Dowcipy o taksówkarzach
Jedzie facet taksówką i chwyta taksówkarza za ramię żeby powiedzieć mu gdzie ma się zatrzymać. Nagle ten wpada w poślizg ledwo wyhamował, a pasażer go pyta:
- Panie, co pan taki nerwowy?
- Ja tu dopiero pierwszy dzień, tak to robiłem w zakładzie pogrzebowym.
- Panie, co pan taki nerwowy?
- Ja tu dopiero pierwszy dzień, tak to robiłem w zakładzie pogrzebowym.
719
Dowcip #26187. Jedzie facet taksówką i chwyta taksówkarza za ramię żeby powiedzieć w kategorii: „Śmieszne żarty o taksówkarzach”.
Taksówkarz cofając uderzył w stojący na chodniku wózek z owocami. Już po chwili pojawił się policjant i spisuje taksiarza...
- Nazwisko?
- Jan Kowalski.
- O, to takie jak moje... Skąd Pan pochodzi?
- Warszawa.
- To tak jak ja...
Policjant zatrzymał długopis w powietrzu i mówi:
- Poczekaj chwilę, zaraz wrócę i pogadamy o rodzinnych okolicach, ale muszę najpierw spisać tego gościa, który wjechał Ci w tyłek swoim wózkiem...
- Nazwisko?
- Jan Kowalski.
- O, to takie jak moje... Skąd Pan pochodzi?
- Warszawa.
- To tak jak ja...
Policjant zatrzymał długopis w powietrzu i mówi:
- Poczekaj chwilę, zaraz wrócę i pogadamy o rodzinnych okolicach, ale muszę najpierw spisać tego gościa, który wjechał Ci w tyłek swoim wózkiem...
310
Dowcip #33008. Taksówkarz cofając uderzył w stojący na chodniku wózek z owocami. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o taksówkarzach”.
Po ulicach miasta z wielką prędkością jedzie taksówka. Pasażer, pobielały ze strachu, siedzi na fotelu obok kierowcy i wpina palce w tapicerkę
- Bracie, nie stresuj się, ja też nie chce trafić znowu do szpitala. - zagaja kierowca, całkiem wyluzowany.
- A bardzo ucierpiałeś w poprzednim wypadku?
- Wypadku? Człowieku, ja z psychiatryka wieję...
- Bracie, nie stresuj się, ja też nie chce trafić znowu do szpitala. - zagaja kierowca, całkiem wyluzowany.
- A bardzo ucierpiałeś w poprzednim wypadku?
- Wypadku? Człowieku, ja z psychiatryka wieję...
221
Dowcip #32869. Po ulicach miasta z wielką prędkością jedzie taksówka. w kategorii: „Dowcipy o taksówkarzach”.
W zapyziałym amerykańskim miasteczku o drugiej w nocy dobija się ktoś do drzwi miejscowego lekarza. Ten zaspany otwiera. Na progu stoi nieznajomy i pyta:
- Ile trzeba zapłacić za odwiedziny chorego około siedmiu mil stąd?
- Piętnaście dolarów.
- Świetnie, zatem jedziemy.
Lekarz ubiera się, bierze torbę, bierze samochód, jadą. Gdy dotarli na miejsce nieznajomy wyciąga piętnaście baksów.
- Proszę.
- A gdzie pacjent?
- E tam, pacjent. W tej dziurze w środku nocy po prostu nie da się znaleźć żadnej taksówki.
- Ile trzeba zapłacić za odwiedziny chorego około siedmiu mil stąd?
- Piętnaście dolarów.
- Świetnie, zatem jedziemy.
Lekarz ubiera się, bierze torbę, bierze samochód, jadą. Gdy dotarli na miejsce nieznajomy wyciąga piętnaście baksów.
- Proszę.
- A gdzie pacjent?
- E tam, pacjent. W tej dziurze w środku nocy po prostu nie da się znaleźć żadnej taksówki.
316
Dowcip #32140. W zapyziałym amerykańskim miasteczku o drugiej w nocy dobija się ktoś w kategorii: „Śmieszne dowcipy o taksówkarzach”.
Do taksówki, w której siedzi trochę znudzony i zaspany kierowca, wpada dresiarz:
- Napie*dalaj na Mickiewicza ... - wrzeszczy.
Wyrwany z zadumy taksówkarz po chwili odpowiada:
- Jeb*ny Mickiewicz, takie chu*owe wiersze pisał. A Pana Tadeusza to już całkiem.
- Napie*dalaj na Mickiewicza ... - wrzeszczy.
Wyrwany z zadumy taksówkarz po chwili odpowiada:
- Jeb*ny Mickiewicz, takie chu*owe wiersze pisał. A Pana Tadeusza to już całkiem.
49
Dowcip #15502. Do taksówki, w której siedzi trochę znudzony i zaspany kierowca w kategorii: „Dowcipy o taksówkarzach”.
Wsiada trzech pijanych mężczyzn do taksówki i mówią:
- Ile kosztuje przejazd?
A taksówkarz na to:
- Od pięciu do dziesięciu złotych.
Jeden z mężczyzn na to:
- A może być trzy-cztery?
- Nie może. Pięć- dziesięć.
- No stary, zgódź się na trzy-cztery!
- Dobra niech stracę.
Dojechali na miejsce, a mężczyzna:
- No panowie trzy-cztery: Dziękujemy!
- Ile kosztuje przejazd?
A taksówkarz na to:
- Od pięciu do dziesięciu złotych.
Jeden z mężczyzn na to:
- A może być trzy-cztery?
- Nie może. Pięć- dziesięć.
- No stary, zgódź się na trzy-cztery!
- Dobra niech stracę.
Dojechali na miejsce, a mężczyzna:
- No panowie trzy-cztery: Dziękujemy!
116
Dowcip #31636. Wsiada trzech pijanych mężczyzn do taksówki i mówią w kategorii: „Śmieszne kawały o taksówkarzach”.
Jedzie pasażer taksówką i chwyta taksówkarza za ramię żeby powiedzieć mu gdzie ma się zatrzymać. Nagle ten wpada w poślizg, ledwo wyhamował, a pasażer go pyta:
- Panie, co pan taki nerwowy?
- Bo ja robię jako taksówkarz dopiero pierwszy dzień... Wcześniej pracowałem w zakładzie pogrzebowym jako kierowca karawanu.
- Panie, co pan taki nerwowy?
- Bo ja robię jako taksówkarz dopiero pierwszy dzień... Wcześniej pracowałem w zakładzie pogrzebowym jako kierowca karawanu.
39
Dowcip #31952. Jedzie pasażer taksówką i chwyta taksówkarza za ramię żeby powiedzieć w kategorii: „Kawały o taksówkarzach”.
Wracał mocno zmęczony gość w nocy do domu. A był tak pijany, że ostatkiem sił i przebłyskiem intelektu postanowił pojechać taksówką.
Złapał jedną i zwraca się do kierowcy:
- Szefuńciu na Lipową dwadzieścia, proszę.
Na to kierowca do niego:
- Spadaj pijaku bo jeszcze mi tapicerkę zabrudzisz!
- Co? Spadaj? O ja Cię jeszcze załatwię złamasie! - odparł nasz bohater.
Zapamiętał numer boczny i postanowił się zemścić za brak szacunku wobec jego osoby. Minęło parę tygodni i na jednym z postojów, tym razem po trzeźwemu, koleś zobaczył swojego taksówkarza. Stał prawie na końcu kolejki i czekał na swój kurs. Podchodzi do pierwszego pojazdu i mówi do kierowcy:
- Szefie zabawimy się na ostro? Dam panu dwieście złotych, jedziemy tutaj za róg i robi mi pan pałeczkę z połykiem.
- Spadaj zboku! Won mi z wozu!
I tak chodził po kolei do wszystkich kierowców i reakcja była podobna. Aż przyszła kolej na naszego taksówkarza. Koleś wsiadł do wozu i mówi:
- Na Lipową dwadzieścia, bardzo proszę.
Na to taksówkarz dumny, że nie musi czekać w długiej kolejce powolutku wyjeżdża spoglądając z politowaniem na swoich kolegów. A nasz bohater przez tylną szybę z kciukami podniesionym w geście ”OK” puszcza oko z radosną miną do wszystkich kierowców stojących w kolejce.
Złapał jedną i zwraca się do kierowcy:
- Szefuńciu na Lipową dwadzieścia, proszę.
Na to kierowca do niego:
- Spadaj pijaku bo jeszcze mi tapicerkę zabrudzisz!
- Co? Spadaj? O ja Cię jeszcze załatwię złamasie! - odparł nasz bohater.
Zapamiętał numer boczny i postanowił się zemścić za brak szacunku wobec jego osoby. Minęło parę tygodni i na jednym z postojów, tym razem po trzeźwemu, koleś zobaczył swojego taksówkarza. Stał prawie na końcu kolejki i czekał na swój kurs. Podchodzi do pierwszego pojazdu i mówi do kierowcy:
- Szefie zabawimy się na ostro? Dam panu dwieście złotych, jedziemy tutaj za róg i robi mi pan pałeczkę z połykiem.
- Spadaj zboku! Won mi z wozu!
I tak chodził po kolei do wszystkich kierowców i reakcja była podobna. Aż przyszła kolej na naszego taksówkarza. Koleś wsiadł do wozu i mówi:
- Na Lipową dwadzieścia, bardzo proszę.
Na to taksówkarz dumny, że nie musi czekać w długiej kolejce powolutku wyjeżdża spoglądając z politowaniem na swoich kolegów. A nasz bohater przez tylną szybę z kciukami podniesionym w geście ”OK” puszcza oko z radosną miną do wszystkich kierowców stojących w kolejce.
115
Dowcip #31943. Wracał mocno zmęczony gość w nocy do domu. w kategorii: „Śmieszny humor o taksówkarzach”.
Pasażer taksówki klepnął kierowcę żeby się o coś zapytać. Tamten jak oparzony podskakuje pod sufit i traci panowanie nad samochodem.
- Panie, co pan taki nerwowy? - pyta pasażer.
- Przez 25 lat byłem kierowcą karawanu...
- Panie, co pan taki nerwowy? - pyta pasażer.
- Przez 25 lat byłem kierowcą karawanu...
19
Dowcip #31379. Pasażer taksówki klepnął kierowcę żeby się o coś zapytać. w kategorii: „Dowcipy o taksówkarzach”.
Przylatuje z delegacji mer Moskwy Łużkow, a na lotnisku nikt na niego nie czeka! Wkurzył się, idzie na postój, łapie taryfę i dysponuje:
- Do merostwa. A jak dojedziesz w dziesięć minut to dostajesz potrójną stawkę.
Po siedmiu minutach zajeżdżają na miejsce, zaskoczony Łużkow płaci i pyta:
- Którędy Ty mnie wiozłeś?! Nie znam tej trasy.
- Nie powiem Ci, bo i tę rozkopiesz ...
- Do merostwa. A jak dojedziesz w dziesięć minut to dostajesz potrójną stawkę.
Po siedmiu minutach zajeżdżają na miejsce, zaskoczony Łużkow płaci i pyta:
- Którędy Ty mnie wiozłeś?! Nie znam tej trasy.
- Nie powiem Ci, bo i tę rozkopiesz ...
08