Dowcipy o krowach
Jeden pastuch siedzioł se na łące. Patrzy se tak na to piękne niebo i tak se myśli patrząc na te skowronki co po niebie furgają:
”Panie Boże, też mogłeś to i tak zrobić, coby i krowy furgać umiały. Byłoby też to pięknie widzieć jak se tak furgają niby te skowronki”.
Tak se myśloł i położył sie na trowie i patrzy i spoziero na niebo. Naroz jeden skowroneczek nie wytrzymoł i spuścił mu małą, miękką, mokrą rzecz prosto na gębę. Wtedy się pastuch zerwoł, zaczął się wycierać i głośno do nieba zawołoł:
- Dyć Tyś to jednak dobrze wszystko obmyślił Panie Boże! Jakbych jo teraz wyglądoł jakby to krowa zamiast tego skowronka furgała!
”Panie Boże, też mogłeś to i tak zrobić, coby i krowy furgać umiały. Byłoby też to pięknie widzieć jak se tak furgają niby te skowronki”.
Tak se myśloł i położył sie na trowie i patrzy i spoziero na niebo. Naroz jeden skowroneczek nie wytrzymoł i spuścił mu małą, miękką, mokrą rzecz prosto na gębę. Wtedy się pastuch zerwoł, zaczął się wycierać i głośno do nieba zawołoł:
- Dyć Tyś to jednak dobrze wszystko obmyślił Panie Boże! Jakbych jo teraz wyglądoł jakby to krowa zamiast tego skowronka furgała!
28
Dowcip #9215. Jeden pastuch siedzioł se na łące. w kategorii: „Humor o krowach”.
Weterynarz przyjechał do pewnego gospodarstwa zapłodnić krowy. Kiedy skończył, wsiadł do samochodu i chce odjeżdżać lecz krowy otoczyły samochód. Próbuje ruszyć, a krowy zaciskają coraz ciaśniej kółko. W końcu weterynarz odkręca szybkę i pyta:
- Drogie panie, ale o co chodzi?
Na to krowy:
- A buzi?
- Drogie panie, ale o co chodzi?
Na to krowy:
- A buzi?
210
Dowcip #10050. Weterynarz przyjechał do pewnego gospodarstwa zapłodnić krowy. w kategorii: „Humor o krowach”.
Była sobie pewna wiejska rodzina: ojciec, matka oraz trzech synów. Utrzymywali się tylko i wyłącznie z jednej krowy. Ona dawała im mleko, z mleka robili ser, który jedli i sprzedawali, itd. Byli całkowicie od niej uzależnieni. Aż pewnego dnia jako pierwszy obudził się ojciec i spostrzegł, że krowa nie żyje.
- Boże! Co my teraz zrobimy!? Krowa nie żyje! Nie ma dla nas nadziei!
Ojciec z wielkiej rozpaczy po stracie ich jedynego żywiciela poszedł się powiesić. Następna obudziła się matka.
- Jezus Maria! Krowa zdechła, ojciec nie żyje! Olaboga co za tragedia! Nic już nie ma sensu!
I matka wzięła kosę i podcięła sobie żyły aż się wykrwawiła na śmierć. Po niej obudził się najstarszy syn:
- Krowa nie żyje! Matka nie żyje! Ojciec się powiesił! O Boże!
To mówiąc przywiązał sobie kamień do szyi i poszedł nad rzekę się utopić. Już miał rzucić się do głębokiej rzeki, gdy przeszkodziła mu syrenka:
- Zaczekaj! Jeśli wyruchasz mnie dziesięć razy pod rząd, wszystko będzie jak dawniej, Twoi rodzice ożyją, wasza krowa także!
Najstarszy syn pomyślał, że to wspaniale i zabrał się do roboty. Wyruchał syrenkę raz, drugi, trzeci, czwarty ... Ah! Już nie może ... Rzucił się ze smutkiem do rzeki.
Średni syn obudził się jako następny i spostrzegłszy co się stało, zaczął głęboko ubolewać, wziął kamień, przywiązał go sobie do szyi, podobnie jak jego brat i poszedł nad rzekę się utopić. Tak jak starszemu bratu, próbę samobójczą przerwała mu syrenka:
- Zaczekaj! Jeśli wyruchasz mnie dziesięć razy pod rząd, wszystko będzie jak dawniej, Twoi rodzice ożyją, twój brat powstanie ze zmarłych, krowa znów będzie was utrzymywać!
Średni syn pomyślał sobie ”no dobra, warto spróbować” i zaczął. Wypieprzył ją raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty ... Siódmy ... Aaa! Nie dał już rady. Rzucił się do rzeki i zginął wśród jej głębin. Obudził się najmłodszy syn. Zobaczył, że cała jego rodzina nie żyje!
- Boże! Co za nieszczęście! Czemu?!
Podobnie jak jego bracia wziął kamień, przywiązał sobie do szyi i poszedł nad rzekę się utopić. Już miał wykonać ostatni skok w swoim życiu, gdy przerwała mu syrenka:
- Zaczekaj! Jeśli wyruchasz mnie 10 razy pod rząd, wszystko będzie jak dawniej! Rodzice, krowa oraz twoi bracia ożyją!
Najmłodszy syn przyjrzał się syrence, oblizał wargi i zapytał:
- A mogę piętnaście?
- Ależ tak! Oczywiście! Ile tylko dasz radę! - podnieciła się syrenka.
- A mogę dwadzieścia?
- Tak! Pieprz mnie na ile tylko Ci wystarczy sił!
Chłopak przemilczał chwilę i w końcu zapytał:
- A mogę sześćdziesiąt?
- Och, jak najbardziej! Bierz mnie! - syrenka już nie wytrzymywała, a chłopak zapytał:
- A nie zdechniesz tak jak krowa?
- Boże! Co my teraz zrobimy!? Krowa nie żyje! Nie ma dla nas nadziei!
Ojciec z wielkiej rozpaczy po stracie ich jedynego żywiciela poszedł się powiesić. Następna obudziła się matka.
- Jezus Maria! Krowa zdechła, ojciec nie żyje! Olaboga co za tragedia! Nic już nie ma sensu!
I matka wzięła kosę i podcięła sobie żyły aż się wykrwawiła na śmierć. Po niej obudził się najstarszy syn:
- Krowa nie żyje! Matka nie żyje! Ojciec się powiesił! O Boże!
To mówiąc przywiązał sobie kamień do szyi i poszedł nad rzekę się utopić. Już miał rzucić się do głębokiej rzeki, gdy przeszkodziła mu syrenka:
- Zaczekaj! Jeśli wyruchasz mnie dziesięć razy pod rząd, wszystko będzie jak dawniej, Twoi rodzice ożyją, wasza krowa także!
Najstarszy syn pomyślał, że to wspaniale i zabrał się do roboty. Wyruchał syrenkę raz, drugi, trzeci, czwarty ... Ah! Już nie może ... Rzucił się ze smutkiem do rzeki.
Średni syn obudził się jako następny i spostrzegłszy co się stało, zaczął głęboko ubolewać, wziął kamień, przywiązał go sobie do szyi, podobnie jak jego brat i poszedł nad rzekę się utopić. Tak jak starszemu bratu, próbę samobójczą przerwała mu syrenka:
- Zaczekaj! Jeśli wyruchasz mnie dziesięć razy pod rząd, wszystko będzie jak dawniej, Twoi rodzice ożyją, twój brat powstanie ze zmarłych, krowa znów będzie was utrzymywać!
Średni syn pomyślał sobie ”no dobra, warto spróbować” i zaczął. Wypieprzył ją raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty, szósty ... Siódmy ... Aaa! Nie dał już rady. Rzucił się do rzeki i zginął wśród jej głębin. Obudził się najmłodszy syn. Zobaczył, że cała jego rodzina nie żyje!
- Boże! Co za nieszczęście! Czemu?!
Podobnie jak jego bracia wziął kamień, przywiązał sobie do szyi i poszedł nad rzekę się utopić. Już miał wykonać ostatni skok w swoim życiu, gdy przerwała mu syrenka:
- Zaczekaj! Jeśli wyruchasz mnie 10 razy pod rząd, wszystko będzie jak dawniej! Rodzice, krowa oraz twoi bracia ożyją!
Najmłodszy syn przyjrzał się syrence, oblizał wargi i zapytał:
- A mogę piętnaście?
- Ależ tak! Oczywiście! Ile tylko dasz radę! - podnieciła się syrenka.
- A mogę dwadzieścia?
- Tak! Pieprz mnie na ile tylko Ci wystarczy sił!
Chłopak przemilczał chwilę i w końcu zapytał:
- A mogę sześćdziesiąt?
- Och, jak najbardziej! Bierz mnie! - syrenka już nie wytrzymywała, a chłopak zapytał:
- A nie zdechniesz tak jak krowa?
613
Dowcip #10142. Była sobie pewna wiejska rodzina: ojciec, matka oraz trzech synów. w kategorii: „Kawały o krowach”.
Jadą sobie autostrada w USA żyd, murzyn i hindus. Wszędzie naokoło pustynia jak okiem sięgnąć, a oni jadą i jadą. Zbliżał się wieczór aż tu nagle popsuł im się samochód. Wyszli więc i idą wzdłuż autostrady, patrzą, a w oddali niewielki hotelik. Pobiegli tam, pukają, otwiera im typowy amerykański wieśniak.
- Witam, popsuł nam się samochód, da rade abyśmy przekimali do rana jedną noc, jak naprawimy auto ruszamy dalej?
- Nie no spoko, wiecie bardzo chętnie ale mam tylko jeden pokój dwóosobowy, jeden z was będzie musiał się przekimać w stodole, na sianku ze zwierzątkami itp.
Na to odzywa się hindus:
- Spoko, ja pójdę do stodoły, to dla mnie nic nowego u nas na ulicach Kalkuty to norma.
Hindus poszedł, żyd i murzyn walnęli się do wyra, za pięć minut słychać pukanie do drzwi. Otwierają, a za drzwiami stoi hindus:
- Sorry chłopaki ale ja nie mogę tam spać. Wiecie warunki nawet spoko ale w stodole jest krowa, to dla nas święte zwierze i nie mogę spać w tym samym pomieszczeniu co ona bo będę splugawiony.
Na to odzywa się żyd:
- Dobra spoko stary, kładź się do wyra ja pójdę na sianko, przeżyłem holocaust, przeżyje tez jedna noc ze zwierzakami.
Hindus i murzyn walnęli się do wyra, za pięć minut słychać pukanie, otwierają, a za drzwiami stoi żyd i mówi:
- Sorry chłopaki, ale nie da rady, nie mogę tam spać, warunki faktycznie całkiem, ale w stodole jest świnia, to dla nas żydów przeklęte zwierze, nie mogę spać z nim w jednym pomieszczeniu bo będę splugawiony.
Na to odzywa się murzyn:
- Ok spoko, wal się w kimę, ja pójdę do stodoły, u nas w Harlemie jest taki syf, że stodoła dla mnie to będzie jak Hilton dla was. I poszedł.
Żyd i hindus kładą się do wyra, za pięć minut słychać pukanie, otwierają, a za drzwiami stoją świnia i krowa.
- Witam, popsuł nam się samochód, da rade abyśmy przekimali do rana jedną noc, jak naprawimy auto ruszamy dalej?
- Nie no spoko, wiecie bardzo chętnie ale mam tylko jeden pokój dwóosobowy, jeden z was będzie musiał się przekimać w stodole, na sianku ze zwierzątkami itp.
Na to odzywa się hindus:
- Spoko, ja pójdę do stodoły, to dla mnie nic nowego u nas na ulicach Kalkuty to norma.
Hindus poszedł, żyd i murzyn walnęli się do wyra, za pięć minut słychać pukanie do drzwi. Otwierają, a za drzwiami stoi hindus:
- Sorry chłopaki ale ja nie mogę tam spać. Wiecie warunki nawet spoko ale w stodole jest krowa, to dla nas święte zwierze i nie mogę spać w tym samym pomieszczeniu co ona bo będę splugawiony.
Na to odzywa się żyd:
- Dobra spoko stary, kładź się do wyra ja pójdę na sianko, przeżyłem holocaust, przeżyje tez jedna noc ze zwierzakami.
Hindus i murzyn walnęli się do wyra, za pięć minut słychać pukanie, otwierają, a za drzwiami stoi żyd i mówi:
- Sorry chłopaki, ale nie da rady, nie mogę tam spać, warunki faktycznie całkiem, ale w stodole jest świnia, to dla nas żydów przeklęte zwierze, nie mogę spać z nim w jednym pomieszczeniu bo będę splugawiony.
Na to odzywa się murzyn:
- Ok spoko, wal się w kimę, ja pójdę do stodoły, u nas w Harlemie jest taki syf, że stodoła dla mnie to będzie jak Hilton dla was. I poszedł.
Żyd i hindus kładą się do wyra, za pięć minut słychać pukanie, otwierają, a za drzwiami stoją świnia i krowa.
312
Dowcip #10147. Jadą sobie autostrada w USA żyd, murzyn i hindus. w kategorii: „Żarty o krowach”.
Pani od biologii wnosiła do klasy duże, szklane akwarium. Jasiu, znany gwizdacz, tak głośno gwizdnął, że pani się wystraszyła i upuściła akwarium, które rozprysnęło się na drobne kawałki. Zdenerwowana nauczycielka natychmiast wezwała matkę Jasia do szkoły. Po kilkunastu minutach do sekretariatu wchodzi wystraszona kobieta w chuście na głowie - mama Jasia.
- Proszę pani! - krzyczy nauczycielka - Czy pani wie, co zrobił pani syn?! - Wystraszona kobieta pokiwała przecząco głową.
- Kiedy wchodziłam do sali - kontynuuje pani od biologii - Jasiu tak głośno gwizdnął, że upuściłam akwarium, które akurat niosłam!
- Ufff... to jeszcze nic! - powiedziała mama Jasia - Raz, jak doiłam naszą Mućkę i Jasiu gwizdnął, to tylko mi cycki w rękach zostały.
- Proszę pani! - krzyczy nauczycielka - Czy pani wie, co zrobił pani syn?! - Wystraszona kobieta pokiwała przecząco głową.
- Kiedy wchodziłam do sali - kontynuuje pani od biologii - Jasiu tak głośno gwizdnął, że upuściłam akwarium, które akurat niosłam!
- Ufff... to jeszcze nic! - powiedziała mama Jasia - Raz, jak doiłam naszą Mućkę i Jasiu gwizdnął, to tylko mi cycki w rękach zostały.
212
Dowcip #11483. Pani od biologii wnosiła do klasy duże, szklane akwarium. w kategorii: „Żarty o krowach”.
Idzie stary byk po łące z młodym byczkiem. W pewnym momencie młody woła do starego na widok stadka jałówek:
- Chodź podbiegniemy szybciutko i przelecimy kilka!
- Po pierwsze: nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie: nie szybciutko, tylko powoli, a po trzecie: nie kilka, tylko wszystkie!
- Chodź podbiegniemy szybciutko i przelecimy kilka!
- Po pierwsze: nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie: nie szybciutko, tylko powoli, a po trzecie: nie kilka, tylko wszystkie!
015
Dowcip #3948. Idzie stary byk po łące z młodym byczkiem. w kategorii: „Dowcipy o krowach”.
Spaceruje zajączek przez las. W pewnym momencie widzi jak krowa wchodzi na drzewo, więc podchodzi do niej i pyta:
- Krowa, co ty robisz?
- A nic takiego zajączku, idę trochę śliwek pojeść - odpowiada krowa.
Zajączek długo nie myśląc pokiwał głową i poszedł dalej. Idąc pomyślał sobie: ”Kurde, przecież to była sosna”. Wrócił i mówi do krowy:
- Ej, krowa przecież to jest sosna!
- Spoko, spoko zajączku - mówi krowa - śliwki mam w reklamówce.
- Krowa, co ty robisz?
- A nic takiego zajączku, idę trochę śliwek pojeść - odpowiada krowa.
Zajączek długo nie myśląc pokiwał głową i poszedł dalej. Idąc pomyślał sobie: ”Kurde, przecież to była sosna”. Wrócił i mówi do krowy:
- Ej, krowa przecież to jest sosna!
- Spoko, spoko zajączku - mówi krowa - śliwki mam w reklamówce.
214
Dowcip #4035. Spaceruje zajączek przez las. w kategorii: „Śmieszny humor o krowach”.
Spotykają się trzy nietoperze. I wszyscy mieli zakrwawione pyszczki i pytają się jeden drugiego:
- Dlaczego masz taki zakrwawiony pyszczek.
A on na to:
- Widzicie tamtą łąkę.
A oni:
-Tak.
- A tam stoi koń no i się w niego wessałem.
Pytają się drugiego.
- Dlaczego masz taki zakrwawiony pyszczek.
Widzicie tam łąkę.
- No tak.
- I tam stoi krowa to się w nią wessałem.
Pytają się trzeciego dlaczego masz taki zakrwawiony pyszczek.
- Widzicie tamte drzewo.
- No ta.
- Ale ja nie widziałem.
- Dlaczego masz taki zakrwawiony pyszczek.
A on na to:
- Widzicie tamtą łąkę.
A oni:
-Tak.
- A tam stoi koń no i się w niego wessałem.
Pytają się drugiego.
- Dlaczego masz taki zakrwawiony pyszczek.
Widzicie tam łąkę.
- No tak.
- I tam stoi krowa to się w nią wessałem.
Pytają się trzeciego dlaczego masz taki zakrwawiony pyszczek.
- Widzicie tamte drzewo.
- No ta.
- Ale ja nie widziałem.
113
Dowcip #4126. Spotykają się trzy nietoperze. w kategorii: „Śmieszne żarty o krowach”.
Do pracy przy hodowli zwierząt zgłasza się pewien facet. Dyrektor hodowli pyta go co potrafi.
- Może zainteresuje pana fakt - odpowiada interesant - że rozumiem mowę zwierząt.
- Tak? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodźmy do krówek, zobaczymy co pan potrafi.
Wchodzą do krówek, a tu krasula ”Muu!”
- Co ona powiedziała?
- Że daje dziesięć litrów mleka, a wy wpisujecie tylko cztery.
- O kurde! Ale chodźmy do świnek.
Wchodzą do świnek a tu ”Chrum, chrum!”
- A ta co powiedziała?
- Że daje pięć prosiąt, a wy wpisujecie trzy.
- O cholera. Chodźmy jeszcze do baranów.
W drodze przez podwórko mijają owcę, a ta: ”Bee!”
- Pan jej nie słucha - szybko mówi dyrektor - to było dawno i byłem wtedy pijany.
- Może zainteresuje pana fakt - odpowiada interesant - że rozumiem mowę zwierząt.
- Tak? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodźmy do krówek, zobaczymy co pan potrafi.
Wchodzą do krówek, a tu krasula ”Muu!”
- Co ona powiedziała?
- Że daje dziesięć litrów mleka, a wy wpisujecie tylko cztery.
- O kurde! Ale chodźmy do świnek.
Wchodzą do świnek a tu ”Chrum, chrum!”
- A ta co powiedziała?
- Że daje pięć prosiąt, a wy wpisujecie trzy.
- O cholera. Chodźmy jeszcze do baranów.
W drodze przez podwórko mijają owcę, a ta: ”Bee!”
- Pan jej nie słucha - szybko mówi dyrektor - to było dawno i byłem wtedy pijany.
313
Dowcip #3982. Do pracy przy hodowli zwierząt zgłasza się pewien facet. w kategorii: „Śmieszne kawały o krowach”.
Do obory wchodzi, powiedzmy nienachalnej urody krowa. Byki patrzą na nią, chrząkają nerwowo, w końcu jeden z nich mówi:
- No panowie! Pałka, zapałka dwa kije, kto się nie schowa ten kryje!
- No panowie! Pałka, zapałka dwa kije, kto się nie schowa ten kryje!
110