Dowcipy o lekarzach
Dzisiaj gdy byłem w przychodni podszedł do mnie murzyn i powiedział:
- Jaki masz numer?
- My biali nie mamy numerów, mamy imiona.
On się wkurzył, ale wtedy podszedł do niego jakiś biały i powiedział:
- Siedemset trzydzieści dwa, chodź do pana.
Murzyn podbiegł cały się śliniąc, a ja poszedłem do lekarza.
- Jaki masz numer?
- My biali nie mamy numerów, mamy imiona.
On się wkurzył, ale wtedy podszedł do niego jakiś biały i powiedział:
- Siedemset trzydzieści dwa, chodź do pana.
Murzyn podbiegł cały się śliniąc, a ja poszedłem do lekarza.
1711
Dowcip #28553. Dzisiaj gdy byłem w przychodni podszedł do mnie murzyn i powiedział w kategorii: „Humor o lekarzach”.
Poniedziałek, siódma rano. W tramwaju ścisk. Nagle wśród stłoczonych ludzi ktoś woła:
- Czy jest tu lekarz?!
- Jestem! - krzyczy pasażer z daleka i przyciska się przez tłum. Gdy lekarz dochodzi do wołającego, ten pyta:
- Choroba gardła na sześć liter?
- Czy jest tu lekarz?!
- Jestem! - krzyczy pasażer z daleka i przyciska się przez tłum. Gdy lekarz dochodzi do wołającego, ten pyta:
- Choroba gardła na sześć liter?
19
Dowcip #27819. Poniedziałek, siódma rano. W tramwaju ścisk. w kategorii: „Żarty o lekarzach”.
Lekarz do pacjenta:
- Muszę Pana zmartwić, Pan umiera. Jest rak z przerzutami.
- Tego się obawiałem, A czy nie mógłby Pan Doktor powiedzieć po mojej śmierci, że umarłem na AIDS?
- Dlaczego?!?! Pacjent odpowiada:
- Wie Pan, Panie Doktorze, po pierwsze będę we wsi pierwszy, co umarł na AIDS. Po drugie nikt już nie ruszy mojej baby. A po trzecie wszyscy, co ją już mieli się powieszą.
- Muszę Pana zmartwić, Pan umiera. Jest rak z przerzutami.
- Tego się obawiałem, A czy nie mógłby Pan Doktor powiedzieć po mojej śmierci, że umarłem na AIDS?
- Dlaczego?!?! Pacjent odpowiada:
- Wie Pan, Panie Doktorze, po pierwsze będę we wsi pierwszy, co umarł na AIDS. Po drugie nikt już nie ruszy mojej baby. A po trzecie wszyscy, co ją już mieli się powieszą.
113
Dowcip #27570. Lekarz do pacjenta w kategorii: „Żarty o lekarzach”.
Przychodzi baba na badania, laborantka pobiera krew i mówi:
- A teraz poproszę o pojemnik z moczem.
Baba stawia butelkę na stoliku.
- Ależ to nie mocz tylko koniak!
- O rany, a co ja dałam lekarzowi?!
- A teraz poproszę o pojemnik z moczem.
Baba stawia butelkę na stoliku.
- Ależ to nie mocz tylko koniak!
- O rany, a co ja dałam lekarzowi?!
316
Dowcip #27856. Przychodzi baba na badania, laborantka pobiera krew i mówi w kategorii: „Śmieszne kawały o lekarzach”.
Do lekarza przychodzi matka z synkiem i mówi:
- Coś jest nie tak z jego siusiakiem.
Lekarz ogląda
- Proszę pani, to już nie jest siusiak tylko penis i zaczynamy leczenie rzeżączki.
- Coś jest nie tak z jego siusiakiem.
Lekarz ogląda
- Proszę pani, to już nie jest siusiak tylko penis i zaczynamy leczenie rzeżączki.
612
Dowcip #28530. Do lekarza przychodzi matka z synkiem i mówi w kategorii: „Śmieszny humor o lekarzach”.
Przychodzi baba do lekarza i mówi, że ma gorączkę, a lekarz na to:
- Zmierzymy pani temperaturę w odbycie.
Po chwili ...
- Panie doktorze to nie jest odbyt.
- A to nie jest termometr.
- Zmierzymy pani temperaturę w odbycie.
Po chwili ...
- Panie doktorze to nie jest odbyt.
- A to nie jest termometr.
213
Dowcip #28862. Przychodzi baba do lekarza i mówi, że ma gorączkę, a lekarz na to w kategorii: „Śmieszne żarty o lekarzach”.
Przychodzi trup baby do lekarza:
- Co mi się tak tu pani rozkłada?!
Baba:
- A co mam gnić w poczekalni?
- Co mi się tak tu pani rozkłada?!
Baba:
- A co mam gnić w poczekalni?
735
Dowcip #27913. Przychodzi trup baby do lekarza w kategorii: „Śmieszne dowcipy o lekarzach”.
Przychodzi baba do lekarza i powiada:
- Jak tu dotykam to mnie boli, jak tu dotykam to mnie boli, jak tu dotykam to mnie boli ...
A lekarz na to:
- Ma pani złamany palec wskazujący!
- Jak tu dotykam to mnie boli, jak tu dotykam to mnie boli, jak tu dotykam to mnie boli ...
A lekarz na to:
- Ma pani złamany palec wskazujący!
417
Dowcip #27845. Przychodzi baba do lekarza i powiada w kategorii: „Humor o lekarzach”.
Przychodzi kobieta do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, jestem w trzecim miesiącu ciąży, a jeszcze mi się brzuszek nie zaokrąglił.
Lekarz na to:
- Hmm, a jadła panie jabłka, odpoczywała, ćwiczyła?
Kobieta:
- Nie, a trzeba?
- Oczywiście, że trzeba.
Za kilka miesięcy znowu przychodzi ta sama kobieta i mówi:
- Panie doktorze jestem już w szóstym miesiącu ciąży, a jeszcze mi się brzuszek nie zaokrąglił.
- A jadła pani pomarańcze, ryby?
- Nie, a trzeba?
- Oczywiście, że trzeba.
Za kilka miesięcy znów ta sama sytuacja i kobieta mówi:
- Panie doktorze jestem w dziewiątym miesiącu ciąży, a jeszcze mi się brzuszek nie zaokrąglił.
- Hmm, a kochała się pani z mężem?
- Nie, a trzeba?
- Panie doktorze, jestem w trzecim miesiącu ciąży, a jeszcze mi się brzuszek nie zaokrąglił.
Lekarz na to:
- Hmm, a jadła panie jabłka, odpoczywała, ćwiczyła?
Kobieta:
- Nie, a trzeba?
- Oczywiście, że trzeba.
Za kilka miesięcy znowu przychodzi ta sama kobieta i mówi:
- Panie doktorze jestem już w szóstym miesiącu ciąży, a jeszcze mi się brzuszek nie zaokrąglił.
- A jadła pani pomarańcze, ryby?
- Nie, a trzeba?
- Oczywiście, że trzeba.
Za kilka miesięcy znów ta sama sytuacja i kobieta mówi:
- Panie doktorze jestem w dziewiątym miesiącu ciąży, a jeszcze mi się brzuszek nie zaokrąglił.
- Hmm, a kochała się pani z mężem?
- Nie, a trzeba?
128
Dowcip #27891. Przychodzi kobieta do lekarza i mówi w kategorii: „Śmieszne kawały o lekarzach”.
Lekarz mówi do staruszki:
- No, babciu, w waszym wieku trzeba się oszczędzać, unikać chodzenia po schodach.
Po roku staruszka zjawia się u tego samego lekarza.
- Jak się czujecie? - pyta lekarz.
- O, znacznie lepiej ... Tylko mam jedno pytanie. Czy już mogę zacząć chodzić po schodach?
- Możecie. - odpowiada lekarz.
- To chwała Bogu! Bo już to wchodzenie po rynnie na czwarte piętro bardzo mnie męczyło!
- No, babciu, w waszym wieku trzeba się oszczędzać, unikać chodzenia po schodach.
Po roku staruszka zjawia się u tego samego lekarza.
- Jak się czujecie? - pyta lekarz.
- O, znacznie lepiej ... Tylko mam jedno pytanie. Czy już mogę zacząć chodzić po schodach?
- Możecie. - odpowiada lekarz.
- To chwała Bogu! Bo już to wchodzenie po rynnie na czwarte piętro bardzo mnie męczyło!
014