Dowcipy o sprzedawcach
Przychodzi Kubuś Puchatek do spożywczego. I pyta:
- Jest szynka?
- Nie. - Opowiada sprzedawca.
Następny dzień.
- Jest szynka?
- Nie.
I tak przez tydzień. W końcu sprzedawca pomyślał, że w końcu zamówi szynkę. Przychodzi Puchatek:
- Jest szynka?
- Jest.- Odpowiada zadowolony z siebie sprzedawca.
Kubuś Puchatek wyciąga pistolet i mówi:
- To za prosiaczka.
- Jest szynka?
- Nie. - Opowiada sprzedawca.
Następny dzień.
- Jest szynka?
- Nie.
I tak przez tydzień. W końcu sprzedawca pomyślał, że w końcu zamówi szynkę. Przychodzi Puchatek:
- Jest szynka?
- Jest.- Odpowiada zadowolony z siebie sprzedawca.
Kubuś Puchatek wyciąga pistolet i mówi:
- To za prosiaczka.
411
Dowcip #7296. Przychodzi Kubuś Puchatek do spożywczego. w kategorii: „Śmieszne żarty o sprzedawcach”.
Wchodzi facet do sklepu i mówi:
- Poproszę blabliblo ziemniaków.
- Czego dwa kilo?
- Poproszę blabliblo ziemniaków.
- Czego dwa kilo?
210
Dowcip #7415. Wchodzi facet do sklepu i mówi w kategorii: „Śmieszne żarty o sprzedawcach”.
W sklepie zoologicznym klient pyta sprzedawcę:
- Ile kosztuje ta gadająca papuga?
- Musi pan sam ją o to zapytać. Wczoraj powiedziała mi, że nie chce żadnych pośredników.
- Ile kosztuje ta gadająca papuga?
- Musi pan sam ją o to zapytać. Wczoraj powiedziała mi, że nie chce żadnych pośredników.
38
Dowcip #7479. W sklepie zoologicznym klient pyta sprzedawcę w kategorii: „Żarty o sprzedawcach”.
Klient pyta się sprzedawcy:
- Czy to Panasonic?
- Nie, kolegi.
- Czy to Panasonic?
- Nie, kolegi.
36
Dowcip #7480. Klient pyta się sprzedawcy w kategorii: „Śmieszny humor o sprzedawcach”.
Przychodzi podpity facet do piekarni i pyta:
- Macie wczorajsze bułki?
Ekspedientka odpowiada:
- Tak.
- To po co tyle pieczecie?
- Macie wczorajsze bułki?
Ekspedientka odpowiada:
- Tak.
- To po co tyle pieczecie?
38
Dowcip #7491. Przychodzi podpity facet do piekarni i pyta w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sprzedawcach”.
Do sklepu w Nowym Jorku wchodzi jakiś facet i mówi do sprzedawcy:
- Poproszę litr polskiego mleka, bochenek polskiego chleba i opakowanie polskiego sera.
- Pan pewnie jest Polakiem? - pyta sprzedawca.
- Tak, a jak pan to zgadł? - odpowiada zdziwiony klient.
- Bo to sklep z gwoździami.
- Poproszę litr polskiego mleka, bochenek polskiego chleba i opakowanie polskiego sera.
- Pan pewnie jest Polakiem? - pyta sprzedawca.
- Tak, a jak pan to zgadł? - odpowiada zdziwiony klient.
- Bo to sklep z gwoździami.
48
Dowcip #7507. Do sklepu w Nowym Jorku wchodzi jakiś facet i mówi do sprzedawcy w kategorii: „Śmieszne żarty o sprzedawcach”.
Do domu Kowalskiej przychodzi akwizytor sprzedający odkurzacze i mówi:
- Zjem każdą rzecz jakiej nie wciągnie ten odkurzacz.
Na to Kowalska:
- No to smacznego! - śmieje się kobieta - Od wczoraj mamy awarie prądu!
- Zjem każdą rzecz jakiej nie wciągnie ten odkurzacz.
Na to Kowalska:
- No to smacznego! - śmieje się kobieta - Od wczoraj mamy awarie prądu!
17
Dowcip #7661. Do domu Kowalskiej przychodzi akwizytor sprzedający odkurzacze i mówi w kategorii: „Śmieszne dowcipy o sprzedawcach”.
- Proszę pięć pułapek na myszy! - mówi blondynka w sklepie z gospodarstwem domowym.
- Po co pani takie ilości? - zdumiewa się sprzedawca. - Wczoraj wzięła pani pięć i dziś znowu!
- Te wczorajsze są już zajęte!
- Po co pani takie ilości? - zdumiewa się sprzedawca. - Wczoraj wzięła pani pięć i dziś znowu!
- Te wczorajsze są już zajęte!
39
Dowcip #7881. - Proszę pięć pułapek na myszy! w kategorii: „Śmieszne kawały o sprzedawcach”.
Tata mówi do Jasia:
- Jasiu idź kup mi dwie butelki piwa.
Jasiu idzie do sklepu i mówi:
- Poproszę dwie butelki piwa.
- Alkoholu dzieciom nie sprzedajemy!
Jasiu wraca do domu i mówi do taty:
- Alkoholu dzieciom nie sprzedają.
- No to powiedz, że masz trzydzieści pięć lat, trójkę
dzieci, twój dowód utopił się w kiblu, a twoja żona leży w szpitalu.
Jasiu idzie do sklepu i mówi:
- Poproszę dwa piwa.
- Alkoholu dzieciom nie sprzedajemy!
Jasiu mówi:
- Mam trzydzieści pięć lat, mam trójkę dzieci, mój dowód osobisty leży w szpitalu, a żona utopiła się w kiblu.
- Jasiu idź kup mi dwie butelki piwa.
Jasiu idzie do sklepu i mówi:
- Poproszę dwie butelki piwa.
- Alkoholu dzieciom nie sprzedajemy!
Jasiu wraca do domu i mówi do taty:
- Alkoholu dzieciom nie sprzedają.
- No to powiedz, że masz trzydzieści pięć lat, trójkę
dzieci, twój dowód utopił się w kiblu, a twoja żona leży w szpitalu.
Jasiu idzie do sklepu i mówi:
- Poproszę dwa piwa.
- Alkoholu dzieciom nie sprzedajemy!
Jasiu mówi:
- Mam trzydzieści pięć lat, mam trójkę dzieci, mój dowód osobisty leży w szpitalu, a żona utopiła się w kiblu.
527
Dowcip #1513. Tata mówi do Jasia w kategorii: „Dowcipy o sprzedawcach”.
Wdowa przychodzi do księgarni:
- Chciałabym coś na długie, samotne wieczory.
- Polecam zbiór dowcipów o duchach!
- Chciałabym coś na długie, samotne wieczory.
- Polecam zbiór dowcipów o duchach!
415