Dowcipy absurdalne
Budzi się Baca pewnego poranka. Otwiera jedno oko, a tu cały sufit we krwi. Otwiera drugie oko, a tu ściany we krwi. Patrzy pod łóżko...A tam ranne kapcie.
36
Dowcip #17061. Budzi się Baca pewnego poranka. w kategorii: „Śmieszny humor absurdalny”.
Pewnego dnia na świat przyszedł Jasio. Matka oficjalnie podczas porodu umarła. Lecz nieoficjalnie tylko lekarz znał przyczynę śmierci - szok związany z tym co zobaczyła: Jasio w pępku miał złotą śrubkę. Ojciec zareagował na ”złotą śrubkę” nad wymiar łagodnie. Oczywiście chodził z Jasiem jeszcze w wieku niemowlęcym do wszystkich możliwych specjalistów, jednakże nikt nie mógł mu odpowiedzieć: po co ta złota śrubka. Spróbował zatem pogodzić się z faktem. Jasio po raz pierwszy zwrócił uwagę na swoją ”inność” w przedszkolu. Pewnego dnia zauważył, że inne dzieci nie mają złotych śrubek w pępku. Podszedł zatem do swojej pani wychowawczyni pytając:
- Plose pani, cemu ja mam zlotom ślubke w pempku?
- Jasiu, nie mam pojęcia! Ale jesteś normalnym chłopczykiem, nie martw się!
I tak żył Jasio wyśmiewany przez wszystkim, przez cały czas zadając sobie to pytanie: Na cholerę mi ta śrubka w pępku. Swoją pierwszą miłość musiał mocno upić, żeby nie zmieniła zdania, gdy to podczas jednej z imprez zechcieli spędzić noc w sypialni rodziców. Nadszedł czas liceum, Jasio już wtedy wiedział, jaki profil klasy go interesuje: biologiczna. Wtedy też, wraz ze swoim Panem Profesorem badali dokładnie pochodzenie złotej śrubki. Nadszedł czas matury, którą Jasio, rzecz jasna, zdał bez najmniejszych problemów, a oni nadal nie mogli znaleźć odpowiedzi na pytanie: Co to za złota śrubka.
Studia Jasio sobie obrał medyczne. Wraz z najlepszym profesorem na wydziale studiowali budowę złotej śrubki. Przeprowadzali badania, eksperymenty, jednakże nijak nie mogli pojąć przeznaczenia i zastosowania owej złotej śrubki.
W końcu profesor zaproponował Jasiowi udział w międzynarodowej konferencji medycznej, która co cztery lata gromadzi najlepsze i największe światowe sławy lekarskie. Jednakże od razu zaznaczył: niektóre badania mogą być bolesne. Poza tym nie wiadomo, jakie będą skutki uboczne.
Oczywiście Jasio postawił wszystko na jedną kartę ”jeśli tak ma być, to niech tak będzie! Ja po prostu muszę wiedzieć:
- Ja po prostu muszę wiedzieć na co mi ta śrubka.
Badania trwały długo, na szczęście obeszło się bez skutków ubocznych, oprócz czasowego niedowładu prawej ręki, wyniki badań zostały przedstawione ostatniego dnia konferencji.
Wyniki badań nie przyniosły żadnego rezultatu. I tak właśnie Jasio pozostał na lodzie! Cała medycyna, cała nauka, nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie. Zrozpaczony Jasio zapijał się tanim whisky w półmroku pokoju, który wynajmował wraz z innymi kolegami ze studiów. Mógł pogodzić się ze śrubką, ale nie darował sobie tego, że nadal nie zna jej przeznaczenia! Ostateczne poszedł do ostatniego miejsca, gdzie może dowiedzieć się prawdy: do kościoła. Ksiądz, bardzo zaciekawiony, próbował studiować w starych manuskryptach o złotych śrubkach, przeszukiwał najstarsze księgi i pisma z najstarszych bibliotek, a nawet wystosował pismo do papieża. Zero odzewu. Nie wiadomo, co to jest, na co to jest, do czego to służy. Ostatnią odpowiedzią, która dobremu księdzu przyszła do głowy, jako pokrzepienie serca młodego chłopaka, było:
- Jasiu oddaj swoją duszę Bogu, oddaj swoje serce Bogu, a wyjawi On przed Tobą prawdę.
Jasio oczywiście zastosował się do rady księdza, wyprowadził się na pustkowie i tam w biedzie medytował przez pełne trzydzieści lat życia. Żył w biedzie i nędzy, całkowicie odrzucił świat materialny, rozkosze cielesne, na rzecz poznania prawdy. No i umarł. Młodo, bo w wieku sześćdziesięciu lat. Oczywiście w nieświadomości. Poszedł Jasio do Nieba, a tam Święty Piotr podchodzi do niego i mówi:
- Proszę, całe życie poświęciłem poznaniu prawdy, poruszyłem wszystko, co mogłem, by się dowiedzieć, zrezygnowałem z całego świata, który mogłem zdobyć, bo chciałem znać prawdę, do czego służy ta złota śrubka, co mam ją w pępku?
Święty Piotr wyjął złoty śrubokręt, odkręcił złotą śrubkę i Jasiowi odpadła dupa.
- Plose pani, cemu ja mam zlotom ślubke w pempku?
- Jasiu, nie mam pojęcia! Ale jesteś normalnym chłopczykiem, nie martw się!
I tak żył Jasio wyśmiewany przez wszystkim, przez cały czas zadając sobie to pytanie: Na cholerę mi ta śrubka w pępku. Swoją pierwszą miłość musiał mocno upić, żeby nie zmieniła zdania, gdy to podczas jednej z imprez zechcieli spędzić noc w sypialni rodziców. Nadszedł czas liceum, Jasio już wtedy wiedział, jaki profil klasy go interesuje: biologiczna. Wtedy też, wraz ze swoim Panem Profesorem badali dokładnie pochodzenie złotej śrubki. Nadszedł czas matury, którą Jasio, rzecz jasna, zdał bez najmniejszych problemów, a oni nadal nie mogli znaleźć odpowiedzi na pytanie: Co to za złota śrubka.
Studia Jasio sobie obrał medyczne. Wraz z najlepszym profesorem na wydziale studiowali budowę złotej śrubki. Przeprowadzali badania, eksperymenty, jednakże nijak nie mogli pojąć przeznaczenia i zastosowania owej złotej śrubki.
W końcu profesor zaproponował Jasiowi udział w międzynarodowej konferencji medycznej, która co cztery lata gromadzi najlepsze i największe światowe sławy lekarskie. Jednakże od razu zaznaczył: niektóre badania mogą być bolesne. Poza tym nie wiadomo, jakie będą skutki uboczne.
Oczywiście Jasio postawił wszystko na jedną kartę ”jeśli tak ma być, to niech tak będzie! Ja po prostu muszę wiedzieć:
- Ja po prostu muszę wiedzieć na co mi ta śrubka.
Badania trwały długo, na szczęście obeszło się bez skutków ubocznych, oprócz czasowego niedowładu prawej ręki, wyniki badań zostały przedstawione ostatniego dnia konferencji.
Wyniki badań nie przyniosły żadnego rezultatu. I tak właśnie Jasio pozostał na lodzie! Cała medycyna, cała nauka, nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie. Zrozpaczony Jasio zapijał się tanim whisky w półmroku pokoju, który wynajmował wraz z innymi kolegami ze studiów. Mógł pogodzić się ze śrubką, ale nie darował sobie tego, że nadal nie zna jej przeznaczenia! Ostateczne poszedł do ostatniego miejsca, gdzie może dowiedzieć się prawdy: do kościoła. Ksiądz, bardzo zaciekawiony, próbował studiować w starych manuskryptach o złotych śrubkach, przeszukiwał najstarsze księgi i pisma z najstarszych bibliotek, a nawet wystosował pismo do papieża. Zero odzewu. Nie wiadomo, co to jest, na co to jest, do czego to służy. Ostatnią odpowiedzią, która dobremu księdzu przyszła do głowy, jako pokrzepienie serca młodego chłopaka, było:
- Jasiu oddaj swoją duszę Bogu, oddaj swoje serce Bogu, a wyjawi On przed Tobą prawdę.
Jasio oczywiście zastosował się do rady księdza, wyprowadził się na pustkowie i tam w biedzie medytował przez pełne trzydzieści lat życia. Żył w biedzie i nędzy, całkowicie odrzucił świat materialny, rozkosze cielesne, na rzecz poznania prawdy. No i umarł. Młodo, bo w wieku sześćdziesięciu lat. Oczywiście w nieświadomości. Poszedł Jasio do Nieba, a tam Święty Piotr podchodzi do niego i mówi:
- Proszę, całe życie poświęciłem poznaniu prawdy, poruszyłem wszystko, co mogłem, by się dowiedzieć, zrezygnowałem z całego świata, który mogłem zdobyć, bo chciałem znać prawdę, do czego służy ta złota śrubka, co mam ją w pępku?
Święty Piotr wyjął złoty śrubokręt, odkręcił złotą śrubkę i Jasiowi odpadła dupa.
421
Dowcip #16882. Pewnego dnia na świat przyszedł Jasio. w kategorii: „Żarty bezsensowne”.
W słonecznym cieniu na miękkim kamieniu siedziała młoda staruszka i nic nie mówiąc rzekła:
- Jestem bezdzietna i mam trzech synów, każdy z nich ma port, a w porcie łódź. Pierwszy ma jedną łódź, drugi ma pół lodzi, a trzeci nie ma wcale. Łodzią tego trzeciego popłynęli na bezludna wyspę zamieszkałą przez białych murzynów. Tam weszłam na gruszę, zerwałam pietruszkę i pojawił się właściciel tego banana, twierdząc, że to jego wierzba. To wszystko zapisane jest w pamiętniku mojej nieżyjącej siostry, która umarła miesiąc przed porodem trzymając w ręku kwadratowe kółeczko.
- Jestem bezdzietna i mam trzech synów, każdy z nich ma port, a w porcie łódź. Pierwszy ma jedną łódź, drugi ma pół lodzi, a trzeci nie ma wcale. Łodzią tego trzeciego popłynęli na bezludna wyspę zamieszkałą przez białych murzynów. Tam weszłam na gruszę, zerwałam pietruszkę i pojawił się właściciel tego banana, twierdząc, że to jego wierzba. To wszystko zapisane jest w pamiętniku mojej nieżyjącej siostry, która umarła miesiąc przed porodem trzymając w ręku kwadratowe kółeczko.
1434
Dowcip #9367. W słonecznym cieniu na miękkim kamieniu siedziała młoda staruszka i w kategorii: „Śmieszne kawały absurdalne”.
Słowacki na swoim pogrzebie widział tylko garstkę najbliższych przyjaciół.
612
Dowcip #11082. Słowacki na swoim pogrzebie widział tylko garstkę najbliższych w kategorii: „Śmieszne kawały bezsensowne”.
Choroby przenoszą się z rośliny na roślinę, a niekiedy nawet z roku na rok.
176
Dowcip #11103. Choroby przenoszą się z rośliny na roślinę w kategorii: „Śmieszny humor bezsensowny”.
Przychodzi Małgosia na bal przebierańców do szkoły i jest cala pomalowana na biało. Pani się pyta:
- Małgosiu za co się przebrałaś?
Małgosia podnosi nogę do góry i mówi:
- Za dziurę w zębie.
- Małgosiu za co się przebrałaś?
Małgosia podnosi nogę do góry i mówi:
- Za dziurę w zębie.
614
Dowcip #4933. Przychodzi Małgosia na bal przebierańców do szkoły i jest cala w kategorii: „Śmieszny humor absurdalny”.
Przychodzi baba do lekarza z telewizorem na głowie i ekspresem do kawy w rękach. Lekarz się pyta:
- Co pani jest?
- Teleexpress.
- Co pani jest?
- Teleexpress.
39
Dowcip #4956. Przychodzi baba do lekarza z telewizorem na głowie i ekspresem do w kategorii: „Kawały bezsensowne”.
Mąż był bardzo zdenerwowany, gdy ujrzał zwłoki żony leżące przy swoich.
820
Dowcip #8050. Mąż był bardzo zdenerwowany w kategorii: „Dowcipy absurdalne”.
Po bitwie na polu grunwaldzkim zostało więcej nieboszczyków niż przyszło.
829
Dowcip #8055. Po bitwie na polu grunwaldzkim zostało więcej nieboszczyków niż w kategorii: „Śmieszne żarty bezsensowne”.
Wchodzi baba do ginekologa i widzi dwóch facetów ubranych w białe fartuchy. Więc mówi:
- Panie doktorze chyba jestem chora, proszę mnie zbadać.
Rozbiera się i kładzie na fotelu. Kiedy jest już po wszystkim kobieta z nadzieją pyta:
- No i jak? Wszystko w porządku?
Na to odpowiada jeden z facetów:
- Proszę poczekać na lekarza. My tu tylko okna malujemy.
- Panie doktorze chyba jestem chora, proszę mnie zbadać.
Rozbiera się i kładzie na fotelu. Kiedy jest już po wszystkim kobieta z nadzieją pyta:
- No i jak? Wszystko w porządku?
Na to odpowiada jeden z facetów:
- Proszę poczekać na lekarza. My tu tylko okna malujemy.
2369