Dowcipy o pracy
Profesor podczas wykładu mówi do studentów:
- Ten procesor potrzebuje murzyna, przepraszam, niewolnika, który wykona czarną, przepraszam, ciężką robotę.
- Ten procesor potrzebuje murzyna, przepraszam, niewolnika, który wykona czarną, przepraszam, ciężką robotę.
215
Dowcip #896. Profesor podczas wykładu mówi do studentów w kategorii: „Humor o pracy”.
Zarządca pola golfowego miał wieczne problemy z pracownikami, więc w końcu kupił super - mega - cool cztery roboty, sam kevlar i stal nierdzewna - automatyczne koszenie, zbieranie śmieci itd. Właściciel klubu spotkał go miesiąc później i mówi:
- Wie pan, jestem pod wrażeniem - idealny porządek, ani jedna trawka nie odstaje, dołki świetnie utrzymane - rewelacja. Jest tylko jeden problem. Niektórzy gracze skarżą się, że słońce się od tych pana robotów odbija i potrafi oślepić podczas uderzenia.
- Nie ma problemu - powiedział zarządca - to akurat jest do rozwiązania w jeden dzień.
Wskoczył w samochód, kupił cztery wiadra czarnej olejnej i machnął roboty na czarno. Następnego dnia trzy z nich nie stawiły się do pracy, a czwarty obrabował biuro i uciekł.
- Wie pan, jestem pod wrażeniem - idealny porządek, ani jedna trawka nie odstaje, dołki świetnie utrzymane - rewelacja. Jest tylko jeden problem. Niektórzy gracze skarżą się, że słońce się od tych pana robotów odbija i potrafi oślepić podczas uderzenia.
- Nie ma problemu - powiedział zarządca - to akurat jest do rozwiązania w jeden dzień.
Wskoczył w samochód, kupił cztery wiadra czarnej olejnej i machnął roboty na czarno. Następnego dnia trzy z nich nie stawiły się do pracy, a czwarty obrabował biuro i uciekł.
1715
Dowcip #31055. Zarządca pola golfowego miał wieczne problemy z pracownikami w kategorii: „Kawały o pracy”.
Jasia tata miał fabrykę parówek, pewnego dnia miał bardzo ważny wyjazd więc zawołał syna i zaczął mu tłumaczyć.
- Słuchaj Jasiu, muszę wyjechać na kilka dni i chciałbym żebyś mnie zastąpił, popatrz to jest maszyna do robienia parówek. Z tej strony wkładasz całego barana, a z drugiej wychodzą gotowe parówki. Na co Jasiu.
- Dobrze tato ale mam tylko jedno pytanie.
- Tak Jasiu? Słucham?
- Tato, a czy jest taka maszyna, do której wkłada się parówkę, a wychodzi baran?
Na co ojciec po chwili namysłu.
- Tak Jasiu to twoja matka!
- Słuchaj Jasiu, muszę wyjechać na kilka dni i chciałbym żebyś mnie zastąpił, popatrz to jest maszyna do robienia parówek. Z tej strony wkładasz całego barana, a z drugiej wychodzą gotowe parówki. Na co Jasiu.
- Dobrze tato ale mam tylko jedno pytanie.
- Tak Jasiu? Słucham?
- Tato, a czy jest taka maszyna, do której wkłada się parówkę, a wychodzi baran?
Na co ojciec po chwili namysłu.
- Tak Jasiu to twoja matka!
06
Dowcip #22705. Jasia tata miał fabrykę parówek w kategorii: „Kawały o pracy”.
Wraca hrabia automobilem do domu, Jan drzwi otwiera, w pas się kłania i z szerokim uśmiechem mówi:
- Co Stary capie? Pewnie znowu chlałeś denaturat i tanie Rosjanki żeś w dupę ładował?
- Nie, Janie... byłem kupić nowy aparat słuchowy i od dziś możesz szukać nowej pracy.
- Co Stary capie? Pewnie znowu chlałeś denaturat i tanie Rosjanki żeś w dupę ładował?
- Nie, Janie... byłem kupić nowy aparat słuchowy i od dziś możesz szukać nowej pracy.
010
Dowcip #12553. Wraca hrabia automobilem do domu, Jan drzwi otwiera w kategorii: „Śmieszne kawały o pracy”.
Dwóch kiblonurków oczyszcza kanalizację, majster w akwalungu zanurza się i co chwila wypływa z szamba prosząc o klucze:
- Kazik, szóstka!
- Kazik, czternastka!
- Kazik, piętnastka!
Po skończonej robocie majster mówi:
- Ucz się Kaziu, bo całe życie będziesz klucze podawał.
- Kazik, szóstka!
- Kazik, czternastka!
- Kazik, piętnastka!
Po skończonej robocie majster mówi:
- Ucz się Kaziu, bo całe życie będziesz klucze podawał.
14
Dowcip #13008. Dwóch kiblonurków oczyszcza kanalizację w kategorii: „Śmieszne żarty o pracy”.
Świeżo upieczony profesor matematyki udał się do urzędu zatrudnienia, by znaleźć sobie robotę.
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Jestem profesorem matematyki.
- Umysłowy ... Jeszcze profesor ... No przykro mi, nie ma roboty dla profesorów ... Polska się buduje, rąk do pracy trzeba, a dla profesorów ... No cóż, pracy nie ma ...
I tak co miesiąc. W końcu profesor puknął się w czoło, poszedł do innego urzędu:
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Niepełne podstawowe.
- Ooo ... To wie pan, będzie dla pana robota, tylko ... Niepełne podstawowe, to tak nieładnie wygląda. Na kurs pana poślemy.
I tak się stało. Profesor wchodzi niepewnie do sali, w ławkach siedzą sami ”dojrzalsi” ludzie. Siada niepewnie w ławce. Po chwili wszedł belfer, zaczął coś tam tłumaczyć ... Obaczył nowego i do tablicy.
- Proszę mi napisać wzór na pole koła.
- Eeee ...
- Pole koła ... Pole koła ... No ale nic, jestem profesorem, wyprowadzę sobie ... - myśli profesor, bierze kredę i liczy ...
Jedna tablica wyliczeń, druga, trzecia, czwarta, piąta ... minus PI r kwadrat.
- No cholera, skąd ten minus, gdzieś jest źle ...
W tym momencie cała sala szepce:
- Zamień granicę całkowania ...
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Jestem profesorem matematyki.
- Umysłowy ... Jeszcze profesor ... No przykro mi, nie ma roboty dla profesorów ... Polska się buduje, rąk do pracy trzeba, a dla profesorów ... No cóż, pracy nie ma ...
I tak co miesiąc. W końcu profesor puknął się w czoło, poszedł do innego urzędu:
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Niepełne podstawowe.
- Ooo ... To wie pan, będzie dla pana robota, tylko ... Niepełne podstawowe, to tak nieładnie wygląda. Na kurs pana poślemy.
I tak się stało. Profesor wchodzi niepewnie do sali, w ławkach siedzą sami ”dojrzalsi” ludzie. Siada niepewnie w ławce. Po chwili wszedł belfer, zaczął coś tam tłumaczyć ... Obaczył nowego i do tablicy.
- Proszę mi napisać wzór na pole koła.
- Eeee ...
- Pole koła ... Pole koła ... No ale nic, jestem profesorem, wyprowadzę sobie ... - myśli profesor, bierze kredę i liczy ...
Jedna tablica wyliczeń, druga, trzecia, czwarta, piąta ... minus PI r kwadrat.
- No cholera, skąd ten minus, gdzieś jest źle ...
W tym momencie cała sala szepce:
- Zamień granicę całkowania ...
415
Dowcip #14857. Świeżo upieczony profesor matematyki udał się do urzędu zatrudnienia w kategorii: „Śmieszne dowcipy o pracy”.
Holenderska farma, przed wejściem Polski do Unii, Inspekcja Legalności Pracy kontroluje pracujących Polaków.
- Umie pan po holendersku?
- Tak, trochę.
- Ma pan pozwolenie na prace?
- Oczywiście, że mam!
- A pana kolega tam w pomidorach też ma?
- Oczywiście, że ma!
- To niech pan go zawoła.
- Józek, uciekaj.
- Umie pan po holendersku?
- Tak, trochę.
- Ma pan pozwolenie na prace?
- Oczywiście, że mam!
- A pana kolega tam w pomidorach też ma?
- Oczywiście, że ma!
- To niech pan go zawoła.
- Józek, uciekaj.
26
Dowcip #7363. Holenderska farma, przed wejściem Polski do Unii w kategorii: „Dowcipy o pracy”.
W fabryce rakiet pracuje dwóch kolegów, którzy bardzo lubią sobie popić po pracy. Piją służbowy spirytus do czyszczenia podzespołów. Pewnego razu szybko zabrakło spirytus, a pić się dalej chciało. Spróbowali płynu odrzutowego, pachniał jak wóda. Jak się już rozeszli do swoich domów, w nocy jeden dzwoni do drugiego.
- Wania, a ty już srał?
- Nie. - Odpowiada tamten.
- To nie sraj i uważaj na siebie.
- A skąd dzwonisz, że tak słabo Ciebie słychać? - pyta Wania.
- Ja już srałem i jestem w Nowym Jorku.
- Wania, a ty już srał?
- Nie. - Odpowiada tamten.
- To nie sraj i uważaj na siebie.
- A skąd dzwonisz, że tak słabo Ciebie słychać? - pyta Wania.
- Ja już srałem i jestem w Nowym Jorku.
412
Dowcip #9399. W fabryce rakiet pracuje dwóch kolegów w kategorii: „Śmieszne dowcipy o pracy”.
Wjeżdża rolnik kombajnem na pole i jedzie, uśmiech od ucha do ucha, ”kombajnuje” pole aż miło. Nagle zwalnia ... Zatrzymuje się całkiem ... Rozgląda się dookoła ... Wali dłonią w czoło i mówi:
- Cholera, zapomniałem obsiać!
- Cholera, zapomniałem obsiać!
36
Dowcip #10048. Wjeżdża rolnik kombajnem na pole i jedzie, uśmiech od ucha do ucha w kategorii: „Kawały o pracy”.
Kierownik sklepu wzywa do siebie sprzedawczynię, blondynkę, która spóźniła się dwie godziny do pracy.
- Proszę się nie gniewać - tłumaczy się blondynka - ale jestem w ciąży!
- Naprawdę? Od kiedy?
- No ... Będą już jakieś dwie godziny.
- Proszę się nie gniewać - tłumaczy się blondynka - ale jestem w ciąży!
- Naprawdę? Od kiedy?
- No ... Będą już jakieś dwie godziny.
28