Dowcipy o lekarzach
Leży w szpitalu pacjent z ciężkimi poparzeniami całego ciała. Woła lekarza i pyta go:
- Panie doktorze, przepisał mi pan Viagrę, na co to niby ma pomóc?
- Żeby się panu kołdra nie przyklejała do brzucha...
- Panie doktorze, przepisał mi pan Viagrę, na co to niby ma pomóc?
- Żeby się panu kołdra nie przyklejała do brzucha...
216
Dowcip #31517. Leży w szpitalu pacjent z ciężkimi poparzeniami całego ciała. w kategorii: „Żarty o lekarzach”.
Trzy pielęgniarki zdecydowały się zrobić dowcip jednemu z lekarzy. Każda miała zrobić jeden żart. Następnie spotkały się w umówionym miejscu, żeby zdać relacje, co zrobiły lekarzowi. Pierwsza pielęgniarka powiedziała:
- Włożyłam bawełnę w jego stetoskop, więc nie mógł nic słyszeć.
Druga pielęgniarka powiedziała:
- A ja gorzej. Zrobiłam dziury w jego prezerwatywach.
Słysząc ro trzecia pielęgniarka zasłabła.
- Włożyłam bawełnę w jego stetoskop, więc nie mógł nic słyszeć.
Druga pielęgniarka powiedziała:
- A ja gorzej. Zrobiłam dziury w jego prezerwatywach.
Słysząc ro trzecia pielęgniarka zasłabła.
18
Dowcip #31206. Trzy pielęgniarki zdecydowały się zrobić dowcip jednemu z lekarzy. w kategorii: „Żarty o lekarzach”.
Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Doktorze, każdej nocy we śnie gram w piłkę nożną.
Lekarz mówi:
- Weź te pigułki, one pomogą Ci lepiej spać.
Mężczyzna na to:
- Nie mogę ich wziąć, dzisiaj jest ostatni mecz.
- Doktorze, każdej nocy we śnie gram w piłkę nożną.
Lekarz mówi:
- Weź te pigułki, one pomogą Ci lepiej spać.
Mężczyzna na to:
- Nie mogę ich wziąć, dzisiaj jest ostatni mecz.
739
Dowcip #31176. Przychodzi facet do lekarza i mówi w kategorii: „Śmieszny humor o lekarzach”.
Przychodzi do lekarza wielki dwumetrowy murzyn i mówi, że go boli w krzyżu. Lekarz tak na niego patrzy i mówi:
- Proszę zrobić mostek pod oknem.
Murzyn zrobił mostek, lekarz tak patrzy i kiwa głową.
- To proszę teraz zrobić mostek pod ścianą.
Murzyn znowu zrobił mostek, a lekarz mruczy pod nosem:
- Nie, nie, niedobrze. A teraz pod drzwiami.
Murzyn wstał i poszedł zrobić mostek pod drzwiami, a lekarz znowu pod nosem:
- Nie, kurde tu też nie. To wie pan co? To proszę jeszcze tu koło biurka. - mówi lekarz.
Na to murzyn się wkurwił i mówi:
- Pan chyba zwariował, przyszedłem z bolącym krzyżem, a pan mi każe robić mostek za mostkiem, już pleców nie czuję.
A na to lekarz:
- Proszę się nie gniewać, bo wie pan, kupiłem sobie taką czarną ławę i nie wiem gdzie ją postawić.
- Proszę zrobić mostek pod oknem.
Murzyn zrobił mostek, lekarz tak patrzy i kiwa głową.
- To proszę teraz zrobić mostek pod ścianą.
Murzyn znowu zrobił mostek, a lekarz mruczy pod nosem:
- Nie, nie, niedobrze. A teraz pod drzwiami.
Murzyn wstał i poszedł zrobić mostek pod drzwiami, a lekarz znowu pod nosem:
- Nie, kurde tu też nie. To wie pan co? To proszę jeszcze tu koło biurka. - mówi lekarz.
Na to murzyn się wkurwił i mówi:
- Pan chyba zwariował, przyszedłem z bolącym krzyżem, a pan mi każe robić mostek za mostkiem, już pleców nie czuję.
A na to lekarz:
- Proszę się nie gniewać, bo wie pan, kupiłem sobie taką czarną ławę i nie wiem gdzie ją postawić.
438
Dowcip #28867. Przychodzi do lekarza wielki dwumetrowy murzyn i mówi w kategorii: „Śmieszne kawały o lekarzach”.
Minister Zdrowia w inauguracyjnym przemówieniu do pracowników Ministerstwa:
- Nie ma malutkich penisów. Bywają słabe serce.
- Nie ma malutkich penisów. Bywają słabe serce.
86
Dowcip #29207. Minister Zdrowia w inauguracyjnym przemówieniu do pracowników w kategorii: „Dowcipy o lekarzach”.
Para staruszków wybrała się do lekarza i proszą o tabletki na odmłodzenie.
- Szanowni państwo, nie mogę nic przepisać.
- No tak! Dla młodych to pan doktor zawsze coś znajdzie!
- Skoro tak to chwileczkę - mówi lekarz.
Myśli co by im dać aż w końcu ”wiem, dam im środek na przeczyszczenie”.
- Tylko proszę nie przekraczać dawki. Jedna dziennie, po kolacji i nic więcej.
Staruszkowie podziękowali i poszli wykupić. Wieczorem, po kolacji dziadek podzielił po jednej, łyknęli ...
- Stary, myślisz, że jedna pomoże? Daj jeszcze po dwie ...
Dziadek wydzielił.
- My tacy starzy, trzy to może okazać się mało. Ile ci jeszcze zostało?
- Czternaście.
- To akurat po siedem, dawaj.
Dziadek równo podzielił i poszli spać. W nocy babka się zrywa do łazienki, a po pół godzinie wraca krzycząc:
- Działa stary, działa! Wyskoczyłam z łóżka jak szesnastolatka!
- Działa, Zośka i to jak - dziadek odsłaniając pościel - zesrałem się jak niemowlę!
- Szanowni państwo, nie mogę nic przepisać.
- No tak! Dla młodych to pan doktor zawsze coś znajdzie!
- Skoro tak to chwileczkę - mówi lekarz.
Myśli co by im dać aż w końcu ”wiem, dam im środek na przeczyszczenie”.
- Tylko proszę nie przekraczać dawki. Jedna dziennie, po kolacji i nic więcej.
Staruszkowie podziękowali i poszli wykupić. Wieczorem, po kolacji dziadek podzielił po jednej, łyknęli ...
- Stary, myślisz, że jedna pomoże? Daj jeszcze po dwie ...
Dziadek wydzielił.
- My tacy starzy, trzy to może okazać się mało. Ile ci jeszcze zostało?
- Czternaście.
- To akurat po siedem, dawaj.
Dziadek równo podzielił i poszli spać. W nocy babka się zrywa do łazienki, a po pół godzinie wraca krzycząc:
- Działa stary, działa! Wyskoczyłam z łóżka jak szesnastolatka!
- Działa, Zośka i to jak - dziadek odsłaniając pościel - zesrałem się jak niemowlę!
315
Dowcip #24080. Para staruszków wybrała się do lekarza i proszą o tabletki na w kategorii: „Humor o lekarzach”.
Przychodzi do lekarza na badania okresowe osiemdziesięcioletni staruszek. Lekarz pyta go:
- Jak się pan dziś czuje?
- Jak w niebie, fantastycznie! Kochałem się z osiemnastoletnią dziewicą i zaszła w ciążę! I co pan na to?
Lekarz pomyślał i mówi:
- Kiedyś znałem znakomitego leśniczego. Pewnego dnia, idąc na polowanie, pomylił się i zamiast strzelby wziął parasolkę. Głęboko w lesie wytropił wielkiego niedźwiedzia, podszedł blisko, wycelował i nacisnął spust! I wie pan, co się stało? Parasolka wystrzeliła, a niedźwiedziowi odpadła głowa!
- Niemożliwe! Ktoś inny musiał do niego strzelić!
- No właśnie, do tego zmierzam ...
- Jak się pan dziś czuje?
- Jak w niebie, fantastycznie! Kochałem się z osiemnastoletnią dziewicą i zaszła w ciążę! I co pan na to?
Lekarz pomyślał i mówi:
- Kiedyś znałem znakomitego leśniczego. Pewnego dnia, idąc na polowanie, pomylił się i zamiast strzelby wziął parasolkę. Głęboko w lesie wytropił wielkiego niedźwiedzia, podszedł blisko, wycelował i nacisnął spust! I wie pan, co się stało? Parasolka wystrzeliła, a niedźwiedziowi odpadła głowa!
- Niemożliwe! Ktoś inny musiał do niego strzelić!
- No właśnie, do tego zmierzam ...
19
Dowcip #24899. Przychodzi do lekarza na badania okresowe osiemdziesięcioletni w kategorii: „Śmieszne żarty o lekarzach”.
Przychodnia lekarska. Starsza pani udała się do gabinetu młodego doktora. Po kilku minutach wybiega roztrzęsiona, krzyczy, rwie sobie włosy z głowy ... Dyrektor przychodni ledwie ja uspokoił. Kiedy już poszła do domu, poprosił młodego lekarza na dywanik:
- Drogi kolego, pani Kowalska ma siedemdziesiąt lat, jest wdową, ma czwórkę dzieci i dziewięcioro wnucząt, a pan jej mówi, że jest w ciąży?! To nie było zabawne ...
- Ale wyleczyłem jej czkawkę, czy nie?
- Drogi kolego, pani Kowalska ma siedemdziesiąt lat, jest wdową, ma czwórkę dzieci i dziewięcioro wnucząt, a pan jej mówi, że jest w ciąży?! To nie było zabawne ...
- Ale wyleczyłem jej czkawkę, czy nie?
08
Dowcip #25158. Przychodnia lekarska. w kategorii: „Humor o lekarzach”.
Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz się pojawia ze współczującą miną.
- I co? Co z nią, panie doktorze?!.
- Cóż żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: dwadzieścia pięć tysięcy złotych.
- Oczywiście, oczywiście. - na to mąż.
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. pięć tysięcy miesięcznie.
- Tak, tak ... - kiwa głową mąż.
- Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje. Koszt sanatorium dziesięć tysięcy.
- Boże ...
- Tak mi przykro. To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie piętnaście tysięcy złotych.
- Jezu.
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za dziesięć złotych za godzinę.
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- Żartowałem! Nie żyje!
- I co? Co z nią, panie doktorze?!.
- Cóż żyje. I to jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona niestety, będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: dwadzieścia pięć tysięcy złotych.
- Oczywiście, oczywiście. - na to mąż.
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. pięć tysięcy miesięcznie.
- Tak, tak ... - kiwa głową mąż.
- Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje. Koszt sanatorium dziesięć tysięcy.
- Boże ...
- Tak mi przykro. To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.
- Ile? - blednie mąż.
- Miesięcznie piętnaście tysięcy złotych.
- Jezu.
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za dziesięć złotych za godzinę.
Cisza. Mąż chowa twarz w dłoniach. Nagle lekarz wybucha serdecznym śmiechem, klepie męża po ramieniu:
- Żartowałem! Nie żyje!
411
Dowcip #27633. Mąż został wezwany do szpitala w kategorii: „Kawały o lekarzach”.
Michael Jackson i jego żona znajdują się na porodówce z ich nowym dzieckiem, synem. Nagle wchodzi lekarz i Jackson zadaje pytanie:
- Doktorze, jak długo nie będziemy mogli uprawiać seksu?
- No cóż, poczekałbym, aż będzie miał przynajmniej piętnaście lat.
- Doktorze, jak długo nie będziemy mogli uprawiać seksu?
- No cóż, poczekałbym, aż będzie miał przynajmniej piętnaście lat.
1813