Dowcipy o sprzedawcach
Przed sklepem długa kolejka. Nagle ktoś zaczyna się wpychać.
- Zaczekaj na swoją kolej!
-- Ustaw się jak wszyscy.
I tak przez jakiś czas. W końcu mężczyzna się zdenerwował i woła:
- Czy mógłbym w końcu otworzyć mój sklep?!
- Zaczekaj na swoją kolej!
-- Ustaw się jak wszyscy.
I tak przez jakiś czas. W końcu mężczyzna się zdenerwował i woła:
- Czy mógłbym w końcu otworzyć mój sklep?!
317
Dowcip #3049. Przed sklepem długa kolejka. Nagle ktoś zaczyna się wpychać. w kategorii: „Kawały o sprzedawcach”.
Przedstawiciel handlowy puka do drzwi. Otwiera mu kobieta.
- Dzień dobry, uszanowanie, łaskawa pani. Czy pozwoli pani, że przedstawię jej nasz najnowszy hit z dziedziny urządzeń gospodarstwa domowego, o którym pani sąsiadka twierdzi, że nie może sobie pani na niego pozwolić?
- Dzień dobry, uszanowanie, łaskawa pani. Czy pozwoli pani, że przedstawię jej nasz najnowszy hit z dziedziny urządzeń gospodarstwa domowego, o którym pani sąsiadka twierdzi, że nie może sobie pani na niego pozwolić?
715
Dowcip #4369. Przedstawiciel handlowy puka do drzwi. Otwiera mu kobieta. w kategorii: „Dowcipy o sprzedawcach”.
Przychodzi baca do sklepu i pyta...
- Jest kiełbasa?
- Jest Beskidzka - odpowiada sprzedawca.
- Bes cego? - na to Baca...
- Jest kiełbasa?
- Jest Beskidzka - odpowiada sprzedawca.
- Bes cego? - na to Baca...
317
Dowcip #727. Przychodzi baca do sklepu i pyta... w kategorii: „Kawały o sprzedawcach”.
Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00.
- Stefan, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradzę.
- Ubieraj się i idź do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. - Kombinuje mąż
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.
Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić. Na kasie stała śliczna laseczka. Stefan trochę z nią pogadał, pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli do niej. Poszli i troszkę potentegowali. Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00. Wyskakuje z łóżka i mówi do laski.
- Masz mąkę?
- Mam.
- To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
Laska zdziwiona przynosi mąkę i posypuje ręce Stefana po czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
- Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy kolację bez masła...Gdzie byłeś?
- Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu, z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała śliczna laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko przyjechałem do domu.
Żona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Pokaż ręce.
Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
- Kłamiesz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.
- Stefan, no Stefan, nie mam masła. Słyszysz?
- A co ja na to poradzę.
- Ubieraj się i idź do sklepu.
- Ale ja nie wiem gdzie jest w sklepie masło. - Kombinuje mąż
- Wejdziesz, naprzeciwko kasy są lodówki, w pierwszej jest mleko, a w drugiej masło, idź.
Stefan wstał, ubrał się poszedł do sklepu. Przeszedł obok kas, podszedł do lodówki, wyjął masło i poszedł zapłacić. Na kasie stała śliczna laseczka. Stefan trochę z nią pogadał, pożartował, a laska niespodziewanie zaproponowała aby poszli do niej. Poszli i troszkę potentegowali. Po upojnym popołudniu Stefan budzi się i widzi że jest przed 20.00. Wyskakuje z łóżka i mówi do laski.
- Masz mąkę?
- Mam.
- To przynieś szybko i posyp mi ręcę.
Laska zdziwiona przynosi mąkę i posypuje ręce Stefana po czym on wybiega z domu.
W domu Stefanowi drzwi otwiera żona.
- Stefan gdzieś ty był, rodzina się zjechała, zjedliśmy kolację bez masła...Gdzie byłeś?
- Skarbie, jestem ci winny wyjaśnienie. Otóż poszedłem do sklepu, z lodówki wyjąłem masło i poszedłem zapłacić. Na kasie stała śliczna laseczka, trochę z nią pogadałem, pożartowałem, a ona mnie zaprosiła do siebie a u niej trochę zabradziażyliśmy Obudziłem się i szybko przyjechałem do domu.
Żona wysłuchała wszystkiego spokojnie i ze zniecierpliwieniem w głosie powiedziała:
- Pokaż ręce.
Stefan pokazał obsypane w mące ręce, na co żona:
- Kłamiesz, Stefan, znowu byłeś na kręglach.
217
Dowcip #743. Wigilijny poranek. Żona budzi Stefana o 7.00. w kategorii: „Humor o sprzedawcach”.
Czy ten zegarek chodzi? - Pyta klient zegarmistrza.
- Nie, trzeba go nosić. - odpowiada sprzedawca.
- Nie, trzeba go nosić. - odpowiada sprzedawca.
218
Dowcip #2292. Czy ten zegarek chodzi? - Pyta klient zegarmistrza. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sprzedawcach”.
Tata wysyła Jasia do sklepu po 2 piwa...
Jasiu wchodzi do sklepu i mówi:
- Poproszę 2 piwa..:P
- Ale Jasiu nie mogę sprzedać ci alkoholu, ponieważ nie jesteś pełnoletni.
Jasiu wraca do domu i mówi:
- Tato pani powiedziała, że nie może mi sprzedać piwa, ponieważ nie jestem pełnoletni.
Powiedz, że masz 18 lat, 2 dzieci, twoja żona leży w szpitalu ze złamaną ręką, a twoja legitymacja wpadła do kanalizacji.
Jasiu idzie do sklepu i mówi:
- Proszę pani mam 2 lata, 18 dzieci, moja legitymacja leży w szpitalu ze złamaną ręką a moja żona wpadła do kanalizacji
Jasiu wchodzi do sklepu i mówi:
- Poproszę 2 piwa..:P
- Ale Jasiu nie mogę sprzedać ci alkoholu, ponieważ nie jesteś pełnoletni.
Jasiu wraca do domu i mówi:
- Tato pani powiedziała, że nie może mi sprzedać piwa, ponieważ nie jestem pełnoletni.
Powiedz, że masz 18 lat, 2 dzieci, twoja żona leży w szpitalu ze złamaną ręką, a twoja legitymacja wpadła do kanalizacji.
Jasiu idzie do sklepu i mówi:
- Proszę pani mam 2 lata, 18 dzieci, moja legitymacja leży w szpitalu ze złamaną ręką a moja żona wpadła do kanalizacji
551
Dowcip #2539. Tata wysyła Jasia do sklepu po 2 piwa... w kategorii: „Kawały o sprzedawcach”.
- Piekorzu, mocie suche bułki?
- Mom synku, mom.
- To dobrze wom tak, mogliście je sprzedać jak były świeże!
- Mom synku, mom.
- To dobrze wom tak, mogliście je sprzedać jak były świeże!
610
Dowcip #19352. - Piekorzu, mocie suche bułki? w kategorii: „Żarty o sprzedawcach”.
Przychodzi zajączek do sklepu, w którym sprzedawcą jest niedźwiedź.
- Są zgniłe marchewki?
- Nie, nie ma.
Na drugi dzień:
- Są zgniłe marchewki?
- Nie, nie ma.
Na trzeci dzień:
- Są zgniłe marchewki?
- Jak się jeszcze raz zapytasz o te marchewki to ci uszy do lady gwoździami przybiję.
Następnego dnia:
- Są gwoździe?
- Nie.
- A są zgniłe marchewki?
- Są zgniłe marchewki?
- Nie, nie ma.
Na drugi dzień:
- Są zgniłe marchewki?
- Nie, nie ma.
Na trzeci dzień:
- Są zgniłe marchewki?
- Jak się jeszcze raz zapytasz o te marchewki to ci uszy do lady gwoździami przybiję.
Następnego dnia:
- Są gwoździe?
- Nie.
- A są zgniłe marchewki?
527
Dowcip #16016. Przychodzi zajączek do sklepu, w którym sprzedawcą jest niedźwiedź. w kategorii: „Humor o sprzedawcach”.
Przychodzi milicjant do sklepu.
- Proszę pana, ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo sprzedam, za pół darmo.
- Skąd pan wie, że jestem milicjantem, przecież ubrany jestem po cywilnemu?
- Tak, ale dzisiaj było już dwóch milicjantów i tez chcieli kupić ten kaloryfer.
- Proszę pana, ile kosztuje ten akordeon?
- Jak dla pana, panie władzo sprzedam, za pół darmo.
- Skąd pan wie, że jestem milicjantem, przecież ubrany jestem po cywilnemu?
- Tak, ale dzisiaj było już dwóch milicjantów i tez chcieli kupić ten kaloryfer.
011
Dowcip #16070. Przychodzi milicjant do sklepu. w kategorii: „Śmieszne żarty o sprzedawcach”.
W sklepie z owocami.
- Poproszę kilogram dżonatanów.
- Niestety, nie mamy takich dżabłek ...
- Poproszę kilogram dżonatanów.
- Niestety, nie mamy takich dżabłek ...
15