Dowcipy o ministrach
Minister rozmawia ze swoim dzieckiem.
- Zmniejszymy podatki o połowę, zalepimy dziurę budżetową ... A jutro jaką bajeczkę ci opowiedzieć?
- Zmniejszymy podatki o połowę, zalepimy dziurę budżetową ... A jutro jaką bajeczkę ci opowiedzieć?
916
Dowcip #9846. Minister rozmawia ze swoim dzieckiem. w kategorii: „Śmieszny humor o ministrach”.
Idzie sobie ulicą minister finansów i gwoździem rysuje lakier w samochodach.
- Ależ co Pan robi, panie ministrze? - pytają zaskoczeni kierowcy.
- Zwiększam Produkt Krajowy Brutto - odpowiada spokojnie minister.
- Ależ co Pan robi, panie ministrze? - pytają zaskoczeni kierowcy.
- Zwiększam Produkt Krajowy Brutto - odpowiada spokojnie minister.
145
Dowcip #12815. Idzie sobie ulicą minister finansów i gwoździem rysuje lakier w w kategorii: „Śmieszne dowcipy o ministrach”.
Prałatowi Henrykowi ktoś ukradł ptaszka z klatki. Podczas niedzielnej mszy pyta parafian:
- Kto ma ptaszka?
Podnosi się las męskich rąk.
- Nie o to mi chodzi! Kto widział ptaszka?
Podnosi się las kobiecych rąk. Prałat zdenerwowany:
- Nie o to pytam! Kto widział mojego ptaszka?
Wszyscy ministranci podnoszą ręce.
- Kto ma ptaszka?
Podnosi się las męskich rąk.
- Nie o to mi chodzi! Kto widział ptaszka?
Podnosi się las kobiecych rąk. Prałat zdenerwowany:
- Nie o to pytam! Kto widział mojego ptaszka?
Wszyscy ministranci podnoszą ręce.
720
Dowcip #15730. Prałatowi Henrykowi ktoś ukradł ptaszka z klatki. w kategorii: „Żarty o ministrach”.
- Zero tolerancji! - zakrzyknął gromko w kierunku młodzieży pan minister.
- Tak jest! - ochoczo odkrzyknęła chórem młodzież. - Wypieprzaj!
- Tak jest! - ochoczo odkrzyknęła chórem młodzież. - Wypieprzaj!
511
Dowcip #8929. - Zero tolerancji! w kategorii: „Śmieszny humor o ministrach”.
Późną nocą, w gabinecie pewnego Bardzo Ważnego Ministerstwa, dzwoni telefon:
- Czy mogę prosić do telefonu Bodzia?- odzywa się dźwięczny i zalotny głos żeński.
- A kto mówi?- pyta żona ministra.
- Koleżanka z liceum.
- Ty lafiryndo jedna!- wrzeszczy ministrowa.- Mój mąż nigdy do żadnego liceum nie chodził.
- Czy mogę prosić do telefonu Bodzia?- odzywa się dźwięczny i zalotny głos żeński.
- A kto mówi?- pyta żona ministra.
- Koleżanka z liceum.
- Ty lafiryndo jedna!- wrzeszczy ministrowa.- Mój mąż nigdy do żadnego liceum nie chodził.
15
Dowcip #13169. Późną nocą, w gabinecie pewnego Bardzo Ważnego Ministerstwa w kategorii: „Dowcipy o ministrach”.
OGŁOSZENIE:
”Sprzedam parafię z proboszczem. Ministranci gratis!”
”Sprzedam parafię z proboszczem. Ministranci gratis!”
315
Dowcip #1411. OGŁOSZENIE w kategorii: „Dowcipy o ministrach”.
Dyrektor liceum uspokaja maturzystę:
- Proszę się nie denerwować, tylko spokojnie odpowiadać na pytania. W mojej karierze tylko jeden z uczniów nie zdał matury, ale on jest ministrem.
- Proszę się nie denerwować, tylko spokojnie odpowiadać na pytania. W mojej karierze tylko jeden z uczniów nie zdał matury, ale on jest ministrem.
05
Dowcip #15338. Dyrektor liceum uspokaja maturzystę w kategorii: „Śmieszne dowcipy o ministrach”.
Dwóch Żydów w Moskwie czyta gazetę. Jeden z nich mówi do drugiego:
- Abramie Osipowiczu, ministrem finansów mianowali jakiegoś Briuchanowa. Jak on się naprawdę nazywa?
Abram Osipowicz odpowiada:
- To właśnie jest jego prawdziwe nazwisko - Briuchanow.
- Jak to!? Prawdziwe nazwisko Briuchanow? To on jest Rosjanin?
- Ależ tak, to Rosjanin.
- No proszę, ci Rosjanie to taki zdumiewający naród, wszędzie wlezą.
- Abramie Osipowiczu, ministrem finansów mianowali jakiegoś Briuchanowa. Jak on się naprawdę nazywa?
Abram Osipowicz odpowiada:
- To właśnie jest jego prawdziwe nazwisko - Briuchanow.
- Jak to!? Prawdziwe nazwisko Briuchanow? To on jest Rosjanin?
- Ależ tak, to Rosjanin.
- No proszę, ci Rosjanie to taki zdumiewający naród, wszędzie wlezą.
110
Dowcip #9331. Dwóch Żydów w Moskwie czyta gazetę. w kategorii: „Śmieszne żarty o ministrach”.
Pani mówi do Jasia:
- Jasiu do tablicy!
- Spadaj.
- Co powiedziałeś? Do dyrektora!
- Nie pójdę do niego bo mu śmierdzą nogi.
- Ach Ty gówniarzu! - Wzięła go za fraki i prowadzi do gabinetu dyrektora.
- Panie dyrektorze ten gówniarz mówi do mnie żebym spadała, a o panu, że śmierdzą panu nogi!
- Ach Ty szczeniaku! - dyrektor wkurzony - Dawaj numer do ojca!
- Nie dam.
- Dawaj.
Wreszcie udało się dyrektorowi wyszarpać numer do ojca i dzwoni, odzywa się automatyczna sekretarka: ”Tu gabinet pana ministra. Prosimy zostawić wiadomość”.
Nauczycielka przestraszona patrzy na dyrektora, on na nią, wreszcie pyta:
- No i co robimy panie dyrektorze?
- Ja idę umyć nogi, a pani niech spada.
- Jasiu do tablicy!
- Spadaj.
- Co powiedziałeś? Do dyrektora!
- Nie pójdę do niego bo mu śmierdzą nogi.
- Ach Ty gówniarzu! - Wzięła go za fraki i prowadzi do gabinetu dyrektora.
- Panie dyrektorze ten gówniarz mówi do mnie żebym spadała, a o panu, że śmierdzą panu nogi!
- Ach Ty szczeniaku! - dyrektor wkurzony - Dawaj numer do ojca!
- Nie dam.
- Dawaj.
Wreszcie udało się dyrektorowi wyszarpać numer do ojca i dzwoni, odzywa się automatyczna sekretarka: ”Tu gabinet pana ministra. Prosimy zostawić wiadomość”.
Nauczycielka przestraszona patrzy na dyrektora, on na nią, wreszcie pyta:
- No i co robimy panie dyrektorze?
- Ja idę umyć nogi, a pani niech spada.
09
Dowcip #4867. Pani mówi do Jasia w kategorii: „Śmieszne dowcipy o ministrach”.
W pewnej małej angielskiej mieścinie był sobie ksiądz, który oprócz obowiązków duszpasterskich, lubił hodowle drobiu. Któregoś jednak dnia księdzu zginął kogut. Początkowo ksiądz myślał, że kogut po prostu uciekł, jednak minął jakiś czas, a koguta nie ma. Ksiądz zmartwił się doszedł do wniosku, że mu ukradziono koguta. Po niedzielnej mszy, kiedy wierni zbierali się już do wychodzenia, ksiądz ich powstrzymał:
- Mam jeszcze jedną, bardzo wstydliwą sprawę do załatwienia. Chciałbym spytać, kto z obecnych tutaj ma koguta?
Wszyscy mężczyźni wstali.
- Nie, nie ... - to nieporozumienie. Może spytam inaczej, kto ostatnio widział koguta?
Wszystkie kobiety wstały.
- Oj, nie, ni e... To też nie o to chodzi, może wyrażę się inaczej: kto ostatnio widział koguta, który do niego nie należy?
Połowa kobiet wstała ...
- Parafianie, nie rozumiemy się, spytam, wprost, kto widział ostatnio mojego koguta?
Wstał chórek chłopięcy, ministranci i organista ...
- Mam jeszcze jedną, bardzo wstydliwą sprawę do załatwienia. Chciałbym spytać, kto z obecnych tutaj ma koguta?
Wszyscy mężczyźni wstali.
- Nie, nie ... - to nieporozumienie. Może spytam inaczej, kto ostatnio widział koguta?
Wszystkie kobiety wstały.
- Oj, nie, ni e... To też nie o to chodzi, może wyrażę się inaczej: kto ostatnio widział koguta, który do niego nie należy?
Połowa kobiet wstała ...
- Parafianie, nie rozumiemy się, spytam, wprost, kto widział ostatnio mojego koguta?
Wstał chórek chłopięcy, ministranci i organista ...
2331