Dowcipy o sklepach
Trzech kupców prowadziło sklepy tuz obok siebie. Ten który miał sklep po prawej stronie, wywiesił szyld ”tu najładniej”. Ten po lewej stronie powiesił tablicę ” tu najtaniej”. A ten który miał sklep po środku przeczytał oba szyldy, pomyślał, po czy wywiesił szyld: ”tu wejście”.
17
Dowcip #15405. Trzech kupców prowadziło sklepy tuz obok siebie. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sklepach”.
Przychodzi Murzyn do warzywniaka i wskazując na banany, pyta:
- Co to jest?
- To są banany. - odpowiada sprzedawca.
- U nas to są taaaaaakie banany!
Potem wskazuje na pomarańcze i znów pyta:
- Co to jest?
- To są pomarańcze.
- U nas to są taaaaaakie pomarańcze!
Sprzedawca nieco już wkurwiony patrzy na Murzyna. Po chwili Murzyn znów pyta:
- Co to jest? - wskazując na arbuza.
Sprzedawca na to:
- To jest polski pierdolony zielony groszek!
- Co to jest?
- To są banany. - odpowiada sprzedawca.
- U nas to są taaaaaakie banany!
Potem wskazuje na pomarańcze i znów pyta:
- Co to jest?
- To są pomarańcze.
- U nas to są taaaaaakie pomarańcze!
Sprzedawca nieco już wkurwiony patrzy na Murzyna. Po chwili Murzyn znów pyta:
- Co to jest? - wskazując na arbuza.
Sprzedawca na to:
- To jest polski pierdolony zielony groszek!
09
Dowcip #15541. Przychodzi Murzyn do warzywniaka i wskazując na banany, pyta w kategorii: „Śmieszne żarty o sklepach”.
Wchodzi baba z uciętym uchem do sklepu i mówi:
- Niech mi pani da jeszcze jedną reklamówkę bo mi się ucho urwało!
- Niech mi pani da jeszcze jedną reklamówkę bo mi się ucho urwało!
19
Dowcip #15554. Wchodzi baba z uciętym uchem do sklepu i mówi w kategorii: „Żarty o sklepach”.
O dwudziestej trzeciej dzwoni telefon do sklepu spożywczego. Właściciel odbiera:
- Halo?
- O której otwieracie sklep?
- O siódmej!
- Aha Dziękuję!
Za trzy godziny znowu telefon.
- Halo?
- O której otwieracie sklep?
- O siódmej.
- Dziękuję!
Za cztery godziny dzwoni telefon.
zdenerwowany właściciel odbiera.
- Halo!
- O której otwieracie sklep?
- Za godzinę, a po co pan znowu dzwoni!?
- Bo ja jestem w nim zamknięty!
- Halo?
- O której otwieracie sklep?
- O siódmej!
- Aha Dziękuję!
Za trzy godziny znowu telefon.
- Halo?
- O której otwieracie sklep?
- O siódmej.
- Dziękuję!
Za cztery godziny dzwoni telefon.
zdenerwowany właściciel odbiera.
- Halo!
- O której otwieracie sklep?
- Za godzinę, a po co pan znowu dzwoni!?
- Bo ja jestem w nim zamknięty!
06
Dowcip #16553. O dwudziestej trzeciej dzwoni telefon do sklepu spożywczego. w kategorii: „Żarty o sklepach”.
Przychodzi Niemiec do polskiego sklepu myśliwskiego i pyta:
- Czy ma pan noże?
Sprzedawca przygląda mu się uważnie i pyta:
- Czy jest pan Niemcem?
- Tak.
- Nie, nie mamy noży.
Niemiec wychodzi, ale zauważa noże na wystawie za sprzedawcą i wraca.
- Przepraszam, a czy może ma pan pistolety?
- To znowu Pan! Nie, nie mamy pistoletów.
Niemiec jest zdziwiony, gdyż na wystawie za sprzedawcą leżą pistolety.
- A czy może ma pan granaty?
- Nie! - odpowiada rozbawiony sprzedawca, mimo że leżą one obok pistoletów.
- Przepraszam, muszę się jeszcze pana o coś zapytać. Czy ma pan coś przeciwko Niemcom?
- Tak, - odpowiada spokojnie - noże, pistolety, granaty.
- Czy ma pan noże?
Sprzedawca przygląda mu się uważnie i pyta:
- Czy jest pan Niemcem?
- Tak.
- Nie, nie mamy noży.
Niemiec wychodzi, ale zauważa noże na wystawie za sprzedawcą i wraca.
- Przepraszam, a czy może ma pan pistolety?
- To znowu Pan! Nie, nie mamy pistoletów.
Niemiec jest zdziwiony, gdyż na wystawie za sprzedawcą leżą pistolety.
- A czy może ma pan granaty?
- Nie! - odpowiada rozbawiony sprzedawca, mimo że leżą one obok pistoletów.
- Przepraszam, muszę się jeszcze pana o coś zapytać. Czy ma pan coś przeciwko Niemcom?
- Tak, - odpowiada spokojnie - noże, pistolety, granaty.
18
Dowcip #16581. Przychodzi Niemiec do polskiego sklepu myśliwskiego i pyta w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sklepach”.
W wiejskim sklepie sprzedawczyni zdenerwowała się na stałych klientów:
- Dosyć! Nie ma już sprzedawania win ”na zeszyt”!
- Jadźka, zmiłuj się, przecież inaczej tego wszystkiego nie spamiętasz!
- Dosyć! Nie ma już sprzedawania win ”na zeszyt”!
- Jadźka, zmiłuj się, przecież inaczej tego wszystkiego nie spamiętasz!
04
Dowcip #16809. W wiejskim sklepie sprzedawczyni zdenerwowała się na stałych klientów w kategorii: „Kawały o sklepach”.
Przychodzi zajączek do sklepu niedźwiadka i pyta:
- Dostanę tu może dwukilogramowy chleb?
Niedźwiadek:
- Przykro mi nie ma jest tylko kilogramowy.
Następnego dnia znowu przychodzi zajączek:
- Może dzisiaj dostanę dwukilogramowy chleb?
- Niestety nie ma.
Następnego dnia niedźwiadkowi zrobiło się smutno, że zajączek nie dostaje tego co chce, więc specjalnie dla zajączka upiekł dwukilogramowy chleb
Zajączek:
- A może dziś dostanę ten dwukilogramowy chleb?
- Tak. Specjalnie dla Ciebie upiekłem.
-To poproszę połowę.
- Dostanę tu może dwukilogramowy chleb?
Niedźwiadek:
- Przykro mi nie ma jest tylko kilogramowy.
Następnego dnia znowu przychodzi zajączek:
- Może dzisiaj dostanę dwukilogramowy chleb?
- Niestety nie ma.
Następnego dnia niedźwiadkowi zrobiło się smutno, że zajączek nie dostaje tego co chce, więc specjalnie dla zajączka upiekł dwukilogramowy chleb
Zajączek:
- A może dziś dostanę ten dwukilogramowy chleb?
- Tak. Specjalnie dla Ciebie upiekłem.
-To poproszę połowę.
06
Dowcip #16905. Przychodzi zajączek do sklepu niedźwiadka i pyta w kategorii: „Humor o sklepach”.
Wchodzi blondynka do sklepu i mówi:
- Poproszę ten telewizor.
Sprzedawca odpowiada:
- Blondynkom nie sprzedajemy.
Na drugi dzień blondi przychodzi do sklepu w czarnej peruce i mówi:
- Poproszę ten telewizor.
Sprzedawca odpowiada:
- Blondynkom nie sprzedajemy.
A na to blondi:
- Skąd pan teraz wiedział, że jestem blondynką?
- Bo ten telewizor, o który pani prosiła to nie telewizor tylko mikrofalówka.
- Poproszę ten telewizor.
Sprzedawca odpowiada:
- Blondynkom nie sprzedajemy.
Na drugi dzień blondi przychodzi do sklepu w czarnej peruce i mówi:
- Poproszę ten telewizor.
Sprzedawca odpowiada:
- Blondynkom nie sprzedajemy.
A na to blondi:
- Skąd pan teraz wiedział, że jestem blondynką?
- Bo ten telewizor, o który pani prosiła to nie telewizor tylko mikrofalówka.
110
Dowcip #16933. Wchodzi blondynka do sklepu i mówi w kategorii: „Kawały o sklepach”.
W gimnazjalnym sklepiku szkolnym:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry dziewczynko.
- Proszę chipsy.
- Chipsy w szkole są zabronione.
- To może pączka z lukrem?
- Niestety nie mogę sprzedać Ci pączka z lukrem bo jest niezdrowy, bez lukru z resztą też.
- Kanapkę?
- Ministerstwo zastanawia się czy to masło jest niezdrowe, czy margaryna, dlatego kanapek nie ma.
- A sałatka?
- Z kapusty?
- Może być.
- A z jakiej kapusty?
- Hmmm. Z czerwonej?
- Nie ma. Badają na okoliczność pestycydów. Z zielonej też nie ma, a pekińska jest zabroniona z powodów ideologicznych.
- To co jest?
- Pigułki wczesnoporonne, W promocji. Dać paczkę?
- Dzień dobry.
- Dzień dobry dziewczynko.
- Proszę chipsy.
- Chipsy w szkole są zabronione.
- To może pączka z lukrem?
- Niestety nie mogę sprzedać Ci pączka z lukrem bo jest niezdrowy, bez lukru z resztą też.
- Kanapkę?
- Ministerstwo zastanawia się czy to masło jest niezdrowe, czy margaryna, dlatego kanapek nie ma.
- A sałatka?
- Z kapusty?
- Może być.
- A z jakiej kapusty?
- Hmmm. Z czerwonej?
- Nie ma. Badają na okoliczność pestycydów. Z zielonej też nie ma, a pekińska jest zabroniona z powodów ideologicznych.
- To co jest?
- Pigułki wczesnoporonne, W promocji. Dać paczkę?
14
Dowcip #17038. W gimnazjalnym sklepiku szkolnym w kategorii: „Dowcipy o sklepach”.
Mówi Mojsze do Salcie wieczorem w łóżku:
- Salcie, a zamknełaś ty drzwi do sklepu?
- Zamknełam, Mojsze.
- A ten nowy zamek Gerdy też zamknęłaś?
- Zamknęłam, Mojsze.
- Na dwa razy?
- Na dwa razy, Mojsze.
- A tą zasuwę taką też zamknęłaś?
- Zamknęłam, Mojsze.
- Na dwa razy?
- Na dwa razy, Mojsze.
- A ten zamek na dole też zamknęłaś?
- Zamknęłam, Mojsze.
- Na dwa razy?
- Na dwa razy, Mojsze.
- A ten rygiel podłogowy zamknęłaś Salcie?
- Zamknęłam, Mojsze.
- Na dwa razy?
- Na dwa razy, Mojsze.
Mojsze myśli przez chwilę i w końcu pyta.
- A łańcuszek też zamknęłaś?
- Oh, łańcuszka zapomniałam zapiąć!
- No proszę! Wchodź kto chcesz! Bierz co chcesz!
- Salcie, a zamknełaś ty drzwi do sklepu?
- Zamknełam, Mojsze.
- A ten nowy zamek Gerdy też zamknęłaś?
- Zamknęłam, Mojsze.
- Na dwa razy?
- Na dwa razy, Mojsze.
- A tą zasuwę taką też zamknęłaś?
- Zamknęłam, Mojsze.
- Na dwa razy?
- Na dwa razy, Mojsze.
- A ten zamek na dole też zamknęłaś?
- Zamknęłam, Mojsze.
- Na dwa razy?
- Na dwa razy, Mojsze.
- A ten rygiel podłogowy zamknęłaś Salcie?
- Zamknęłam, Mojsze.
- Na dwa razy?
- Na dwa razy, Mojsze.
Mojsze myśli przez chwilę i w końcu pyta.
- A łańcuszek też zamknęłaś?
- Oh, łańcuszka zapomniałam zapiąć!
- No proszę! Wchodź kto chcesz! Bierz co chcesz!
017