Dowcipy o turystach
Idzie turysta w górach widzi bacę, podchodzi do niego i się pyta:
- Baco, którędy dojdę na Giewont?
- Łot?!?! - odpowiada Baca
zdziwiony turysta pyta znowu:
- Baco gdzie jest Giewont?
na to baca znów:
- Łot?!?!
no to turysta pyta się:
- Baco, where is Giewont.
- Łotpierdziel sie nie widzis ze leje?! - odpowiada baca.
- Baco, którędy dojdę na Giewont?
- Łot?!?! - odpowiada Baca
zdziwiony turysta pyta znowu:
- Baco gdzie jest Giewont?
na to baca znów:
- Łot?!?!
no to turysta pyta się:
- Baco, where is Giewont.
- Łotpierdziel sie nie widzis ze leje?! - odpowiada baca.
217
Dowcip #815. Idzie turysta w górach widzi bacę, podchodzi do niego i się pyta w kategorii: „Dowcipy o turystach”.
Baca siedzi przed chałupą i całuje się po rękach. Przechodzący turysta pyta:
- Baco, co wy robicie?
- A właśnie to jest gra wstępna. Zaraz będę się łonanizował.
- Baco, co wy robicie?
- A właśnie to jest gra wstępna. Zaraz będę się łonanizował.
316
Dowcip #818. Baca siedzi przed chałupą i całuje się po rękach. w kategorii: „Kawały o turystach”.
Siedzi turysta w Afryce i patrzy leci czterdziestu beduinów, a za nimi jeden murzyn. Turysta wyrwał jednego beduina z końca i pyta się:
- Ej beduin, co jest?
- A goni nas.
- Jak to on tylko jeden?
- A wiadomo komu przywali?
- Ej beduin, co jest?
- A goni nas.
- Jak to on tylko jeden?
- A wiadomo komu przywali?
211
Dowcip #25880. Siedzi turysta w Afryce i patrzy leci czterdziestu beduinów w kategorii: „Śmieszny humor o turystach”.
Turysta odwiedził restaurację w Madrycie, spośród dań wybrał potrawę o nazwie ”Jaja a la corrida”. Danie było naprawdę duże i pyszne, a cena przystępna. Powtarzał tak kilka dni, aż pewnego razu, porcja, którą dostał była bardzo mała. Zjadł i po obiedzie mówi do kelnera:
- Dlaczego dzisiejsza porcja była taka malutka?!
Kelner odpowiedział:
- No cóż, nie zawsze torreador wygrywa.
- Dlaczego dzisiejsza porcja była taka malutka?!
Kelner odpowiedział:
- No cóż, nie zawsze torreador wygrywa.
83
Dowcip #27035. Turysta odwiedził restaurację w Madrycie w kategorii: „Humor o turystach”.
Do miasteczka na Dzikim Zachodzie przyjechał turysta, patrzy, a całe miasto prawie puste. Pyta spotkanego pijaka:
- Gdzie są wszyscy?
- Pojechali wieszać Papierowego Joe.
- A kto to jest ten Papierowy Joe?
- Taki w papierowym kapeluszu, papierowe spodnie, papierowy pistolet, na papierowym koniu.
- A dlaczego go wieszają?
- Bo ciągle szeleścił.
- Gdzie są wszyscy?
- Pojechali wieszać Papierowego Joe.
- A kto to jest ten Papierowy Joe?
- Taki w papierowym kapeluszu, papierowe spodnie, papierowy pistolet, na papierowym koniu.
- A dlaczego go wieszają?
- Bo ciągle szeleścił.
29
Dowcip #20918. Do miasteczka na Dzikim Zachodzie przyjechał turysta, patrzy w kategorii: „Śmieszne żarty o turystach”.
Stirlitz spacerując po berlińskich ulicach, ujrzał grupę smagłolicych mężczyzn z bujnymi ciemnymi brodami i w turbanach na głowach.
- Turyści - pomyślał Stirlitz.
- Turyści - pomyślał Stirlitz.
716
Dowcip #13282. Stirlitz spacerując po berlińskich ulicach w kategorii: „Humor o turystach”.
Idzie turysta w górach przez las, aż tu nagle widzi polanę, na środku której rośnie jabłoń. Pod jabłonią zaś stoi Baca i podnosi świnię, by ta mogła obgryzać jabłka wiszące na gałęzi.
Zdziwiony turysta przysiadł na kamieniu i zaczął obserwować to zjawisko.
Minęła godzina, druga, trzecia a Baca wciąż podnosi świnię w powietrze by ta mogła jeść jabłko po jabłku.
W końcu znudzony turysta nie wytrzymał, podszedł do Bacy i pyta:
- Po co, Baco, podnosicie tą świnie w powietrze?
- Jak to po co? Żeby się jabłek mogła nażreć - odpowiedział Baca.
- A nie lepiej byłoby natrząść jabłek, puścić świnię i niechby sobie sama żarła jabłka z ziemi? Zaoszczędziłoby to przecież mnóstwa czasu - pyta dalej turysta.
Na to Baca wzruszając ramionami odpowiada:
- A jakie znaczenie ma czas dla świni?
Zdziwiony turysta przysiadł na kamieniu i zaczął obserwować to zjawisko.
Minęła godzina, druga, trzecia a Baca wciąż podnosi świnię w powietrze by ta mogła jeść jabłko po jabłku.
W końcu znudzony turysta nie wytrzymał, podszedł do Bacy i pyta:
- Po co, Baco, podnosicie tą świnie w powietrze?
- Jak to po co? Żeby się jabłek mogła nażreć - odpowiedział Baca.
- A nie lepiej byłoby natrząść jabłek, puścić świnię i niechby sobie sama żarła jabłka z ziemi? Zaoszczędziłoby to przecież mnóstwa czasu - pyta dalej turysta.
Na to Baca wzruszając ramionami odpowiada:
- A jakie znaczenie ma czas dla świni?
312
Dowcip #7868. Idzie turysta w górach przez las, aż tu nagle widzi polanę w kategorii: „Śmieszne dowcipy o turystach”.
Pewien turysta zabłądził w górach, tracił już nadzieję, gdy zobaczył jakieś światła, a dalej góralską chałupę.
- Jestem uratowany, zapłacę im, dadzą mi coś zjeść, napoją mnie, przenocują. - pomyślał turysta i wszedł do środka. Patrzy na zapiecku leżą nieruchomo Bacowa i Baca.
- Dobry wieczór, zabłądziłem, jestem głodny, chce mi się pić, zapłacę wam - powiedział turysta.
Cisza.
- Chciałbym coś zjeść, jestem głodny. - powtórzył.
Znowu cisza.
Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wziął to co leżało na stole i zjadł.
- Chciałbym się czegoś napić. - powiedział, już zdenerwowany, turysta.
Gdy po raz kolejny odpowiedziała mu cisza wypił co było na stole, przeleciał Bacową i wychodząc rzekł:
- Co za popieprzeni ludzie!
Po jego wyjściu w bacówce panowała nadal cisza. W pewnym momencie Bacowa nie wytrzymała i kichnęła. Baca na to:
- Przegrałaś. - gasisz światło.
- Jestem uratowany, zapłacę im, dadzą mi coś zjeść, napoją mnie, przenocują. - pomyślał turysta i wszedł do środka. Patrzy na zapiecku leżą nieruchomo Bacowa i Baca.
- Dobry wieczór, zabłądziłem, jestem głodny, chce mi się pić, zapłacę wam - powiedział turysta.
Cisza.
- Chciałbym coś zjeść, jestem głodny. - powtórzył.
Znowu cisza.
Zdegustowany brakiem reakcji Bacy i Bacowej, wziął to co leżało na stole i zjadł.
- Chciałbym się czegoś napić. - powiedział, już zdenerwowany, turysta.
Gdy po raz kolejny odpowiedziała mu cisza wypił co było na stole, przeleciał Bacową i wychodząc rzekł:
- Co za popieprzeni ludzie!
Po jego wyjściu w bacówce panowała nadal cisza. W pewnym momencie Bacowa nie wytrzymała i kichnęła. Baca na to:
- Przegrałaś. - gasisz światło.
39
Dowcip #8831. Pewien turysta zabłądził w górach, tracił już nadzieję w kategorii: „Śmieszny humor o turystach”.
Dwóch amerykańskich turystów wybrało się do Rosji na wakacje, aby podziwiać przyrodę. Chodzą po lesie, robią zdjęcia, zachwycają się pięknem natury, aż tu nagle wyskakuje z krzaków niedźwiedź i zaczyna ich gonić. Turyści z krzykiem zaczęli uciekać. Nieopodal niedaleko strumyka dwóch Ruskich zrobiło sobie piknik. Siedzą na kocu, piją wódkę, zagryzają ogórkami i kiełbasą. Ruscy piją, a tu nagle przez środek koca przebiegają turyści i goniący ich niedźwiedź. Rozdeptali kiełbasę i ogórki, wylali wódkę ... Ruscy popatrzyli na siebie i rzucili się w pogoń. Po kilku minutach wracają, ze strumyka wyciągają flaszkę wódki i jeden z nich mówi.
- Ale ten w futrze to przynajmniej umiał się bić.
- Ale ten w futrze to przynajmniej umiał się bić.
220
Dowcip #3061. Dwóch amerykańskich turystów wybrało się do Rosji na wakacje w kategorii: „Śmieszny humor o turystach”.
Idzie baca przez Połoniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia. Stanął i kiwa głową z podziwem.
- Różne ja wiatry widziałem, ale żeby babę spod chłopa wywiało?
- Różne ja wiatry widziałem, ale żeby babę spod chłopa wywiało?
37