Dowcipy o dzieciach
Młodej parze przyszło na świat dziecko. Po powrocie ze szpitala żona zasugerowała mężowi żeby zmienił bobasowi pieluchę.
- Och, nie teraz kochanie, jestem zajęty. Spróbuję następnym razem.
Kiedy bobas postarał się o następny raz żona ponownie zwróciła się do męża z tym samym.
- Ależ kochanie, kiedy mówiłem ”następny raz” to nie miałem na myśli kolejnej pieluchy, tylko następne dziecko.
- Och, nie teraz kochanie, jestem zajęty. Spróbuję następnym razem.
Kiedy bobas postarał się o następny raz żona ponownie zwróciła się do męża z tym samym.
- Ależ kochanie, kiedy mówiłem ”następny raz” to nie miałem na myśli kolejnej pieluchy, tylko następne dziecko.
03
Dowcip #32552. Młodej parze przyszło na świat dziecko. w kategorii: „Kawały o dzieciach”.
Zbliżają się święta. Do drzwi puka Cyganka. Otwiera facet.
- Kup pan dziecko. Niedrogo, tylko sto złotych.
- Nie ma mowy, nie potrzebuję.
- Bardzo pana proszę, tylko osiemdziesiąt złotych.
- Nie chcę.
- Ale to okazja, siedemdziesiąt złotych.
- No dobra. Dawaj pani to dziecko.
Mija rok. Znowu przed świętami Cyganka puka do drzwi. Otwiera facet.
- Panie kup pan dziecko. Tanio, tylko osiemdziesiąt złotych.
- Nie potrzebuję. Niech pani sobie idzie.
- Ale panie, tanio, tylko sześćdziesiąt złotych.
- Nie chcę, powiedziałem już, że nie jest mi potrzebne.
- Ale niech się pan zastanowi, tylko czterdzieści złotych.
- Niech będzie. Niech pani da to dziecko.
Mija rok. Do drzwi dzwoni Cyganka.
- Panie, kup pan dziecko.
- Niech mi pani nie zawraca głowy.
- Ale to okazja, tylko czterdzieści złotych.
- Nie chcę, niech mnie pani zostawi w spokoju.
- Ale bardzo tanio, tylko dwadzieścia złotych.
- Nic z tego! W tym roku mnie pani nie namówi. Mamy karpia.
- Kup pan dziecko. Niedrogo, tylko sto złotych.
- Nie ma mowy, nie potrzebuję.
- Bardzo pana proszę, tylko osiemdziesiąt złotych.
- Nie chcę.
- Ale to okazja, siedemdziesiąt złotych.
- No dobra. Dawaj pani to dziecko.
Mija rok. Znowu przed świętami Cyganka puka do drzwi. Otwiera facet.
- Panie kup pan dziecko. Tanio, tylko osiemdziesiąt złotych.
- Nie potrzebuję. Niech pani sobie idzie.
- Ale panie, tanio, tylko sześćdziesiąt złotych.
- Nie chcę, powiedziałem już, że nie jest mi potrzebne.
- Ale niech się pan zastanowi, tylko czterdzieści złotych.
- Niech będzie. Niech pani da to dziecko.
Mija rok. Do drzwi dzwoni Cyganka.
- Panie, kup pan dziecko.
- Niech mi pani nie zawraca głowy.
- Ale to okazja, tylko czterdzieści złotych.
- Nie chcę, niech mnie pani zostawi w spokoju.
- Ale bardzo tanio, tylko dwadzieścia złotych.
- Nic z tego! W tym roku mnie pani nie namówi. Mamy karpia.
5131
Dowcip #32526. Zbliżają się święta. Do drzwi puka Cyganka. Otwiera facet. w kategorii: „Żarty o dzieciach”.
Pewne małżeństwo spodziewało się drugiego dziecka. Zapisali się na zajęcia w szkole rodzenia skierowane właśnie do rodziców, którzy już mają jakieś dzieci. Instruktorka poruszyła kwestię przekazania informacji o nowym dziecku starszemu rodzeństwu:
- Niektórzy rodzice mówią ”Kochamy Cię tak bardzo, że zdecydowaliśmy się przyprowadzić do domu drugie dziecko”. Ale pomyślcie o tym szanowne panie, co byście powiedziały, gdyby wasz mąż pewnego dnia powiedział: ”Kocham Cię tak bardzo, że postanowiłem sprowadzić do domu drugą żonę...” Momentalnie z sali padła odpowiedź jednej z kobiet:
- A czy ona będzie prasować i gotować?
- Niektórzy rodzice mówią ”Kochamy Cię tak bardzo, że zdecydowaliśmy się przyprowadzić do domu drugie dziecko”. Ale pomyślcie o tym szanowne panie, co byście powiedziały, gdyby wasz mąż pewnego dnia powiedział: ”Kocham Cię tak bardzo, że postanowiłem sprowadzić do domu drugą żonę...” Momentalnie z sali padła odpowiedź jednej z kobiet:
- A czy ona będzie prasować i gotować?
05
Dowcip #32478. Pewne małżeństwo spodziewało się drugiego dziecka. w kategorii: „Śmieszne kawały o dzieciach”.
- No, córeczko, pokażmy, jak się ładnie nauczyłaś nazw miesięcy:
- Sty ...?
- ... Czeń!
- Lu...?
- .. Ty!
- A dalej sama!
- Rzec, cień, aj, wiec, piec, pień, sień, nik, pad i dzień!
- Sty ...?
- ... Czeń!
- Lu...?
- .. Ty!
- A dalej sama!
- Rzec, cień, aj, wiec, piec, pień, sień, nik, pad i dzień!
736
Dowcip #790. - No, córeczko, pokażmy, jak się ładnie nauczyłaś nazw miesięcy w kategorii: „Kawały o dzieciach”.
Kłótnia dwóch przedszkolaków:
- A mój tata ma wieżę stereo!
- A moja mama też ma! - rewanżuje się dziewczynka.
- A mój tata ma kabrioleta! - dodaje.
- A moja mama też ma!
- A mój tata ma siusiaka!
- Aaaa moja mama też!
- Jak to przecież twoja mama nie może mieć siusiaka?!
- Ma w szufladzie!
- A mój tata ma wieżę stereo!
- A moja mama też ma! - rewanżuje się dziewczynka.
- A mój tata ma kabrioleta! - dodaje.
- A moja mama też ma!
- A mój tata ma siusiaka!
- Aaaa moja mama też!
- Jak to przecież twoja mama nie może mieć siusiaka?!
- Ma w szufladzie!
630
Dowcip #2056. Kłótnia dwóch przedszkolaków w kategorii: „Żarty o dzieciach”.
On był marynarzem, Ona wykładała na uczelni. On miał dziewczynę w każdym porcie, Ona miała romans z murzynem. Gdy On wypłynął w kolejny rejs zaszła w ciążę. Zanim On wrócił z rejsu, mały murzynek skończył trzy lata. Kiedy nadszedł dzień powrotu, postanowiła jakoś przygotować męża do nowej sytuacji, w jakiej się znalazła. Ubrała się odświętnie w seksowną sukienkę, przygotowała pyszną kolację, a małego murzynka ukryła w łazience. Wreszcie dzwonek do drzwi. Otworzyła mężowi, czule go powitała i zaprosiła do pokoju. On zostawił walizki w przedpokoju i usiadł przy stole. I już miała rozwijać temat, gdy nagle mały murzynek pojawił się przy walizkach i jakby czegoś szukał. Ona zbladła z przerażenia, a On jakby nie panując nad tym, co mówi, rzekł głośno:
- A mówiłem, żeby mi go nie pakowała!
- A mówiłem, żeby mi go nie pakowała!
08
Dowcip #32107. On był marynarzem, Ona wykładała na uczelni. w kategorii: „Żarty o dzieciach”.
Muzułmańskie dziecko zgubiło się w supermarkecie. Pracownik, którego poprosił o pomoc zapytał jak wyglądała jego mama.
- A żebym ja to, kurde, wiedział. - odpowiedział dzieciak.
- A żebym ja to, kurde, wiedział. - odpowiedział dzieciak.
334
Dowcip #32073. Muzułmańskie dziecko zgubiło się w supermarkecie. w kategorii: „Kawały o dzieciach”.
W szpitalu, na porodówce leżą warszawianka, krakowianka i murzynka. Kiedy urodziły, położna położyła troje dzieci, dwa białe i jedno czarne obok siebie. Na salę wbiega mąż krakowianki.
- Gdzie moje dziecko? - pyta z wyraźna euforią w głosie.
- To jedno z tych trzech. Jedno jest z warszawy, jedno jest pana. Które pan wybierze, to zabierze pan do domu. - zażartowała.
Krakowianin stoi i myśli, i nagle wskazuje na małego murzynka. Zdziwiona położna pyta:
- Ale jest pan pewien, że to pana?
- Mam to gdzieś! Warszawiaka ryzykował nie będę!
- Gdzie moje dziecko? - pyta z wyraźna euforią w głosie.
- To jedno z tych trzech. Jedno jest z warszawy, jedno jest pana. Które pan wybierze, to zabierze pan do domu. - zażartowała.
Krakowianin stoi i myśli, i nagle wskazuje na małego murzynka. Zdziwiona położna pyta:
- Ale jest pan pewien, że to pana?
- Mam to gdzieś! Warszawiaka ryzykował nie będę!
219
Dowcip #32027. W szpitalu, na porodówce leżą warszawianka, krakowianka i murzynka. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o dzieciach”.
Dlaczego dzieci w Chinach nie oglądają dobranocki?
- Bo robią na nocnej zmianie.
- Bo robią na nocnej zmianie.
331
Dowcip #31916. Dlaczego dzieci w Chinach nie oglądają dobranocki? w kategorii: „Śmieszny humor o dzieciach”.
Rude dziecko mówi do mamy:
- Kocham Cię!
A mama na to:
- Zostańmy przyjaciółmi...
- Kocham Cię!
A mama na to:
- Zostańmy przyjaciółmi...
1346