Dowcipy o treści wulgarnej
Jasiu tłumaczy ojcu, dlaczego dostał dwóję z matematyki.
- Nauczyciel zapytał mnie, ile jest dwa razy trzy, powiedziałem, że sześć. No to on mnie zapytał, ile jest trzy razy dwa...
- A to nie jeden ch*j?
- Tak mu powiedziałem...
- Nauczyciel zapytał mnie, ile jest dwa razy trzy, powiedziałem, że sześć. No to on mnie zapytał, ile jest trzy razy dwa...
- A to nie jeden ch*j?
- Tak mu powiedziałem...
210
Dowcip #32666. Jasiu tłumaczy ojcu, dlaczego dostał dwóję z matematyki. w kategorii: „Dowcipy o treści wulgarnej”.
Kandydat na zięcia zwraca się do rodziców dziewczyny:
- Chcę prosić o pi*dę Waszej córki.
Szok, konsternacja, oburzenie. Pierwszy odzyskuje mowę ojciec:
- Chyba chciał pan powiedzieć, że prosi pan o jej rękę?
- Rękę to ja mam własną.
- Chcę prosić o pi*dę Waszej córki.
Szok, konsternacja, oburzenie. Pierwszy odzyskuje mowę ojciec:
- Chyba chciał pan powiedzieć, że prosi pan o jej rękę?
- Rękę to ja mam własną.
211
Dowcip #32620. Kandydat na zięcia zwraca się do rodziców dziewczyny w kategorii: „Śmieszne dowcipy o treści wulgarnej”.
Człapie sobie jeżyk po lesie, zadowolony, szczęśliwy. Słoneczko świeci, ptaszki świergolą... Narwał bukiet kwiatów i pląsa z bukietem szczęśliwy na maksa. Nagle patrzy, a naprzeciw wlecze się myszka cała smutna i zmęczona. Podbiegł jeżyk do niej, wręczył jej bukiet mówiąc:
- To dla Ciebie, myszko!
- A co to jest?
- Bukiet. Dla Ciebie!
- A za co?
- Za nic! Tak po prostu. Dzisiaj przecież walentynki!
- Wyraźnie się ze mnie naigrywasz, jeżyku!
- Ale co Ty! Mam taki dobry nastrój! Po prostu...
- Nie, nie. - odsuwając się dalej, mówi myszka. - To jakaś podpucha straszna!
- Skądże! Popatrz jaka piękna pogoda! Słoneczko świeci...
Myszka bez przekonania bierze ostrożnie bukiet do rąk. Wącha...
- No nie wiem... Dziękuję... Ale na wszelki wypadek... Paszoł ty w pizdu, pier*olony alfonsie!
- To dla Ciebie, myszko!
- A co to jest?
- Bukiet. Dla Ciebie!
- A za co?
- Za nic! Tak po prostu. Dzisiaj przecież walentynki!
- Wyraźnie się ze mnie naigrywasz, jeżyku!
- Ale co Ty! Mam taki dobry nastrój! Po prostu...
- Nie, nie. - odsuwając się dalej, mówi myszka. - To jakaś podpucha straszna!
- Skądże! Popatrz jaka piękna pogoda! Słoneczko świeci...
Myszka bez przekonania bierze ostrożnie bukiet do rąk. Wącha...
- No nie wiem... Dziękuję... Ale na wszelki wypadek... Paszoł ty w pizdu, pier*olony alfonsie!
1016
Dowcip #32553. Człapie sobie jeżyk po lesie, zadowolony, szczęśliwy. w kategorii: „Śmieszne kawały o treści wulgarnej”.
Pod koniec niedzielnej mszy jeden z wiernych wstaje i głośno mówi:
- Proszę księdza, to było najbardziej zaje*iste kazanie, jakie w życiu słyszałem!
- Dziękuję, synu. - chłodno odpowiada ksiądz. - Jednak zmuszony jestem poprosić, abyś nie używał przekleństw w domu Bożym.
- Przepraszam księdza, ale nie mogłem się powstrzymać. Kazanie naprawdę było zaje*iste!
- Synu, prosiłem już, nie używaj przekleństw w kościele.
- No dobrze... Ale powiem tylko jeszcze, że kazanie było tak zaje*iste, że dałem na tacę tysiąc złotych.
A ksiądz na to:
- Pie*dolisz.
- Proszę księdza, to było najbardziej zaje*iste kazanie, jakie w życiu słyszałem!
- Dziękuję, synu. - chłodno odpowiada ksiądz. - Jednak zmuszony jestem poprosić, abyś nie używał przekleństw w domu Bożym.
- Przepraszam księdza, ale nie mogłem się powstrzymać. Kazanie naprawdę było zaje*iste!
- Synu, prosiłem już, nie używaj przekleństw w kościele.
- No dobrze... Ale powiem tylko jeszcze, że kazanie było tak zaje*iste, że dałem na tacę tysiąc złotych.
A ksiądz na to:
- Pie*dolisz.
17
Dowcip #32450. Pod koniec niedzielnej mszy jeden z wiernych wstaje i głośno mówi w kategorii: „Humor o treści wulgarnej”.
Jest Rus, Czech i Lech. Znaleźli skrzynie jabłek i musieli się jakoś podzielić.
Lech mówi:
- Kto wymyśli wierszyk bierze jabłko.
Rus mówi:
- Mickiewicz pisze piękne wiersze więc wezmę jabłko pierwsze.
Czech:
- Mickiewicz pisze wiersze długie, więc wezmę jabłko drugie.
Lech mówi:
- A ch*j wam obu w dupę, biorę jabłek całą kupę.
Lech mówi:
- Kto wymyśli wierszyk bierze jabłko.
Rus mówi:
- Mickiewicz pisze piękne wiersze więc wezmę jabłko pierwsze.
Czech:
- Mickiewicz pisze wiersze długie, więc wezmę jabłko drugie.
Lech mówi:
- A ch*j wam obu w dupę, biorę jabłek całą kupę.
78260
Dowcip #74. Jest Rus, Czech i Lech. w kategorii: „Humor o treści wulgarnej”.
Wchodzi Kowalski do apteki i krzyczy:
- Poproszę prezerwatywę!
Ekspedientka odpowiada:
- Ciszej... Na ucho.
Facet:
- Nie na ucho, na ch*ja!!!
- Poproszę prezerwatywę!
Ekspedientka odpowiada:
- Ciszej... Na ucho.
Facet:
- Nie na ucho, na ch*ja!!!
16
Dowcip #32209. Wchodzi Kowalski do apteki i krzyczy w kategorii: „Żarty o treści wulgarnej”.
Mąż tłumaczy się żonie:
- Kochanie, przecież kocham tylko Ciebie.
Po chwili dodaje ściszonym głosem:
- Inne pier*olę.
- Kochanie, przecież kocham tylko Ciebie.
Po chwili dodaje ściszonym głosem:
- Inne pier*olę.
1113
Dowcip #32287. Mąż tłumaczy się żonie w kategorii: „Śmieszne żarty o treści wulgarnej”.
Idzie Jasiu do szkoły z kolegami i mówi:
-Ku*wa, ku*wa, ku*wa.
Nauczycielka mówi:
- Jasiu. Nie wolno tak mówić! Jutro przyjeżdża komisja! Żebyś mi nie mówił takich słów.
Na drugi dzień przyjeżdża komisja do szkoły i prosi Małgosię do barierki:
- Małgosiu, powiedz coś na ”k”
- Kaczka.
- Bardzo dobrze Małgosiu.
Podchodzi Jasiu do barierki. Komisja mówi:
- Powiedz coś na ”k”.
Nauczycielka się modli żeby nie przeklną, a Jasiu mówi:
- Kamień.
Nauczycielka odetchnęła z ulgą, a Jasiu dopowiada:
- ... Ale ku*wa taki duży.
-Ku*wa, ku*wa, ku*wa.
Nauczycielka mówi:
- Jasiu. Nie wolno tak mówić! Jutro przyjeżdża komisja! Żebyś mi nie mówił takich słów.
Na drugi dzień przyjeżdża komisja do szkoły i prosi Małgosię do barierki:
- Małgosiu, powiedz coś na ”k”
- Kaczka.
- Bardzo dobrze Małgosiu.
Podchodzi Jasiu do barierki. Komisja mówi:
- Powiedz coś na ”k”.
Nauczycielka się modli żeby nie przeklną, a Jasiu mówi:
- Kamień.
Nauczycielka odetchnęła z ulgą, a Jasiu dopowiada:
- ... Ale ku*wa taki duży.
214
Dowcip #32280. Idzie Jasiu do szkoły z kolegami i mówi w kategorii: „Śmieszne żarty o treści wulgarnej”.
Siedzi yeti pod jabłonią,
wali konia lewą dłonią.
Słońce zaszło, yeti zasną,
ktoś mu w nocy fi*ta trzasną.
Yetti płacze w wniebogłosy,
niema ch*ja same włosy.
wali konia lewą dłonią.
Słońce zaszło, yeti zasną,
ktoś mu w nocy fi*ta trzasną.
Yetti płacze w wniebogłosy,
niema ch*ja same włosy.
834
Dowcip #32278. Siedzi yeti pod jabłonią w kategorii: „Żarty o treści wulgarnej”.
Kowalski pojechał na urlop. Gdy wraca, przewodnik w autobusie mówi:
- Na koniec naszej wycieczki mam dla was dowcip, dzięki któremu możecie kogoś zwyzywać, a ta osoba się nie obrazi. Uwaga. Panie Kowalski, jak się nazywa zupa z wielu kur?
- Nie wiem. - mówi Kowalski.
- Rosół z kur wielu.
Cały autobus pęka ze śmiechu. Następnego dnia Kowalski idzie do pracy. Postanowił wykorzystać nowy kawał. W biurze zebranie. Szef mówi:
- Zanim zaczniemy, niech pan powie, panie Kowalski, jak udał się urlop.
- Świetnie. - Kowalski. - I mam fajny dowcip.
- Niech pan opowie.
- Panie kierowniku, jak nazywa się zupa z wielu kur?
- Jak?
- Rosół, ty ch*ju!
- Na koniec naszej wycieczki mam dla was dowcip, dzięki któremu możecie kogoś zwyzywać, a ta osoba się nie obrazi. Uwaga. Panie Kowalski, jak się nazywa zupa z wielu kur?
- Nie wiem. - mówi Kowalski.
- Rosół z kur wielu.
Cały autobus pęka ze śmiechu. Następnego dnia Kowalski idzie do pracy. Postanowił wykorzystać nowy kawał. W biurze zebranie. Szef mówi:
- Zanim zaczniemy, niech pan powie, panie Kowalski, jak udał się urlop.
- Świetnie. - Kowalski. - I mam fajny dowcip.
- Niech pan opowie.
- Panie kierowniku, jak nazywa się zupa z wielu kur?
- Jak?
- Rosół, ty ch*ju!
69