Dowcipy o sprzedawcach
Przychodzi roztargniony profesor matematyki do sklepu foto - optyki.
- Proszę film do aparatu.
- 24 x 35?
- 864!
- Proszę film do aparatu.
- 24 x 35?
- 864!
24
Dowcip #14101. Przychodzi roztargniony profesor matematyki do sklepu foto - optyki. w kategorii: „Śmieszne żarty o sprzedawcach”.
Pewien facet chciał się nauczyć grać na jakimś instrumencie muzycznym.
Nie wiedział jednak na jakim postanowił więc, że pójdzie do sklepu muzycznego i tam coś wybierze. Jak postanowił, tak uczynił, a po chwili namysłu w samym sklepie, powiedział do sprzedawcy:
- Proszę tą czerwoną trąbkę i ten akordeon.
Sprzedawca na to:
- Gaśnice to jeszcze mogę Panu sprzedać, ale kaloryfer musi zostać.
Nie wiedział jednak na jakim postanowił więc, że pójdzie do sklepu muzycznego i tam coś wybierze. Jak postanowił, tak uczynił, a po chwili namysłu w samym sklepie, powiedział do sprzedawcy:
- Proszę tą czerwoną trąbkę i ten akordeon.
Sprzedawca na to:
- Gaśnice to jeszcze mogę Panu sprzedać, ale kaloryfer musi zostać.
25
Dowcip #14637. Pewien facet chciał się nauczyć grać na jakimś instrumencie muzycznym. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sprzedawcach”.
Przychodzi króliczek do sklepu z artykułami metalowymi i pyta.
- Czy są rogaliki?
- Nie, nie ma.
Sytuacja powtarza się kilkakrotnie.
- Nie, nie ma. Króliczku, jeśli jeszcze raz zapytasz się o rogaliki, to przybije Ci uszy gwoździami do lady.
Przychodzi króliczek następnego dnia do sklepu i pyta.
- Czy są gwoździe?
- Nie, nie ma.
- A są rogaliki?
- Czy są rogaliki?
- Nie, nie ma.
Sytuacja powtarza się kilkakrotnie.
- Nie, nie ma. Króliczku, jeśli jeszcze raz zapytasz się o rogaliki, to przybije Ci uszy gwoździami do lady.
Przychodzi króliczek następnego dnia do sklepu i pyta.
- Czy są gwoździe?
- Nie, nie ma.
- A są rogaliki?
410
Dowcip #14806. Przychodzi króliczek do sklepu z artykułami metalowymi i pyta. w kategorii: „Śmieszne żarty o sprzedawcach”.
Dwóch starszych panów rozmawia przy kawiarnianym stoliku.
- Wiesz, ja nie mam żadnych kłopotów z potencją.
- Jak to robisz?
- Jem pumpernikiel.
Panowie pożegnali się, ten drugi natychmiast biegnie do sklepu spożywczego.
- Czy jest pumpernikiel?
- Jest.
- Poproszę dziesięć opakowań.
- Dziesięć? Nie opłaca się. Połowa panu stwardnieje.
- Połowa ...? To poproszę dwadzieścia!
- Wiesz, ja nie mam żadnych kłopotów z potencją.
- Jak to robisz?
- Jem pumpernikiel.
Panowie pożegnali się, ten drugi natychmiast biegnie do sklepu spożywczego.
- Czy jest pumpernikiel?
- Jest.
- Poproszę dziesięć opakowań.
- Dziesięć? Nie opłaca się. Połowa panu stwardnieje.
- Połowa ...? To poproszę dwadzieścia!
411
Dowcip #15144. Dwóch starszych panów rozmawia przy kawiarnianym stoliku. w kategorii: „Kawały o sprzedawcach”.
Do sklepu obuwniczego wchodzi klient i mówi.
- Chciałbym mieć buty ładne, trwałe i tanie.
- Ja też. - odpowiada sprzedawca.
- Chciałbym mieć buty ładne, trwałe i tanie.
- Ja też. - odpowiada sprzedawca.
16
Dowcip #15393. Do sklepu obuwniczego wchodzi klient i mówi. w kategorii: „Kawały o sprzedawcach”.
W hipermarkecie klient podaje siatkę pani obsługującej wagę.
- Półtora kilograma. A co jest w środku?
- Dwa kilo kiełbasy ze stoiska obok.
- Półtora kilograma. A co jest w środku?
- Dwa kilo kiełbasy ze stoiska obok.
26
Dowcip #15535. W hipermarkecie klient podaje siatkę pani obsługującej wagę. w kategorii: „Żarty o sprzedawcach”.
- Poproszę szminkę - mówi blondynka w sklepie.
- Jaki rozmiar?
- Na cztery randki i sylwestra.
- Jaki rozmiar?
- Na cztery randki i sylwestra.
34
Dowcip #10871. - Poproszę szminkę - mówi blondynka w sklepie. w kategorii: „Humor o sprzedawcach”.
Północ. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon.
- Halo! Czy to kierownik sklepu monopolowego?
- Słucham.
- O której pan jutro otwiera sklep?
- Pan jest bezczelny! - kierownik rzuca słuchawkę na widełki.
Godzina druga w nocy. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon.
- Słucham - mamrocze wyrwany ze snu kierownik.
- Czy to kierownik sklepu monopolowego?
- Tak.
- Panie kierowniku kochany, o której pan jutro otwiera?
- Pan jest bezczelny i pijany! Pan już nie wie, co robi - denerwuje się kierownik i kładzie słuchawkę na widełki.
Godzina czwarta nad ranem. Kierownika sklepu monopolowego znów wyrywa ze snu telefon.
- Słucham.
- Panie kierowniczku najmilszy, ja się tylko chciałem dowiedzieć, o której pan jutro otwiera.
- Pan jest już kompletnie pijany - syczy kierownik. - W takim stanie nawet wieczorem nie wpuszczę pana do sklepu!
- Ale mnie nie chodzi o to, żeby pan mnie wpuścił. Mnie chodzi o to, żeby pan mnie wypuścił.
- Halo! Czy to kierownik sklepu monopolowego?
- Słucham.
- O której pan jutro otwiera sklep?
- Pan jest bezczelny! - kierownik rzuca słuchawkę na widełki.
Godzina druga w nocy. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon.
- Słucham - mamrocze wyrwany ze snu kierownik.
- Czy to kierownik sklepu monopolowego?
- Tak.
- Panie kierowniku kochany, o której pan jutro otwiera?
- Pan jest bezczelny i pijany! Pan już nie wie, co robi - denerwuje się kierownik i kładzie słuchawkę na widełki.
Godzina czwarta nad ranem. Kierownika sklepu monopolowego znów wyrywa ze snu telefon.
- Słucham.
- Panie kierowniczku najmilszy, ja się tylko chciałem dowiedzieć, o której pan jutro otwiera.
- Pan jest już kompletnie pijany - syczy kierownik. - W takim stanie nawet wieczorem nie wpuszczę pana do sklepu!
- Ale mnie nie chodzi o to, żeby pan mnie wpuścił. Mnie chodzi o to, żeby pan mnie wypuścił.
08
Dowcip #12966. Północ. W domu kierownika sklepu monopolowego dzwoni telefon. w kategorii: „Śmieszne kawały o sprzedawcach”.
Przychodzi facet do kiosku i prosi o prezerwatywę.
- A co to takiego? - pyta kioskarka.
- No... Eros.
- Co?
- Kondom!
- Żałuję, ale ja naprawdę nie wiem, co to takiego.
Facet rozpina rozporek, kładzie fajfusa na ladę i mówi:
- Proszę ubranko dla tego pana!
- A co to takiego? - pyta kioskarka.
- No... Eros.
- Co?
- Kondom!
- Żałuję, ale ja naprawdę nie wiem, co to takiego.
Facet rozpina rozporek, kładzie fajfusa na ladę i mówi:
- Proszę ubranko dla tego pana!
36
Dowcip #9414. Przychodzi facet do kiosku i prosi o prezerwatywę. w kategorii: „Śmieszny humor o sprzedawcach”.
Do działu reklamacji w hipermarkecie przychodzi facet z komputerem.
- Kupiłem u was ten sprzęt dwa tygodnie temu i zdechł. - mówi.
- Jaki rodzaj gwarancji dostał pan przy zakupie? - pyta pracownik.
- Gwarancję dożywotnią.
- W takim razie jeśli komputer zdechł, to gwarancja wygasła.
- Kupiłem u was ten sprzęt dwa tygodnie temu i zdechł. - mówi.
- Jaki rodzaj gwarancji dostał pan przy zakupie? - pyta pracownik.
- Gwarancję dożywotnią.
- W takim razie jeśli komputer zdechł, to gwarancja wygasła.
37