Dowcipy o sąsiadach
Wraca chłop do domu z delegacji, wita się, wręcza prezenty. W końcu zasiada przed michą i telewizorem. Patrzy dookoła i woła do pięcioletniej córeczki:
- Dzióbasku, czy widziałaś gdzieś pilota?
- Pilota? Nie widziałam ... Ale był listonosz, hydraulik i kilka razy sąsiad z naprzeciwka ...
- Dzióbasku, czy widziałaś gdzieś pilota?
- Pilota? Nie widziałam ... Ale był listonosz, hydraulik i kilka razy sąsiad z naprzeciwka ...
519
Dowcip #24846. Wraca chłop do domu z delegacji, wita się, wręcza prezenty. w kategorii: „Kawały o sąsiadach”.
W domu naprzeciwko Kowalskiego mieszka muzułmańska rodzina. Pewnego dnia pukają do niego i mówią.
- Twoje ozdoby świąteczne nas obrażają.
- I to jest wasz największy problem. Wszystko co jest inne wam przeszkadza. Jak możecie być aż tak nietolerancyjni? Przeszkadza wam nawet choinka i lampki.
- Nie przeszkadzają nam same lampki. Przeszkadza nam, że ułożyłeś z nich napis ”Araby do domu!”
- Twoje ozdoby świąteczne nas obrażają.
- I to jest wasz największy problem. Wszystko co jest inne wam przeszkadza. Jak możecie być aż tak nietolerancyjni? Przeszkadza wam nawet choinka i lampki.
- Nie przeszkadzają nam same lampki. Przeszkadza nam, że ułożyłeś z nich napis ”Araby do domu!”
012
Dowcip #16417. W domu naprzeciwko Kowalskiego mieszka muzułmańska rodzina. w kategorii: „Kawały o sąsiadach”.
- Niech pani nie idzie koło tej olszynki, bo tam gwałcą! - ostrzega sąsiadkę pani po czterdziestce.
- A skąd pani o tym wie?
- Chodzę tam już od trzech dni.
- A skąd pani o tym wie?
- Chodzę tam już od trzech dni.
05
Dowcip #17580. - Niech pani nie idzie koło tej olszynki, bo tam gwałcą! w kategorii: „Humor o sąsiadach”.
- Panie Heniu, co pan sobie myśli? Ja wiem, że pan się niedawno ożenił, żona pana jest całkiem, całkiem, w dodatku z dobrej rodziny, ale jak można się tak nieskromnie zachowywać. Mieszkasz pan na parterze, okien pan wieczorami nie zasłaniasz i takie chopki pan z żona wyprawiasz po stole, wersalce, w całym mieszkaniu, że od paru dni ludzie się gromadzą przed pańskimi oknami. Nie wstyd panu?
- Panie Kazimierzu, jak ja panu coś powiem, to pan ze śmiechu pęknie. Ja dopiero dziś rano wróciłem z Gdańska.
- Panie Kazimierzu, jak ja panu coś powiem, to pan ze śmiechu pęknie. Ja dopiero dziś rano wróciłem z Gdańska.
511
Dowcip #11895. - Panie Heniu, co pan sobie myśli? w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sąsiadach”.
Karol wraca do domu po pracy. Żona prosi go, żeby naprawił światło. Na to Karol odpowiada:
- A co ja jestem elektrykiem?
Następnego dnia, kiedy przychodzi do domu, patrzy, światło jest już naprawione.
- Kto to naprawił? - pyta.
- Sąsiad. - odpowiada żona.
- A co za to chciał?
- Ciasto albo gorącego całusa.
- I co upiekłaś mu?
- A co ja jestem piekarzem?
- A co ja jestem elektrykiem?
Następnego dnia, kiedy przychodzi do domu, patrzy, światło jest już naprawione.
- Kto to naprawił? - pyta.
- Sąsiad. - odpowiada żona.
- A co za to chciał?
- Ciasto albo gorącego całusa.
- I co upiekłaś mu?
- A co ja jestem piekarzem?
28
Dowcip #12131. Karol wraca do domu po pracy. Żona prosi go, żeby naprawił światło. w kategorii: „Żarty o sąsiadach”.
Było sobie małżeństwo. On pracował ona prowadziła dom. Jako, że trochę już po ślubie tak więc miłość zastąpiło przyzwyczajenie. Któregoś dnia żona zagadała do męża siedzącego przed telewizorem po pracy:
- Stefan, ty mnie już chyba nie kochasz!
- Kocham, jasne że kocham.
- Akurat!
Na następny dzień to samo i na następny znów. Aż któregoś dnia nie wytrzymała i wybuchła:
- Stefan, ty mnie już nie kochasz!
- Dlaczego tak sądzisz żabciu?
- Ten Stachu spod piątki to musi kochać tą swoją Gienkę, wiesz on wczoraj ją zabrał do najdroższej restauracji w mieście!
- Ja Cię kocham bardziej żabciu.
- To udowodnij to wreszcie!
- Dobrze, to w takim razie zabiorę Cię kochanie w jeszcze droższe miejsce, dobrze?
- Oj, Stefciu jesteś kochany, już idę się zrobić na bóstwo.
- Żabciu, nie trzeba, jedziemy tylko zatankować.
- Stefan, ty mnie już chyba nie kochasz!
- Kocham, jasne że kocham.
- Akurat!
Na następny dzień to samo i na następny znów. Aż któregoś dnia nie wytrzymała i wybuchła:
- Stefan, ty mnie już nie kochasz!
- Dlaczego tak sądzisz żabciu?
- Ten Stachu spod piątki to musi kochać tą swoją Gienkę, wiesz on wczoraj ją zabrał do najdroższej restauracji w mieście!
- Ja Cię kocham bardziej żabciu.
- To udowodnij to wreszcie!
- Dobrze, to w takim razie zabiorę Cię kochanie w jeszcze droższe miejsce, dobrze?
- Oj, Stefciu jesteś kochany, już idę się zrobić na bóstwo.
- Żabciu, nie trzeba, jedziemy tylko zatankować.
37
Dowcip #11970. Było sobie małżeństwo. On pracował ona prowadziła dom. w kategorii: „Kawały o sąsiadach”.
Dwie sąsiadki wracają w nocy do domu. W pewnym momencie na całym osiedlu gaśnie światło. W ciemnościach kobiety wchodzą na klatkę schodową, a tam potykają sie o ciało jakiegoś mężczyzny. Jest zupełnie ciemno, zaczynają go obmacywać.
- Nie, to nie jest mój mąż!
- Ani mój.
Znowu więc obmacują całe ciało.
- Wiesz, to nawet nie jest żaden facet z naszego bloku!
- Nie, to nie jest mój mąż!
- Ani mój.
Znowu więc obmacują całe ciało.
- Wiesz, to nawet nie jest żaden facet z naszego bloku!
23
Dowcip #12196. Dwie sąsiadki wracają w nocy do domu. w kategorii: „Kawały o sąsiadach”.
Zagubiona na peryferiach powiatu hrubieszowskiego wieś. Na jej skraju dwa stojące obok siebie domostwa:
- Kargulak - słychać męski głos dobiegający z sieni jednego z zabudowań - Przyjdź no do mnie.
- Zajęty żem - dobiega z okna drugiej chałupy.
- Przyjdź, wypijem coś.
- Potem.
- Wódeczkę zimną żem ze studni wyciągnął i kiełbasę swojską z komory.
- Nie mogę... Żonę bzykam... Żeby ją szlag trafił...
- Kargulak - słychać męski głos dobiegający z sieni jednego z zabudowań - Przyjdź no do mnie.
- Zajęty żem - dobiega z okna drugiej chałupy.
- Przyjdź, wypijem coś.
- Potem.
- Wódeczkę zimną żem ze studni wyciągnął i kiełbasę swojską z komory.
- Nie mogę... Żonę bzykam... Żeby ją szlag trafił...
07
Dowcip #12532. Zagubiona na peryferiach powiatu hrubieszowskiego wieś. w kategorii: „Śmieszne żarty o sąsiadach”.
Antek poszedł nad rzekę łowić ryby. Rozpalił ognisko i już miał zarzucić wędkę, gdy zauważył kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając się złapał ją, oskubał, upiekł i zjadł. Nagle patrzy: drogą biegnie sąsiadka i woła:
- Antek, nie widziałeś mojej kury?
Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:
- Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki!
- Antek, nie widziałeś mojej kury?
Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:
- Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki!
39
Dowcip #12987. Antek poszedł nad rzekę łowić ryby. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sąsiadach”.
Głucha noc. Noc głucha... Do drzwi zwykłego mieszkania w zwykłym bloku w Sieradzu dobija się trzech osiłków. Wygolone łby, karki szerokie, skóry czarne, giwery w łapskach.
- Kto tam? - pyta drżącym głosem gostek zza drzwi.
- Czy tu mieszka Wiśniak?!
Cisza. Gościu po chwili:
- Nie, panowie, tu nie mieszka. Ale macie szczęście, mieszka skurczybyk piętro wyżej. I nie nazywa się Wiśniak tylko Kowalski!
- Kto tam? - pyta drżącym głosem gostek zza drzwi.
- Czy tu mieszka Wiśniak?!
Cisza. Gościu po chwili:
- Nie, panowie, tu nie mieszka. Ale macie szczęście, mieszka skurczybyk piętro wyżej. I nie nazywa się Wiśniak tylko Kowalski!
27