Dowcipy o sądzie
Sąd:
- Baco, uderzyliście człowieka?
- Uderzyłem.
- I nie wstał?
- Ni mioł prawa!
- Baco, uderzyliście człowieka?
- Uderzyłem.
- I nie wstał?
- Ni mioł prawa!
26
Dowcip #14524. Sąd: w kategorii: „Kawały o sądzie”.
Pewien zdołowany mężczyzna przechadzał się drogą w lesie wzdychając ciężko. Nagle na drogę wskoczyła żabka. Mężczyzna już chciał ją ominąć gdy ta odezwała się do niego:
- Dlaczego jesteś taki przygnębiony.
- Ty mówisz?
- Tak, jestem czarodziejską żabką. Powiedz, jaki masz problem?
- Moja żona to sekutnica, nie mam porządnego domu ani nawet samochodu i nigdy nie starcza mi pieniędzy ...
- Mogę temu zaradzić.
- Ale jak?
- Idź teraz do domu i przekonaj się.
Mężczyzna wrócił i w miejscu swojej starej rudery zobaczył trzypiętrową willę, z Astonem Martinem na podjeździe i prześliczną młodą żoną czekającą na jego przyjście. Pełen radości wrócił do lasu podziękować żabce.
- Co mogę zrobić żeby ci się za to odwdzięczyć?
- No wiesz, właściwie jest taka sprawa ...
- Mów, zrobię wszystko.
- No, bo wiesz, ja się nigdy z nikim nie kochałam i chciałabym spróbować.
- Ale przecież jesteś żabą.
- Mogę zmienić się w człowieka, ale że wyczerpałam już większość mojej czarodziejskiej mocy to zmienię się tylko w dziewczynkę co najwyżej trzynastoletnią. Mam nadzieję że ci to nie przeszkadza?
- Ależ skąd, tyle dla mnie zrobiłaś ...
I tak właśnie było Wysoki Sądzie, a nie tak jak ta gówniara gada!
- Dlaczego jesteś taki przygnębiony.
- Ty mówisz?
- Tak, jestem czarodziejską żabką. Powiedz, jaki masz problem?
- Moja żona to sekutnica, nie mam porządnego domu ani nawet samochodu i nigdy nie starcza mi pieniędzy ...
- Mogę temu zaradzić.
- Ale jak?
- Idź teraz do domu i przekonaj się.
Mężczyzna wrócił i w miejscu swojej starej rudery zobaczył trzypiętrową willę, z Astonem Martinem na podjeździe i prześliczną młodą żoną czekającą na jego przyjście. Pełen radości wrócił do lasu podziękować żabce.
- Co mogę zrobić żeby ci się za to odwdzięczyć?
- No wiesz, właściwie jest taka sprawa ...
- Mów, zrobię wszystko.
- No, bo wiesz, ja się nigdy z nikim nie kochałam i chciałabym spróbować.
- Ale przecież jesteś żabą.
- Mogę zmienić się w człowieka, ale że wyczerpałam już większość mojej czarodziejskiej mocy to zmienię się tylko w dziewczynkę co najwyżej trzynastoletnią. Mam nadzieję że ci to nie przeszkadza?
- Ależ skąd, tyle dla mnie zrobiłaś ...
I tak właśnie było Wysoki Sądzie, a nie tak jak ta gówniara gada!
516
Dowcip #24094. Pewien zdołowany mężczyzna przechadzał się drogą w lesie wzdychając w kategorii: „Śmieszne kawały o sądzie”.
Jankiel Moskiewskier, osławiony kieszonkowiec i kasiarz, staje przed sądem. W toku przesłuchania sędzia zwraca się do oskarżonego:
- Wymieńcie imię i nazwisko wspólnika, z którym dokonaliście ostatniego włamania.
- Wysoki sądzie! - oświadcza Jankiel. - Tym razem działałem na własną rękę, bez wspólnika. Zwolniłem go, bo okazał się nieuczciwym człowiekiem!
- Wymieńcie imię i nazwisko wspólnika, z którym dokonaliście ostatniego włamania.
- Wysoki sądzie! - oświadcza Jankiel. - Tym razem działałem na własną rękę, bez wspólnika. Zwolniłem go, bo okazał się nieuczciwym człowiekiem!
07
Dowcip #19418. Jankiel Moskiewskier, osławiony kieszonkowiec i kasiarz w kategorii: „Śmieszny humor o sądzie”.
- A więc ustalono, że obwiniony uderzył poszkodowanego dwa razy pięścią w twarz. Czy obwiniony chce coś jeszcze dodać?
- Nie, wysoki sądzie. Sądzę, że to mu w zupełności wystarczy.
- Nie, wysoki sądzie. Sądzę, że to mu w zupełności wystarczy.
09
Dowcip #15570. - A więc ustalono w kategorii: „Śmieszny humor o sądzie”.
W sądzie toczy się sprawa przeciwko homoseksualiście oskarżonemu o gwałt dokonany na zakonnicy.
- Dlaczego oskarżony zgwałcił tę biedną kobietę?
- Myślałem, że to jest Zorro.
- Dlaczego oskarżony zgwałcił tę biedną kobietę?
- Myślałem, że to jest Zorro.
313
Dowcip #15602. W sądzie toczy się sprawa przeciwko homoseksualiście oskarżonemu o w kategorii: „Żarty o sądzie”.
Sędzia przesłuchuje świadka, który uporczywie, co rusz, zwraca się do niego: ”Wysoka Sprawiedliwość”. Sędzia cierpliwie poucza świadka:
- Do Sądu należy się zwracać: ”Wysoki Sądzie”.
- Tak jest, Wysoka Sprawiedliwość. - odpowiada świadek.
Zirytowany sędzia wali pięścią w pulpit i krzyczy:
- Tu nie ma sprawiedliwości, tu jest sąd!
- Do Sądu należy się zwracać: ”Wysoki Sądzie”.
- Tak jest, Wysoka Sprawiedliwość. - odpowiada świadek.
Zirytowany sędzia wali pięścią w pulpit i krzyczy:
- Tu nie ma sprawiedliwości, tu jest sąd!
38
Dowcip #16053. Sędzia przesłuchuje świadka, który uporczywie, co rusz w kategorii: „Śmieszne kawały o sądzie”.
- A potem obaj oskarżeni chwycili za krzesła i zaczęli się nimi okładać?
- Tak było.
- Dlaczego nie usiłował ich pan rozdzielić?
- Zabrakło krzeseł.
- Tak było.
- Dlaczego nie usiłował ich pan rozdzielić?
- Zabrakło krzeseł.
810
Dowcip #16169. - A potem obaj oskarżeni chwycili za krzesła i zaczęli się nimi w kategorii: „Żarty o sądzie”.
- Przepraszam wysoki sądzie, ze stresu pocę się jak czarnuch na polu bawełny.
- Nic nie szkodzi, mam powtórzyć pytanie?
- Tak.
- Czy przyznaje się Pan do rasistowskiego zachowania w pracy?
- Nic nie szkodzi, mam powtórzyć pytanie?
- Tak.
- Czy przyznaje się Pan do rasistowskiego zachowania w pracy?
110
Dowcip #16955. - Przepraszam wysoki sądzie w kategorii: „Żarty o sądzie”.
Trudna sprawa karna, zeznania świadków coraz bardziej pogrążają oskarżonego. Po kolejnych zeznaniach adwokat zwraca się do sądu z wnioskiem:
- Wysoki Sądzie, oskarżony powierzył mi swoją obronę, moim obowiązkiem jest wnieść o zbadanie jego poczytalności.
- Kolego, czy to nie za wiele samokrytycyzmu? - wtrącił tubalnym szeptem pełnomocnik prawny poszkodowanego.
- Wysoki Sądzie, oskarżony powierzył mi swoją obronę, moim obowiązkiem jest wnieść o zbadanie jego poczytalności.
- Kolego, czy to nie za wiele samokrytycyzmu? - wtrącił tubalnym szeptem pełnomocnik prawny poszkodowanego.
26
Dowcip #8820. Trudna sprawa karna w kategorii: „Śmieszny humor o sądzie”.
W sądzie odbywa się rozprawa. Mężczyzna jest oskarżony o zamordowanie teściowej. Broni się jednak zaciekle:
- Wysoki Sądzie! Jestem niewinny! To było tak: siedziałem sobie w kuchni i obierałem pomarańczę. W pewnym momencie wyślizgnęła mi się z ręki skórka, a potem wypadł mi nóż. Właśnie wtedy do kuchni weszła teściowa, poślizgnęła się właśnie na tej skórce i upadła na nóż i tak siedem razy.
- Wysoki Sądzie! Jestem niewinny! To było tak: siedziałem sobie w kuchni i obierałem pomarańczę. W pewnym momencie wyślizgnęła mi się z ręki skórka, a potem wypadł mi nóż. Właśnie wtedy do kuchni weszła teściowa, poślizgnęła się właśnie na tej skórce i upadła na nóż i tak siedem razy.
117