Dowcipy o rolnikach
Rolnik stwierdził, że jego kogut jest już w podeszłym wieku i mimo, że jeszcze daje radę stwierdził, że przyda się w kurniku młoda krew. Pojechał na targ kupić młodego koguta. Przychodzi go na gospodarstwo i wraca do domu. Młody kogut dumnie rozkłada skrzydła i spaceruje wokół kurnika. Widząc to stary kogut mówi do siebie:
- Chcą mnie zastąpić. Po moim trupie!
Mówiąc to podchodzi do młodego koguta i mówi:
- Zawrzyjmy układ. Pobiegniemy na wyścigi dookoła domu. Który z nas wygra ten będzie miał wszystkie kury dla siebie.
Młody kogut słysząc to uśmiechnął się i odparł:
- Dobrze dziadku. Dam Ci nawet fory. Możesz mieć pół okrążenia przewagi.
Więc wyścig rozpoczął się. Wszystkie kury wybiegły kibicować. Zrobił się wielki gwar. Przy pierwszym okrążeniu stary kogut miał sporą przewagę, jednak z każdym okrążeniem młody kogut zbliżał się bardziej do niego. Przy piątym okrążeniu był już tuż za nim. Słysząc jakieś hałasy gospodarz wziął strzelbę i wybiegł przed dom z myślą, że lis atakuje gospodarstwo. Patrzy na biegające koguty, celuje i zabija młodego.
- Cholera, już trzeci kogut gej w tym miesiącu. - klnie pod nosem.
- Chcą mnie zastąpić. Po moim trupie!
Mówiąc to podchodzi do młodego koguta i mówi:
- Zawrzyjmy układ. Pobiegniemy na wyścigi dookoła domu. Który z nas wygra ten będzie miał wszystkie kury dla siebie.
Młody kogut słysząc to uśmiechnął się i odparł:
- Dobrze dziadku. Dam Ci nawet fory. Możesz mieć pół okrążenia przewagi.
Więc wyścig rozpoczął się. Wszystkie kury wybiegły kibicować. Zrobił się wielki gwar. Przy pierwszym okrążeniu stary kogut miał sporą przewagę, jednak z każdym okrążeniem młody kogut zbliżał się bardziej do niego. Przy piątym okrążeniu był już tuż za nim. Słysząc jakieś hałasy gospodarz wziął strzelbę i wybiegł przed dom z myślą, że lis atakuje gospodarstwo. Patrzy na biegające koguty, celuje i zabija młodego.
- Cholera, już trzeci kogut gej w tym miesiącu. - klnie pod nosem.
014
Dowcip #31359. Rolnik stwierdził, że jego kogut jest już w podeszłym wieku i mimo w kategorii: „Śmieszne kawały o rolnikach”.
Meksykański rolnik wyjeżdża na wakacje do Australii. Tam spotyka australijskiego farmera, który zaprasza go na zwiedzanie jego gospodarstwa. Australijczyk prezentuje duże pole pszenicy, a Meksykanin reaguje sceptycznie:
- My mamy pola pszenicy, które są co najmniej dwa razy większe od tego.
W takim razie przechodzą do zwierząt hodowlanych. Australijczyk prezentuje pokaźne stado bydła, jednak reakcja Meksykanina jest podobna:
- U nas krowy są co najmniej dwa razy większe od tych, które Ty masz.
W międzyczasie z pola dobiega donośny hałas. Meksykanin odwraca się i widzi stado kangurów przeskakujących przez pole.
- Co to jest? - pyta z niedowierzaniem.
- Nie macie u siebie w Meksyku koników polnych? - odpowiada drwiąco Australijczyk.
- My mamy pola pszenicy, które są co najmniej dwa razy większe od tego.
W takim razie przechodzą do zwierząt hodowlanych. Australijczyk prezentuje pokaźne stado bydła, jednak reakcja Meksykanina jest podobna:
- U nas krowy są co najmniej dwa razy większe od tych, które Ty masz.
W międzyczasie z pola dobiega donośny hałas. Meksykanin odwraca się i widzi stado kangurów przeskakujących przez pole.
- Co to jest? - pyta z niedowierzaniem.
- Nie macie u siebie w Meksyku koników polnych? - odpowiada drwiąco Australijczyk.
421
Dowcip #31263. Meksykański rolnik wyjeżdża na wakacje do Australii. w kategorii: „Humor o rolnikach”.
Pewni Polacy decydują się zająć się hodowlą kurczaka. Kupują kilka kurczaków o sadzą je w ziemi głową w dół. W szybkim czasie wszystkie kurczaki umierają. Polacy są trochę zdezorientowani ale nie poddają się. Kolejną partię kurczaków sadzą w ziemi od strony stóp. Kurczaki umierają po trochę dłuższym czasie niż poprzednio. W tej sytuacji Polacy decydują się napisać list do Polskiego Biura Rolnictwa. W piśmie wyjaśniają szczegółowo procedury jakich przestrzegali oraz ich niezadowalające wyniki. Kilka tygodni później otrzymują tę odpowiedź z Biura:
”Proszę przesłać próbkę gleby.”
”Proszę przesłać próbkę gleby.”
106
Dowcip #31262. Pewni Polacy decydują się zająć się hodowlą kurczaka. w kategorii: „Śmieszny humor o rolnikach”.
Pewnej nocy rolnik upija się. Łapie cycki żony i mówi:
- Jeśli to może dawać mleko, możemy pozbyć się krów.
Łapie jej tyłek i mówi:
- Jeśli to może dać jaja, możemy pozbyć się kurczaków.
W tym momencie żona chwyta penisa rolnika i mówi:
- A jeśli to kiedyś będzie twarde, będziemy mogli pozbyć się brata.
- Jeśli to może dawać mleko, możemy pozbyć się krów.
Łapie jej tyłek i mówi:
- Jeśli to może dać jaja, możemy pozbyć się kurczaków.
W tym momencie żona chwyta penisa rolnika i mówi:
- A jeśli to kiedyś będzie twarde, będziemy mogli pozbyć się brata.
1239
Dowcip #31196. Pewnej nocy rolnik upija się. w kategorii: „Śmieszne żarty o rolnikach”.
Jest rok 1997 - powódź. Na brzegu siedzą dwaj rolnicy obserwując zdarzenie. Po chwili jeden mówi:
- Ty, Rysiek, co to tam po tej wodzie tak kapelusz równo pływa w te i we wte?
- A Stachu mówił: ”powódź nie powódź, pole trza zaorać!” - informuje Rysiek.
- Ty, Rysiek, co to tam po tej wodzie tak kapelusz równo pływa w te i we wte?
- A Stachu mówił: ”powódź nie powódź, pole trza zaorać!” - informuje Rysiek.
26
Dowcip #14213. Jest rok 1997 - powódź. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o rolnikach”.
Do Warszawy, od strony Grójca, jedzie chłop furmanką wyładowaną warzywami. Na rogatkach miasta pojazd zatrzymuje patrol policyjny:
- Gospodarzu, nie widzieliście znaku zakazu poruszania się pojazdów konnych?! Albo zawracacie, albo pięćset zł mandatu.
Chłop posłusznie zawrócił, a za najbliższym zakrętem posadził konia na wozie, a sam zaprzągł się do wozu i skierował się z powrotem w kierunku stolicy.
Gdy dojeżdżał do patrolu policyjnego, do furmanki podbiega policjant i krzyczy:
- Płacicie gospodarzu teraz tysiąc zł!
- A odczep się Pan ode mnie. - mówi gospodarz. - Gadaj pan z woźnicą!
- Gospodarzu, nie widzieliście znaku zakazu poruszania się pojazdów konnych?! Albo zawracacie, albo pięćset zł mandatu.
Chłop posłusznie zawrócił, a za najbliższym zakrętem posadził konia na wozie, a sam zaprzągł się do wozu i skierował się z powrotem w kierunku stolicy.
Gdy dojeżdżał do patrolu policyjnego, do furmanki podbiega policjant i krzyczy:
- Płacicie gospodarzu teraz tysiąc zł!
- A odczep się Pan ode mnie. - mówi gospodarz. - Gadaj pan z woźnicą!
28
Dowcip #14979. Do Warszawy, od strony Grójca w kategorii: „Śmieszne żarty o rolnikach”.
W czasach agroturystyki, pewien mieszczanin wybrał się na wczasy na wieś. W niedzielę, nudziło mu się nieco, więc przeszedł się po wsi. Natknął się na gospodarstwo, w którym zobaczył w zagrodzie świnkę z drewnianą nogą. Zaintrygowało go to do tego stopnia, że odszukał gospodarza i pyta:
- Gospodarzu, a dlaczego ta świnka ma jedną nogę drewnianą?
- Aaa, ja panu zaraz wszystko opowiem jak to było. To było dwa lata temu. Nie! Trzy lata temu. U nas była powódź, wszystko zaczęło pływać, a myśmy spali. Ale świnka, świnka proszę pana wiedziała, co nam grozi. Przeskoczyła swoją zagródkę, podpłynęła do chaty, obudziła nas i myśmy się uratowali, gdyby nie ona ...
- Dobrze, dobrze, ale dlaczego ona ma nogę drewnianą?
- Aaa, ja jeszcze nie skończyłem, zaraz panu wszystko opowiem jak to było. To było chyba dwa lata temu. Ktoś podłożył ogień w gospodarstwie i my byśmy się popalili wszyscy, ale świnka, świnka wiedziała, co nam grozi. Przeskoczyła swoja zagródkę i wyciągnęła mnie spod palącej się belki. Ja wyciągnąłem rodzinę, inwentarz ...
- No dobrze, ale dlaczego ta świnka ma jedną nogę drewnianą?
- Aaa, ja już panu wszystko opowiem jak to było. To było chyba zeszłego lata. Nas napadli zbójcy. Związali nas, pieniędzy chcieli. A przecież my pieniędzy nie mamy. Ale świnka, świnka wiedziała co nam grozi. Przeskoczyła swoją zagrodę, spłoszyła zbójców...
- Proszę pana, opowiada mi pan trzecią historię, a ja chciałem tylko wiedzieć, dlaczego ona ma jedną nogę drewnianą?
- A pan by zjadł taką kochaną świnkę od razu?
- Gospodarzu, a dlaczego ta świnka ma jedną nogę drewnianą?
- Aaa, ja panu zaraz wszystko opowiem jak to było. To było dwa lata temu. Nie! Trzy lata temu. U nas była powódź, wszystko zaczęło pływać, a myśmy spali. Ale świnka, świnka proszę pana wiedziała, co nam grozi. Przeskoczyła swoją zagródkę, podpłynęła do chaty, obudziła nas i myśmy się uratowali, gdyby nie ona ...
- Dobrze, dobrze, ale dlaczego ona ma nogę drewnianą?
- Aaa, ja jeszcze nie skończyłem, zaraz panu wszystko opowiem jak to było. To było chyba dwa lata temu. Ktoś podłożył ogień w gospodarstwie i my byśmy się popalili wszyscy, ale świnka, świnka wiedziała, co nam grozi. Przeskoczyła swoja zagródkę i wyciągnęła mnie spod palącej się belki. Ja wyciągnąłem rodzinę, inwentarz ...
- No dobrze, ale dlaczego ta świnka ma jedną nogę drewnianą?
- Aaa, ja już panu wszystko opowiem jak to było. To było chyba zeszłego lata. Nas napadli zbójcy. Związali nas, pieniędzy chcieli. A przecież my pieniędzy nie mamy. Ale świnka, świnka wiedziała co nam grozi. Przeskoczyła swoją zagrodę, spłoszyła zbójców...
- Proszę pana, opowiada mi pan trzecią historię, a ja chciałem tylko wiedzieć, dlaczego ona ma jedną nogę drewnianą?
- A pan by zjadł taką kochaną świnkę od razu?
417
Dowcip #15855. W czasach agroturystyki w kategorii: „Śmieszne dowcipy o rolnikach”.
Wczesny poranek. Wieś, dom, obok domu chlew. Z domu wychodzi rolnik Zenek. Dwudniowy zarost, podkrążone oczy, ręce jak bochny, kufajka, gumofilce, berecik z antenką. Powolnym krokiem idzie przez błotniste podwórko do chlewu. Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania. Zenek podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi do środka. Wszystkie świnie kwiczą i tłoczą jak najbliżej. Nalewa pomyje do koryta, świnie w spazmach, pełen entuzjazm, kwik nie do wytrzymania. Zenek przez chwilę stoi i patrzy na nie z lekko zażenowanym uśmiechem. Powoli odwraca się i wraca do domu. W domu zdejmuje kufajkę i podchodzi do sczerniałego kawałka lustra wiszącego nad miską, przygładza tłuste włosy i patrzy na swoje odbicie ... W końcu mruczy do siebie:
- Co one takiego we mnie widzą?
- Co one takiego we mnie widzą?
411
Dowcip #15856. Wczesny poranek. Wieś, dom, obok domu chlew. w kategorii: „Żarty o rolnikach”.
Spotyka się polski wieśniak w Londynie z prezesem poważnej angielskiej firmy. Anglik się pyta:
- Polish? - a wieśniak mu odpowiada:
- A swoich nie masz?
- Polish? - a wieśniak mu odpowiada:
- A swoich nie masz?
16
Dowcip #16467. Spotyka się polski wieśniak w Londynie z prezesem poważnej w kategorii: „Żarty o rolnikach”.
Na ”czarnej” robocie przy budowie domu gdzieś pod Londynem załapało się czterech Polaków: lekarz, student, urzędnik i rolnik z lubelskiego. Gdzieś tak w środku tygodnia spotykają się rankiem w pracy i widzą, że urzędnik ma straszliwie pokancerowany ryj.
- Co ci się stało? - pytają.
- Aaaa, wychodziłem wczoraj z kąpieli, pośliznąłem się na mokrych kafelkach i rąbnąłem twarzą o posadzkę.
- Mam nadzieję, że udzielono ci pierwszej pomocy? - zmartwił się lekarz.
- Nie było koło ciebie jakiejś dupeczki, żeby cię podtrzymała? - zapytał z niedowierzaniem student.
- A co cię, cholera, zaniosło do wanny we wtorek? - zdziwił się rolnik.
- Co ci się stało? - pytają.
- Aaaa, wychodziłem wczoraj z kąpieli, pośliznąłem się na mokrych kafelkach i rąbnąłem twarzą o posadzkę.
- Mam nadzieję, że udzielono ci pierwszej pomocy? - zmartwił się lekarz.
- Nie było koło ciebie jakiejś dupeczki, żeby cię podtrzymała? - zapytał z niedowierzaniem student.
- A co cię, cholera, zaniosło do wanny we wtorek? - zdziwił się rolnik.
614