Tryb ciemnyLogowanieRejestracja
Dowcip.NET
KategorieLosujDodaj

Dowcipy o zawodach


Jest Polak, Niemiec i Rusek. Są zawody i trzeba przejść przez gówna. Idzie Niemiec, utonął na początku. Idzie Rusek, utonął na środku. Idzie Polak, przeszedł. Przychodzi redaktor i pyta:
- Jak pan to zrobił!
- Gówno w gównie nie tonie.
134

Dowcip #25329. Jest Polak, Niemiec i Rusek. Są zawody i trzeba przejść przez gówna. w kategorii: „Żarty o zawodach”.

Finał gejowskiego konkursu ”Czuła Dupa ”. Została trójka finalistów. Gacie spuszczone do kolan i wypięte dupy. Komisja podchodzi do pierwszego finalisty i drażni mu odbyt kawałkiem drewna i czeka na odpowiedź.
- Bory tucholskie, sosna, trzydzieści dwa słoje, porośnięta mchem do dwóch metrów!
Wrzawa na stojąco. Co za poziom. Wszyscy już widzą faworyta w naszym kandydacie nr jeden. Ale kolej na nr dwa. Teraz w ruch idzie opiłek żelaza. I jest szybka odpowiedź:
- Huta Katowice, stop miedzi i żelaza. Skorodowany w dwudziestu procentach.
Po raz kolejny publiczność wstaje nagradzając pedała nr dwa oklaskami. Komisja nie może uwierzyć w poziom zawodów i nie wie co tu zrobić z trzecim. Nagle jeden z członków komisji chlusta w dupę nr trzy gorącą herbatą. Pedał aż zacisnął zęby. Łzy popłynęły mu po polikach. Nagle głos z widowni:
- Co za gorąca!?
A pedał:
- Nie! Za słodka.
110

Dowcip #24960. Finał gejowskiego konkursu ”Czuła Dupa ”. Została trójka finalistów. w kategorii: „Śmieszny humor o zawodach”.

Właśnie rozgrywają się zawody, kto najdłużej wytrzyma w wodzie. Pierwszy pan wytrzymał minutę i wszyscy go pytają: ”Jak pan to zrobił?”. A on odpowiada:
- Trening, trening i jeszcze raz trening.
Następny pan wytrzymał dwie minuty i znowu wszyscy ludzie go pytają, jak to zrobił. A on na to:
- Trening, trening i jeszcze raz trening.
Następny pan wytrzymał trzy minuty i wszyscy ludzie go pytają: ”Jak pan to zrobił?” A on na to:
- Trening. Po trzykroć trening.
Następny pan przyszedł, wchodzi do wody, zanurza się. Mija minuta - nic, druga minuta - nic, trzecia minuta - nic. Po czwartej minucie wychodzi, ledwo oddycha, więc lekarze szybko podbiegli, ale na szczęście nic się nie stało. Wszyscy ludzie pytają: ”Jak on to zrobił?!”. A on na to:
- Gdzieś musiałem gaciami zahaczyć!
012

Dowcip #25133. Właśnie rozgrywają się zawody, kto najdłużej wytrzyma w wodzie. w kategorii: „Śmieszne żarty o zawodach”.

Międzynarodowe zawody w przeklinaniu. Trzech finalistów: Amerykanin, Rosjanin, Polak. Finalistów usadzono w szczelnie zamkniętych kabinach, żeby nie mogli się podsłuchiwać i podpatrywać. Komisja dała znak. Pierwszy wystartował Amerykanin:
- Fak, mada faka, fak jo self ...
I tym podobne. I tak przez około pięć minut. Drugi Rosjanin:
- Job twoju mać, bladź, ch*j wam w żopu...
I tak dalej. Po dziesięciu minutach ostrych słów przyszła kolej na Polaka. Lekki rumor w kabince i leci wiązanka:
- O żesz Ty w mordę pierd*lona mać, w dupę ruc*ana kozia dupo, pier*ole cię i twoja matkę też ...
Polak nadaje tak około godziny. Nagle wystawia głowę z kabinki i mówi:
- Dobra, mogę zaczynać.
Komisja na to:
- Zaczynać!? A co to było przez ostatnią godzinę?!
- To? Nic. Sznurówka mi się rozwiązała, ciasno w tej kabinie jak ch*j i nie mogłem ku*wy zawiązać.
213

Dowcip #16865. Międzynarodowe zawody w przeklinaniu. w kategorii: „Dowcipy o zawodach”.

Starsze małżeństwo położyło się wieczorem do łóżka. Po kilku minutach facetowi wyrwał się głośny pierd.
- Siedem punktów. - mówi.
Żona się odwraca i pyta:
- Co to miało znaczyć?
- To pierdowy football! Prowadzę siedem do zera!
Po kilku minutach żona puszcza głośnego bąka.
- Przyłożenie! Mamy remis!
Po kolejnych kilku minutach koleś znowu głośno wydalił gazy.
- Ha! Przyłożenie! czternaście do siedmiu!
Żona od razu prrrrrrrryk!
- I znowu remis!
Po pięciu sekundach kobieta puściła cichacza.
- Strzał z pola! prowadzę siedemnaście do czternastu!
Gościu pod dużym napięciem, nie chce przegrać z żoną! Skupia się, ale rezultatów brak ... Czas upływa, porażka coraz bliżej, ostatnie spięcie, pot na twarzy i nagle puściły mu zwieracze i do łóżka zamiast bąka wyskoczyło małe, rzadkie gówno.
Żona patrzy na niego i pyta:
- Co to było?
A dziadek na to:
- Koniec pierwszej połowy! Zmiana stron!
410

Dowcip #11914. Starsze małżeństwo położyło się wieczorem do łóżka. w kategorii: „Kawały o zawodach”.

Pewnego dnia telewizja urządziła wielkie show. Zgromadzono tłumy ludzi nad basenem, w którym pływało mnóstwo rekinów. Prowadząca show zaproponowała:
- Milion dolarów dla śmiałka, który przepłynie przez basen pełen rekinów.
Ale nikt się nie odważył. Wśród publiczności zawrzało, kto będzie tak głupi, aby ryzykować własnym życiem. Przecież to pewna śmierć. Prowadząca wychodzi po raz drugi i mówi:
- Podwajamy stawkę. Proszę Państwa dwa miliony dolarów dla śmiałka, który przepłynie przez basen pełen rekinów.
I znowu żadnej reakcji ze strony publiczności. Prowadząca program wychodzi po raz trzeci:
- Proszę Państwa ostatnie nasze słowo. Trzy miliony dolarów dla śmiałka, który przepłynie przez basen. I zanim skończyła mówić nagle słychać plusk i ktoś strasznie szybko zaczął płynąć przez basen. Wchodzi z wody, błysk fleszy i reporterzy, którzy pytają go:
- Proszę pana jak pan to zrobił? Jak Pan to zrobił?
- O kurde, ktoś mnie wepchnął.
26

Dowcip #14395. Pewnego dnia telewizja urządziła wielkie show. w kategorii: „Kawały o zawodach”.

Jest rok 1862. Miasteczko Livengood nad rzeką Jukon na Alasce. Tradycyjnie w ostatnią sobotę listopada odbywają się coroczne wyścigi psich zaprzęgów. Wielkie święto dla miejscowej ludności, w przeważającej większości pracowników pobliskiej kopalni oraz handlarzy skór. Już od tygodnia w miasteczku trwa zimowy festyn, szerokim strumieniem leje się piwo, a nad ogniskami smażą się dorodne sarny i jelenie. Dzieciaki opychają się plackami z syropem klonowym, a szeryf ma trochę więcej pracy. W sobotę dokładnie o dwunastej odbywa się wielki wyścig o nagrodę ”złotych sań” dla psich zaprzęgów w jedynkach Hasky. Wielkie emocje, typowanie faworytów, budy z udźcem baranim i winem, przygrywająca lokalna kapela Mitcha Blake’a. W boksach zaprzęgowych spory ruch. Przy punkcie zakładów bukmacherskich Harrisa kłębi się spory tłumek, ale kursy nie zachęcają do gry. Faworyt - Czarny Diune puszczany przez młynarza Hartman’s - jest praktycznie poza zasięgiem. John Witch, który przyjechał tu z odległego zaledwie oosiemnaście mil Fairnbanks przechadza się po centralnym placyku, popija z dzbana grzanego wina i rozgląda się ciekawie dookoła. Przy punkcie bukmacherskim przystanął i zaczął studiować kursy. Nagle, z pobliskiego boksu dobiegł go słaby głos:
- Postaw na mnie ... Postaw na mnie ...
John obejrzał się zdziwiony i zobaczył, że mówi do niego pies. Pieseczek należałoby powiedzieć. Mały, chudy, drobny.
- Oszalałeś! - odpowiedział John. - Przecież ty nie masz szans! Zobacz jak ty wyglądasz. Malutki piesek, zero krzepy. Przecież tu biegają takie Hasky, że ty musiałbyś biec bez zaprzęgu aby ewentualnie wygrać.
- Postaw na mnie. - powtórzył piesek. - Mam przeczucie, że wygram.
Facet był zdezorientowany. Przecież zdarzały się już takie niespodzianki.
- Przemyślę to. - odpowiedział pieskowi i poszedł dalej.
Krążył po placyku, ale myśl o psie nie dawała mu spokoju. Wreszcie zdecydował się. Poszedł do budy, poprosił o kupon na 18 (taki numer miał piesek) i postawił 5 dolarów. Zajrzał do boksu psa.
- Postawiłeś? - zapytał pies. - Ile postawiłeś?
- Postawiłem pięć dolarów.
- Oszalałeś? Postaw wszystko, taka okazja ...
- Mam tylko pięćdziesiąt dolarów.
- Zastaw wszystko, co masz. Powóz, konia, dom, tartak, wszystko sprzedaj w kantorze i postaw wszystko, taka okazja ...
Facet się zawahał. Długo jeszcze krążył po placyku. W końcu poszedł do kantoru, sprzedał wszystko i dostał całe dwanaście tysięcy pięćset dolarów płatne gotówką. Postawił to na kupon na osiemnastkę i czeka. Przed samym wyścigiem pies uspokaja go jeszcze:
- Bądź dobrej myśli, czuję, że to wygram.
Na dany znak zaprzęgi ruszyły. Już na pierwszym wirażu osiemnastka traciła trzy długości. Po trzecim okrążeniu jego zaprzęg był właśnie dublowany. Co gorsza pies wydawał się słabnąć z sekundy na sekundę. Facet się spocił. Nie wytrzymał. Podbiegł do zaprzęgu i krzyczy do psa:
- No co jest? Miałeś wygrać! Co się dzieje?
- No, cholera, nie wiem. - odsapnął pies.
27

Dowcip #15842. Jest rok 1862. Miasteczko Livengood nad rzeką Jukon na Alasce. w kategorii: „Żarty o zawodach”.

Wyścigi konne. Anemik wsiada na starego kuca i jedzie stępem. Wszyscy już na mecie. Po godzinie anemik dojeżdża do mety, zatrzymuje konia, co nie było trudne, i mówi:
- Prr ..
47

Dowcip #9614. Wyścigi konne. Anemik wsiada na starego kuca i jedzie stępem. w kategorii: „Humor o zawodach”.

Międzynarodowy wyścig kolarski. Peleton właśnie zbliża się do ostatniego odcinka wyścigu. Lecz nagle ... Co to?! Ktoś, nie wiadomo dlaczego rozlał na tor beczkę oleju, teraz na zakręcie czeka na kolarzy duża śliska plama. Ależ się będzie działo! Wpadają pierwsi zawodnicy. Oto właśnie reprezentant Rosji z gromkim okrzykiem i gracją rzuconej cegły pędzi na spotkanie Matuszki Ziemi. Zaraz po nim Niemiec atakuje kierownicę roweru, bierze szturmem, przelatuje nad nią i po krótkiej powietrznej walce solidnie grzmoci o ziemię.
Sekundy później Anglik ze stoickim spokojem, flegmatycznie zsuwa się z roweru i zajmuje pozycję horyzontalną pod kołami swego bicykla. Następnie Francuz, jak na prawdziwego kochanka przystało, chwilę balansuje wyprostowany po czym pada brzuchem na wyczekującą go tęsknie ulicę. Włoch zdążył tylko krzyknąć ”Mamma mia!” i już leży rozpłaszczony na asfalcie jak dobra pizza na patelni. Amerykanin chwilę walczył próbując utrzymać się na siodełku wierzgającego roweru, jednak podobnie jak poprzednicy zostaje zmieciony z rumaka niczym kowboj na rodeo. Wszyscy dają pokaz prawdziwie sportowej determinacji, walki i fantazji, tylko Polak, wjeżdżając zresztą jako jeden z ostatnich, wziął się i zwyczajnie wypierdzielił.
1122

Dowcip #8452. Międzynarodowy wyścig kolarski. w kategorii: „Dowcipy o zawodach”.

Są zawody: ”Kto najdłużej wytrzyma w wodzie”. Pierwszy pan wytrzymał jedną minutę. Wszyscy ludzie go pytają:
- Jak pan to zrobił?
A on odpowiedział:
- Trening, trening i jeszcze raz trening.
Następny pan wytrzymał dwie minuty i znowu wszyscy ludzie go pytają:
- Jak pan to zrobił?
A on odpowiedział:
- Trening, trening i jeszcze raz trening.
Następny pan wytrzymał trzy minuty i wszyscy ludzie go pytają, jak to zrobił.
A on na to:
- Trening ...
Następny pan przyszedł z bardzo dużymi majtkami i wchodzi do wody. Po czwartej minucie wychodzi. Ledwo oddycha, więc lekarze szybko podbiegli, ale na szczęście nic się nie stało. Wszyscy ludzie go pytają:
- Jak pan to zrobił?
A on na to:
- Gdzieś musiałem gaciami zahaczyć!
317

Dowcip #9893. Są zawody: ”Kto najdłużej wytrzyma w wodzie”. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o zawodach”.

Śmieszne kawały o zawodachKawały o zawodachŚmieszny humor o zawodachŚmieszne dowcipy o zawodachŚmieszne żarty o zawodachŻarty o zawodachDowcipy o zawodachHumor o zawodach




Przydatne zasoby» Tłumacz alfabetu Morse'a» Słownik pojęć i definicji» Odmiana imion żeńskich przez przypadki» Bezpłatne ogłoszenia sprzedaży nieruchomości» Wyszukiwarka haseł» Nowe auta osobowe ogłoszenia motoryzacyjne» Opiekun do osoby starszej» Internetowy słownik antonimów» Zagadki edukacyjne do druku dla dzieci» Zmiana czasu» Stopniowanie przysłówków online» Wyliczanki do pokazywania» Internetowy słownik synonimów» Słownik rymów do wyrazów » Regulamin» Kontakt

najlepsze dowcipynajlepsze kawałynajlepsze żartynajlepszy humor Dowcip.NET © LocaHost