Dowcipy o alkoholu
Jasio po powrocie ze szkoły usiadł do odrabiania lekcji. Po chwili pyta taty:
- Muszę napisać zadanie, którego tematem będzie katastrofa. Mógłbyś mi pomóc i podrzucić jakąś tragedię?
- W domu nie ma ani kropli wódki.
- Muszę napisać zadanie, którego tematem będzie katastrofa. Mógłbyś mi pomóc i podrzucić jakąś tragedię?
- W domu nie ma ani kropli wódki.
08
Dowcip #21336. Jasio po powrocie ze szkoły usiadł do odrabiania lekcji. w kategorii: „Żarty o alkoholu”.
Przychodzi lekko pijany facet do sklepu:
- Poproszę trzy wina!
- Proszę bardzo.
Kupujący pan rozpina pasek po czym zsuwa spodnie odwracając się do sprzedawcy tyłem, po czym zakłada spodnie bierze wina i zaczyna wychodzić!
- Zaraz zaraz! Proszę zapłacić!
- Kto wypina, tego wina!
- Poproszę trzy wina!
- Proszę bardzo.
Kupujący pan rozpina pasek po czym zsuwa spodnie odwracając się do sprzedawcy tyłem, po czym zakłada spodnie bierze wina i zaczyna wychodzić!
- Zaraz zaraz! Proszę zapłacić!
- Kto wypina, tego wina!
53
Dowcip #21142. Przychodzi lekko pijany facet do sklepu w kategorii: „Śmieszne dowcipy o alkoholu”.
Wędkarz telefonuje do kolegi:
- Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby.
- Ale ja nie potrafię łowić! - odpowiada ten drugi.
- Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
- Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby.
- Ale ja nie potrafię łowić! - odpowiada ten drugi.
- Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
111
Dowcip #19427. Wędkarz telefonuje do kolegi w kategorii: „Dowcipy o alkoholu”.
Nauczyciel zwraca się do małego Jasia:
- Proszę, wymień znane ci żywioły.
- Ogień, woda i wódka.
- Jaka wódka?! Co ty wygadujesz?
- Bo jak tata wraca pijany do domu, to mama zawsze mówi: Znów jesteś w swoim żywiole”.
- Proszę, wymień znane ci żywioły.
- Ogień, woda i wódka.
- Jaka wódka?! Co ty wygadujesz?
- Bo jak tata wraca pijany do domu, to mama zawsze mówi: Znów jesteś w swoim żywiole”.
09
Dowcip #18825. Nauczyciel zwraca się do małego Jasia w kategorii: „Śmieszne kawały o alkoholu”.
W restauracji gość do kelnera:
- Proszę porcję kiełbasy, wódkę i psa.
- Psa?
- Tak, żeby zjadł kiełbasę.
- Proszę porcję kiełbasy, wódkę i psa.
- Psa?
- Tak, żeby zjadł kiełbasę.
16
Dowcip #18653. W restauracji gość do kelnera w kategorii: „Śmieszny humor o alkoholu”.
Zbiórka na placu budowy. Kierownik mówi do brygady budowlanej:
- Kto ma kaca niech podniesie rękę.
Podnosi rękę tylko Kowalski trochę wystraszony. Kierownik do niego.
- Zbieraj się Kowalski idziemy do baraku na klina, a reszta do roboty.
- Kto ma kaca niech podniesie rękę.
Podnosi rękę tylko Kowalski trochę wystraszony. Kierownik do niego.
- Zbieraj się Kowalski idziemy do baraku na klina, a reszta do roboty.
18
Dowcip #18536. Zbiórka na placu budowy. w kategorii: „Humor o alkoholu”.
Przychodzi facet do lekarza. Po kontrolnym badaniu lekarz zwraca się do pacjenta:
- Pije pan?
Facet myśli, drapie się po głowie.
- A nalej pan!
- Pije pan?
Facet myśli, drapie się po głowie.
- A nalej pan!
08
Dowcip #17746. Przychodzi facet do lekarza. w kategorii: „Dowcipy o alkoholu”.
Rozmawiają trzej panowie:
- Wiecie co? Ostatnio znalazłem za mojej córki łóżkiem paczkę papierosów, nie wiedziałem że pali!
Na to drugi:
- A ja ostatnio znalazłem u mojej córki wódkę, nie wiedziałem że pije!
A na to trzeci:
- Chłopaki wiecie co, ja ostatnio znalazłem u mojej córki prezerwatywy nie wiedziałem, że ma ptaka.
- Wiecie co? Ostatnio znalazłem za mojej córki łóżkiem paczkę papierosów, nie wiedziałem że pali!
Na to drugi:
- A ja ostatnio znalazłem u mojej córki wódkę, nie wiedziałem że pije!
A na to trzeci:
- Chłopaki wiecie co, ja ostatnio znalazłem u mojej córki prezerwatywy nie wiedziałem, że ma ptaka.
413
Dowcip #17483. Rozmawiają trzej panowie w kategorii: „Śmieszny humor o alkoholu”.
Policjant zatrzymuje do kontroli samochód, w którym jedzie młode małżeństwo z dzieckiem. Daje kierowcy alkomat.
- Osiem dziesiątych promila. - odczytuje wynik.
- Panie władzo, macie zepsuty alkomat. - odpowiada stanowczo kierowca. - Niech żona dmuchnie.
- Pańska żona też ma osiem dziesiątych promila. - mówi po chwili policjant.
- Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie.
- Osiem dziesiątych promila. - mówi policjant i zwraca się do kolegi:
- Janek, alkomat nam się zepsuł.
Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony:
- Widzisz, kochanie. Mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz, jemu nie zaszkodziło, a nam pomogło.
- Osiem dziesiątych promila. - odczytuje wynik.
- Panie władzo, macie zepsuty alkomat. - odpowiada stanowczo kierowca. - Niech żona dmuchnie.
- Pańska żona też ma osiem dziesiątych promila. - mówi po chwili policjant.
- Macie zepsute urządzenie i koniec. Niech dziecko dmuchnie.
- Osiem dziesiątych promila. - mówi policjant i zwraca się do kolegi:
- Janek, alkomat nam się zepsuł.
Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony:
- Widzisz, kochanie. Mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz, jemu nie zaszkodziło, a nam pomogło.
114
Dowcip #27811. Policjant zatrzymuje do kontroli samochód w kategorii: „Śmieszne dowcipy o alkoholu”.
Pani kazała przygotować dzieciom historie z morałem, które opowiedzieli im rodzice. Pierwsza jest Małgosia.
- Moi rodzice hodują kury na mięso. Kiedyś kupili dużo piskląt, już liczyli, ile zarobią, ale większość piskląt zdechła.
- Dobrze, Małgosiu, a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków, zanim nie dorosną, tak powiedzieli rodzice.
Następny opowiada Mareczek:
- Rodzice mają kurzą fermę. Kury zniosły dużo jaj, rodzice liczyli, ile zarobią, ale z większości jaj wykluły się koguty.
- Dobrze, Marku, a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura.
Kolej na Jasia:
- Dziadek Staszek podczas wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie do Polski. Miał mundur, stena, sto naboi, nóż i butelkę whisky. Pięćdziesiąt metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Szkopy już go zauważyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, na dwudziestu metrach odpiął spadochron i spadł między Niemców. I tu dawaj! Dziadek pruje ze stena! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z Arnoldem. Z osiemdziesięciu ubił i skończyły mu się pestki, to wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zboże. Na trzydziestym klinga poszła, resztę dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani w spazmach mimo zażycia valium - pyta:
- Śliczna historyjka, ale jaki morał?
- Też taty pytałem, a on na to: ”Nie wkurzaj dziadka Staszka, jak se popije”.
- Moi rodzice hodują kury na mięso. Kiedyś kupili dużo piskląt, już liczyli, ile zarobią, ale większość piskląt zdechła.
- Dobrze, Małgosiu, a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków, zanim nie dorosną, tak powiedzieli rodzice.
Następny opowiada Mareczek:
- Rodzice mają kurzą fermę. Kury zniosły dużo jaj, rodzice liczyli, ile zarobią, ale z większości jaj wykluły się koguty.
- Dobrze, Marku, a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura.
Kolej na Jasia:
- Dziadek Staszek podczas wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie do Polski. Miał mundur, stena, sto naboi, nóż i butelkę whisky. Pięćdziesiąt metrów nad ziemią zauważył, że leci w środek niemieckiego garnizonu. Szkopy już go zauważyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky naraz, żeby się nie stłukła, na dwudziestu metrach odpiął spadochron i spadł między Niemców. I tu dawaj! Dziadek pruje ze stena! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z Arnoldem. Z osiemdziesięciu ubił i skończyły mu się pestki, to wyjął nóż i kosi Niemców jak Boryna zboże. Na trzydziestym klinga poszła, resztę dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani w spazmach mimo zażycia valium - pyta:
- Śliczna historyjka, ale jaki morał?
- Też taty pytałem, a on na to: ”Nie wkurzaj dziadka Staszka, jak se popije”.
319