Dowcipy o kolegach
Spotyka się dwóch kupli w sklepie:
- Cześć, co robisz?
- Aaa, żony szukam.
- Ooo ... Ja też. Jak twoja wygląda?
- No, wysoka, blondynka, błękitne oczy, duże piersi. A twoja?
- Eee tam, nieważne szukamy twojej!
- Cześć, co robisz?
- Aaa, żony szukam.
- Ooo ... Ja też. Jak twoja wygląda?
- No, wysoka, blondynka, błękitne oczy, duże piersi. A twoja?
- Eee tam, nieważne szukamy twojej!
09
Dowcip #24225. Spotyka się dwóch kupli w sklepie w kategorii: „Śmieszne żarty o kolegach”.
W knajpie spotyka się dwóch kumpli:
- Słyszałeś, ponoć Staszek nie żyje!
- Tak, wiem o tym doskonale ... Wyobraź sobie, że Staszek jechał samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczył mu pod koła kot. Staszek nie chciał przejechać zwierzaka więc szarpnął kierownicą w bok, wjechał na krawężnik, auto wyleciało w powietrze, przeturlało się po moim ogrodzie, Staszek wyleciał z samochodu i przez szybę wpadł do
mojej sypialni ...
- Daj spokój, przecież to straszne tak zginąć!
- Ależ nie, on wciąż jeszcze żył. Leżał tak cały we krwi w tym rozbitym szkle. Po chwili zaczął się podnosić, szukając oparcia w starej, zabytkowej szafie. Niestety szafa z całym impetem przewróciła się na niego i pogruchotała mu kości ...
- Rany, jaka okropna śmierć!
- Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakoś wypełznął spod szafy i doczołgał się do schodów. Tam chwycił się poręczy i ponownie próbował się podnieść, ale poręcz nie wytrzymała ciężaru jego ciała ... Staszek spadł z pierwszego piętra na stół w korytarzu, a drzazgi z połamanego stołu powbijały mu się w ciało ...
- Psiakrew, strasznie zginął!
- No co ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok drzwi do kuchni, czołga się do środka i próbuje podciągnąć na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z
gotującą się wodą i chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i poparzył mu ciało ...
- Cholera, przerażająca taka śmierć!
- Ależ nie, wciąż jeszcze oddychał. Mało tego, w pewnym momencie zauważył telefon. Próbował dosięgnąć słuchawki, żeby wezwać pomoc, ale zamiast tego wetknął palce do gniazdka elektrycznego. Żebyś ty to widział! Woda w połączeniu z prądem! Staszkiem szarpnęły konwulsje, rzucając jego ciałem o ścianę ...
- O rany, okropnie tak umrzeć!
- Daj spokój, on wtedy jeszcze nie umarł ...
- To właściwie jak on zginął?
- Zastrzeliłem go.
- Zastrzeliłeś go?!
- Człowieku, przecież on by mi całą chałupę do ruiny doprowadził!
- Słyszałeś, ponoć Staszek nie żyje!
- Tak, wiem o tym doskonale ... Wyobraź sobie, że Staszek jechał samochodem obok mojego domu i nagle wyskoczył mu pod koła kot. Staszek nie chciał przejechać zwierzaka więc szarpnął kierownicą w bok, wjechał na krawężnik, auto wyleciało w powietrze, przeturlało się po moim ogrodzie, Staszek wyleciał z samochodu i przez szybę wpadł do
mojej sypialni ...
- Daj spokój, przecież to straszne tak zginąć!
- Ależ nie, on wciąż jeszcze żył. Leżał tak cały we krwi w tym rozbitym szkle. Po chwili zaczął się podnosić, szukając oparcia w starej, zabytkowej szafie. Niestety szafa z całym impetem przewróciła się na niego i pogruchotała mu kości ...
- Rany, jaka okropna śmierć!
- Nie, nie, utrzymał się przy życiu. Jakoś wypełznął spod szafy i doczołgał się do schodów. Tam chwycił się poręczy i ponownie próbował się podnieść, ale poręcz nie wytrzymała ciężaru jego ciała ... Staszek spadł z pierwszego piętra na stół w korytarzu, a drzazgi z połamanego stołu powbijały mu się w ciało ...
- Psiakrew, strasznie zginął!
- No co ty, to go nie zabiło. Spadł tuż obok drzwi do kuchni, czołga się do środka i próbuje podciągnąć na kuchence, ale zahaczył o duży garnek z
gotującą się wodą i chlust! Człowieku, cały wrzątek wylądował na nim i poparzył mu ciało ...
- Cholera, przerażająca taka śmierć!
- Ależ nie, wciąż jeszcze oddychał. Mało tego, w pewnym momencie zauważył telefon. Próbował dosięgnąć słuchawki, żeby wezwać pomoc, ale zamiast tego wetknął palce do gniazdka elektrycznego. Żebyś ty to widział! Woda w połączeniu z prądem! Staszkiem szarpnęły konwulsje, rzucając jego ciałem o ścianę ...
- O rany, okropnie tak umrzeć!
- Daj spokój, on wtedy jeszcze nie umarł ...
- To właściwie jak on zginął?
- Zastrzeliłem go.
- Zastrzeliłeś go?!
- Człowieku, przecież on by mi całą chałupę do ruiny doprowadził!
416
Dowcip #23760. W knajpie spotyka się dwóch kumpli w kategorii: „Śmieszne żarty o kolegach”.
Koledzy pytają młodego kelnera, który przed kilkoma dniami wziął ślub:
- I jak twoja żona?
- Znakomita, polecam!
- I jak twoja żona?
- Znakomita, polecam!
25
Dowcip #22918. Koledzy pytają młodego kelnera, który przed kilkoma dniami wziął ślub w kategorii: „Żarty o kolegach”.
Jadącego na wózku beznogiego spotyka młody facet i pyta:
- Kupisz pan tenisówki?
- No coś pan, nie widzisz, że nie mam nóg?
Zasmuconego beznogiego spotyka znajomy i pyta:
- Dlaczego jesteś taki przygnębiony?
- A jakiś facet naigrywał się ze mnie i proponował tenisówki.
- Ja to bym takiego na twoim miejscu w dupę kopnął.
Jeszcze bardziej zasmucony beznogi spotyka następnego kumpla.
- Coś taki zasmucony?
- A wiesz jeden proponuje mi trampki, drugi każe kopać go w dupę, jak tu nie być smutnym?
- Nie martw się stary i strzel sobie kielonka, to Cię postawi na nogi.
- Kupisz pan tenisówki?
- No coś pan, nie widzisz, że nie mam nóg?
Zasmuconego beznogiego spotyka znajomy i pyta:
- Dlaczego jesteś taki przygnębiony?
- A jakiś facet naigrywał się ze mnie i proponował tenisówki.
- Ja to bym takiego na twoim miejscu w dupę kopnął.
Jeszcze bardziej zasmucony beznogi spotyka następnego kumpla.
- Coś taki zasmucony?
- A wiesz jeden proponuje mi trampki, drugi każe kopać go w dupę, jak tu nie być smutnym?
- Nie martw się stary i strzel sobie kielonka, to Cię postawi na nogi.
224
Dowcip #22032. Jadącego na wózku beznogiego spotyka młody facet i pyta w kategorii: „Dowcipy o kolegach”.
Mówi Malinowski do Nowaka:
- Podobno masz w samochodzie jakieś super urządzenie antywłamaniowe?
- Miałem. W zeszłym tygodniu ukradli mi samochód.
- Podobno masz w samochodzie jakieś super urządzenie antywłamaniowe?
- Miałem. W zeszłym tygodniu ukradli mi samochód.
15
Dowcip #21958. Mówi Malinowski do Nowaka w kategorii: „Śmieszne kawały o kolegach”.
Jedzie facet tramwajem i dzwoni komórka. On odbiera i na cały regulator:
- Cholera! Tylko nie to!
Ludzie każą mu się uspokoić. On dalej gada i wrzeszczy:
- Cholera! Tylko nie to!
Ludzie uspokajają, więc ten przeprasza rozmówce i gromkim głosem oznajmia:
- Proszę państwa, koledze urodził się syn i chce mu dać na imię Marian.
A cały tramwaj:
- Cholera! Tylko nie to!
- Cholera! Tylko nie to!
Ludzie każą mu się uspokoić. On dalej gada i wrzeszczy:
- Cholera! Tylko nie to!
Ludzie uspokajają, więc ten przeprasza rozmówce i gromkim głosem oznajmia:
- Proszę państwa, koledze urodził się syn i chce mu dać na imię Marian.
A cały tramwaj:
- Cholera! Tylko nie to!
08
Dowcip #21868. Jedzie facet tramwajem i dzwoni komórka. w kategorii: „Śmieszne żarty o kolegach”.
Rozmawia dwóch sfrustrowanych Rodaków:
- Moja najstarsza córka rozpoczęła niedawno tzw. aktywne życie seksualne. I od razu zaszła w ciążę. I będziemy mieli z moją żoną dziecko. Ale na dodatek nie wiem z kim ...
- Znam ten ból, stary. - potakuje przyjaciel. - Ja przecież mam także żonę. I też nie wiem, dlaczego?
- Moja najstarsza córka rozpoczęła niedawno tzw. aktywne życie seksualne. I od razu zaszła w ciążę. I będziemy mieli z moją żoną dziecko. Ale na dodatek nie wiem z kim ...
- Znam ten ból, stary. - potakuje przyjaciel. - Ja przecież mam także żonę. I też nie wiem, dlaczego?
93
Dowcip #21900. Rozmawia dwóch sfrustrowanych Rodaków w kategorii: „Żarty o kolegach”.
Zaniepokojona mama zwraca się do syna:
- Coś dawno nie widziałam twojego dzienniczka.
- A wiesz mamo, - odpowiada chłopiec - wziął go ode mnie Marek.
- Tak, a po co?
- No, żeby postraszyć rodziców.
- Coś dawno nie widziałam twojego dzienniczka.
- A wiesz mamo, - odpowiada chłopiec - wziął go ode mnie Marek.
- Tak, a po co?
- No, żeby postraszyć rodziców.
111
Dowcip #21812. Zaniepokojona mama zwraca się do syna w kategorii: „Śmieszne żarty o kolegach”.
Gadają dwaj kumple:
- Niedługo twoje urodziny. Wiesz już co dostaniesz od żony?
- Chyba jakiegoś faceta bo widziałam jak chowała go w szafie!
- Niedługo twoje urodziny. Wiesz już co dostaniesz od żony?
- Chyba jakiegoś faceta bo widziałam jak chowała go w szafie!
511
Dowcip #21651. Gadają dwaj kumple w kategorii: „Humor o kolegach”.
Mama informuje Jasia:
- Zaprosiłam twoich kolegów do ciebie na urodziny.
Zdenerwowany Jaś zaczyna chować do szafy wszystkie książki. Zdziwiona mama pyta:
- Syneczku, o co chodzi, boisz się, że koledzy ci je zniszczą?
- Boję się, że rozpoznają swoje.
- Zaprosiłam twoich kolegów do ciebie na urodziny.
Zdenerwowany Jaś zaczyna chować do szafy wszystkie książki. Zdziwiona mama pyta:
- Syneczku, o co chodzi, boisz się, że koledzy ci je zniszczą?
- Boję się, że rozpoznają swoje.
311