Dowcipy o turystach
Turysta zatrzymuje Bacę jadącego furmanką:
- Baco jedziecie do Krakowa?
- Nie. Do Zakopanego!
- To chyba nie w tę stronę.
- A co ja się będę z końmi kłócić!
- Baco jedziecie do Krakowa?
- Nie. Do Zakopanego!
- To chyba nie w tę stronę.
- A co ja się będę z końmi kłócić!
05
Dowcip #18700. Turysta zatrzymuje Bacę jadącego furmanką w kategorii: „Śmieszne żarty o turystach”.
Turyści zatrzymują Bacę i pytają:
- Baco, zajdziemy za godzinę do Poronina?
- Nie zajdziecie.
- A za dwie godziny?
- Nie zajdziecie.
- A za ile zajdziemy?
- Nigdy nie zajdziecie.
- A to dlaczego?
- Bo idziecie w przeciwną stronę.
- Baco, zajdziemy za godzinę do Poronina?
- Nie zajdziecie.
- A za dwie godziny?
- Nie zajdziecie.
- A za ile zajdziemy?
- Nigdy nie zajdziecie.
- A to dlaczego?
- Bo idziecie w przeciwną stronę.
311
Dowcip #18711. Turyści zatrzymują Bacę i pytają w kategorii: „Kawały o turystach”.
Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy:
- Ło Jezuuu! Jezu, Jezu, Jezusicku!
Biegnie, patrzy, a tu Baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera:
- Ło Jezu, Jezu, Jezu!
- Baco! Baco co wam się stało?!
- Mnie? Nic. Ło Jezuuuu! Jezu, Jezu, Jezu!
- A może komuś w waszej rodzinie?
- Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!
- No to co tak lamentujecie?
- Ło Jezu, jak mi się robić nie chce!
- Ło Jezuuu! Jezu, Jezu, Jezusicku!
Biegnie, patrzy, a tu Baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera:
- Ło Jezu, Jezu, Jezu!
- Baco! Baco co wam się stało?!
- Mnie? Nic. Ło Jezuuuu! Jezu, Jezu, Jezu!
- A może komuś w waszej rodzinie?
- Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!
- No to co tak lamentujecie?
- Ło Jezu, jak mi się robić nie chce!
114
Dowcip #18712. Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy w kategorii: „Humor o turystach”.
Jedzie Baca wozem. Zatrzymuje go turystka i pyta:
- Podwieziecie mnie Baco?
- A podwieze.
Jadą, zawiewa wiatr i unosi turystce sukienkę wysoko nad kolana. Ta zręcznym ruchem przytrzymuje ją i zagaduje do Bacy:
- Ale ja to mam refleks, prawda Baco?
Baca na to:
- I ja tam nie wim, u nas to się cipa nazywo.
- Podwieziecie mnie Baco?
- A podwieze.
Jadą, zawiewa wiatr i unosi turystce sukienkę wysoko nad kolana. Ta zręcznym ruchem przytrzymuje ją i zagaduje do Bacy:
- Ale ja to mam refleks, prawda Baco?
Baca na to:
- I ja tam nie wim, u nas to się cipa nazywo.
26
Dowcip #18716. Jedzie Baca wozem. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o turystach”.
W Tatrach na hali opala się naga blondyna. Raczej śpi, albo jest mocno zamyślona. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego damskiego łona przykrywa je swoim kapeluszem. Przychodzi Baca, patrzy i mówi:
- O Jezusicku! Wciągnęło faceta!
- O Jezusicku! Wciągnęło faceta!
15
Dowcip #28137. W Tatrach na hali opala się naga blondyna. w kategorii: „Śmieszne żarty o turystach”.
Dwóch mądrali wyjeżdża na kemping. Wieczorem kładą się do namiotu. W środku nocy jeden budzi drugiego i mówi:
- Jasiek! Spójrz w górę i powiedz co widzisz?!
- Widzę nieskończoność gwiazd.
- I co to znaczy?!
- Że jutro będzie ładna pogoda.
- No co Ty?! Gwizdnęli nam namiot!
- Jasiek! Spójrz w górę i powiedz co widzisz?!
- Widzę nieskończoność gwiazd.
- I co to znaczy?!
- Że jutro będzie ładna pogoda.
- No co Ty?! Gwizdnęli nam namiot!
35
Dowcip #26077. Dwóch mądrali wyjeżdża na kemping. Wieczorem kładą się do namiotu. w kategorii: „Humor o turystach”.
Turysta zgubił się na pustyni. Po wielu dniach czołga się wyczerpany, głodny i spragniony. W pewnym momencie widzi Araba na wielbłądzie. Resztką sił krzyczy do niego:
- Wody, wody!
Arab ulitował się nad nim i podał bukłak z wodą. Turysta wziął pierwszy łyk, wypluł z obrzydzeniem i mówi:
- Ale z sokiem!
- Wody, wody!
Arab ulitował się nad nim i podał bukłak z wodą. Turysta wziął pierwszy łyk, wypluł z obrzydzeniem i mówi:
- Ale z sokiem!
69
Dowcip #24812. Turysta zgubił się na pustyni. w kategorii: „Śmieszne kawały o turystach”.
Pewna turystka z dużego miasta przyjechała w góry. A że nie miał kto jej doprowadzić na górę to idzie do bacy i się pyta:
- Baco, a nie wyprowadzilibyście mnie tam na szczyt? Zapłacę.
- Czymu ni, mogę zaprowadzić.
Poszli już w kierunku góry, a że baca był ładny i dobrze umięśniony to turystka mówi do niego:
- Baco, a nie wydymalibyście mnie za tym krzaczkiem?
- No dobra czymu ni.
No to Baca ją bzyknął, idą i za dziesięć metrów turystka mówi do bacy:
- Baco, a nie bzyknęlibyście mnie znowu za tym krzaczkiem?
- No dobra.
No to Baca ją bzyknął idą dalej turystka znowu:
- Baco, a nie bzyknęlibyście znów?
Nagle baca krzyczy do swojego syna:
- Antek! Antek!
- Co jest tato?
- Przynieś mi kożuch!
- Tata, a na co ci kożuch, przecież lato jest, gorąco.
- Bo zanim ja z tą babą na szczyt wyjdę, to już będzie zima!
- Baco, a nie wyprowadzilibyście mnie tam na szczyt? Zapłacę.
- Czymu ni, mogę zaprowadzić.
Poszli już w kierunku góry, a że baca był ładny i dobrze umięśniony to turystka mówi do niego:
- Baco, a nie wydymalibyście mnie za tym krzaczkiem?
- No dobra czymu ni.
No to Baca ją bzyknął, idą i za dziesięć metrów turystka mówi do bacy:
- Baco, a nie bzyknęlibyście mnie znowu za tym krzaczkiem?
- No dobra.
No to Baca ją bzyknął idą dalej turystka znowu:
- Baco, a nie bzyknęlibyście znów?
Nagle baca krzyczy do swojego syna:
- Antek! Antek!
- Co jest tato?
- Przynieś mi kożuch!
- Tata, a na co ci kożuch, przecież lato jest, gorąco.
- Bo zanim ja z tą babą na szczyt wyjdę, to już będzie zima!
516
Dowcip #24695. Pewna turystka z dużego miasta przyjechała w góry. w kategorii: „Żarty o turystach”.
Na targu baca sprzedawał gadającego psa. Turysta nie bardzo wierzył, że pies potrafi gadać.
- Pewnie, że potrafię. - wtrącił się do rozmowy pies. - To nawet sprawiło, że przez pewien czas pracowałem dla MI - 5 jako szpieg ... Wie pan, nikt nie sądził, że pies potrafi
mówić i rozumieć, co się przy nim mówi. Rejewski, Różycki i Zygalski coś tam liczyli, ale gdybym nie podsłuchał rozmowy pewnych niemieckich oficerów i nie zdradził ich tajemnic, Enigma do dziś pozostałaby zagadką ... No, a po zakończeniu służby pracowałem trochę jako tłumacz, potem emeryturka, dzieci, stabilizacja ...
- Baco, wy na pewno sprzedajecie tego psa?
- Tak.
- A za ile?
- Za pięć złotych.
- Takiego psa za pięć złotych!?
- A bo on takie głupoty pieprzy ...
- Pewnie, że potrafię. - wtrącił się do rozmowy pies. - To nawet sprawiło, że przez pewien czas pracowałem dla MI - 5 jako szpieg ... Wie pan, nikt nie sądził, że pies potrafi
mówić i rozumieć, co się przy nim mówi. Rejewski, Różycki i Zygalski coś tam liczyli, ale gdybym nie podsłuchał rozmowy pewnych niemieckich oficerów i nie zdradził ich tajemnic, Enigma do dziś pozostałaby zagadką ... No, a po zakończeniu służby pracowałem trochę jako tłumacz, potem emeryturka, dzieci, stabilizacja ...
- Baco, wy na pewno sprzedajecie tego psa?
- Tak.
- A za ile?
- Za pięć złotych.
- Takiego psa za pięć złotych!?
- A bo on takie głupoty pieprzy ...
110
Dowcip #23618. Na targu baca sprzedawał gadającego psa. w kategorii: „Śmieszne żarty o turystach”.
Siedzi baca na drzewie i śpiewa. Przechodzi turysta.
- Baco, spadniecie, na drzewie się nie śpiewa.
- Nie spadnę.
Za godzinę wraca turysta, patrzy, a pod drzewem leży baca.
- A mówiłem wam, baco, nie śpiewa się na drzewie.
- Śpiwo się, śpiwo, ino się nie tańcy.
- Baco, spadniecie, na drzewie się nie śpiewa.
- Nie spadnę.
Za godzinę wraca turysta, patrzy, a pod drzewem leży baca.
- A mówiłem wam, baco, nie śpiewa się na drzewie.
- Śpiwo się, śpiwo, ino się nie tańcy.
411