Dowcipy o śmierci
Gdy Marysia dowiedziała się, że jej dziadek umarł udała się prosto do babci by ją pocieszyć. Babcia opowiedziała jej, że dziadek dostał zawału serca podczas ich poranno- niedzielnego sexu. Słysząc to Marysia bardzo się wzburzyła i tak rzecze do babci:
- Babciu, przecież kiedy para staruszków będących grubo po dziewięćdziesiątce sypia ze sobą i uprawia sex to tylko kusi los. Prędzej czy później musiało się to tak skończyć!
- Moje dziecko, przed wieloma laty, gdy wraz z Twoim świętej pamięci dziadkiem zdaliśmy sobie sprawę z naszego podeszłego wieku odkryliśmy, że najlepsza pora na pieszczoty zaczyna się dokładnie wtedy, gdy dzwony kościelne zaczynają grać. To był bardzo dobry rytm: wolno i przyjemnie, nie za męcząco, na ”Ding” włóż, na ”Dong” wyjmij.
Tu babcia musiała przerwać, otrzeć łzę po czym kontynuowała:
- ...I gdyby nie ten pieprzony samochód lodziarza ze swoim cholernym sygnałem nie podjechał pod nasz blok to Twój dziadek dalej by żył!
- Babciu, przecież kiedy para staruszków będących grubo po dziewięćdziesiątce sypia ze sobą i uprawia sex to tylko kusi los. Prędzej czy później musiało się to tak skończyć!
- Moje dziecko, przed wieloma laty, gdy wraz z Twoim świętej pamięci dziadkiem zdaliśmy sobie sprawę z naszego podeszłego wieku odkryliśmy, że najlepsza pora na pieszczoty zaczyna się dokładnie wtedy, gdy dzwony kościelne zaczynają grać. To był bardzo dobry rytm: wolno i przyjemnie, nie za męcząco, na ”Ding” włóż, na ”Dong” wyjmij.
Tu babcia musiała przerwać, otrzeć łzę po czym kontynuowała:
- ...I gdyby nie ten pieprzony samochód lodziarza ze swoim cholernym sygnałem nie podjechał pod nasz blok to Twój dziadek dalej by żył!
27
Dowcip #13233. Gdy Marysia dowiedziała się w kategorii: „Dowcipy o umieraniu”.
Stalin hołubił pewnego gerontologa, który twierdził, że człowiek może i powinien żyć sto pięćdziesiąt lat. Gerontolog zrobił szybką karierę, żył w luksusie i otrzymywał duże sumy na swoje prace. Umarł w wieku sześćdziesięciu dwóch lat ... Na wieść o jego śmierci Stalin powiedział:
- Ale oszust! Wszystkich ocyganił.
- Ale oszust! Wszystkich ocyganił.
411
Dowcip #7078. Stalin hołubił pewnego gerontologa, który twierdził w kategorii: „Śmieszne żarty o umieraniu”.
Lord Paddingtton jadł właśnie śniadanie, kiedy jego służący wprowadził do pokoju dwóch mężczyzn.
- Czy lord Paddington? - zapytał jeden.
- Tak.
- Mam nakaz pańskiego aresztowania. Jest pan oskarżony o zamordowanie swojej ciotki, lady Levington w dniu dwudziestym szóstym marca o godzinie jedenastej.
- Panowie pozwolą, że sprawdzę swój rozkład zajęć. Tak, dwudziestego piatego marca, lunch przy Westbourne Road 306... Dalej... dwudziesty szósty marca: dziewiąta - spotkanie lady McBreed, potem mały spacer ... Macie rację panowie: godzina jedenasta - zabójstwo ciotki Levingston, mocne uderzenie tępym narzędziem ...
- Czy lord Paddington? - zapytał jeden.
- Tak.
- Mam nakaz pańskiego aresztowania. Jest pan oskarżony o zamordowanie swojej ciotki, lady Levington w dniu dwudziestym szóstym marca o godzinie jedenastej.
- Panowie pozwolą, że sprawdzę swój rozkład zajęć. Tak, dwudziestego piatego marca, lunch przy Westbourne Road 306... Dalej... dwudziesty szósty marca: dziewiąta - spotkanie lady McBreed, potem mały spacer ... Macie rację panowie: godzina jedenasta - zabójstwo ciotki Levingston, mocne uderzenie tępym narzędziem ...
47
Dowcip #10114. Lord Paddingtton jadł właśnie śniadanie w kategorii: „Kawały o umieraniu”.
Na ławce w parku siedzą Zbigniew Boniek i Jerzy Dudek. Obaj już w podeszłym wieku. Zastanawiają się czy po śmierci w niebie będzie można pograć w piłkę. Dogadali się że ten, który przekona się pierwszy, da znać drugiemu jak tam jest. Tak wyszło, że pierwszy z tego świata odszedł Boniek, więc Dudek przesiadywał całymi dniami w parku i oczekiwał na znak. W końcu Zbigniew mu się ukazał:
- Słuchaj, mam dla ciebie dwie wiadomości, jedną dobrą i jedną złą, od której zacząć?
- Może od tej dobrej ...
- Więc w niebie jest super, są mecze, jest liga, po prostu jest ekstra.
- A ta zła?
- Bronisz już za tydzień ...
- Słuchaj, mam dla ciebie dwie wiadomości, jedną dobrą i jedną złą, od której zacząć?
- Może od tej dobrej ...
- Więc w niebie jest super, są mecze, jest liga, po prostu jest ekstra.
- A ta zła?
- Bronisz już za tydzień ...
412
Dowcip #23317. Na ławce w parku siedzą Zbigniew Boniek i Jerzy Dudek. w kategorii: „Śmieszny humor o śmierci”.
Zdradzony mąż był ciekaw co zrobi jego żona, gdy on umrze. Któregoś dnia zaczął udawać nieboszczyka. Gdy zobaczyła go żona, zaraz pobiegła po kochanka. Oboje zdjęli mu garnitur, a ubrali w dres, gdyż uznali że szkoda nieboszczyka grzebać w nowym ubraniu. Zdjęli mu też buty, założyli trampki i w takim ubiorze ułożyli w trumnie. Wieczorem nad trumną zebrała się rodzina, aby opłakiwać nieboszczyka. Żona chcąc pokazać swój ból po utracie męża woła:
- Dokąd odchodzisz mój najmilszy?
Mąż podnosi się z trumny i mówi:
- Na olimpiadę dziwko jadę!
- Dokąd odchodzisz mój najmilszy?
Mąż podnosi się z trumny i mówi:
- Na olimpiadę dziwko jadę!
05
Dowcip #16270. Zdradzony mąż był ciekaw co zrobi jego żona, gdy on umrze. w kategorii: „Śmieszne żarty o śmierci”.
Dwa pedały zginęły w wypadku samochodowym. Poszli do nieba i Święty Piotr pozwolił im żyć w tym samym pokoju, bo przecież bardzo się kochali.
Było im bardzo dobrze, nikt im nie przeszkadzał ani nic. Mogli robić wszystko co im się żywnie podobało. Ale był problem. Jeden pedał zawsze gdzieś rano wstawał i szedł. Na początku drugiemu to nie przeszkadzało. Ale po tygodniu zdenerwowany się pyta:
- Ej Geniu!! Gdzie Ty zawsze tak z samego rana chodzisz?
- Wiesz Antos, kto rano wstaje, temu pan Bóg ...
Było im bardzo dobrze, nikt im nie przeszkadzał ani nic. Mogli robić wszystko co im się żywnie podobało. Ale był problem. Jeden pedał zawsze gdzieś rano wstawał i szedł. Na początku drugiemu to nie przeszkadzało. Ale po tygodniu zdenerwowany się pyta:
- Ej Geniu!! Gdzie Ty zawsze tak z samego rana chodzisz?
- Wiesz Antos, kto rano wstaje, temu pan Bóg ...
135
Dowcip #16980. Dwa pedały zginęły w wypadku samochodowym. w kategorii: „Dowcipy o umieraniu”.
Pewien człowiek miał problemy ze wzwodem. Lekarz po przeprowadzeniu wszystkich badań, zaordynował mu długą kurację.
- Proszę pana, - rzekł - tu są tabletki. Ma pan brać jedną co tydzień. Po dwóch tygodniach, na pewno pana organ wróci do norny.
Wszystko było by dobrze, gdyby pacjent był cierpliwy. Niestety ... Pierwszego dnia doszedł do wniosku, że nie będzie tak długo czekał i zeżarł wszystkie pigułki popijając wódką. Rano już nie żył. Rodzina płakała, pożałowała i pochowała delikwenta na miejskim cmentarzu. Po tygodniu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Marmurowy pomnik, który ufundowała ciotka, rozleciał się, a spod gruzów zaczął wyrastać penis. Był każdego dnia dłuższy. Odcinany odrastał i rósł jeszcze szybciej. Zebrała się rada miejska ale nikt nie mógł znaleźć sensownego wyjścia. Aż pojawi się grabarz, który za pięć butelek wina podjął się rozwiązać problem. Szybciutko walnął trzy buteleczki i na oczach zdumionych radnych rozkopał grób i przekręcił faceta twarzą do ziemi.
Minął rok. Na ulicy Nowego Jorku pękł asfalt. Ze szczeliny zaczął wyrastać penis, który rósł bardzo szybko i żadne środki chemiczne ani działania polegające na obcinaniu nie pomagały. Rada miejska z burmistrzem na czele była bezsilna. Wyznaczono wysoką nagrodę, dla tego, który zaradzi tej trudne sytuacji. Po paru dniach do burmistrza zgłosił się stary turek i powiedział:
- Dam sobie z tym radę, ale chcę dostać w dzierżawę na pięć lat teren w promieniu stu metrów od ” epicentrum”.
- Jeśli sobie poradzisz - krzyknął burmistrz - to dostaniesz to miejsce nawet na dziesięć lat.
Podpisali stosowne umowy i od tego czasu na drugiej ulicy w Nowym Jorku sprzedają najlepszy turecki kebab na świecie.
- Proszę pana, - rzekł - tu są tabletki. Ma pan brać jedną co tydzień. Po dwóch tygodniach, na pewno pana organ wróci do norny.
Wszystko było by dobrze, gdyby pacjent był cierpliwy. Niestety ... Pierwszego dnia doszedł do wniosku, że nie będzie tak długo czekał i zeżarł wszystkie pigułki popijając wódką. Rano już nie żył. Rodzina płakała, pożałowała i pochowała delikwenta na miejskim cmentarzu. Po tygodniu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Marmurowy pomnik, który ufundowała ciotka, rozleciał się, a spod gruzów zaczął wyrastać penis. Był każdego dnia dłuższy. Odcinany odrastał i rósł jeszcze szybciej. Zebrała się rada miejska ale nikt nie mógł znaleźć sensownego wyjścia. Aż pojawi się grabarz, który za pięć butelek wina podjął się rozwiązać problem. Szybciutko walnął trzy buteleczki i na oczach zdumionych radnych rozkopał grób i przekręcił faceta twarzą do ziemi.
Minął rok. Na ulicy Nowego Jorku pękł asfalt. Ze szczeliny zaczął wyrastać penis, który rósł bardzo szybko i żadne środki chemiczne ani działania polegające na obcinaniu nie pomagały. Rada miejska z burmistrzem na czele była bezsilna. Wyznaczono wysoką nagrodę, dla tego, który zaradzi tej trudne sytuacji. Po paru dniach do burmistrza zgłosił się stary turek i powiedział:
- Dam sobie z tym radę, ale chcę dostać w dzierżawę na pięć lat teren w promieniu stu metrów od ” epicentrum”.
- Jeśli sobie poradzisz - krzyknął burmistrz - to dostaniesz to miejsce nawet na dziesięć lat.
Podpisali stosowne umowy i od tego czasu na drugiej ulicy w Nowym Jorku sprzedają najlepszy turecki kebab na świecie.
113
Dowcip #15337. Pewien człowiek miał problemy ze wzwodem. w kategorii: „Śmieszny humor o śmierci”.
Szkolenie rezerwowych na poligonie. Nieszczęśliwym trafem Ecik wlazł na minę i zostało z niego niewiele. Dowódca zastanawia się, jak powiadomić żonę o tym tragicznym wypadku i kto to zrobi. Kapral podsuwa mu pomysł, że Masztalski mógłby to załatwić, ponieważ się przyjaźnili. Wezwano Masztalskiego i rozkazano, aby delikatnie poinformował żonę Ecika o jego śmierci. Masztalski dostał przepustkę i pojechał. Dotarł do domu Ecika i zapukał do drzwi. W progu zobaczył żonę Ecika, więc zapytał:
- Czy tu mieszka wdowa po Eciku?
- Nie. - odpowiada Ecikowa.
- A założymy się?
- Czy tu mieszka wdowa po Eciku?
- Nie. - odpowiada Ecikowa.
- A założymy się?
213
Dowcip #7467. Szkolenie rezerwowych na poligonie. w kategorii: „Żarty o umieraniu”.
Kowalskiemu umarła żona. Kilka dni po pogrzebie przyszedł na grób, siadł na ławeczce i wspomina żonę:
- Duszko ty moja, gdybyś ty nie umarła to bym cię na rękach nosił, gotował bym, sprzątał, futro bym ci kupił ...
W tym momencie poruszyła się ziemia, bo właśnie kopal kret.
- Leż spokojnie duszko, na żartach się nie znasz?!
- Duszko ty moja, gdybyś ty nie umarła to bym cię na rękach nosił, gotował bym, sprzątał, futro bym ci kupił ...
W tym momencie poruszyła się ziemia, bo właśnie kopal kret.
- Leż spokojnie duszko, na żartach się nie znasz?!
36
Dowcip #7617. Kowalskiemu umarła żona. w kategorii: „Śmieszne kawały o umieraniu”.
W katastrofie górniczej zginął Kulik. Górnicy się naradzali jak to Kuliczce powiedzieć, że już nie mo chłopa. Wybrali do tego Francka, bo pedzieli, że on się nojlepiej do takich babskich spraw nadaje. Toż Francek poszoł, zaklupoł i pado:
- Mieszko tu wdowa Kuliczka?
- Coście? Przecę jo nie wdowa! Mój przyjdzie o drugiej ze szychty!
- A o co weta, że jednak wdowa! - pado jej Francek.
- Mieszko tu wdowa Kuliczka?
- Coście? Przecę jo nie wdowa! Mój przyjdzie o drugiej ze szychty!
- A o co weta, że jednak wdowa! - pado jej Francek.
418