Dowcipy o dzieciach
Rodzina na kontroli celnej. Celnik znajduje w jednej z walizek pakunek z żółtym proszkiem. Pyta:
- Co to jest?
Na co najmłodsze z dzieci odpowiada:
- Heroina.
- A czemu żółta?
- Bo to dla dzieci. Owocowa ...
- Co to jest?
Na co najmłodsze z dzieci odpowiada:
- Heroina.
- A czemu żółta?
- Bo to dla dzieci. Owocowa ...
112
Dowcip #10160. Rodzina na kontroli celnej. w kategorii: „Dowcipy o dzieciach”.
Przyszedł ojciec z pięcioletnim synkiem do sklepu z zabawkami. Chodzą, wybierają, mały grymasi. Nagle spostrzega super zabawkę. Tylko, że drogą. Ojciec alternatywnie pokazuje mu tańszą, ale gnojek, wychowywany przecież bezstresowo, nie chce o tym słyszeć. I zaczyna jazdę - wali się na podłogę, uderza głową o posadzkę, krzyczy, wyje - sajgon totalny. Zwabiony krzykiem, przychodzi koleś w zielonych okularach:
- Proszę pana, jestem dziecięcym psychologiem! Moim zadaniem jest rozwiązywać takie właśnie sytuacje!
- Czyń Wać swą powinność. - wzdycha ojciec.
Facet podbiega do dzieciaka i szepce mu coś na ucho. Dzieciak przestaje histeryzować. Bierze tańszą zabawkę i cichutko staje przy tatusiu.
- Mistrzu, jak żeś pan to uczynił?
- Aaa ... Powiedziałem, że jak się nie uspokoi to kopnę go w dupę i urwę mu ucho.
- Proszę pana, jestem dziecięcym psychologiem! Moim zadaniem jest rozwiązywać takie właśnie sytuacje!
- Czyń Wać swą powinność. - wzdycha ojciec.
Facet podbiega do dzieciaka i szepce mu coś na ucho. Dzieciak przestaje histeryzować. Bierze tańszą zabawkę i cichutko staje przy tatusiu.
- Mistrzu, jak żeś pan to uczynił?
- Aaa ... Powiedziałem, że jak się nie uspokoi to kopnę go w dupę i urwę mu ucho.
411
Dowcip #3225. Przyszedł ojciec z pięcioletnim synkiem do sklepu z zabawkami. w kategorii: „Śmieszne kawały o dzieciach”.
Kobieta miała dwunastu synów i każdemu z nich nadała imię Józek. Sąsiadka nie może się nadziwić:
- Proszę, powiedz mi, a jak ich wołasz?
- Normalnie: rano wychodzę przed dom wołam: ”Józek śniadanie!” i przychodzą wszyscy, potem w południe wołam: ”Józek obiad!” i znów przychodzą wszyscy ...
- No, ale jak potrzebujesz jednego, konkretnego?
- Aaa ... To wtedy wołam po nazwisku ...
- Proszę, powiedz mi, a jak ich wołasz?
- Normalnie: rano wychodzę przed dom wołam: ”Józek śniadanie!” i przychodzą wszyscy, potem w południe wołam: ”Józek obiad!” i znów przychodzą wszyscy ...
- No, ale jak potrzebujesz jednego, konkretnego?
- Aaa ... To wtedy wołam po nazwisku ...
210
Dowcip #3239. Kobieta miała dwunastu synów i każdemu z nich nadała imię Józek. w kategorii: „Śmieszne żarty o dzieciach”.
Jest trzech facetów w szpitalu ich żony właśnie rodzą. Przychodzi położna i mówi do pierwszego:
- Gratuluje ma pan bliźniaki!
- A, to pewnie dlatego że ulubionym filmem mojej żony jest ”O dwóch takich co ukradli księżyc”.
Do drugiego:
- Gratuluję ma pan czworaczki!
- A,to pewnie dlatego ze ulubionym filmem mojej żony jest ”Fantastyczna Czwórka”.
Trzeci facet mdleje, kiedy udaje się go ocucić mówi:
- Ulubiony film mojej żony to ”Alibaba I Czterdziestu Rozbójników”!
- Gratuluje ma pan bliźniaki!
- A, to pewnie dlatego że ulubionym filmem mojej żony jest ”O dwóch takich co ukradli księżyc”.
Do drugiego:
- Gratuluję ma pan czworaczki!
- A,to pewnie dlatego ze ulubionym filmem mojej żony jest ”Fantastyczna Czwórka”.
Trzeci facet mdleje, kiedy udaje się go ocucić mówi:
- Ulubiony film mojej żony to ”Alibaba I Czterdziestu Rozbójników”!
29
Dowcip #3803. Jest trzech facetów w szpitalu ich żony właśnie rodzą. w kategorii: „Śmieszne kawały o dzieciach”.
Przed kościołem popsuł się płot, więc ksiądz go naprawia. Przy naprawianiu tego płotu gromadka dzieci przyglądała się temu. Ksiądz pyta:
- Co, patrzycie jak się wbija gwoździe?
Oni odpowiadają:
- Nie, słuchamy co ksiądz powie, gdy ksiądz uderzy się w rękę.
- Co, patrzycie jak się wbija gwoździe?
Oni odpowiadają:
- Nie, słuchamy co ksiądz powie, gdy ksiądz uderzy się w rękę.
513
Dowcip #4273. Przed kościołem popsuł się płot, więc ksiądz go naprawia. w kategorii: „Dowcipy o dzieciach”.
Dzieci nowobogackich bawią się w piaskownicy, kopią piasek komórkami. Jasiowi złamała się komórka. Koledzy w śmiech.
- Co się śmiejecie, jutro ojciec kupi mi nową, wypasioną, taką że wam oczy zbieleją.
Na to koledzy:
- Tak, a do jutra będziesz kopał łopatką jak jakiś wieśniak.
- Co się śmiejecie, jutro ojciec kupi mi nową, wypasioną, taką że wam oczy zbieleją.
Na to koledzy:
- Tak, a do jutra będziesz kopał łopatką jak jakiś wieśniak.
49
Dowcip #4674. Dzieci nowobogackich bawią się w piaskownicy, kopią piasek komórkami. w kategorii: „Śmieszne żarty o dzieciach”.
Na ulicy w Warszawie spotykają się dwaj architekci. Nie widzieli się od kilku lat, więc ciekawie się sobie przyglądają. Jeden z mężczyzn trzyma za rękę małe dziecko. Po kurtuazyjnej wymianie zdań drugi z architektów pyta:
- To twoje dziecko?
- Moje. - odpowiada z dumą zapytany.
Drugi przygląda się uważnie, a po chwili mówi:
- No fajne, ale ja bym je zrobił troszeczkę inaczej.
- To twoje dziecko?
- Moje. - odpowiada z dumą zapytany.
Drugi przygląda się uważnie, a po chwili mówi:
- No fajne, ale ja bym je zrobił troszeczkę inaczej.
819
Dowcip #4772. Na ulicy w Warszawie spotykają się dwaj architekci. w kategorii: „Żarty o dzieciach”.
Do siedziby Microsoftu przyszła kobieta z niemowlakiem na ręku. Poskarżyła się Billowi Gatesowi, że któryś z jego ludzi jest ojcem dziecka. Bill stanowczo stwierdził, że się myli, bo:
- Żadne dzieło Microsoftu nie jest efektem miłości.
- Żadne dzieło Microsoftu nigdy nie zostało ukończone w 9 miesięcy.
- Żaden wytwór Microsoftu nigdy nie miał rąk i nóg na właściwym miejscu.
- Żadne dzieło Microsoftu nie jest efektem miłości.
- Żadne dzieło Microsoftu nigdy nie zostało ukończone w 9 miesięcy.
- Żaden wytwór Microsoftu nigdy nie miał rąk i nóg na właściwym miejscu.
110
Dowcip #6207. Do siedziby Microsoftu przyszła kobieta z niemowlakiem na ręku. w kategorii: „Dowcipy o dzieciach”.
Kowalski często jeździł na delegacje. Lecz gdziekolwiek pojechał, po jakimś czasie przysyłano stamtąd nakazy potrącania z pensji alimentów.
Szef wzywa Jana i pyta:
- Dlaczego ma pan tyle nieślubnych dzieci, a z własną, piękną żoną ani jednego?
- Bo ja, szefie, się w niewoli nie rozmnażam.
Szef wzywa Jana i pyta:
- Dlaczego ma pan tyle nieślubnych dzieci, a z własną, piękną żoną ani jednego?
- Bo ja, szefie, się w niewoli nie rozmnażam.
010
Dowcip #6323. Kowalski często jeździł na delegacje. w kategorii: „Śmieszny humor o dzieciach”.
Jednemu górnikowi urodziło się w trzy miesiące po ślubie dziecko. Koledzy mu na dole doskwierali, że to nie jego, że coś tu nie gro. Górnik wypił se jednego na odwagę i dalej do swojej baby. Przychodzi i pado jej, że z tym dzieckiem coś mu nie pasuje. A baba jak gębę nie otwarła:
- Co nie pasuje ci? Może rachować nie umiesz! Patrz: Trzy miesiące jo jest twoja baba. Trzy miesiące tyś jest mój chłop. A trzy miesiące my są żonaci. Wiela to jest razem do kupy? Jest dziewięć miesięcy czy nie?
- Co nie pasuje ci? Może rachować nie umiesz! Patrz: Trzy miesiące jo jest twoja baba. Trzy miesiące tyś jest mój chłop. A trzy miesiące my są żonaci. Wiela to jest razem do kupy? Jest dziewięć miesięcy czy nie?
515