Dowcipy o zdradzie
Młode dziewczyny zwierzają się sobie.
- Postanowiłam zerwać z chłopakiem, bo traktuje mnie jak psa.
- Bije cię?
- Gorzej, wymaga abym była mu wierna.
- Postanowiłam zerwać z chłopakiem, bo traktuje mnie jak psa.
- Bije cię?
- Gorzej, wymaga abym była mu wierna.
210
Dowcip #22658. Młode dziewczyny zwierzają się sobie. w kategorii: „Śmieszne kawały o zdradzie”.
- Gdybyś mnie zdradziła, umarłbym z zazdrości.
- Od tego się nie umiera. Gdyby było inaczej, nie żyłbyś już od dawna.
- Od tego się nie umiera. Gdyby było inaczej, nie żyłbyś już od dawna.
06
Dowcip #22187. - Gdybyś mnie zdradziła, umarłbym z zazdrości. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o zdradzie”.
- Mamo! Czemu tatuś chce skoczyć z balkonu?
- Nie mam pojęcia, synku. Przecież doprawiłam mu rogi, a nie skrzydła.
- Nie mam pojęcia, synku. Przecież doprawiłam mu rogi, a nie skrzydła.
624
Dowcip #22169. - Mamo! Czemu tatuś chce skoczyć z balkonu? w kategorii: „Śmieszne kawały o zdradzie”.
Czego lepiej nie usłyszeć podczas stosunku?
- Kochanie, wróciłam!
- Kochanie, wróciłam!
012
Dowcip #21247. Czego lepiej nie usłyszeć podczas stosunku? w kategorii: „Śmieszne dowcipy o zdradzie”.
Przychodzi mąż do domu, a żona leży rozebrana na łóżku.
Mąż pyta:
- Dlaczego leżysz rozebrana na łóżku?
Żona odpowiada:
- Bo mi gorąco!
- A co robi ten facet na lampie?
- Maluje sufit!
- Właśnie widzę, z pędzla mu kapie!
Mąż pyta:
- Dlaczego leżysz rozebrana na łóżku?
Żona odpowiada:
- Bo mi gorąco!
- A co robi ten facet na lampie?
- Maluje sufit!
- Właśnie widzę, z pędzla mu kapie!
413
Dowcip #18773. Przychodzi mąż do domu, a żona leży rozebrana na łóżku. w kategorii: „Żarty o zdradzie”.
Rozwódki pod sklepem wymieniają uwagi o swoich eksmałżonkach.
- Mój tak się uganiał za spódniczkami, że teraz jak widzę jakieś dzieci na ulicy, to zastanawiam się czy to nie jego.
- Mój tak rzadko sypiał w domu, że zastanawiam się, czy to on jest ojcem moich dzieci!
Przysłuchująca się temu trzecia rozwódka, wtrąca nieśmiało:
- Eh, ja to dopiero mam problem. Mój tyle razy mnie oszukał, że ja nie jestem pewna, czy naprawdę jestem matką moich dzieci.
- Mój tak się uganiał za spódniczkami, że teraz jak widzę jakieś dzieci na ulicy, to zastanawiam się czy to nie jego.
- Mój tak rzadko sypiał w domu, że zastanawiam się, czy to on jest ojcem moich dzieci!
Przysłuchująca się temu trzecia rozwódka, wtrąca nieśmiało:
- Eh, ja to dopiero mam problem. Mój tyle razy mnie oszukał, że ja nie jestem pewna, czy naprawdę jestem matką moich dzieci.
010
Dowcip #17499. Rozwódki pod sklepem wymieniają uwagi o swoich eksmałżonkach. w kategorii: „Śmieszny humor o zdradzie”.
Faceta wcześniej wypuszczono z pracy z powodu inwentaryzacji. Wraca do domu, otwiera drzwi od mieszkania, wchodzi, otwiera sypialnię a jego oczom ukazuje się jego małżonka zabawiająca się w najlepsze z sąsiadem. Mąż widząc tą akcję uśmiecha się z przekąsem i ironicznie stwierdza:
- Hmm... Widzę, że to nie ja gram pierwsze skrzypce w naszej orkiestrze?
Na to żona z podobną ironią:
- Z takim fletem, powinieneś w ogóle być wdzięczny, że w niej grasz...
- Hmm... Widzę, że to nie ja gram pierwsze skrzypce w naszej orkiestrze?
Na to żona z podobną ironią:
- Z takim fletem, powinieneś w ogóle być wdzięczny, że w niej grasz...
510
Dowcip #33606. Faceta wcześniej wypuszczono z pracy z powodu inwentaryzacji. w kategorii: „Dowcipy o zdradzie”.
Stary mąż przychodzi z młodą piękną żoną do kina. Zajmują miejsca, gaśnie światło i zaczyna się film. Po pięciu minutach seansu siedzący obok żony, chłopak zaczyna się do niej dobierać. Ponieważ, ani babka, ani jej staruszek mąż nie reagują po kolejnych pięciu minutach młody chłopak już odbywa z nią klasyczny stosunek w pozycji na jeźdźca, ze wszystkimi ”achami i ochami” występującymi w takiej sytuacji. Reakcją męża w dalszym ciągu jest brak reakcji. W końcu facet siedzący w następnym rzędzie nie wytrzymuje i stuka gościa w ramię ze słowami:
- Panie, nie widzisz pan co się dzieje?
- Widzę - odpowiada mąż - Zawsze jak jesteśmy w kinie to ktoś ją przeleci. Ale co robić? Ja lubię obejrzeć dobry film, a jak tą dziwkę w domu zostawię to jest jeszcze gorzej. Przez jeden seans to czasami i pół osiedla zdąży ją wyruchać.
- Panie, nie widzisz pan co się dzieje?
- Widzę - odpowiada mąż - Zawsze jak jesteśmy w kinie to ktoś ją przeleci. Ale co robić? Ja lubię obejrzeć dobry film, a jak tą dziwkę w domu zostawię to jest jeszcze gorzej. Przez jeden seans to czasami i pół osiedla zdąży ją wyruchać.
48
Dowcip #33543. Stary mąż przychodzi z młodą piękną żoną do kina. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o zdradzie”.
Do sklepu zoologicznego przyszedł klient chcący kupić prezent dla żony na urodziny. Rozglądnął się i już miał wyjść kiedy usłyszał głos z zaplecza:
- Hej, koleś chodź tu...
Wszedł na zaplecze i zobaczył ogromną papugę. W tym momencie wszedł właściciel sklepu... Ptak powiedział:
- Może kupisz mnie?
Gościu spytał właściciela ile kosztuje ta papuga i dowiedział się, że kosztuje tysiąc dolarów, bo należała do pewnego profesora i że potrafi porozumiewać się w siedmiu językach. Facet zdecydował się na kupno papugi, ale właściciel powiedział:
- Muszę panu jednak powiedzieć, że ta papuga nie ma nóg.
- To jak ona utrzymuje się na tej żerdzi?
Właściciel podniósł pióra papugi i pokazał, że ma ona członka owiniętego wokół żerdzi i tak utrzymuje równowagę...
- To zadziwiające - powiedział klient - Wezmę ją tak czy tak.
Zabrał ją do domu i wręczył zachwyconej żonie. Minęło sześć tygodni. Pewnego niedzielnego popołudnia facet siedzi na kanapie i słyszy papugę:
- Hej koleś...
- Tak?
- Tu dzieje się coś o czym powinieneś wiedzieć...
- Co takiego?
- Codziennie, gdy wychodzisz do pracy, ktoś puka do drzwi, a Twoja żona otwiera mu w samej bieliźnie i koszuli nocnej...
- Co?
- Potem ten facet przyprowadza Twoją żonę za rękę tutaj na tą kanapę, tuż pod moją klatką i zaczyna zdejmować z niej koszulę...
- O Boże, co dzieje się potem?
- On zrywa z niej bieliznę, a ona z niego spodnie i zaczynają się całować. Dokładnie tutaj, na tej kanapie pod moją klatką!
- Cholera, a co potem?
- Nie wiem, bo zawsze spadam z tej cholernej żerdzi...
- Hej, koleś chodź tu...
Wszedł na zaplecze i zobaczył ogromną papugę. W tym momencie wszedł właściciel sklepu... Ptak powiedział:
- Może kupisz mnie?
Gościu spytał właściciela ile kosztuje ta papuga i dowiedział się, że kosztuje tysiąc dolarów, bo należała do pewnego profesora i że potrafi porozumiewać się w siedmiu językach. Facet zdecydował się na kupno papugi, ale właściciel powiedział:
- Muszę panu jednak powiedzieć, że ta papuga nie ma nóg.
- To jak ona utrzymuje się na tej żerdzi?
Właściciel podniósł pióra papugi i pokazał, że ma ona członka owiniętego wokół żerdzi i tak utrzymuje równowagę...
- To zadziwiające - powiedział klient - Wezmę ją tak czy tak.
Zabrał ją do domu i wręczył zachwyconej żonie. Minęło sześć tygodni. Pewnego niedzielnego popołudnia facet siedzi na kanapie i słyszy papugę:
- Hej koleś...
- Tak?
- Tu dzieje się coś o czym powinieneś wiedzieć...
- Co takiego?
- Codziennie, gdy wychodzisz do pracy, ktoś puka do drzwi, a Twoja żona otwiera mu w samej bieliźnie i koszuli nocnej...
- Co?
- Potem ten facet przyprowadza Twoją żonę za rękę tutaj na tą kanapę, tuż pod moją klatką i zaczyna zdejmować z niej koszulę...
- O Boże, co dzieje się potem?
- On zrywa z niej bieliznę, a ona z niego spodnie i zaczynają się całować. Dokładnie tutaj, na tej kanapie pod moją klatką!
- Cholera, a co potem?
- Nie wiem, bo zawsze spadam z tej cholernej żerdzi...
316
Dowcip #33532. Do sklepu zoologicznego przyszedł klient chcący kupić prezent dla w kategorii: „Humor o zdradzie”.
Młoda, atrakcyjna kobieta pojechała sama, bez męża, do sanatorium. Spotkała tam murzyna, no i stało się. Teraz myśli, jak przygotować męża na urodziny murzyniątka.
- Kochanie, śnił mi się dzisiaj w nocy koszmar! - mówi do męża, po powrocie.
- Jaki koszmar, moje słoneczko? - pyta z zainteresowaniem mąż.
- Śniło mi się, że urodziłam murzynka z uszami większymi niż ma Urban!
- Bądź spokojna, słoneczko, to tylko zły sen!
I tak każdego dnia przez dziewięć miesięcy. W końcu nadszedł termin, mąż zawiózł żonę do kliniki. Następnego dnia od samego rana waruje pod oknami kliniki. Wreszcie w oknie pojawia się żona:
- No i co słoneczko? Co urodziłaś? - pyta zaniepokojony.
- Murzynka... - kiwa smutno głową żona.
- A uszy ma chociaż normalne?
- Tak...- uśmiecha się żona. - To i chwała Bogu...
- Kochanie, śnił mi się dzisiaj w nocy koszmar! - mówi do męża, po powrocie.
- Jaki koszmar, moje słoneczko? - pyta z zainteresowaniem mąż.
- Śniło mi się, że urodziłam murzynka z uszami większymi niż ma Urban!
- Bądź spokojna, słoneczko, to tylko zły sen!
I tak każdego dnia przez dziewięć miesięcy. W końcu nadszedł termin, mąż zawiózł żonę do kliniki. Następnego dnia od samego rana waruje pod oknami kliniki. Wreszcie w oknie pojawia się żona:
- No i co słoneczko? Co urodziłaś? - pyta zaniepokojony.
- Murzynka... - kiwa smutno głową żona.
- A uszy ma chociaż normalne?
- Tak...- uśmiecha się żona. - To i chwała Bogu...
29