Dowcipy o jedzeniu
Pewien liberalny arystokrata zaprosił na kolację do swojego zamku Rabina. Wiedząc, że jego religia zabrania mu jedzenia niektórych potraw, przygotował typowe żydowskie żarcie. Obok Rabiego siedział biskup, który w pewnym momencie zagadnął:
- Panie rabinie, kiedy będziesz pan jadł wszystkie te przepyszne dania, które jemy my chrześcijanie?
- Na Twoim weselu, panie księże.
- Panie rabinie, kiedy będziesz pan jadł wszystkie te przepyszne dania, które jemy my chrześcijanie?
- Na Twoim weselu, panie księże.
35
Dowcip #7626. Pewien liberalny arystokrata zaprosił na kolację do swojego zamku w kategorii: „Humor o jedzeniu”.
Kanadyjczyk je sobie spokojnie śniadanie, chleb z marmoladą i coś tam jeszcze, przysiada się do niego żujący gumę Amerykanin.
- To wy w Kanadzie jecie cały chleb?
- No tak.
- Bo my w USA jemy tylko środek. Skórki odrywamy, zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na croissanty i sprzedajemy do Kanady. - stwierdza pogardliwie Amerykanin, żując swoją gumę. Kanadyjczyk nic.
- A marmoladę jecie? - pyta dalej Amerykanin.
- No, tak.
- Bo my w USA jemy tylko świeże owoce. Skórki, pestki i tak dalej zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na dżem i sprzedajemy do Kanady. I dalej żuje gumę.
- A seks w USA uprawiacie? - pyta Kanadyjczyk.
- No oczywiście .
- A z prezerwatywami co robicie?
- Wyrzucamy.
- Bo my w Kanadzie to swoje zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na gumę do żucia i sprzedajemy do USA.
- To wy w Kanadzie jecie cały chleb?
- No tak.
- Bo my w USA jemy tylko środek. Skórki odrywamy, zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na croissanty i sprzedajemy do Kanady. - stwierdza pogardliwie Amerykanin, żując swoją gumę. Kanadyjczyk nic.
- A marmoladę jecie? - pyta dalej Amerykanin.
- No, tak.
- Bo my w USA jemy tylko świeże owoce. Skórki, pestki i tak dalej zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na dżem i sprzedajemy do Kanady. I dalej żuje gumę.
- A seks w USA uprawiacie? - pyta Kanadyjczyk.
- No oczywiście .
- A z prezerwatywami co robicie?
- Wyrzucamy.
- Bo my w Kanadzie to swoje zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyklingu, przerabiamy na gumę do żucia i sprzedajemy do USA.
423
Dowcip #7574. Kanadyjczyk je sobie spokojnie śniadanie w kategorii: „Dowcipy o jedzeniu”.
Leszek mieszka w USA, a Zbyszek w PRL - u. Zbyszek przyjeżdża do Leszka. Na miejscu widzi bogactwo i przepych w jakim żyje Leszek. W pewnym momencie pyta się go:
- Słuchaj, jak Ty zarobiłeś na tą willę i samochód?
- Poszedłem pod Biały Dom ze snopem siana i zacząłem je jeść. Po dwóch dniach wyszedł Kennedy i dał mi milion dolców, abym dał mu spokój.
- O fajnie.
Po powrocie do PRL - u Zbyszek poszedł pod pałac prezydencki ze snopem siana. Po dwóch dniach wychodzi Gomułka i mówi:
- Ty głupi człowieku! Siano sobie zostaw na zimę, a teraz żryj trawę!
- Słuchaj, jak Ty zarobiłeś na tą willę i samochód?
- Poszedłem pod Biały Dom ze snopem siana i zacząłem je jeść. Po dwóch dniach wyszedł Kennedy i dał mi milion dolców, abym dał mu spokój.
- O fajnie.
Po powrocie do PRL - u Zbyszek poszedł pod pałac prezydencki ze snopem siana. Po dwóch dniach wychodzi Gomułka i mówi:
- Ty głupi człowieku! Siano sobie zostaw na zimę, a teraz żryj trawę!
319
Dowcip #7761. Leszek mieszka w USA, a Zbyszek w PRL - u. w kategorii: „Żarty o jedzeniu”.
Przychodzi do restauracji w Sosnowcu facet i zamawia kurę, ale zastrzega, że musi to być kura z Czeladzi. Kelner przynosi mu kurę, a ten wpycha jej rękę do dupy i mówi:
- To jest kura z Sosnowca.
Kelner przychodzi z nowa, a ten robi to samo i mówi:
- To tez jest kura z Sosnowca.
Po kilku rundkach podchodzi do stolika przyglądający się wszystkiemu pijaczek, obraca się tyłem i mówi:
- Sprawdź pan, skąd ja jestem, bo od tygodnia nie umiem do domu trafić.
- To jest kura z Sosnowca.
Kelner przychodzi z nowa, a ten robi to samo i mówi:
- To tez jest kura z Sosnowca.
Po kilku rundkach podchodzi do stolika przyglądający się wszystkiemu pijaczek, obraca się tyłem i mówi:
- Sprawdź pan, skąd ja jestem, bo od tygodnia nie umiem do domu trafić.
1142
Dowcip #397. Przychodzi do restauracji w Sosnowcu facet i zamawia kurę w kategorii: „Śmieszny humor o jedzeniu”.
W celi siedzi trzech gości: Rusek, Polak i Niemiec. Ruski dostał słoninę. Daje Niemcowi.
”Nie zjem - myśli. - Bo jak zjem, to będzie chciał, żebym dał mu od tyłu.”
- Nie chcę - odmówił Niemiec.
Ruski więc częstuje Polaka.
”Nie zjem - myśli. - Bo jak zjem... Albo nie - jak zjem, to będę miał siłę w rękach i się obronię przed Ruskim, jak będzie chciał mnie wziąć od tyłu.”
- Dawaj, zjem. - mówi Polak.
No i zjadł.
A Ruski na to:
- Masz już siłę w rękach? To przytrzymaj mi Niemca.
”Nie zjem - myśli. - Bo jak zjem, to będzie chciał, żebym dał mu od tyłu.”
- Nie chcę - odmówił Niemiec.
Ruski więc częstuje Polaka.
”Nie zjem - myśli. - Bo jak zjem... Albo nie - jak zjem, to będę miał siłę w rękach i się obronię przed Ruskim, jak będzie chciał mnie wziąć od tyłu.”
- Dawaj, zjem. - mówi Polak.
No i zjadł.
A Ruski na to:
- Masz już siłę w rękach? To przytrzymaj mi Niemca.
325
Dowcip #849. W celi siedzi trzech gości: Rusek, Polak i Niemiec. w kategorii: „Kawały o jedzeniu”.
Przechodzi Krzyś przez las i widzi Puchatka, który piecze Prosiaczka na ognisku.
- Kubusiu? Co ty robisz?
- Wiesz co Krzysiu, już rzygam tym miodkiem.
- Kubusiu? Co ty robisz?
- Wiesz co Krzysiu, już rzygam tym miodkiem.
823
Dowcip #1386. Przechodzi Krzyś przez las i widzi Puchatka w kategorii: „Śmieszne żarty o jedzeniu”.
Zapłaciłem za pięć cytryn, a pani mi zapakowała tylko trzy! - burzy się klient.
- Dwie były zepsute, to po co miałam je pakować?
- Dwie były zepsute, to po co miałam je pakować?
211
Dowcip #2310. Zapłaciłem za pięć cytryn, a pani mi zapakowała tylko trzy! w kategorii: „Humor o jedzeniu”.
Ojciec ludożerca spaceruje z synem nad brzegiem rzeki. Mija ich jakaś kobieta.
- Taka chudzinka - mówi syn do ojca. - Może ją zjemy?
- Coś ty, same kości.
Po chwili widzą prawdziwą seksbombę i syn znów zwraca się do ojca:
- Może tę zjemy?
A na to ojciec:
- Coś ty! Tę zabierzemy, a mamę zjemy.
- Taka chudzinka - mówi syn do ojca. - Może ją zjemy?
- Coś ty, same kości.
Po chwili widzą prawdziwą seksbombę i syn znów zwraca się do ojca:
- Może tę zjemy?
A na to ojciec:
- Coś ty! Tę zabierzemy, a mamę zjemy.
316
Dowcip #2990. Ojciec ludożerca spaceruje z synem nad brzegiem rzeki. w kategorii: „Humor o jedzeniu”.
Janek i Józek uciekali przed komunistami. Schowali się do starej stodoły. Znaleźli stary płaszcz na co Janek:
- Ubierzemy ten płaszcz i będziemy udawać krowę.
Janek stanął na przodzie, a Józek na tyle. Po chwili przychodzą komuniści, zauważyli wygłodzoną krowę i zlitowali się nad nad nią. Wyszli i za chwilę wrócili.
Janek:
- O kurde! Józiu oni prowadzą tu kubeł siana co robić?!
Józek:
- Jedz Janek bo się wyda!
Janek zjadł całe siano. Wychodzą i po chwili znów wrócili.
Janek:
- O kurde! Józiu oni prowadzą drugi kubeł siana!
Józek:
- Jedz Janek, jedz! Bo się wyda!
Janek zjadł całe siano. Komuniści wychodzą ale po chwili znów wracają.
Janek:
- O kurde! Józiu oni prowadzą tu kubeł wody!
Józek:
- Pij Janek, pij! Bo się wyda!
Janek wypił cały kubeł wody. Komuniści odchodzą ale za chwile wracają.
Janek:
- O kurde.! Józiu trzymaj się, oni prowadzą byka.
- Ubierzemy ten płaszcz i będziemy udawać krowę.
Janek stanął na przodzie, a Józek na tyle. Po chwili przychodzą komuniści, zauważyli wygłodzoną krowę i zlitowali się nad nad nią. Wyszli i za chwilę wrócili.
Janek:
- O kurde! Józiu oni prowadzą tu kubeł siana co robić?!
Józek:
- Jedz Janek bo się wyda!
Janek zjadł całe siano. Wychodzą i po chwili znów wrócili.
Janek:
- O kurde! Józiu oni prowadzą drugi kubeł siana!
Józek:
- Jedz Janek, jedz! Bo się wyda!
Janek zjadł całe siano. Komuniści wychodzą ale po chwili znów wracają.
Janek:
- O kurde! Józiu oni prowadzą tu kubeł wody!
Józek:
- Pij Janek, pij! Bo się wyda!
Janek wypił cały kubeł wody. Komuniści odchodzą ale za chwile wracają.
Janek:
- O kurde.! Józiu trzymaj się, oni prowadzą byka.
641
Dowcip #3106. Janek i Józek uciekali przed komunistami. w kategorii: „Dowcipy o jedzeniu”.
Mama szykowała się do przyjęcia imieninowego i wysłała Jasia do sklepu po rodzynki do ciasta. Jasiu je kupił, ale wracając do domu spotkał kolegę i razem zjedli rodzynki. Kolega dał mu więc garść śrutu. Nazajutrz mama Jasia spotyka sąsiadkę i pyta:
- Jak tam po wczorajszych imieninach?
- Aaa, dziękuje świetnie. Tylko jak mąż rano kichnął to kota zastrzelił.
- Jak tam po wczorajszych imieninach?
- Aaa, dziękuje świetnie. Tylko jak mąż rano kichnął to kota zastrzelił.
210