Dowcipy o dzieciach
W sądzie trwa rozprawa o przyznanie opieki nad dzieckiem. Matka wstała i jasno daje do zrozumienia, że dzieci należą się jej. To ona je urodziła, więc to są jej dzieci. Sędzia zwrócił się do męża, co on ma do powiedzenia.
- Panie sędzio, kiedy wkładam złotówkę do automatu ze słodyczami i wypada z niego batonik, to czy batonik należy do mnie czy do automatu?
- Panie sędzio, kiedy wkładam złotówkę do automatu ze słodyczami i wypada z niego batonik, to czy batonik należy do mnie czy do automatu?
26
Dowcip #21432. W sądzie trwa rozprawa o przyznanie opieki nad dzieckiem. w kategorii: „Śmieszne kawały o dzieciach”.
Maryjka, Masztalski i ich siedmioro dzieci jedzą kolację. Dzieci kruszą chleb, palcami rozmazują masło po stole, rzucają kawałkami kiełbasy, a Masztalski spokojnie zbiera to wszystko ze stołu, z podłogi i zjada. Przygląda się temu jego najstarszy syn i mówi do mamy:
- Wiesz, mama, jakby my tak taty nie mieli, to by my sobie mogli świnia chować.
- Wiesz, mama, jakby my tak taty nie mieli, to by my sobie mogli świnia chować.
018
Dowcip #21235. Maryjka, Masztalski i ich siedmioro dzieci jedzą kolację. w kategorii: „Śmieszny humor o dzieciach”.
Masztalski kilka lat pracował w Afryce. W tym czasie jego żona urodziła w kraju dziecko - owoc upojnej nocy, spędzonej z pewnym studentem z Nigerii. Kiedy Masztalski miał wrócić do domu, żona postanowiła ukryć dziecko w łazience, żeby stopniowo przyzwyczajać męża do niego. Mąż wraca z pełnymi walizkami i zaczyna się oglądanie prezentów. Tymczasem mały wychodzi z łazienki i też zabiera się do grzebania w walizkach. Dostrzega go Masztalski:
- O pieronie! - wyrzuca z siebie.
- A godołech jej, coby mi go nie pakowała.
- O pieronie! - wyrzuca z siebie.
- A godołech jej, coby mi go nie pakowała.
212
Dowcip #18794. Masztalski kilka lat pracował w Afryce. w kategorii: „Humor o dzieciach”.
Dzwonek do drzwi. Kobieta otwiera, a tam facet z dwiema trumienkami.
- To pomyłka. - mówi kobieta.
- Żadna pomyłka, - mówi facet - dzieci z kolonii przywiozłem.
- To pomyłka. - mówi kobieta.
- Żadna pomyłka, - mówi facet - dzieci z kolonii przywiozłem.
219
Dowcip #28559. Dzwonek do drzwi. Kobieta otwiera, a tam facet z dwiema trumienkami. w kategorii: „Humor o dzieciach”.
Mój penis jest jak Pizza Hut. Dzieci mają za darmo!
213
Dowcip #28735. Mój penis jest jak Pizza Hut. Dzieci mają za darmo! w kategorii: „Śmieszne żarty o dzieciach”.
- Kochanie, jakby Ci to powiedzieć ... Co powiesz na drugie dziecko?
- Ależ chętnie, wiesz, że to moje marzenie! Skąd ta nagła zmiana? Zawsze byłeś przeciwny temu, żebyśmy mieli dwójkę dzieci.
- I nadal jestem. Bartka potrącił autobus.
- Ależ chętnie, wiesz, że to moje marzenie! Skąd ta nagła zmiana? Zawsze byłeś przeciwny temu, żebyśmy mieli dwójkę dzieci.
- I nadal jestem. Bartka potrącił autobus.
947
Dowcip #28313. - Kochanie, jakby Ci to powiedzieć ... Co powiesz na drugie dziecko? w kategorii: „Kawały o dzieciach”.
Zbliżają się święta. Do drzwi puka Cyganka. Otwiera facet.
- Kup pan dziecko. Niedrogo, tylko sto złotych.
- Nie ma mowy, nie potrzebuje.
- Bardzo pana proszę, tylko osiemdziesiąt złotych.
- Nie chcę.
- Ale to okazja siedemdziesiąt złotych.
- No dobra. Dawaj pani to dziecko.
Mija rok. Znowu przed świętami Cyganka puka do drzwi. otwiera facet.
- Panie kup pan dziecko. Tanio, tylko osiemdziesiąt złotych.
- Nie potrzebuje. nie chcę. Niech pani sobie idzie.
- Ale panie, tanio, tylko sześćdziesiąt złotych.
- Nie chcę, powiedziałem już, że nie jest mi potrzebne.
- Ale niech się pan zastanowi, tylko czterdzieści złotych.
- Niech będzie. Niech pani da to dziecko.
Mija rok. Do drzwi dzwoni cyganka.
- Panie, kup pan dziecko.
- Niech mi pani nie zawraca głowy.
- Ale to okazja, tylko czterdzieści złotych.
- Nie chcę, niech mnie pani zostawi w spokoju.
- Ale bardzo tanio, tylko dwadzieścia złotych.
- Nic z tego w tym roku mnie pani nie namówi, mamy karpia.
- Kup pan dziecko. Niedrogo, tylko sto złotych.
- Nie ma mowy, nie potrzebuje.
- Bardzo pana proszę, tylko osiemdziesiąt złotych.
- Nie chcę.
- Ale to okazja siedemdziesiąt złotych.
- No dobra. Dawaj pani to dziecko.
Mija rok. Znowu przed świętami Cyganka puka do drzwi. otwiera facet.
- Panie kup pan dziecko. Tanio, tylko osiemdziesiąt złotych.
- Nie potrzebuje. nie chcę. Niech pani sobie idzie.
- Ale panie, tanio, tylko sześćdziesiąt złotych.
- Nie chcę, powiedziałem już, że nie jest mi potrzebne.
- Ale niech się pan zastanowi, tylko czterdzieści złotych.
- Niech będzie. Niech pani da to dziecko.
Mija rok. Do drzwi dzwoni cyganka.
- Panie, kup pan dziecko.
- Niech mi pani nie zawraca głowy.
- Ale to okazja, tylko czterdzieści złotych.
- Nie chcę, niech mnie pani zostawi w spokoju.
- Ale bardzo tanio, tylko dwadzieścia złotych.
- Nic z tego w tym roku mnie pani nie namówi, mamy karpia.
10988
Dowcip #28202. Zbliżają się święta. Do drzwi puka Cyganka. Otwiera facet. w kategorii: „Dowcipy o dzieciach”.
Staremu żydowi Ickowi urodził się syn. Idzie Icek do rabina.
- Rabin, Ja nie dożyje żeby zobaczyć co z mojej pociechy wyrośnie.
- Jest jakiś sposób żeby to sprawdzić?
Rabin na to:
- Pewnie, że jest, postaw na stole wódkę, myckę, pieniądze i puść dzieciaka.
- Złapie myckę. - będzie rabinem.
- Złapie pieniądze. - będzie biznesmenem.
- Złapie wódkę, trudno, będzie politykiem.
Icek poszedł do domu, postawił na stole co trzeba i puścił dziecko. Gówniarz dopadł do stołu i zgarnął wszystko.
Idzie Icek do rabina.
- Rabin, takiej opcji nie było, zabrał wszystko na raz.
- Oj niedobrze Icek, niedobrze, to on będzie ksiądz katolicki.
- Rabin, Ja nie dożyje żeby zobaczyć co z mojej pociechy wyrośnie.
- Jest jakiś sposób żeby to sprawdzić?
Rabin na to:
- Pewnie, że jest, postaw na stole wódkę, myckę, pieniądze i puść dzieciaka.
- Złapie myckę. - będzie rabinem.
- Złapie pieniądze. - będzie biznesmenem.
- Złapie wódkę, trudno, będzie politykiem.
Icek poszedł do domu, postawił na stole co trzeba i puścił dziecko. Gówniarz dopadł do stołu i zgarnął wszystko.
Idzie Icek do rabina.
- Rabin, takiej opcji nie było, zabrał wszystko na raz.
- Oj niedobrze Icek, niedobrze, to on będzie ksiądz katolicki.
122
Dowcip #24789. Staremu żydowi Ickowi urodził się syn. Idzie Icek do rabina. w kategorii: „Żarty o dzieciach”.
- Jestem lesbijką. - mówi córka do ojca.
- W porządku.
- Tato, ja też jestem lesbijką ... - mówi druga córka.
- Boże, czy w tej rodzinie naprawdę nikt nie lubi penisów?! - pyta ojciec.
- Ja lubię ... - wtrąca się syn.
- W porządku.
- Tato, ja też jestem lesbijką ... - mówi druga córka.
- Boże, czy w tej rodzinie naprawdę nikt nie lubi penisów?! - pyta ojciec.
- Ja lubię ... - wtrąca się syn.
426
Dowcip #23759. - Jestem lesbijką. - mówi córka do ojca. w kategorii: „Śmieszny humor o dzieciach”.
- Jasiu masz ochotę na herbatę? - pyta ojciec małego Jasia.
- Nie!
- Jasiu, to niegrzeczne! Odpowiada się: Nie, dziękuję .
Kilka minut później ojciec zagaduje Jasia:
- Jasiu, chciałbyś mieć dzieci?
- Nie, dziękuję.
- Nie!
- Jasiu, to niegrzeczne! Odpowiada się: Nie, dziękuję .
Kilka minut później ojciec zagaduje Jasia:
- Jasiu, chciałbyś mieć dzieci?
- Nie, dziękuję.
310