Dowcipy o turystach
Turysta z dalekiego kraju wyjechał w pierwszą, zagraniczną podróż. Na lotnisku w kraju docelowym wręczono mu formę aplikacji o wizę, która turystę wprawiła w wielkie zakłopotanie. Urzędnik spogląda turyście przez ramię, jak ten próbuje wpisać ”Dwa razy w tygodniu” w maleńki kwadracik w rubryce ”Sex”. Urzędnik tłumaczy:
- Nie, nie o to chodzi. My po prostu chcemy wiedzieć (M) - Mężczyzna czy (F) - Kobieta.
- Bez znaczenia. - odpowiada turysta.
- Nie, nie o to chodzi. My po prostu chcemy wiedzieć (M) - Mężczyzna czy (F) - Kobieta.
- Bez znaczenia. - odpowiada turysta.
413
Dowcip #14763. Turysta z dalekiego kraju wyjechał w pierwszą, zagraniczną podróż. w kategorii: „Żarty o turystach”.
Francuski turysta w Moskwie. Chodzi z dwoma książkami: przewodnikiem i słownikiem. Sam sobie wszystko tłumaczy, bo jest lotny gość. No, ale w końcu musiał skorzystać z szaletu. Podchodzi i patrzy, a tam dwoje drzwi i dwie dziwne literki, a nie kółko i trójkącik. Przyjrzał im się bliżej, spojrzał do słownika i wykoncypował: M - muzczina, Ż - żenszczina. Wszedł za drzwi z napisem M i wypadł goniony przez stado rozwrzeszczanych kobitek. Nic nie pomogły tłumaczenia, że on myślał, że muzczina i żenszczina. Jedna z kobitek wyjaśnia turyście:
- Nu kak? U nas w Moskwie kak w Paryże: M - madam, Ż - żentelmen.
- Nu kak? U nas w Moskwie kak w Paryże: M - madam, Ż - żentelmen.
29
Dowcip #14904. Francuski turysta w Moskwie. w kategorii: „Śmieszne kawały o turystach”.
Pewien turysta czekał pewnego razu na przystanku gdzieś na prowincji. W pewnym momencie zauważył w oddali dwie sylwetki. Kiedy podszedł bliżej i przyjrzał się, zobaczył dwóch mężczyzn z łopatami. Jeden wykopywał dół odsypując ziemię na bok, a drugi po chwili zakopywał dół tą sama ziemią.
Zdziwiony turysta podszedł bliżej i pyta:
- Panowie! Co to za dziwną pracę wykonujecie? Jeden wykopuje dół, drugi go zakopuje?
- No wie Pa, normalnie to nas jest trzech. Tylko ten co normalnie sadzi drzewka w ziemię to jest dziś chory.
Zdziwiony turysta podszedł bliżej i pyta:
- Panowie! Co to za dziwną pracę wykonujecie? Jeden wykopuje dół, drugi go zakopuje?
- No wie Pa, normalnie to nas jest trzech. Tylko ten co normalnie sadzi drzewka w ziemię to jest dziś chory.
28
Dowcip #14945. Pewien turysta czekał pewnego razu na przystanku gdzieś na prowincji. w kategorii: „Kawały o turystach”.
Turysta wybrał się w góry. Po drodze zatrzymał się przy studni. Widniał na niej napis: STUDNIA BEZ DNA. Turysta wrzucił kamień i nasłuchuje... Nic. Wrzucił większy kamień... Nic. Wrzucił taki duży kamień, nasłuchuje... Nic. Nagle do studni wskoczyła koza. Zdziwił się wielce, ale ruszył dalej w góry. Wracając napotkał Bacę przy studni. Baca pyta:
- Panocku nie widzieliście mojej kozy?
- Widziałem, wskoczyła do studni.
- Jak to wskoczyła, jak była do takiego duuużego kamienia uwiązana?!
- Panocku nie widzieliście mojej kozy?
- Widziałem, wskoczyła do studni.
- Jak to wskoczyła, jak była do takiego duuużego kamienia uwiązana?!
39
Dowcip #7861. Turysta wybrał się w góry. Po drodze zatrzymał się przy studni. w kategorii: „Śmieszne kawały o turystach”.
Nad brzegiem Dunajca stoi turysta. Po drugiej stronie widzi jakąś staruszkę i krzyczy do niej:
- Głęboka ta rzeka?
Staruszka przez szum wody usłyszała jaka to rzeka i odpowiada:
- Dunajec!
Turysta zadowolony z odpowiedzi zaczyna przeskakiwać po kamieniach na drugi brzeg. W pewnym momencie poślizgnął się i wpadł do wody. Gdy juz wyszedł z wody na drugi brzeg mówi do staruszki:
- Ty głupia babo! O mały włos się przez ciebie nie utopiłem, a ty mi tu gadasz ze woda do jajec!
- Głęboka ta rzeka?
Staruszka przez szum wody usłyszała jaka to rzeka i odpowiada:
- Dunajec!
Turysta zadowolony z odpowiedzi zaczyna przeskakiwać po kamieniach na drugi brzeg. W pewnym momencie poślizgnął się i wpadł do wody. Gdy juz wyszedł z wody na drugi brzeg mówi do staruszki:
- Ty głupia babo! O mały włos się przez ciebie nie utopiłem, a ty mi tu gadasz ze woda do jajec!
212
Dowcip #8815. Nad brzegiem Dunajca stoi turysta. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o turystach”.
Przychodzi turysta do knajpy, w której pracuje Baca. Chce złożyć zamówienie, jednak Baca nic nie odpowiada.
- Mówicie Baco po rosyjsku?
Baca nic.
- Mówicie Baco po niemiecku?
Baca nic.
- Mówicie Baco po angielsku?
- Łot...
- Oj, jak dobrze, a więc mówicie po angielsku.
- Łotwal się!
- Mówicie Baco po rosyjsku?
Baca nic.
- Mówicie Baco po niemiecku?
Baca nic.
- Mówicie Baco po angielsku?
- Łot...
- Oj, jak dobrze, a więc mówicie po angielsku.
- Łotwal się!
510
Dowcip #8838. Przychodzi turysta do knajpy, w której pracuje Baca. w kategorii: „Żarty o turystach”.
Pewnego razu niewidomy postanowił odwiedzić Teksas. Wsiada do samolotu teksańskich linii lotniczych i zapada się w miękkim, dużym fotelu.
- Hej, - mówi niewidomy - ale duży fotel.
- W Teksasie wszystko jest większe, niż gdzie indziej.- mówi siedzący obok pasażer.
Kiedy niewidomy wylądował w Teksasie, pierwsze kroki skierował do baru. Dostał kufel, bada go dłońmi i mówi z podziwem:
- Ale duże kufle tu macie.
- W Teksasie wszystko jest większe niż gdzie indziej. - mówi barman.
Po kilku piwach niewidomy pyta barmana, gdzie jest toaleta.
- Na drugim piętrze, trzecie drzwi po prawej. - pada odpowiedź.
Niewidomy idzie, ale gubi drogę i zamiast do toalety, wchodzi do sali z basenem. Potyka się, wpada do wody i przerażony krzyczy:
- Nie spłukiwać! Nie spłukiwać!
- Hej, - mówi niewidomy - ale duży fotel.
- W Teksasie wszystko jest większe, niż gdzie indziej.- mówi siedzący obok pasażer.
Kiedy niewidomy wylądował w Teksasie, pierwsze kroki skierował do baru. Dostał kufel, bada go dłońmi i mówi z podziwem:
- Ale duże kufle tu macie.
- W Teksasie wszystko jest większe niż gdzie indziej. - mówi barman.
Po kilku piwach niewidomy pyta barmana, gdzie jest toaleta.
- Na drugim piętrze, trzecie drzwi po prawej. - pada odpowiedź.
Niewidomy idzie, ale gubi drogę i zamiast do toalety, wchodzi do sali z basenem. Potyka się, wpada do wody i przerażony krzyczy:
- Nie spłukiwać! Nie spłukiwać!
310
Dowcip #9404. Pewnego razu niewidomy postanowił odwiedzić Teksas. w kategorii: „Śmieszne kawały o turystach”.
Kolejka na Kasprowy Wierch. Gazda oburącz trzyma się uchwytów. Obok gazdy stoi trzech turystów. Jeden z nich zwraca się z ironicznym pytaniem.
- Co to gazdo się tak boicie, przecież jesteście stąd? Po górach chodzicie, a wysokości się boicie?
Gazda na to spokojnie.
- Bać to się nie boje, ale łyńskiego roku jok się denko łod kolejki urwało to ino ja się ostał.
- Co to gazdo się tak boicie, przecież jesteście stąd? Po górach chodzicie, a wysokości się boicie?
Gazda na to spokojnie.
- Bać to się nie boje, ale łyńskiego roku jok się denko łod kolejki urwało to ino ja się ostał.
211
Dowcip #10484. Kolejka na Kasprowy Wierch. Gazda oburącz trzyma się uchwytów. w kategorii: „Śmieszne kawały o turystach”.
Zagubiony w górach turysta wie, że nie zdąży na wigilię do znajomych. Dookoła niego góry i zamieć śnieżna. Nagle dostrzega światełko, zbliża się do chaty, a drzwi otwiera mu Baca.
- Baco, czy zgodnie z tradycją macie jedno wolne miejsce przy wigilijnym stole?
- Panocku, u mnie zawsze zgodnie z tradycją jest wolne miejsce.
- Czy można z tego miejsca skorzystać?
- Nie - odpowiada stanowczo Baca.
- A dlaczego?
- Bo jak siondniecie ze mną do stołu to nie będzie wolnego miejsca.
- Baco, czy zgodnie z tradycją macie jedno wolne miejsce przy wigilijnym stole?
- Panocku, u mnie zawsze zgodnie z tradycją jest wolne miejsce.
- Czy można z tego miejsca skorzystać?
- Nie - odpowiada stanowczo Baca.
- A dlaczego?
- Bo jak siondniecie ze mną do stołu to nie będzie wolnego miejsca.
27
Dowcip #10492. Zagubiony w górach turysta wie, że nie zdąży na wigilię do znajomych. w kategorii: „Kawały o turystach”.
Para turystów zabłądziła w górach. W końcu dotarli do jakiejś drogi. Ruszyli przed siebie. Po jakimś czasie patrzą, że jedzie Baca furmanką. Zatrzymali go i pytają:
- Baco dojdziemy tą drogą do Zakopanego? - Baca popatrzył, podrapał się pod czapką i powiedział:
- Dojdziecie, czemu mielibyście nie dojść.
- Baco a ile będziemy szli? - Na to baca.
- No pieszo to ze dwa dni wom zejdzie.
- Baco to możemy zabrać się z wami?
- Wsiadajcie.
Wyruszyli w drogę, a że czas im się dłużył, po dwóch godzinach pytają się bacy:
- Baco a gdybyśmy poszli w druga stronę, doszlibyśmy do Zakopanego?
- Doszlibyście, czemu nie.
- A jak długo byśmy szli? - Baca podrapał się pod czapką i mówi:
- Pieszo?
- Pieszo.
- No, to dwie godziny by wam zeszło.
- Baco dojdziemy tą drogą do Zakopanego? - Baca popatrzył, podrapał się pod czapką i powiedział:
- Dojdziecie, czemu mielibyście nie dojść.
- Baco a ile będziemy szli? - Na to baca.
- No pieszo to ze dwa dni wom zejdzie.
- Baco to możemy zabrać się z wami?
- Wsiadajcie.
Wyruszyli w drogę, a że czas im się dłużył, po dwóch godzinach pytają się bacy:
- Baco a gdybyśmy poszli w druga stronę, doszlibyśmy do Zakopanego?
- Doszlibyście, czemu nie.
- A jak długo byśmy szli? - Baca podrapał się pod czapką i mówi:
- Pieszo?
- Pieszo.
- No, to dwie godziny by wam zeszło.
110