Dowcipy o uczniach
Na lekcji religii katecheta pyta dzieci kogo należy najbardziej czcić. Kto przyniesie nazajutrz najlepszą odpowiedz, ten dostanie dziesięć złotych na cukierki. Nazajutrz:
- No, kto pierwszy? Powiedz Ty Jasiu.
- Mamę!
- A Ty Rysiu?
- Tatusia!
- A Ty Małgosiu?
- Dziadków!
- No a Ty?
- Jezusa Chrystusa!
- Świetnie! Ale jak Ty się właściwie nazywasz? Pierwszy raz Cię tutaj widzę!
- Mosiek Goldberg!
- A skąd Ty się tutaj wziąłeś?
- Słyszałem, że tu można zarobić, więc przyszedłem.
- No, kto pierwszy? Powiedz Ty Jasiu.
- Mamę!
- A Ty Rysiu?
- Tatusia!
- A Ty Małgosiu?
- Dziadków!
- No a Ty?
- Jezusa Chrystusa!
- Świetnie! Ale jak Ty się właściwie nazywasz? Pierwszy raz Cię tutaj widzę!
- Mosiek Goldberg!
- A skąd Ty się tutaj wziąłeś?
- Słyszałem, że tu można zarobić, więc przyszedłem.
232
Dowcip #32993. Na lekcji religii katecheta pyta dzieci kogo należy najbardziej czcić. w kategorii: „Humor o uczniach”.
Nauczycielka pyta dzieci w szkole kim chcą być jak dorosną. Jedno mówi:
- Ja chcę być kierowcą.
Drugie:
- Ja chcę być nauczycielem..
- A Ty Jasiu kim będziesz?
- Ja będę albo malarzem, albo lekarzem.
- Czemu taki wybór? Lubisz malować czy pomagać ludziom?
- Nieważne, chcę tylko oglądać gołe baby...
- Ja chcę być kierowcą.
Drugie:
- Ja chcę być nauczycielem..
- A Ty Jasiu kim będziesz?
- Ja będę albo malarzem, albo lekarzem.
- Czemu taki wybór? Lubisz malować czy pomagać ludziom?
- Nieważne, chcę tylko oglądać gołe baby...
417
Dowcip #32706. Nauczycielka pyta dzieci w szkole kim chcą być jak dorosną. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o uczniach”.
Nauczyciel matematyki zwraca klasówki w pewnej wyjątkowo tępej klasie.
- Muszę z przykrością stwierdzić, że sześćdziesiąt procent z Was nie ma najmniejszego pojęcia o matematyce.
Na to jeden z uczniów:
- Przesadza pan psorze! Tylu to nas nawet nie ma w tej klasie.
- Muszę z przykrością stwierdzić, że sześćdziesiąt procent z Was nie ma najmniejszego pojęcia o matematyce.
Na to jeden z uczniów:
- Przesadza pan psorze! Tylu to nas nawet nie ma w tej klasie.
211
Dowcip #31922. Nauczyciel matematyki zwraca klasówki w pewnej wyjątkowo tępej klasie. w kategorii: „Żarty o uczniach”.
W starożytnej Grecji Sokrates był szeroko znany ze swojej mądrości. Pewnego razu ten wielki filozof spotkał swojego znajomego, który biegł właśnie do niego by mu coś powiedzieć:
- Sokratesie, czy Ty wiesz, co właśnie usłyszałem o jednym z Twoich studentów?
- Zaczekaj chwilę, - przerwał mu Sokrates - zanim mi to powiesz chciałbym, byś przeszedł pewien test. Nazywa się testem ”Potrójnego filtru”.
- Potrójny filtr?
- Dokładnie. - kontynuował Sokrates - Zanim powiesz coś o moim studencie, spróbujmy przefiltrować to, co chcesz mi powiedzieć.
- Pierwszy filtr to prawda. Czy upewniłeś się, że to co słyszałeś o moim studencie jest w stu procentach prawdziwe?
- No nie, właściwie to tylko to słyszałem.
- Dobrze, czyli właściwie nie wiesz czy to jest prawda czy fałsz... Przejdźmy do filtru drugiego, filtr dobroci. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest czymś dobrym?
- Raczej nie, właściwie to coś przeciwnego.
- Czyli chcesz mi powiedzieć o nim coś złego, nie wiedząc nawet czy to jest prawda.
Mężczyzna potrząsnął ramionami z zawstydzeniem, a Sokrates kontynuował:
- Nadal możesz pomyślnie zdać ten test, bo mamy trzeci filtr: użyteczności. Czy to co chcesz mi powiedzieć o moim studencie jest dla mnie użyteczne?
- Nie specjalnie.
- Zatem - podsumował Sokrates - jeżeli chcesz mi powiedzieć coś, o czym nie wiesz czy jest prawdziwe, ani dobre ani też użyteczne dla mnie... To po co mi to w ogóle mówić?
Mężczyzna poczuł porażkę i był zawstydzony. To jest powód, dla którego Sokrates był uważany za najwybitniejszego filozofa i darzony takim wielkim szacunkiem. To również wyjaśnia, dlaczego nigdy się nie dowiedział, że Platon posuwał jego żonę.
- Sokratesie, czy Ty wiesz, co właśnie usłyszałem o jednym z Twoich studentów?
- Zaczekaj chwilę, - przerwał mu Sokrates - zanim mi to powiesz chciałbym, byś przeszedł pewien test. Nazywa się testem ”Potrójnego filtru”.
- Potrójny filtr?
- Dokładnie. - kontynuował Sokrates - Zanim powiesz coś o moim studencie, spróbujmy przefiltrować to, co chcesz mi powiedzieć.
- Pierwszy filtr to prawda. Czy upewniłeś się, że to co słyszałeś o moim studencie jest w stu procentach prawdziwe?
- No nie, właściwie to tylko to słyszałem.
- Dobrze, czyli właściwie nie wiesz czy to jest prawda czy fałsz... Przejdźmy do filtru drugiego, filtr dobroci. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest czymś dobrym?
- Raczej nie, właściwie to coś przeciwnego.
- Czyli chcesz mi powiedzieć o nim coś złego, nie wiedząc nawet czy to jest prawda.
Mężczyzna potrząsnął ramionami z zawstydzeniem, a Sokrates kontynuował:
- Nadal możesz pomyślnie zdać ten test, bo mamy trzeci filtr: użyteczności. Czy to co chcesz mi powiedzieć o moim studencie jest dla mnie użyteczne?
- Nie specjalnie.
- Zatem - podsumował Sokrates - jeżeli chcesz mi powiedzieć coś, o czym nie wiesz czy jest prawdziwe, ani dobre ani też użyteczne dla mnie... To po co mi to w ogóle mówić?
Mężczyzna poczuł porażkę i był zawstydzony. To jest powód, dla którego Sokrates był uważany za najwybitniejszego filozofa i darzony takim wielkim szacunkiem. To również wyjaśnia, dlaczego nigdy się nie dowiedział, że Platon posuwał jego żonę.
415
Dowcip #31677. W starożytnej Grecji Sokrates był szeroko znany ze swojej mądrości. w kategorii: „Humor o uczniach”.
Pokorny uczeń z dwóch ściąg korzysta.
07
Dowcip #31499. Pokorny uczeń z dwóch ściąg korzysta. w kategorii: „Dowcipy o uczniach”.
Rzecz dzieje się w jakimś niewielkim, zapyziałym miasteczku nie daleko granicy z Niemcami. Pani pyta dzieci:
- Kto jakim samochodem chciałby jeździć jak dorośnie?
- Ja Passatem. - mówi Grześ.
- Ja golfem, ja golfem.- krzyczy Małgosia, a za nią inni.
Tylko jeden Jaś odpowiada:
- A ja hondą.
Pani zaciekawiona pyta:
- Dlaczego hondą? Wszystkie dzieci wybrały volkswagena.
Na to Jaś:
- Moja mama jeździ hondą Jazz, ojciec H-RV, brat Civic a siostra Element.
Pani zaczyna tłumaczyć Jasiowi, że powinien mieć własne zdanie, a nie to co rodzina. Jasio był trudnym dzieckiem więc Pani postanowiła dotrzeć do niego w inny sposób, bardziej dla niego zrozumiały:
- Jasiu, a gdyby Twoja matka była prostytutką, ojciec alfonsem, brat alkoholikiem, a siostra narkomanką to co wtedy?
- A to wtedy jeździł bym golfem.
- Kto jakim samochodem chciałby jeździć jak dorośnie?
- Ja Passatem. - mówi Grześ.
- Ja golfem, ja golfem.- krzyczy Małgosia, a za nią inni.
Tylko jeden Jaś odpowiada:
- A ja hondą.
Pani zaciekawiona pyta:
- Dlaczego hondą? Wszystkie dzieci wybrały volkswagena.
Na to Jaś:
- Moja mama jeździ hondą Jazz, ojciec H-RV, brat Civic a siostra Element.
Pani zaczyna tłumaczyć Jasiowi, że powinien mieć własne zdanie, a nie to co rodzina. Jasio był trudnym dzieckiem więc Pani postanowiła dotrzeć do niego w inny sposób, bardziej dla niego zrozumiały:
- Jasiu, a gdyby Twoja matka była prostytutką, ojciec alfonsem, brat alkoholikiem, a siostra narkomanką to co wtedy?
- A to wtedy jeździł bym golfem.
315
Dowcip #31534. Rzecz dzieje się w jakimś niewielkim w kategorii: „Śmieszny humor o uczniach”.
Syn piłkarza wraca z zakończenia roku i mówi:
- Tato, mój kontrakt z czwartą klasą został przedłużony o rok.
- Tato, mój kontrakt z czwartą klasą został przedłużony o rok.
321
Dowcip #31411. Syn piłkarza wraca z zakończenia roku i mówi w kategorii: „Humor o uczniach”.
Bill Clinton odwiedza szkołę. W jednej klasie pyta uczniów, czy ktoś może dać mu przykład tragedii. Jeden mały chłopiec wstaje i mówi:
- Jeśli mój najlepszy przyjaciel, który mieszka obok gra na ulicy w piłkę i nagle samochód go przejeżdża, to byłaby tragedia.
- Nie. - mówi Clinton - To byłoby wypadek.
Rękę podnosi mała dziewczynka i zaczyna mówić:
- Jeżeli autobus szkolny wiozący pięćdziesięcioro dzieci zjeżdża z urwiska, zabijając wszystkich, to byłaby tragedia.
- Obawiam się, że nie. - wyjaśnia Clinton - To byłaby wielka strata.
W klasie zapanowała cisza, nie ma chętnych dzieci.
- Więc, czy ktoś da mi przykład tragedii?
Wreszcie chłopiec z tyłu podnosi rękę. Z nieśmiałością w głosie mówi:
- Jeśli samolot, w którym jest Bill i Hillary Clinton zostanie wysadzony w powietrze. To byłaby tragedia.
- Wspaniale! A możesz mi powiedzieć, dlaczego to byłaby tragedia?
- Ponieważ nie byłby to wypadek, a już na pewno nie byłaby to wielka strata!
- Jeśli mój najlepszy przyjaciel, który mieszka obok gra na ulicy w piłkę i nagle samochód go przejeżdża, to byłaby tragedia.
- Nie. - mówi Clinton - To byłoby wypadek.
Rękę podnosi mała dziewczynka i zaczyna mówić:
- Jeżeli autobus szkolny wiozący pięćdziesięcioro dzieci zjeżdża z urwiska, zabijając wszystkich, to byłaby tragedia.
- Obawiam się, że nie. - wyjaśnia Clinton - To byłaby wielka strata.
W klasie zapanowała cisza, nie ma chętnych dzieci.
- Więc, czy ktoś da mi przykład tragedii?
Wreszcie chłopiec z tyłu podnosi rękę. Z nieśmiałością w głosie mówi:
- Jeśli samolot, w którym jest Bill i Hillary Clinton zostanie wysadzony w powietrze. To byłaby tragedia.
- Wspaniale! A możesz mi powiedzieć, dlaczego to byłaby tragedia?
- Ponieważ nie byłby to wypadek, a już na pewno nie byłaby to wielka strata!
116
Dowcip #31308. Bill Clinton odwiedza szkołę. w kategorii: „Dowcipy o uczniach”.
Nauczyciel przypomina klasie o mającym się odbyć następnego dnia egzaminie.
- Nie przyjmuję żadnych usprawiedliwień. Wyjątek stanowi choroba, poważny uraz lub śmierć kogoś bliskiego.
Nagle z sali dobiega głos ucznia:
- A w przypadku skrajnego wyczerpania seksualnego?
Klasa z trudem powstrzymuje się od śmiechu. Wtedy nauczyciel odzywa się spokojnym głosem:
- To nie jest wymówka. Będziesz mógł pisać drugą ręką.
- Nie przyjmuję żadnych usprawiedliwień. Wyjątek stanowi choroba, poważny uraz lub śmierć kogoś bliskiego.
Nagle z sali dobiega głos ucznia:
- A w przypadku skrajnego wyczerpania seksualnego?
Klasa z trudem powstrzymuje się od śmiechu. Wtedy nauczyciel odzywa się spokojnym głosem:
- To nie jest wymówka. Będziesz mógł pisać drugą ręką.
019
Dowcip #31248. Nauczyciel przypomina klasie o mającym się odbyć następnego dnia w kategorii: „Śmieszny humor o uczniach”.
Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat ”Matka jest tylko jedna”. Następnego dnia pani pyta dzieci:
- Aniu?
- Najbardziej kochamy nasza mamę, bo Matka jest tylko jedna.
- Bardzo ładnie.
W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta:
- Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki wyborowej. Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła: ”Matka! Jest tylko jedna!”
- Aniu?
- Najbardziej kochamy nasza mamę, bo Matka jest tylko jedna.
- Bardzo ładnie.
W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta:
- Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki wyborowej. Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła: ”Matka! Jest tylko jedna!”
117