Dowcipy o sprzedawcach
Sytuacja ta miała miejsce w małym sklepiku na wsi, gdzie zwykle wszystkiego brakuje.
- Dzień dobry! Poproszę wino. - mówi stały klient, pijaczek.
- Nie ma wina, jutro dostawa. - odpowiada sprzedawca.
- Nie ma wina?!
- Nie, nie ma wina ...
-Nie ma wina?!
I tak parę razy.
- Nie, nie ma wina! Może podam coś innego? Może piwo?
- Tak, poproszę piwo.
- Ale jakie? Te co zawsze?
- Zawsze biorę wino ...
- Ale nie ma wina ...
- Nie ma wina?!
- Dzień dobry! Poproszę wino. - mówi stały klient, pijaczek.
- Nie ma wina, jutro dostawa. - odpowiada sprzedawca.
- Nie ma wina?!
- Nie, nie ma wina ...
-Nie ma wina?!
I tak parę razy.
- Nie, nie ma wina! Może podam coś innego? Może piwo?
- Tak, poproszę piwo.
- Ale jakie? Te co zawsze?
- Zawsze biorę wino ...
- Ale nie ma wina ...
- Nie ma wina?!
63
Dowcip #24798. Sytuacja ta miała miejsce w małym sklepiku na wsi w kategorii: „Dowcipy o sprzedawcach”.
- Chciałabym coś praktycznego do pokoju dziennego. - mówi kobieta w sklepie z dywanami.
- A ile Pani ma dzieci?
- Sześcioro.
- To najpraktyczniejszy byłby asfalt.
- A ile Pani ma dzieci?
- Sześcioro.
- To najpraktyczniejszy byłby asfalt.
014
Dowcip #24317. - Chciałabym coś praktycznego do pokoju dziennego. w kategorii: „Śmieszne żarty o sprzedawcach”.
Przychodzi koleś do sklepu i pyta się sprzedawcy:
- Czy jest piorek?
- Chyba ”szczy” ...
- A, to ja nie będę przeszkadzał.
- Czy jest piorek?
- Chyba ”szczy” ...
- A, to ja nie będę przeszkadzał.
08
Dowcip #24158. Przychodzi koleś do sklepu i pyta się sprzedawcy w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sprzedawcach”.
Dresiarz wpada do sklepu z częściami do motorów i pyta:
- Są łańcuchy do jawy?
- Są. - odpowiada sprzedawca - Zapakować?
- Nie, biją się zaraz za rogiem.
- Są łańcuchy do jawy?
- Są. - odpowiada sprzedawca - Zapakować?
- Nie, biją się zaraz za rogiem.
81
Dowcip #22125. Dresiarz wpada do sklepu z częściami do motorów i pyta w kategorii: „Śmieszne żarty o sprzedawcach”.
Matka chce kupić dziecku grę. Zabiera jedną grę i zdenerwowana pod chodzi do sprzedawcy.
- Myślisz, że nie jestem dobrą matką, że w tym tytule zabrakło ”J”
Sprzedawca wystraszonym mówi.
Proszę pani ale Tenchu to gra o Ninja.
- Ty już mnie tak nie podpuszczaj bo zaraz twój nocny wojownik oberwie.
- Myślisz, że nie jestem dobrą matką, że w tym tytule zabrakło ”J”
Sprzedawca wystraszonym mówi.
Proszę pani ale Tenchu to gra o Ninja.
- Ty już mnie tak nie podpuszczaj bo zaraz twój nocny wojownik oberwie.
80
Dowcip #21987. Matka chce kupić dziecku grę. w kategorii: „Żarty o sprzedawcach”.
Przychodzi Jasio do budki z goframi i mówi:
- Dzień dobry, poproszę gofera.
- Jasiu, nie mówi się ”gofera” tylko ”gofra’’.- odpowiada pani.
- Dobrze, no to poproszę.
Na następny dzień znowu przychodzi Jasio do budki z goframi i mówi:
- Dzień dobry, poproszę gofra.
- No Jasiu, widzę, że nauczyłeś się mówić ”gofra”.
- Tak, ale z dżemerem.
- Dzień dobry, poproszę gofera.
- Jasiu, nie mówi się ”gofera” tylko ”gofra’’.- odpowiada pani.
- Dobrze, no to poproszę.
Na następny dzień znowu przychodzi Jasio do budki z goframi i mówi:
- Dzień dobry, poproszę gofra.
- No Jasiu, widzę, że nauczyłeś się mówić ”gofra”.
- Tak, ale z dżemerem.
08
Dowcip #21216. Przychodzi Jasio do budki z goframi i mówi w kategorii: „Kawały o sprzedawcach”.
Masztalski poszedł na targ kupić papugę. Jedna mu się spodobała, więc pyta:
- Wiela za nią chcecie?
- Dwa tysiące.
- Ogłupieliście!
- Ale ona czyta w dwóch językach - mówi sprzedawca.
- A ta?
- Ta czyta w dwóch językach i liczy, a kosztuje trzy tysiące.
Zmartwił się Masztalski, bo chciał prezent dziecku zrobić, ale nie za taką sumę. Nagle dostrzega zabiedzoną papugę z prawie łysym łbem i pyta z nadzieją:
- A ta ile?
- A ta kosztuje pięć tysięcy. - odpowiada handlarz.
- Pięć tysięcy? - dziwi się Masztalski.
- A co ta umie?
- Ta nic nie umie, ale te dwie mówią do niej szefie.
- Wiela za nią chcecie?
- Dwa tysiące.
- Ogłupieliście!
- Ale ona czyta w dwóch językach - mówi sprzedawca.
- A ta?
- Ta czyta w dwóch językach i liczy, a kosztuje trzy tysiące.
Zmartwił się Masztalski, bo chciał prezent dziecku zrobić, ale nie za taką sumę. Nagle dostrzega zabiedzoną papugę z prawie łysym łbem i pyta z nadzieją:
- A ta ile?
- A ta kosztuje pięć tysięcy. - odpowiada handlarz.
- Pięć tysięcy? - dziwi się Masztalski.
- A co ta umie?
- Ta nic nie umie, ale te dwie mówią do niej szefie.
120
Dowcip #21224. Masztalski poszedł na targ kupić papugę. w kategorii: „Żarty o sprzedawcach”.
Przychodzi lekko pijany facet do sklepu:
- Poproszę trzy wina!
- Proszę bardzo.
Kupujący pan rozpina pasek po czym zsuwa spodnie odwracając się do sprzedawcy tyłem, po czym zakłada spodnie bierze wina i zaczyna wychodzić!
- Zaraz zaraz! Proszę zapłacić!
- Kto wypina, tego wina!
- Poproszę trzy wina!
- Proszę bardzo.
Kupujący pan rozpina pasek po czym zsuwa spodnie odwracając się do sprzedawcy tyłem, po czym zakłada spodnie bierze wina i zaczyna wychodzić!
- Zaraz zaraz! Proszę zapłacić!
- Kto wypina, tego wina!
52
Dowcip #21142. Przychodzi lekko pijany facet do sklepu w kategorii: „Humor o sprzedawcach”.
Przychodzi blondynka do sklepu spożywczego. Mówi do sprzedawcy:
- Panie sprzedawco, co to jest te owłosione na półce?
- To jest kiwi proszę pani - mówi sprzedawca.
- Aha, więc ja poproszę kilogram ale tak żeby każdy owoc był zapakowany oddzielnie...
Sprzedawca zapakował.
- A co to jest te fioletowe na półce?
- To jest śliwka, proszę pani.
- Aha, więc ja poproszę kilogram, ale tak żeby każdy owoc był zapakowany oddzielnie...
Poirytowany sprzedawca pakuje...
- Panie sprzedawco, a co to jest te szare...?
Zdenerwowany sprzedawca mówi:
- Mak ale nie jest na sprzedaż!
- Panie sprzedawco, co to jest te owłosione na półce?
- To jest kiwi proszę pani - mówi sprzedawca.
- Aha, więc ja poproszę kilogram ale tak żeby każdy owoc był zapakowany oddzielnie...
Sprzedawca zapakował.
- A co to jest te fioletowe na półce?
- To jest śliwka, proszę pani.
- Aha, więc ja poproszę kilogram, ale tak żeby każdy owoc był zapakowany oddzielnie...
Poirytowany sprzedawca pakuje...
- Panie sprzedawco, a co to jest te szare...?
Zdenerwowany sprzedawca mówi:
- Mak ale nie jest na sprzedaż!
111
Dowcip #18924. Przychodzi blondynka do sklepu spożywczego. w kategorii: „Śmieszne kawały o sprzedawcach”.
Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego:
- Ma pani mózg?
- Nie.
- No i dlatego pani tak głupio wygląda!
- Ma pani mózg?
- Nie.
- No i dlatego pani tak głupio wygląda!
29