Dowcipy o uczniach
Na lekcji pani pyta dzieci:
- Jak robi krowa?
- Krowa robi muuuu. - odpowiada Agatka.
- A jak robi kotek?
- Kotek robi miaaaał. - mówi Pawełek.
- A kto wie jak robi piesek?
Zgłasza się Jasiu:
- Ja wiem!
- No słuchamy Jasiu!
- Piesek robi: Na ziemię cholera i ręce szeroko!
- Jak robi krowa?
- Krowa robi muuuu. - odpowiada Agatka.
- A jak robi kotek?
- Kotek robi miaaaał. - mówi Pawełek.
- A kto wie jak robi piesek?
Zgłasza się Jasiu:
- Ja wiem!
- No słuchamy Jasiu!
- Piesek robi: Na ziemię cholera i ręce szeroko!
09
Dowcip #21124. Na lekcji pani pyta dzieci w kategorii: „Dowcipy o uczniach”.
Ksiądz na religii pyta dzieci:
- Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty - co to jest?
A dzieci chórem:
- Ich troje!
- Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty - co to jest?
A dzieci chórem:
- Ich troje!
56
Dowcip #18019. Ksiądz na religii pyta dzieci w kategorii: „Śmieszne dowcipy o uczniach”.
Pani kazała przygotować dzieciom historie z morałem, które opowiedzieli im rodzice. Pierwsza jest Małgosia.
- Moi rodzice hodują kury na mięso. Kiedyś kupili dużo piskląt, już liczyli, ile zarobią, ale większość piskląt zdechła.
- Dobrze, Małgosiu, a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków, zanim nie dorosną, tak powiedzieli rodzice.
Następny opowiada Mareczek:
- Rodzice mają kurzą fermę. Kury zniosły dużo jaj, rodzice liczyli, ile zarobią, ale z większości jaj wykluły się koguty.
- Dobrze, Marku, a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura.
Kolej na Jasia:
- Dziadek Staszek podczas wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie do Polski. Miał mundur, stena, sto naboi, nóż i butelkę whisky. Pięćdziesiąt metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Szkopy już go zauważyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, na dwudziestu metrach odpiął spadochron i spadł między Niemców. I tu dawaj! Dziadek pruje ze stena! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z Arnoldem. Z osiemdziesięciu ubił i skończyły mu się pestki, to wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zboże. Na trzydziestym klinga poszła, resztę dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani w spazmach mimo zażycia valium - pyta:
- Śliczna historyjka, ale jaki morał?
- Też taty pytałem, a on na to: ”Nie wkurzaj dziadka Staszka, jak se popije”.
- Moi rodzice hodują kury na mięso. Kiedyś kupili dużo piskląt, już liczyli, ile zarobią, ale większość piskląt zdechła.
- Dobrze, Małgosiu, a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków, zanim nie dorosną, tak powiedzieli rodzice.
Następny opowiada Mareczek:
- Rodzice mają kurzą fermę. Kury zniosły dużo jaj, rodzice liczyli, ile zarobią, ale z większości jaj wykluły się koguty.
- Dobrze, Marku, a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura.
Kolej na Jasia:
- Dziadek Staszek podczas wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie do Polski. Miał mundur, stena, sto naboi, nóż i butelkę whisky. Pięćdziesiąt metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Szkopy już go zauważyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, na dwudziestu metrach odpiął spadochron i spadł między Niemców. I tu dawaj! Dziadek pruje ze stena! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z Arnoldem. Z osiemdziesięciu ubił i skończyły mu się pestki, to wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zboże. Na trzydziestym klinga poszła, resztę dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani w spazmach mimo zażycia valium - pyta:
- Śliczna historyjka, ale jaki morał?
- Też taty pytałem, a on na to: ”Nie wkurzaj dziadka Staszka, jak se popije”.
319
Dowcip #27718. Pani kazała przygotować dzieciom historie z morałem w kategorii: „Kawały o uczniach”.
Nowa wychowawczyni jest zdziwiona, że na obozie piętnastolatków, grupę dziewcząt od grupy chłopców rozdziela pięćdziesięciometrowy staw.
- Proszę zaufać memu wieloletniemu doświadczeniu. - mówi kierownik obozu. - Dzięki temu pod koniec wakacji wszyscy umieją pływać.
- Proszę zaufać memu wieloletniemu doświadczeniu. - mówi kierownik obozu. - Dzięki temu pod koniec wakacji wszyscy umieją pływać.
417
Dowcip #22626. Nowa wychowawczyni jest zdziwiona, że na obozie piętnastolatków w kategorii: „Śmieszny humor o uczniach”.
Rzecz działa się gdzieś w Ameryce Łacińskiej. Ksiądz misjonarz chciał wytłumaczyć dzieciom jak bardzo święta była Święta Weronika. No i mówi im:
- Ona była bardzo bardzo święta.
Dzieci niby kiwają głowami, ale ksiądz widzi, że nie zrozumiały, no to próbuje raz jeszcze:
- Ona była tak święta, że żadna inna święta nie może jej dorównać świętością.
Dzieci znowu kiwają głowami, ale dalej nie rozumieją. No to ksiądz wpadł na pomysł i mówi:
- Dzieci, czy znacie panią Dolores?
- Tak.
Ksiądz ciągnie dalej:
- No więc Dolores jest bardzo uczynna, pomaga biednym, chorym i nie oczekuje za to żadnej zapłaty. Udziela się też w naszym kościele, sprząta i układa świeże kwiaty.
- No tak, oczywiście.
- A teraz wyobraźcie sobie dzieci, że Dolores przy świętej Weronice to zwykła dziwka.
- Ona była bardzo bardzo święta.
Dzieci niby kiwają głowami, ale ksiądz widzi, że nie zrozumiały, no to próbuje raz jeszcze:
- Ona była tak święta, że żadna inna święta nie może jej dorównać świętością.
Dzieci znowu kiwają głowami, ale dalej nie rozumieją. No to ksiądz wpadł na pomysł i mówi:
- Dzieci, czy znacie panią Dolores?
- Tak.
Ksiądz ciągnie dalej:
- No więc Dolores jest bardzo uczynna, pomaga biednym, chorym i nie oczekuje za to żadnej zapłaty. Udziela się też w naszym kościele, sprząta i układa świeże kwiaty.
- No tak, oczywiście.
- A teraz wyobraźcie sobie dzieci, że Dolores przy świętej Weronice to zwykła dziwka.
84
Dowcip #28916. Rzecz działa się gdzieś w Ameryce Łacińskiej. w kategorii: „Śmieszny humor o uczniach”.
Pani na lekcji biologi obrazuje dzieciom krwiobieg człowieka. Po dłuższym wykładzie demonstruje wizualnie:
- Patrzcie dzieci. Stanę teraz na głowie. Widzicie? Moja twarz jest cała czerwona, napłynęła do niej krew?
- Tak! - krzyczy klasa.
- A teraz powiedzcie mi, dlaczego kiedy stoję normalnie, krew nie napływa do moich stóp?
Podnosi się jakiś uczeń:
- Bo pani stopy nie są puste?
- Patrzcie dzieci. Stanę teraz na głowie. Widzicie? Moja twarz jest cała czerwona, napłynęła do niej krew?
- Tak! - krzyczy klasa.
- A teraz powiedzcie mi, dlaczego kiedy stoję normalnie, krew nie napływa do moich stóp?
Podnosi się jakiś uczeń:
- Bo pani stopy nie są puste?
17
Dowcip #28806. Pani na lekcji biologi obrazuje dzieciom krwiobieg człowieka. w kategorii: „Śmieszne kawały o uczniach”.
Lecą samolotem ksiądz, prawnik i nauczyciel z grupą dzieci. Nagle pilot dostaje zawału i maszyna zaczyna spadać. Pasażerowie przeszukują kabinę i stwierdzają, że są tylko dwa spadochrony.
- Dajmy je dzieciom. - proponuje nauczyciel.
- Pieprzyć dzieci! - mówi prawnik!
Na to ksiądz:
- A zdążymy?
- Dajmy je dzieciom. - proponuje nauczyciel.
- Pieprzyć dzieci! - mówi prawnik!
Na to ksiądz:
- A zdążymy?
828
Dowcip #28686. Lecą samolotem ksiądz, prawnik i nauczyciel z grupą dzieci. w kategorii: „Dowcipy o uczniach”.
W pewnej szkole uczył się Jasiu, który bardzo często przeklinał. Pewnego dnia do szkoły przyjechała komisja i postanowiła przeprowadzić lekcje z klasą Jasia. Kobieta z komisji pyta się:
- Dzieci powiedzcie jakieś słowo na ”k”.
Nikt nie zgłasza się poza Jasiem. Gdy babka z komisji wybrała go do odpowiedzi, wychowawczyni klasy zaczęła się denerwować. Jasiu odpowiada:
- Kamień.
Wychowawczyni ulżyło. Wtem Jasiu dodał:
- Ale taki cholera wielki!
- Dzieci powiedzcie jakieś słowo na ”k”.
Nikt nie zgłasza się poza Jasiem. Gdy babka z komisji wybrała go do odpowiedzi, wychowawczyni klasy zaczęła się denerwować. Jasiu odpowiada:
- Kamień.
Wychowawczyni ulżyło. Wtem Jasiu dodał:
- Ale taki cholera wielki!
15
Dowcip #28113. W pewnej szkole uczył się Jasiu, który bardzo często przeklinał. w kategorii: „Żarty o uczniach”.
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka. Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł żabę.
- No i co ta Twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a żaba na to:
- Kła!
Jasio jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu:
- Kła!
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba na to:
- Kłanta namera.
- No i co ta Twoja żaba potrafi, Jasiu? - pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a żaba na to:
- Kła!
Jasio jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu:
- Kła!
Wreszcie Jasiu się zdenerwował i uderzył pięścią o stół, a żaba na to:
- Kłanta namera.
428
Dowcip #27717. Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka. w kategorii: „Śmieszne żarty o uczniach”.
Jest zakończenie roku szkolnego. Każde dziecko przyniosło prezent z własnego zakresu możliwości. Pani wiedząc, gdzie pracują rodzice dzieci próbuje zgadnąć, co dostała bez otwierania prezentu. Najpierw prezent daje Ania. Pani wiedząc, że jej rodzice pracują w kwiaciarni, potrząsa pudełkiem i mówi:
- Aniu, czy to są kwiaty?
- Skąd pani wiedziała?
Później prezent daje Waldek. Pani wie, że jego rodzice pracują w sklepie ze słodyczami. Potrząsa pudełkiem i mówi:
- Waldku, czy to są czekoladki?
- Skąd pani wiedziała?
Sytuacja powtarza się kilkanaście razy. Pani zawsze bez problemu zgaduje co dostała. Jako ostatni daje prezent Jasio. Pani wie, że jego rodzice pracują w branży monopolowej. Nim potrząsnęła pudełkiem zauważyła, że z pudełka coś wycieka. Postanowiła to polizać.
- Jasiu, czy to jest szampan?
- Nie.
Pani postanowiła jeszcze raz ”skosztować”:
- No to może ajerkoniak?
- Nie..
- Poddaję się, Jasiu. Co to jest?
- Świnka morska!
- Aniu, czy to są kwiaty?
- Skąd pani wiedziała?
Później prezent daje Waldek. Pani wie, że jego rodzice pracują w sklepie ze słodyczami. Potrząsa pudełkiem i mówi:
- Waldku, czy to są czekoladki?
- Skąd pani wiedziała?
Sytuacja powtarza się kilkanaście razy. Pani zawsze bez problemu zgaduje co dostała. Jako ostatni daje prezent Jasio. Pani wie, że jego rodzice pracują w branży monopolowej. Nim potrząsnęła pudełkiem zauważyła, że z pudełka coś wycieka. Postanowiła to polizać.
- Jasiu, czy to jest szampan?
- Nie.
Pani postanowiła jeszcze raz ”skosztować”:
- No to może ajerkoniak?
- Nie..
- Poddaję się, Jasiu. Co to jest?
- Świnka morska!
04