Dowcipy o klientach
Apteka, tłum ludzi do okienka, tak, że do środka nie da rady wejść. Nagle przybiega facet z krzykiem:
- Ludzie, pomóżcie, tam człowiek! Leży, czeka, o matko! Prędko! Nie ma czasu.
Część oczekujących go przepuszcza, wchodzi do środka i dalej swoje:
- Ludzie, pomóżcie, tam człowiek! Leży, czeka, o matko! Prędko, nie ma czasu.
No to ludzie przepuszczają go dalej, i znów sytuacja się powtarza:
- Ludzie, pomóżcie, tam człowiek! Leży, czeka, o matko! Prędko, nie ma czasu!
Reszta kolejkowiczów przepuszcza go do okienka. Facet podchodzi i mówi:
- Trzy prezerwatywy proszę!
- Ludzie, pomóżcie, tam człowiek! Leży, czeka, o matko! Prędko! Nie ma czasu.
Część oczekujących go przepuszcza, wchodzi do środka i dalej swoje:
- Ludzie, pomóżcie, tam człowiek! Leży, czeka, o matko! Prędko, nie ma czasu.
No to ludzie przepuszczają go dalej, i znów sytuacja się powtarza:
- Ludzie, pomóżcie, tam człowiek! Leży, czeka, o matko! Prędko, nie ma czasu!
Reszta kolejkowiczów przepuszcza go do okienka. Facet podchodzi i mówi:
- Trzy prezerwatywy proszę!
03
Dowcip #16965. Apteka, tłum ludzi do okienka, tak, że do środka nie da rady wejść. w kategorii: „Żarty o klientach”.
Znawca kulinarny poszedł do Brystolu. Zamówił kaczkę po wiedeńsku. Kelner przynosi mu kaczkę. Znawca wkłada palec w kuper pieczonej kaczki, wącha i mówi:
- To nie jest kaczka po wiedeńsku, to jest kaczka po bawarsku.
Kelner idzie więc do kuchni, po czym przynosi mu drugą kaczkę. Znawca powtarza operację i mówi:
- To nie jest kaczka po wiedeńsku, to jest kaczka po chińsku.
Kelner przerażony leci trzeci raz i przynosi mu trzecią kaczkę. Znawca ponownie wkłada palec w kuper kaczki i mówi:
- Tak, to jest kaczka po wiedeńsku.
Obok podnosi się pijany w sztok facet, podchodzi do znawcy, wypina tyłek i mówi:
- Przepraszam pana, ja już siedem miesięcy piję i zapomniałem gdzie mieszkam. Może pan sprawdzić?
- To nie jest kaczka po wiedeńsku, to jest kaczka po bawarsku.
Kelner idzie więc do kuchni, po czym przynosi mu drugą kaczkę. Znawca powtarza operację i mówi:
- To nie jest kaczka po wiedeńsku, to jest kaczka po chińsku.
Kelner przerażony leci trzeci raz i przynosi mu trzecią kaczkę. Znawca ponownie wkłada palec w kuper kaczki i mówi:
- Tak, to jest kaczka po wiedeńsku.
Obok podnosi się pijany w sztok facet, podchodzi do znawcy, wypina tyłek i mówi:
- Przepraszam pana, ja już siedem miesięcy piję i zapomniałem gdzie mieszkam. Może pan sprawdzić?
48
Dowcip #20819. Znawca kulinarny poszedł do Brystolu. Zamówił kaczkę po wiedeńsku. w kategorii: „Śmieszny humor o klientach”.
Poseł Kowalski, dostał w restauracji zbyt twardy befsztyk. Tak go to zdenerwowało, że zawołał kelnera i mówi:
- Niech szef kuchni sam zje to twarde świństwo, które mi przygotował!
- Dobrze, ale będzie Pan musiał trochę poczekać, bo najpierw musi zjeść niedosmażoną rybę u tego pana pod oknem i śmierdzące flaczki u tego pana pod drzwiami.
- Niech szef kuchni sam zje to twarde świństwo, które mi przygotował!
- Dobrze, ale będzie Pan musiał trochę poczekać, bo najpierw musi zjeść niedosmażoną rybę u tego pana pod oknem i śmierdzące flaczki u tego pana pod drzwiami.
28
Dowcip #13055. Poseł Kowalski, dostał w restauracji zbyt twardy befsztyk. w kategorii: „Żarty o klientach”.
Klient w restauracji ciągle zawracał głowę kelnerowi. Najpierw poprosił, żeby podkręcił klimatyzację, bo jest za gorąco, potem prosił, żeby przykręcić, bo jest za zimno i tak w kółko przez pół godziny. Kelner był niespodziewanie cierpliwy i przychodził bez mrugnięcia okiem. W końcu inny klient zapytał kelnera, dlaczego nie pozbędzie się natręta.
- Och, naprawdę to mi nie robi różnicy - uśmiechnął się kelner - Nie mamy nawet klimatyzacji.
- Och, naprawdę to mi nie robi różnicy - uśmiechnął się kelner - Nie mamy nawet klimatyzacji.
06
Dowcip #13867. Klient w restauracji ciągle zawracał głowę kelnerowi. w kategorii: „Humor o klientach”.
Przychodzi klient do warzywniaka. Jest oburzony widzi, że sprzedawczyni ma brudne ręce, pyta:
- Dlaczego ma pani takie brudne ręce?
A ona odpowiada:
- Bo jeszcze nie sprzedałam kiszonej kapusty!
- Dlaczego ma pani takie brudne ręce?
A ona odpowiada:
- Bo jeszcze nie sprzedałam kiszonej kapusty!
06
Dowcip #15421. Przychodzi klient do warzywniaka. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o klientach”.
Przychodzi facet do sklepu i prosi o pół arbuza. Sprzedawca na to, że połówek nie sprzedają, tylko całe. Klient się jednak cały czas upiera, w końcu mówi, że chciałby rozmawiać z kierownikiem. Sprzedawca wchodzi na zaplecze i mówi do kierownika:
- Panie kierowniku przyszedł jakiś palant i upiera się, że chce kupić pół arbuza, powtarzam mu, że sprzedajemy tylko całe.
Wtedy dostrzegł kątem oka, że klient stoi w drzwiach i się przysłuchuje.
- Ale teraz przyszedł ten pan i też chciałby kupić pół arbuza, więc chyba mu sprzedamy.
- Panie kierowniku przyszedł jakiś palant i upiera się, że chce kupić pół arbuza, powtarzam mu, że sprzedajemy tylko całe.
Wtedy dostrzegł kątem oka, że klient stoi w drzwiach i się przysłuchuje.
- Ale teraz przyszedł ten pan i też chciałby kupić pół arbuza, więc chyba mu sprzedamy.
311
Dowcip #15617. Przychodzi facet do sklepu i prosi o pół arbuza. w kategorii: „Żarty o klientach”.
Wchodzi gość do restauracji. Prosi o kartę dań. Kelner podaje klientowi menu i odchodzi. Gość powoli przegląda kartę, następnie wyrywa stronę po stronie i zjada.
- Z jakiego kraju pochodzi gość?
- Z Jemenu.
- Z jakiego kraju pochodzi gość?
- Z Jemenu.
27
Dowcip #7695. Wchodzi gość do restauracji. Prosi o kartę dań. w kategorii: „Kawały o klientach”.
Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacić rachunek, kelner mówi:
- Jeden złoty za pierwsze danie + pięćdziesiąt groszy za chlipanie, dwa złote za drugie danie + pięćdziesiąt groszy za bekanie. Razem cztery złote.
Facet daje pięć złotych i mówi:
- Reszty nie trzeba. Za złotówkę jeszcze sobie popierdzę.
- Jeden złoty za pierwsze danie + pięćdziesiąt groszy za chlipanie, dwa złote za drugie danie + pięćdziesiąt groszy za bekanie. Razem cztery złote.
Facet daje pięć złotych i mówi:
- Reszty nie trzeba. Za złotówkę jeszcze sobie popierdzę.
410
Dowcip #8795. Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. w kategorii: „Kawały o klientach”.
Jeden chłop kupował raz u Łabędzia trzewiki. Przymierza je, ale widzi że ma oba lewe. Leci prędko do Żyda i mówi:
- Jezusie Nazaretański, przecież wyście mi sprzedali dwa lewe!
A Łabędź na niego z gębą:
- Czy wy chłopi dzisiaj wszyscy powariowali?! Przed chwilą był tu taki jeden i wrzeszczał, że mu dwa prawe sprzedałem.
- Jezusie Nazaretański, przecież wyście mi sprzedali dwa lewe!
A Łabędź na niego z gębą:
- Czy wy chłopi dzisiaj wszyscy powariowali?! Przed chwilą był tu taki jeden i wrzeszczał, że mu dwa prawe sprzedałem.
13
Dowcip #9308. Jeden chłop kupował raz u Łabędzia trzewiki. w kategorii: „Śmieszne żarty o klientach”.
Kolejka przed sklepem. Stoi facet ale, że za nim ktoś się strasznie rozpycha mówi do gościa:
- Co się pan tak pchasz na chama?
- A bo to człowiek wie na kogo się pcha.
- Co się pan tak pchasz na chama?
- A bo to człowiek wie na kogo się pcha.
37