Dowcipy o dziennikarzach
Dziennikarz przyjechał do Jerozolimy. Został mu przydzielony pokój z widokiem na ścianę płaczu. Zauważa, że przychodzi pod nią starszy człowiek i żarliwie się modli. Postanawia pójść do niego i zapytać o intencje modlitwy.
- Przychodzisz tu każdego dnia. Jak długo będziesz to robił i o co się modlisz?
- Przybyłem tu aby modlić się codziennie przez 25 lat. Rano modlę się o pokój na świecie i za braterstwo ludzi. Później wracam do domu napić się herbaty i wracam tu pomodlić się o zwalczenie wszelkich chorób na świecie. - odpowiada starzec.
- I jak się z tym czujesz, że przychodzisz tu codziennie modlić się o te rzeczy?
- Jakbym mówił do ściany.
- Przychodzisz tu każdego dnia. Jak długo będziesz to robił i o co się modlisz?
- Przybyłem tu aby modlić się codziennie przez 25 lat. Rano modlę się o pokój na świecie i za braterstwo ludzi. Później wracam do domu napić się herbaty i wracam tu pomodlić się o zwalczenie wszelkich chorób na świecie. - odpowiada starzec.
- I jak się z tym czujesz, że przychodzisz tu codziennie modlić się o te rzeczy?
- Jakbym mówił do ściany.
06
Dowcip #31280. Dziennikarz przyjechał do Jerozolimy. w kategorii: „Śmieszne żarty o dziennikarzach”.
Młoda kobieta robi reportaż o życiu na pustyni. Jadąc jeepem przez piaszczyste tereny napotyka mężczyznę, który siedzi na wielbłądzie. Niestety wielbłąd nie chce się ruszyć. Kobieta zatrzymuje się i pyta:
- Potrzebuje Pan pomocy z tym wielbłądem?
- Ten leń się nie ruszy, ale może Pani spróbować.
Mężczyzna schodzi z wielbłąda. Kobieta podchodzi do zwierzaka i uderza w jego jądra cegłami. Wielbłąd robi ogromny hałas i ucieka w pustynie. Na ten widok podchodzi do niej mężczyzna, ściąga spodnie i mówi:
- Moja kolej. Muszę go jakoś dogonić.
- Potrzebuje Pan pomocy z tym wielbłądem?
- Ten leń się nie ruszy, ale może Pani spróbować.
Mężczyzna schodzi z wielbłąda. Kobieta podchodzi do zwierzaka i uderza w jego jądra cegłami. Wielbłąd robi ogromny hałas i ucieka w pustynie. Na ten widok podchodzi do niej mężczyzna, ściąga spodnie i mówi:
- Moja kolej. Muszę go jakoś dogonić.
214
Dowcip #31252. Młoda kobieta robi reportaż o życiu na pustyni. w kategorii: „Śmieszne kawały o dziennikarzach”.
Samochód brał udział w wypadku drogowym. Jak to w takich sytuacjach bywa, zebrał się duży tłum. Zjawił się również reporter gazety. Mężczyzna bardzo chciał jako pierwszy zdobyć materiał, jednak nie wyrażono zgody na zbliżenie się do pojazdu. Jako, że reporter należał do ludzi sprytnych i podstępnych, zaczął krzyczeć głośno:
- Pozwólcie mi przejść! Jestem synem ofiary!
Tłum rozszedł się aby zrobić miejsce dla niego. Po dojściu do samochodu spostrzegł, że jedyną ofiarą wypadku jest leżący z przodu samochodu osioł.
- Pozwólcie mi przejść! Jestem synem ofiary!
Tłum rozszedł się aby zrobić miejsce dla niego. Po dojściu do samochodu spostrzegł, że jedyną ofiarą wypadku jest leżący z przodu samochodu osioł.
17
Dowcip #31202. Samochód brał udział w wypadku drogowym. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o dziennikarzach”.
Na konferencji prasowej Premier Tusk odpowiada na pytania dziennikarzy:
- Panie Premierze, ceny rosną, a wynagrodzenia raczej nie, jak naród daje sobie z tym radę?
- Naród żyje, daje sobie radę.
- A co Pan powie o kryzysie w służbie zdrowia? Leki drogie, mało miejsc w szpitalach.
- Ludzie żyją i sobie radzą, wszystko w porządku.
- Kwestia niskich emerytur, kryzys finansów publicznych ... Co na to społeczeństwo?
- Społeczeństwo żyje i ma się dobrze. Ostatnie pytanie proszę.
Wstaje jegomość dziennikarz:
- Panie premierze, a cyjankiem Pan próbował?
- Panie Premierze, ceny rosną, a wynagrodzenia raczej nie, jak naród daje sobie z tym radę?
- Naród żyje, daje sobie radę.
- A co Pan powie o kryzysie w służbie zdrowia? Leki drogie, mało miejsc w szpitalach.
- Ludzie żyją i sobie radzą, wszystko w porządku.
- Kwestia niskich emerytur, kryzys finansów publicznych ... Co na to społeczeństwo?
- Społeczeństwo żyje i ma się dobrze. Ostatnie pytanie proszę.
Wstaje jegomość dziennikarz:
- Panie premierze, a cyjankiem Pan próbował?
987
Dowcip #28748. Na konferencji prasowej Premier Tusk odpowiada na pytania w kategorii: „Śmieszne żarty o dziennikarzach”.
- Moim rozmówcą jest pan Waldemar Pawlak. Panie Premierze. Kto wygra wybory?
- Nasz koalicjant.
- Czyli?
- Wszystko jedno.
- Nasz koalicjant.
- Czyli?
- Wszystko jedno.
07
Dowcip #24391. - Moim rozmówcą jest pan Waldemar Pawlak. Panie Premierze. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o dziennikarzach”.
Siedzi baca na progu chałupy i zajadle grzebie ołowkiem w owczym łajnie.
Podchodzi turysta i pyta:
- Baco, co wy robicie?
- Ja bedo dziennikarzom!
Podchodzi turysta i pyta:
- Baco, co wy robicie?
- Ja bedo dziennikarzom!
32
Dowcip #18719. Siedzi baca na progu chałupy i zajadle grzebie ołowkiem w owczym w kategorii: „Śmieszne kawały o dziennikarzach”.
Dziennikarz pewnego radia wybrał się do Zakopanego w poszukiwaniu materiału na audycję. Spotkał bace i pyta:
- Baco, znacie jakąś wesołą historyjkę, którą mógłbym w radio puścić?
- A znam. Pewnego razu zgubiła się nam owiecka na hali ... Nie było jej jeden dzień, drugi, trzeci no to zebrali my się z chłopakami i poszlimy jej szukać ... Szukalimy jeden dzień, drugi, trzeci i znaleźlimy ją. Takeśmy się uciesyli, ze my ją wydupcyli ...
- Baco, ale to się nie nadaje do radia. Nie znacie innej wesołej historyjki?
- A znam. Pewnego razu zgubił się nam pies na hali ... Nie było go jeden dzień, drugi, trzeci no to zebrali my się z chłopakami i poszlimy go szukać ... Szukalimy jeden dzień, drugi, trzeci i znaleźlimy go. Takeśmy sie uciesyli, ze my go wydupcyli ...
- Baco, ale to też się nie nadaje do radia. To może znacie jakąś smutną historyjkę?
Baca myśli i myśli, w końcu się odezwał:
- A znam. Pewnego razu jo zek zgubuł sie na hali ...
- Baco, znacie jakąś wesołą historyjkę, którą mógłbym w radio puścić?
- A znam. Pewnego razu zgubiła się nam owiecka na hali ... Nie było jej jeden dzień, drugi, trzeci no to zebrali my się z chłopakami i poszlimy jej szukać ... Szukalimy jeden dzień, drugi, trzeci i znaleźlimy ją. Takeśmy się uciesyli, ze my ją wydupcyli ...
- Baco, ale to się nie nadaje do radia. Nie znacie innej wesołej historyjki?
- A znam. Pewnego razu zgubił się nam pies na hali ... Nie było go jeden dzień, drugi, trzeci no to zebrali my się z chłopakami i poszlimy go szukać ... Szukalimy jeden dzień, drugi, trzeci i znaleźlimy go. Takeśmy sie uciesyli, ze my go wydupcyli ...
- Baco, ale to też się nie nadaje do radia. To może znacie jakąś smutną historyjkę?
Baca myśli i myśli, w końcu się odezwał:
- A znam. Pewnego razu jo zek zgubuł sie na hali ...
110
Dowcip #23893. Dziennikarz pewnego radia wybrał się do Zakopanego w poszukiwaniu w kategorii: „Śmieszne żarty o dziennikarzach”.
Kumulacja w totolotku. Dziennikarz stoi pod budką Lotto i robi wywiady. Podjeżdża facet trabantem, dziennikarz przyskakuje i pyta:
- Co pan zrobiłby z tą wygraną?
- No to większe mieszkanie, poloneza.
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet polonezem. Dziennikarz pyta:
- A co pan by zrobił z wygrana?
- No, to jakiś dom, mercedes.
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet Mercedesem. Dziennikarz ponawia pytanie.
- Spłaciłbym skarbowy, potem ZUS.
- A reszta?
- A reszta niech czeka.
- Co pan zrobiłby z tą wygraną?
- No to większe mieszkanie, poloneza.
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet polonezem. Dziennikarz pyta:
- A co pan by zrobił z wygrana?
- No, to jakiś dom, mercedes.
- A reszta?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet Mercedesem. Dziennikarz ponawia pytanie.
- Spłaciłbym skarbowy, potem ZUS.
- A reszta?
- A reszta niech czeka.
27
Dowcip #14856. Kumulacja w totolotku. w kategorii: „Humor o dziennikarzach”.
Dziennikarz przeprowadza wywiad ze starym góralem, pięciokrotnym wdowcem:
- A swoją drogą, to zastanawiające, że pochował pan już pięć żon.
- Co tu się zastanawiać? Po prostu szczęście od Boga i tyle!
- A swoją drogą, to zastanawiające, że pochował pan już pięć żon.
- Co tu się zastanawiać? Po prostu szczęście od Boga i tyle!
112
Dowcip #16503. Dziennikarz przeprowadza wywiad ze starym góralem w kategorii: „Żarty o dziennikarzach”.
Dziennikarka skierowana do biura w Jerozolimie zajmuje mieszkanie z oknami skierowanymi na historyczną Ścianę Płaczu. Każdego dnia kiedy spogląda przez okno, widzi starego Żyda z brodą energicznie się modlącego. Ponieważ z pewnością jest on dobrym tematem na wywiad, dziennikarka udaje się w pobliże ściany i przedstawia się staruszkowi.
Zadaje pytanie:
- Przychodzi pan każdego dnia do ściany, od jak dawna pan to robi i o co się modli?
Mężczyzna odpowiada:
- Przychodzę tutaj, by się modlić każdego dnia od dwudziestu pięciu lat. Rano modlę się za pokój na świecie i za braterstwo ludzi. Idę do domu, piję filiżankę herbaty, wracam i modlę się o wyeliminowanie chorób i zaraz z ziemi. I o to co bardzo, bardzo ważne, modlę się o pokój i zrozumienie między Izraelczykami i Palestyńczykami.
Dziennikarka jest pod ogromnym wrażeniem.
- I jak pan czuje się z tym, że przychodzi tutaj każdego dnia przez dwadzieścia pięć lat i modli się za te wspaniałe rzeczy? - pyta.
Starszy mężczyzna odpowiada spokojnie:
- Jakbym mówił do ściany.
Zadaje pytanie:
- Przychodzi pan każdego dnia do ściany, od jak dawna pan to robi i o co się modli?
Mężczyzna odpowiada:
- Przychodzę tutaj, by się modlić każdego dnia od dwudziestu pięciu lat. Rano modlę się za pokój na świecie i za braterstwo ludzi. Idę do domu, piję filiżankę herbaty, wracam i modlę się o wyeliminowanie chorób i zaraz z ziemi. I o to co bardzo, bardzo ważne, modlę się o pokój i zrozumienie między Izraelczykami i Palestyńczykami.
Dziennikarka jest pod ogromnym wrażeniem.
- I jak pan czuje się z tym, że przychodzi tutaj każdego dnia przez dwadzieścia pięć lat i modli się za te wspaniałe rzeczy? - pyta.
Starszy mężczyzna odpowiada spokojnie:
- Jakbym mówił do ściany.
614