Dowcipy o rolnikach
Do sadu przychodzą dwaj złodzieje kraść jabłka. Po chwili właściciel sadu zorientował się, iż ktoś kradnie jego owoce. Rolnik wyrusza do sadu, aby złapać złodziei i złapał jednego, a drugi uciekł. Wkurzony sadownik złapał złodzieja za jaja i pyta:
- Ktoś ty?
On nic nie mówi.
- Ktoś ty?! - i mocniej przekręcił za jaja.
On nie odezwał się ani słowem.
Sadownik tak mu wykręcił jaja, że mu się łzy polały i pyta.
- Ktoś ty?!
A on na to:
- Jasiek niemowa z Krakowa!
- Ktoś ty?
On nic nie mówi.
- Ktoś ty?! - i mocniej przekręcił za jaja.
On nie odezwał się ani słowem.
Sadownik tak mu wykręcił jaja, że mu się łzy polały i pyta.
- Ktoś ty?!
A on na to:
- Jasiek niemowa z Krakowa!
212
Dowcip #3102. Do sadu przychodzą dwaj złodzieje kraść jabłka. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o rolnikach”.
Jedzie facet na bryczce i co jakiś czas uderza batem konia. Nagle zwierzę się obróciło i mówi:
- Słuchaj stary jeśli jeszcze raz mnie uderzysz to dostaniesz tak mocno z kopyta, że się nie pozbierasz.
Facet zdumiony tym, że koń mówi zwraca się do swojego psa siedzącego obok:
- Nigdy jeszcze nie widziałem, żeby koń gadał.
A pies na to:
- Ja też.
- Słuchaj stary jeśli jeszcze raz mnie uderzysz to dostaniesz tak mocno z kopyta, że się nie pozbierasz.
Facet zdumiony tym, że koń mówi zwraca się do swojego psa siedzącego obok:
- Nigdy jeszcze nie widziałem, żeby koń gadał.
A pies na to:
- Ja też.
211
Dowcip #4169. Jedzie facet na bryczce i co jakiś czas uderza batem konia. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o rolnikach”.
Wieś. Zapuszczone, biedne gospodarstwo. Biedni gospodarze. Z inwentarza domowego został tylko głodny kogut, pies i kot. Usiedli sobie oni wieczorkiem pod izbą i naradzają się.
Kogut:
- Nie ma co,z wlekać. Wynoszę się jutro rano do innej wioski. Tutaj nie ma ziarna, nie ma kur, nic nie ma. Nie ma po kim deptać.
Kot:
- Ja też stąd idę! Nie ma ziarna, nie ma gryzoni. Nie ma krowy, nie ma mleka.
Pies:
- A ja jeszcze zaczekam parę dni.
Kogut i Kot chórem:
- A tobie co? Oszalałeś?
Pies:
- Wczoraj wieczorem słyszałem, jak gospodarz mówił do gospodyni: ”Jeszcze parę dni takiego głodu i będziemy chyba ssać małego Szarikowi.”
Kogut:
- Nie ma co,z wlekać. Wynoszę się jutro rano do innej wioski. Tutaj nie ma ziarna, nie ma kur, nic nie ma. Nie ma po kim deptać.
Kot:
- Ja też stąd idę! Nie ma ziarna, nie ma gryzoni. Nie ma krowy, nie ma mleka.
Pies:
- A ja jeszcze zaczekam parę dni.
Kogut i Kot chórem:
- A tobie co? Oszalałeś?
Pies:
- Wczoraj wieczorem słyszałem, jak gospodarz mówił do gospodyni: ”Jeszcze parę dni takiego głodu i będziemy chyba ssać małego Szarikowi.”
17
Dowcip #4180. Wieś. Zapuszczone, biedne gospodarstwo. Biedni gospodarze. w kategorii: „Śmieszne żarty o rolnikach”.
Rolnik i jego żona leżeli sobie w łóżku. Ona szydełkowała a on czytał ”Działkowca”. W pewnej chwili rolnik odłożył gazetę i spytał żonę:
- Wiedziałaś, że ludzie to jedyny gatunek, którego samice są w stanie odczuwać orgazm?
Żona uśmiechnęła się niewinnie:
- Naprawdę? Udowodnij to.
Rolnik podrapał się chwilę po głowie i powiedział:
- Dobrze - po czym wstał z łóżka i poszedł gdzieś zostawiając żonę z wyrazem totalnego zdumienia na twarzy.
Po pół godzinie rolnik wraca totalnie zmęczony i spocony, i mówi:
- A więc krowa i owca na pewno nie mogą, natomiast kura gdakała w taki sposób, że nie jestem pewien.
- Wiedziałaś, że ludzie to jedyny gatunek, którego samice są w stanie odczuwać orgazm?
Żona uśmiechnęła się niewinnie:
- Naprawdę? Udowodnij to.
Rolnik podrapał się chwilę po głowie i powiedział:
- Dobrze - po czym wstał z łóżka i poszedł gdzieś zostawiając żonę z wyrazem totalnego zdumienia na twarzy.
Po pół godzinie rolnik wraca totalnie zmęczony i spocony, i mówi:
- A więc krowa i owca na pewno nie mogą, natomiast kura gdakała w taki sposób, że nie jestem pewien.
514
Dowcip #5995. Rolnik i jego żona leżeli sobie w łóżku. w kategorii: „Śmieszne żarty o rolnikach”.
Wezwał gospodarz weterynarza do chorej krowy. Gdy ten przyjechał, kazał chłopu patrzeć pod ogon, sam zaś zagląda do pyska:
- Czy pan mnie widzi?
- Nie.
- To pewnie będzie skręt kiszek.
- Czy pan mnie widzi?
- Nie.
- To pewnie będzie skręt kiszek.
48
Dowcip #6964. Wezwał gospodarz weterynarza do chorej krowy. w kategorii: „Śmieszne kawały o rolnikach”.
Dwóch przyjaciół wybrało się na polowanie. Jeden z nich miał swoje ulubione miejsce gdzie polował od lat. Niestety, kiedy się tam znaleźli, okazało się, że cały teren jest w znakach ”TEREN PRYWATNY - NIE WCHODZIĆ”. Zaskoczony powiedział kumplowi, że pójdzie obgadać tę sprawę z właścicielem. Zapukał więc do drzwi rolnika i pyta:
- Proszę Pana, poluje tu od lat i nigdy nie robił mi Pan z tego powodu żadnych wyrzutów. Czy mogę i tym razem skorzystać z Pańskiej gościnności?
- Wie Pan, zgodzę się tylko dlatego, ze Pana znam. Ale pod jednym warunkiem. - rzekł rolnik.
- Jakim?
- Za domem stoi krowa, którą musimy niestety ubić. Jednak cała moja rodzina bardzo kocha nasze zwierzęta, więc nikt nie ma serca jej zabić. Jeśli ją Pan zastrzeli, to pozwolę Panu skorzystać z łowiska. Zadowolony myśliwy zgodził się na taki układ, ale wracając do swego przyjaciela, wpadł na genialny pomysł jak zadrwić z kumpla. Podszedł do niego i powiedział:
- Ten stary cap nie chce nam pozwolić polować. Już ja mu pokażę!
Chodź, za domem stoi jego krowa. Zaraz zobaczysz jak się robi polowanie. I kiedy znaleźli się za domem, koleś wymierzył w krowę i posłał jej kulkę prosto miedzy oczy... Nagle słyszy jeszcze dwa strzały i głos kumpla:
- Dawaj, spieprzamy! Zabiłem mu jeszcze konia i psa!
- Proszę Pana, poluje tu od lat i nigdy nie robił mi Pan z tego powodu żadnych wyrzutów. Czy mogę i tym razem skorzystać z Pańskiej gościnności?
- Wie Pan, zgodzę się tylko dlatego, ze Pana znam. Ale pod jednym warunkiem. - rzekł rolnik.
- Jakim?
- Za domem stoi krowa, którą musimy niestety ubić. Jednak cała moja rodzina bardzo kocha nasze zwierzęta, więc nikt nie ma serca jej zabić. Jeśli ją Pan zastrzeli, to pozwolę Panu skorzystać z łowiska. Zadowolony myśliwy zgodził się na taki układ, ale wracając do swego przyjaciela, wpadł na genialny pomysł jak zadrwić z kumpla. Podszedł do niego i powiedział:
- Ten stary cap nie chce nam pozwolić polować. Już ja mu pokażę!
Chodź, za domem stoi jego krowa. Zaraz zobaczysz jak się robi polowanie. I kiedy znaleźli się za domem, koleś wymierzył w krowę i posłał jej kulkę prosto miedzy oczy... Nagle słyszy jeszcze dwa strzały i głos kumpla:
- Dawaj, spieprzamy! Zabiłem mu jeszcze konia i psa!
713
Dowcip #6320. Dwóch przyjaciół wybrało się na polowanie. w kategorii: „Kawały o rolnikach”.
Pewnego razu rolnik dokupił do swojego gospodarstwa zebrę. Ta nie wiedziała z początku, co ma robić, więc zapytała się krowy:
- Krowo, a co ty tutaj robisz?
- Rano wyprowadzają mnie na pole, tam pasę się cały dzień, potem przyprowadzają mnie do zagrody i doją.
Zebra pomyślała, że fajnie by było dostać taką robotę. Ale zapytała się jeszcze konia:
- Koniu, a co ty tutaj robisz?
- Czasem pociągnę jakiś wóz, ale najczęściej pasę się na polu.
Zebra pomyślała, że koń też ma fajną pracę. Ale zapytała się jeszcze byka:
- Byku, a co ty tutaj robisz?
- Mała, ściągnij piżamkę, to zobaczysz!
- Krowo, a co ty tutaj robisz?
- Rano wyprowadzają mnie na pole, tam pasę się cały dzień, potem przyprowadzają mnie do zagrody i doją.
Zebra pomyślała, że fajnie by było dostać taką robotę. Ale zapytała się jeszcze konia:
- Koniu, a co ty tutaj robisz?
- Czasem pociągnę jakiś wóz, ale najczęściej pasę się na polu.
Zebra pomyślała, że koń też ma fajną pracę. Ale zapytała się jeszcze byka:
- Byku, a co ty tutaj robisz?
- Mała, ściągnij piżamkę, to zobaczysz!
416
Dowcip #1227. Pewnego razu rolnik dokupił do swojego gospodarstwa zebrę. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o rolnikach”.
Kombajnista we wsi nie płacił podatków. Chłopi się zbuntowali i w wiejskiej świetlicy postanowili zrobić zebranie w celu omówienia paru kwestii. Szemrali przez parę godzin, w końcu kowal podnosi rękę. Sołtys udzielił mu głosu. Kowal wstał i mówi:
- Przywalić kombajniście!
Sołtys odpowiedział:
- Wiesz, kowalu to nie jest dobry pomysł, bo wprawdzie kombajnista nie płaci podatków, ale mamy tylko jednego kombajnistę i jest on potrzebny.
Po paru godzinach obrad kowal znowu prosi o głos. Gdy sołtys mu go udzielił, kowal przedstawił kolejna propozycje:
- Przywalę spawaczowi, mamy dwóch.
- Przywalić kombajniście!
Sołtys odpowiedział:
- Wiesz, kowalu to nie jest dobry pomysł, bo wprawdzie kombajnista nie płaci podatków, ale mamy tylko jednego kombajnistę i jest on potrzebny.
Po paru godzinach obrad kowal znowu prosi o głos. Gdy sołtys mu go udzielił, kowal przedstawił kolejna propozycje:
- Przywalę spawaczowi, mamy dwóch.
310
Dowcip #1663. Kombajnista we wsi nie płacił podatków. w kategorii: „Kawały o rolnikach”.
Lech Kaczyński odwiedza gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Kaczyński:
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem, typu ”Kaczka i świnie, albo coś takiego!
- Ależ skąd panie prezydencie. Wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Kaczyńskiego wśród świń i podpis ”Lech Kaczyński (trzeci od lewej)”.
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem, typu ”Kaczka i świnie, albo coś takiego!
- Ależ skąd panie prezydencie. Wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Kaczyńskiego wśród świń i podpis ”Lech Kaczyński (trzeci od lewej)”.
715
Dowcip #2704. Lech Kaczyński odwiedza gospodarstwo rolne. w kategorii: „Śmieszny humor o rolnikach”.
Pewnemu rolnikowi z dnia na dzień przestał stawać. Chłopina z rozpaczy zaczął pić, bić babę, generalnie popadł w stan depresji. Nic nie pomagało. Jak mu wisiał tak wisiał. Jednak szczęście mu dopisało i któregoś dnia gdy wracał od lekarza, w autobusie PKS - u podsłuchał rozmowę o pewnym znachorze, który czynił wręcz cuda, a mieszkał niedaleko. Na drugi dzień był już pod drzwiami cudotwórcy. Ten wysłuchał z uwagą opowieści o problemach naszego bohatera i powiedział:
- Mam na to sposób. Dam ci małego trolla, którego złapałem kiedyś w Norwegii. Zabierz go do domu i daj mu jakąś ciężką pracę, Jak troll będzie zajęty, to będzie Ci stał jak maczuga. Ale gdy tylko uwinie się z robotą to znowu ci zmięknie i będzie wisiał.
Chłopina trochę niezadowolony wracał do domu, bo tak szczerze mówiąc nie za bardzo wierzył w zapewnienia znachora. Ale gdy wrócił postanowił spróbować. Kazał trollowi skopać ogródek. O dziwo gdy ten wbił w ziemię pierwszą łopatę, członek stanął chłopu jak maczuga. Radosny chłop rzucił babę na łóżko, zaczął zdzierać z niej ubranie i nagle wchodzi troll i mówi:
- Skończyłem.
Fiut wrócił do stanu pierwotnego.
- Cholera - wrzasnął chłopina - To teraz buduj garaż ...
Mały znowu zaczął się podnosić. Już się zabierał za babę, a tu wchodzi troll.
- Skończyłem. - mówi z uśmiechem patrząc na resztki erekcji swojego właściciela.
Wtedy wstała baba i powiedziała coś na ucho trollowi, ten pokiwał głową i wyszedł. Erekcja wróciła, rzucili się na łóżko i tak baraszkowali bez jedzenia i bez spania cale trzy dni. W końcu chłop zapytał z ciekawości:
- Jaką ty żeś dała temu stworzeniu robotę, ze już trzy dni nie wraca?
Kobieta pociągnęła go za rękę nad pobliskie jezioro. Podchodzą, patrzą, a tam troll siedzi nad brzegiem jeziora cały w mydlinach, wyciąga z wody chłopa kalesony, ogląda pod słońce i ze złością mruczy do siebie:
- Cholera! Cały czas żółte na dupie!
- Mam na to sposób. Dam ci małego trolla, którego złapałem kiedyś w Norwegii. Zabierz go do domu i daj mu jakąś ciężką pracę, Jak troll będzie zajęty, to będzie Ci stał jak maczuga. Ale gdy tylko uwinie się z robotą to znowu ci zmięknie i będzie wisiał.
Chłopina trochę niezadowolony wracał do domu, bo tak szczerze mówiąc nie za bardzo wierzył w zapewnienia znachora. Ale gdy wrócił postanowił spróbować. Kazał trollowi skopać ogródek. O dziwo gdy ten wbił w ziemię pierwszą łopatę, członek stanął chłopu jak maczuga. Radosny chłop rzucił babę na łóżko, zaczął zdzierać z niej ubranie i nagle wchodzi troll i mówi:
- Skończyłem.
Fiut wrócił do stanu pierwotnego.
- Cholera - wrzasnął chłopina - To teraz buduj garaż ...
Mały znowu zaczął się podnosić. Już się zabierał za babę, a tu wchodzi troll.
- Skończyłem. - mówi z uśmiechem patrząc na resztki erekcji swojego właściciela.
Wtedy wstała baba i powiedziała coś na ucho trollowi, ten pokiwał głową i wyszedł. Erekcja wróciła, rzucili się na łóżko i tak baraszkowali bez jedzenia i bez spania cale trzy dni. W końcu chłop zapytał z ciekawości:
- Jaką ty żeś dała temu stworzeniu robotę, ze już trzy dni nie wraca?
Kobieta pociągnęła go za rękę nad pobliskie jezioro. Podchodzą, patrzą, a tam troll siedzi nad brzegiem jeziora cały w mydlinach, wyciąga z wody chłopa kalesony, ogląda pod słońce i ze złością mruczy do siebie:
- Cholera! Cały czas żółte na dupie!
514