Dowcipy o mężu
Dawniej mężczyzna w Afganistanie chodził przodem, a dwadzieścia kroków za nim jego żona z bagażami. Dziś trochę się zmieniło. Kobieta nie tylko idzie dwadzieścia kroków przed mężczyzną,
ale i nie musi nosić tobołków, mąż nie pozwala jej na to.
Co było powodem tak drastycznej zmiany obyczajów?
Miny przeciwpiechotne.
ale i nie musi nosić tobołków, mąż nie pozwala jej na to.
Co było powodem tak drastycznej zmiany obyczajów?
Miny przeciwpiechotne.
39
Dowcip #18600. Dawniej mężczyzna w Afganistanie chodził przodem w kategorii: „Dowcipy o mężu”.
Wraca żona do domu i widzi kartkę na drzwiach: ”Sprzedam żonę za trzysta sześćdziesiąt złotych”. Mówi do męża:
- Czyś Ty zwariował, mnie sprzedasz i to za trzysta sześćdziesiąt, skąd to wziąłeś?
- Wiesz, osiemdziesiąt kilo wagi razy dwa złote, kilo żywca plus dwieście złotych obrączka.
Na drugi dzień mąż wraca i widzi kartkę: ”Sprzedam męża za złoty dziesięć”. Mąż zdenerwowany mówi:
- Ja wszystko rozumiem ale za złoty dziesięć? Skąd to wzięłaś?
- Dwa jajka po trzydzieści groszy i rurka bez kremu po pięćdziesiąt groszy.
- Czyś Ty zwariował, mnie sprzedasz i to za trzysta sześćdziesiąt, skąd to wziąłeś?
- Wiesz, osiemdziesiąt kilo wagi razy dwa złote, kilo żywca plus dwieście złotych obrączka.
Na drugi dzień mąż wraca i widzi kartkę: ”Sprzedam męża za złoty dziesięć”. Mąż zdenerwowany mówi:
- Ja wszystko rozumiem ale za złoty dziesięć? Skąd to wzięłaś?
- Dwa jajka po trzydzieści groszy i rurka bez kremu po pięćdziesiąt groszy.
610
Dowcip #26023. Wraca żona do domu i widzi kartkę na drzwiach w kategorii: „Śmieszne kawały o mężu”.
Żona wstała rano z łóżka, rozebrała się i stanęła przed lustrem. Zobaczyła obwisły brzuch, oklapnięte pośladki, a gdy zbliżyła do lustra twarz ujrzała zmarszczki i wory pod oczami. Założyła szlafrok, spojrzała na śpiącego męża i mruknęła do siebie:
- Dobrze mu tak, dziadowi ...
- Dobrze mu tak, dziadowi ...
217
Dowcip #28241. Żona wstała rano z łóżka, rozebrała się i stanęła przed lustrem. w kategorii: „Humor o mężu”.
Mąż wyjechał na delegacje, więc żona zaprosiła do domu kochanka. Podczas, gdy spółkują rozlega się pukanie do drzwi. Kobieta mówi:
- To na pewno mój mąż, schowaj się w kuchni.
Okazuje się jednak, że to drugi kochanek. Zaczynają ”bara-bara”, a tu znowu ktoś puka do drzwi. Niewierna żona ukrywa kochanka w łazience. Otwiera drzwi, a to trzeci kochanek. Zaczynają się wiec zabawiać, a tu znów ktoś puka.
- To mój mąż, ukryj się w ...
Kobieta się zastanawia gdzie go schować bo kuchnia i łazienka już zajęte, zatrzymuje wzrok na stojącej w rogu zbroi.
- ... Tej zbroi.
Okazuje się, że to naprawdę mąż szybciej wrócił. Zabiera się do żony i nagle z kuchni wychodzi facet i mówi:
- Z gazem jest już wszystko w porządku, biorę kasę i spadam.
Baraszkują dalej, a z łazienki wychodzi kochanek numer dwa i mówi:
- Spłuczka już nie przecieka. Biorę pięć złotych i uciekam.
Kochankowi numer trzy w zbroi jest już niewygodnie i myśli, jakby się stamtąd wydostać, bo nie zanosi się na krótki numerek. W końcu rusza się i wskazuje na drzwi:
- Na Grunwald tędy?
- To na pewno mój mąż, schowaj się w kuchni.
Okazuje się jednak, że to drugi kochanek. Zaczynają ”bara-bara”, a tu znowu ktoś puka do drzwi. Niewierna żona ukrywa kochanka w łazience. Otwiera drzwi, a to trzeci kochanek. Zaczynają się wiec zabawiać, a tu znów ktoś puka.
- To mój mąż, ukryj się w ...
Kobieta się zastanawia gdzie go schować bo kuchnia i łazienka już zajęte, zatrzymuje wzrok na stojącej w rogu zbroi.
- ... Tej zbroi.
Okazuje się, że to naprawdę mąż szybciej wrócił. Zabiera się do żony i nagle z kuchni wychodzi facet i mówi:
- Z gazem jest już wszystko w porządku, biorę kasę i spadam.
Baraszkują dalej, a z łazienki wychodzi kochanek numer dwa i mówi:
- Spłuczka już nie przecieka. Biorę pięć złotych i uciekam.
Kochankowi numer trzy w zbroi jest już niewygodnie i myśli, jakby się stamtąd wydostać, bo nie zanosi się na krótki numerek. W końcu rusza się i wskazuje na drzwi:
- Na Grunwald tędy?
120
Dowcip #27627. Mąż wyjechał na delegacje, więc żona zaprosiła do domu kochanka. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o mężu”.
Pokłócił się facio z żoną i postanowił rzucić dotychczasowe życie. Wsiadł w pociąg i pojechał w głęboką tajgę. Najął się jako drwal i powoli, na łonie dzikiej natury, odzyskiwał równowagę psychiczną. Minął miesiąc, dwa, pół roku. Po roku zatęsknił jednak za kobietą. Udał się w weekend do najbliższej osady, wchodzi do miejscowego baru, zamawia setę i zagaduje mimochodem:
- Wiesz, pracuję już tu cały rok. Kobiety potrzebuję! Jak tu u was z babami?
- Chyba nie możesz za siebie, drwalu. - odpowiada barman. - Tu, w głębokiej tajdze kobiety? Nic z tego. Ale mamy Walentina Pietrowicza.
- A na co mi Walentin Pietrowicz? Czy ja wyglądam na pedała? - zdenerwował się drwal, dopił wódkę i wrócił niezadowolony w tajgę.
Rąbał tam las jeszcze przez pół roku, ale hormony buzowały coraz bardziej. W końcu udał się ponownie do osady. Zaszedł do baru i mówi:
- No dobra. dawaj mi tego Walentina Pietrowicza, ale żeby o tym wiedziały tylko trzy osoby! Ja, Ty i Walentin Pietrowicz. - prosi.
- Nie da rady. Musi o tym wiedzieć co najmniej siedem osób. - rozkłada ręce barman.
- A po co jeszcze czterech?
- No, ktoś musi trzymać Walentina Pietrowicza. On nie za bardzo to lubi.
- Wiesz, pracuję już tu cały rok. Kobiety potrzebuję! Jak tu u was z babami?
- Chyba nie możesz za siebie, drwalu. - odpowiada barman. - Tu, w głębokiej tajdze kobiety? Nic z tego. Ale mamy Walentina Pietrowicza.
- A na co mi Walentin Pietrowicz? Czy ja wyglądam na pedała? - zdenerwował się drwal, dopił wódkę i wrócił niezadowolony w tajgę.
Rąbał tam las jeszcze przez pół roku, ale hormony buzowały coraz bardziej. W końcu udał się ponownie do osady. Zaszedł do baru i mówi:
- No dobra. dawaj mi tego Walentina Pietrowicza, ale żeby o tym wiedziały tylko trzy osoby! Ja, Ty i Walentin Pietrowicz. - prosi.
- Nie da rady. Musi o tym wiedzieć co najmniej siedem osób. - rozkłada ręce barman.
- A po co jeszcze czterech?
- No, ktoś musi trzymać Walentina Pietrowicza. On nie za bardzo to lubi.
211
Dowcip #27802. Pokłócił się facio z żoną i postanowił rzucić dotychczasowe życie. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o mężu”.
Po powrocie z podróży poślubnej para młoda nie odzywa się do siebie. Małżonkowie nawet nie patrzą w swoim kierunku. Zaniepokojony tym stanem rzeczy najlepszy przyjaciel pana młodego postanowił z nim porozmawiać.
- Stary, co się dzieje?
- Po naszej nocy poślubnej, kiedy chciałem wziąć prysznic, odruchowo, tak jak zwykle, wyciągnąłem z portfela dwieście złotych i położyłem na poduszce.
- Nie martw się. Twoja żona to rozsądna babka, na pewno szybko o tym zapomni.
- Ale nie wiem czy ja zapomnę to, że gdy wróciłem z łazienki, na poduszce leżało pięćdziesiąt złotych reszty.
- Stary, co się dzieje?
- Po naszej nocy poślubnej, kiedy chciałem wziąć prysznic, odruchowo, tak jak zwykle, wyciągnąłem z portfela dwieście złotych i położyłem na poduszce.
- Nie martw się. Twoja żona to rozsądna babka, na pewno szybko o tym zapomni.
- Ale nie wiem czy ja zapomnę to, że gdy wróciłem z łazienki, na poduszce leżało pięćdziesiąt złotych reszty.
215
Dowcip #26192. Po powrocie z podróży poślubnej para młoda nie odzywa się do siebie. w kategorii: „Kawały o mężu”.
Małżeństwo siedzi przy stole i je obiad. Nagle Ona przez nieuwagę oblała się zupą. Od razu w krzyk:
- No nie patrz na mnie! Wyglądam jak świnia.
On spojrzał i mówi:
- No faktycznie i jeszcze się zupą oblałaś.
- No nie patrz na mnie! Wyglądam jak świnia.
On spojrzał i mówi:
- No faktycznie i jeszcze się zupą oblałaś.
115
Dowcip #23565. Małżeństwo siedzi przy stole i je obiad. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o mężu”.
- Pana żona proponuje zgodę i dalsze pożycie. - mówi sędzia do mężczyzny, który wniósł pozew o rozwód.
- O nie, wysoki sądzie! Taka kara byłaby stanowczo zbyt surowa ..
- O nie, wysoki sądzie! Taka kara byłaby stanowczo zbyt surowa ..
411
Dowcip #22873. - Pana żona proponuje zgodę i dalsze pożycie. w kategorii: „Śmieszny humor o mężu”.
Podczas długotrwałej, szczerej rozmowy małżeńskiej, polegającej m.in. na ciskaniu o ściany garnkami i rozbijaniu talerzy, rozwścieczona małżonka wykrzykuje:
- Nazywałeś mnie dawniej swoją Królową, Księżną, Myszeczką! A teraz?!
- Teraz to ja jestem za demokracją! - syczy mąż. - I nienawidzę tych cholernych, wyleniałych gryzoni!
- Nazywałeś mnie dawniej swoją Królową, Księżną, Myszeczką! A teraz?!
- Teraz to ja jestem za demokracją! - syczy mąż. - I nienawidzę tych cholernych, wyleniałych gryzoni!
16
Dowcip #22878. Podczas długotrwałej, szczerej rozmowy małżeńskiej, polegającej m.in. w kategorii: „Śmieszny humor o mężu”.
Mąż wraca nad ranem do domu, po całej nocy grania w pokera. Żona jak to żona robi mu wyrzuty.
- Nie musisz się już więcej denerwować z mojego powodu. Pakuj swoje rzeczy. Przegrałem cię dzisiaj w karty i należysz od teraz do mojego kumpla. - Mąż na to spokojnie.
Żona zaczyna się drzeć:
- Ty chamie! Jak można w ogóle wpaść na taki wstrętny pomysł.
- A myślisz, że mi było łatwo, pasować przy czterech asach z ręki ...
- Nie musisz się już więcej denerwować z mojego powodu. Pakuj swoje rzeczy. Przegrałem cię dzisiaj w karty i należysz od teraz do mojego kumpla. - Mąż na to spokojnie.
Żona zaczyna się drzeć:
- Ty chamie! Jak można w ogóle wpaść na taki wstrętny pomysł.
- A myślisz, że mi było łatwo, pasować przy czterech asach z ręki ...
510