solnej. Tatunio obiecał. A jak ja oddawałem swoją krawiecką pracownię na naszą sypialnię, to ja w kuchni muszę szyć. To ja nie mogę.
ŻONA: Pocałuj wszakże. Ale nie... czekaj Izaaku. Ja muszę ci coś wyznać. Ja jestem zbytnio uczciwa, ażebym nie wyznała tobie. Mężusiu słuchaj.
MĄŻ: Gdzie ja się w kuchni podzieję? Dlaczego? Jak się już zakochałem w panienkę, co ma 41 lat, to dlaczego ja mam w kuchni?
ŻONA: Izaaku, nie rań moje serce z tą chronologią. Ja ci coś chcę wszak oświadczyć - ja byłam niegdyś uwiedzioną. Ale to było wbrew, nawet w obie brwi mojej woli to był brutalny gwałt, Izaaku. Lecz ty mi wybaczysz wszak.
MĄŻ: Dlaczego nie? Wybaczyć mogę, ale to nie jest przyjemne. Dorcia, kto to był?
ŻONA: Nie wiem, .Izaaku. Tatunio go szuka. Trzech już ma. Wybacz.
MĄŻ: Ich to tatunio szuka. A jak mnie miał dać pięćset złotych zaliczki, to mnie oszukał. No, ale przecież te dwa tysiące złotych to da: Obiecał. To kupię parę sztuk towaru i Cukiersteina spłacę.
ŻONA: Nie martw się, nie trap, mój jedyny ty. Zaczniemy nowe piękne życie. Czy lubisz dzieci, Izaaku?
MĄŻ: Dlaczego nie? Bez dzieci smutno. Dzieci się śmieją, to jest wesoło.
ŻONA: Więc posłuchaj żoneczki, kochanie. Dzieci przyjadą. Teraz, kiedy już mamy gniazdko, będziemy z dziećmi razem. Napiszę.
MĄŻ: Które dzieci, Dorciu?
ŻONA: Wybaczyłeś mi już przecież, że nie jestem wszak panienka. Wypij kielich goryczy do dna u cioci są moje dzieci, trzy dziewczynki, Izaaku, i chłopczyk jeden.
MĄŻ: Dlaczego nie? Niech przyjadą. Ale to nie jest dobrze. To jest nawet bardzo niedobrze. Tutaj będą te dzieci? A kto ich da jeść?
ŻONA: Jeżeli na nas dwojga starczy, Izaaku, to i dla sześciorga się znajdzie kąsek.
MĄŻ: Może się znajdzie, może nie. Skąd ja wiem? Ale to bardzo nieprzyjemne, że ja w kuchni, a cztery dzieci przyjdą. Jak ja już się zakochałem w panienkę, co ma 41 lat, to jeszcze na jej cudze dzieci harować? Ale: trudno, Dorcia. Co robić?
ŻONA: A teraz wszystko twoje. Całuj, pieść. Weź mnie, Izaaku.
MĄŻ: Dlaczego nie? Mogę wziąć. Jak tatunio da te dwa tysiące i zapłacę Cukiersteina, i towar kupię, to będzie lżej. Dzieci też coś potrzebują. A kiedy tatunio da, Dorcia?
ŻONA: Nie mów o tym - ja jestem cała twoja ja tak płonę - a ty o jakichś pieniądzach. Ty w ogóle przestań o tym myśleć. Ty nie znasz tatunia. Obiecał, ale nie da. Nie licz na to, Izaaku. Noc jest nasza. Chodź.
MĄŻ: (osłupiały po pauzie) Nie da? Dlaczego nie da? Zakochałem się w panienkę czterdzieści jeden lat i na Solnej nie będzie mieszkania, i ja muszę w kuchni, i cztery dzieci przyjadą, i jeszcze dwa tysiące tyż nie da? I nie zapłacę Cukiersteina? I towaru nie kupię? To co ja mam robić, Dorcia? (płacze)
ŻONA: Tutaj masz iść, Izaaku, całować, tulić, objąć zaczniemy nowe, piękne życie. Pójdź.
MĄŻ: (zdejmuje smoking, pólkoszulek, zostaje w kapeluszu, rozbiera się w dalszym ciągu i mówi przez łzy) Dlaczego nie? Już idę. Tylko pamiętaj obudź mnie przed siódmą ... Muszę spodnie z przeciwka wyprasować i o ósmej być u Szpilcwajga.
15

Dowcip #13829. Dziełko Tuwima w kategorii: Humor o mężu i żonie, Śmieszne żarty o mężu, Humor o żonie, Dowcipy o nocy poślubnej.

Siedzi Żydówka na ławce w parku, a w piaskownicy bawią się jej mali synkowie. Dosiada się druga pani i mówi:
- Jakie ładne dzieci, ile maja latek?
A mama na to z wyniosłą mina:
- Sędzia ma trzy latka, a mecenas dwa.
05

Dowcip #13830. Siedzi Żydówka na ławce w parku w kategorii: Dowcipy o dzieciach, Śmieszne dowcipy o Żydach, Dowcipy o mamie.

Icek z żoną Chaną w piękne sobotnie popołudnie wybierają się na piknik za miasto. Jest upał, więc siadają w cieniu rozłożystego drzewa. Nagle Chana zrywa się z krzykiem.
- Icek, ratuj!
- Co się stało?
- Mrówki mnie jedzą!
A Icek patrzy na swoją brzydką małżonkę i mówi wzdychając:
- Aj, aj, aj! Do czegóż to głód może doprowadzić!
39

Dowcip #13831. Icek z żoną Chaną w piękne sobotnie popołudnie wybierają się na w kategorii: Śmieszne żarty o mężu i żonie, Humor o mężu, Dowcipy o Żydach, Śmieszne kawały o żonie, Śmieszne kawały o mrówkach.

Stary Żyd został przyjęty do katolickiego szpitala, gdzie pielęgniarkami były siostry zakonne. Jedna z nich wypełniała kartę faceta i zapytała, kto będzie płacił rachunek za niego.
- Nie mam pieniędzy - mówi Żyd.
- Ma pan jakąś rodzinę?
- Mam siostrę, która zmieniła wiarę i została siostrą zakonną, więc jest starą panną.
- Musi pan wiedzieć, że nie jesteśmy starymi pannami. Jesteśmy zaślubione z Chrystusem!
- W takim razie - mówi Żyd - Poślijcie rachunek do mojego szwagra!
1029

Dowcip #13832. Stary Żyd został przyjęty do katolickiego szpitala w kategorii: Śmieszne dowcipy o zakonnicach, Śmieszne dowcipy o Żydach, Śmieszne dowcipy o szpitalu.




Przydatne zasoby» Darmowe ogłoszenia sprzedaży domu» Samochody osobowe ogłoszenia motoryzacyjne» Wyliczanki odliczanki» Słownik rymów rzeczowniki» Opiekunka do dzieci» Internetowy słownik antonimów języka polskiego» Internetowy słownik synonimów języka polskiego» Tłumacz alfabetu Morse'a» Następna zmiana czasu» Odmiana przez przypadki imion» Odpowiedzi krzyżówkowe» Stopniowanie przysłówków i przymiotników online» Zagadki z odpowiedziami do druku dla dzieci
 » Regulamin» Kontakt

najlepsze dowcipynajlepsze kawałynajlepsze żartynajlepszy humor Dowcip.NET © LocaHost