Dowcipy o śmierci
Dowódca kompanii wzywa kaprala:
- Słuchajcie, Masztalskiemu trzeba delikatnie powiedzieć o śmierci ojca.
- Tak jest! Rozkaz!
- Kompania, zbiórka! - woła po chwili kapral. - Kto ma ojca, wystąp!... A ty, Masztalski, kaj się pchosz, baranie!
- Słuchajcie, Masztalskiemu trzeba delikatnie powiedzieć o śmierci ojca.
- Tak jest! Rozkaz!
- Kompania, zbiórka! - woła po chwili kapral. - Kto ma ojca, wystąp!... A ty, Masztalski, kaj się pchosz, baranie!
312
Dowcip #4379. Dowódca kompanii wzywa kaprala w kategorii: „Kawały o śmierci”.
Pewien Żyd był bardzo bogaty. Ale był samotny. Wiec pewnego dnia Rabin mu poradził:
- Icek, Ty taki bogaty, Ty weź sobie żonę.
- Ale Rabi, ja się Ciebie pytam - a po co mnie żona? Ja jestem szczęśliwy.
- Ale Ty pomyśl Icek, Ty jesteś sam, jak Ty będziesz umierać i leżeć na łożu śmierci - kto Cie poda szklanka wody?
Icek przemyślał to i postanowił się ożenić. Jednak mimo tego, że był bogaty nie mógł znaleźć odpowiedniej kandydatki. W końcu kiedy znalazł okazało się, że jego żona ma naprawdę okropny charakter, a w tych innych sprawach zupełnie do niczego. Wiec cierpiał ale pocieszała go złota myśl Rabina.
I w końcu zdarzyło się, że Icek zachorował. Leżąc na łożu śmierci jego ostatnia myślą było:
- Nie jestem spragniony.
- Icek, Ty taki bogaty, Ty weź sobie żonę.
- Ale Rabi, ja się Ciebie pytam - a po co mnie żona? Ja jestem szczęśliwy.
- Ale Ty pomyśl Icek, Ty jesteś sam, jak Ty będziesz umierać i leżeć na łożu śmierci - kto Cie poda szklanka wody?
Icek przemyślał to i postanowił się ożenić. Jednak mimo tego, że był bogaty nie mógł znaleźć odpowiedniej kandydatki. W końcu kiedy znalazł okazało się, że jego żona ma naprawdę okropny charakter, a w tych innych sprawach zupełnie do niczego. Wiec cierpiał ale pocieszała go złota myśl Rabina.
I w końcu zdarzyło się, że Icek zachorował. Leżąc na łożu śmierci jego ostatnia myślą było:
- Nie jestem spragniony.
312
Dowcip #560. Pewien Żyd był bardzo bogaty. Ale był samotny. w kategorii: „Kawały o umieraniu”.
Z pamiętnika kolajarza:
”Chce umrzeć spokojnie, we śnie - tak jak mój dziadek, a nie wrzeszcząc z przerażenia tak jak jego pasażerowie”
”Chce umrzeć spokojnie, we śnie - tak jak mój dziadek, a nie wrzeszcząc z przerażenia tak jak jego pasażerowie”
428
Dowcip #562. Z pamiętnika kolajarza w kategorii: „Żarty o śmierci”.
W rodzinie urodziło się dziecko. Mężczyzna był z niego strasznie dumny, ale tylko do chwili, kiedy mały zaczął naukę mówienia. Kiedy powiedział ”babcia”, babcia zmarła, kiedy ”dziadek” dziadek umarł, kiedy ”mama”, matka wyzionęła ducha. Mężczyzna już wiedział, że czeka go śmierć, kiedy maluszek powie ”tata”. I pewnego słonecznego dnia, dziecko powiedziało ”tata” i sąsiad umarł.
1030
Dowcip #777. W rodzinie urodziło się dziecko. w kategorii: „Śmieszne kawały o umieraniu”.
Dwie dusze facetów spotykają się po śmierci. Jeden pyta drugiego:
- Jak zmarłeś?
- Z zimna. Wiesz, za niska temperatura i organizm nie wytrzymał. A ty? Jak zmarłeś?
- Ja zmarłem ze zdziwienia.
- Ale jak to?
- Wracam z pracy do domu i widzę żonę nagą na łóżku. Szukam wszędzie faceta: na balkonie, w szafie, pod łóżkiem i nie ma. Więc tak się zdziwiłem, że aż zmarłem.
- Oj gdybyś ty do lodówki zajrzał, to byśmy jeszcze obaj żyli.
- Jak zmarłeś?
- Z zimna. Wiesz, za niska temperatura i organizm nie wytrzymał. A ty? Jak zmarłeś?
- Ja zmarłem ze zdziwienia.
- Ale jak to?
- Wracam z pracy do domu i widzę żonę nagą na łóżku. Szukam wszędzie faceta: na balkonie, w szafie, pod łóżkiem i nie ma. Więc tak się zdziwiłem, że aż zmarłem.
- Oj gdybyś ty do lodówki zajrzał, to byśmy jeszcze obaj żyli.
221
Dowcip #797. Dwie dusze facetów spotykają się po śmierci. w kategorii: „Żarty o umieraniu”.
Grupa archeologów prowadziła wykopaliska na pustyni Negev w Izraelu, kiedy natrafili na trumnę zawierającą mumie. Po krótkich oględzinach jeden z archeologów zadzwonił do Muzeum Historii Naturalnej.
- Właśnie odkryłem mumię liczącą sobie trzy tysiące lat, mężczyzny, który umarł na zawal serca!
- Doskonale. Proszę przywieźć tą mumię do nas na badania.
Tydzień później dyrektor muzeum dzwoni do archeologa:
- Miał Pan racje na temat wieku oraz przyczyny śmierci. W jaki sposób bez żadnych specjalistycznych badan mógł Pan to wiedzieć?
- To proste... Miał w ręce kawałek papieru, a na nim było napisane: ”Stawiam dziesięć tysięcy szekli na Goliata”.
- Właśnie odkryłem mumię liczącą sobie trzy tysiące lat, mężczyzny, który umarł na zawal serca!
- Doskonale. Proszę przywieźć tą mumię do nas na badania.
Tydzień później dyrektor muzeum dzwoni do archeologa:
- Miał Pan racje na temat wieku oraz przyczyny śmierci. W jaki sposób bez żadnych specjalistycznych badan mógł Pan to wiedzieć?
- To proste... Miał w ręce kawałek papieru, a na nim było napisane: ”Stawiam dziesięć tysięcy szekli na Goliata”.
16
Dowcip #15514. Grupa archeologów prowadziła wykopaliska na pustyni Negev w Izraelu w kategorii: „Żarty o śmierci”.
- Kochanie, czy słyszałeś, że właściciel biura matrymonialnego, który nas zapoznał został wczoraj zamordowany? - mówi żona do męża.
- Na szczęście mam na wczoraj alibi, a powód do zabójstwa miało na pewno znacznie więcej osób.
- Na szczęście mam na wczoraj alibi, a powód do zabójstwa miało na pewno znacznie więcej osób.
15
Dowcip #15734. - Kochanie, czy słyszałeś, że właściciel biura matrymonialnego w kategorii: „Kawały o śmierci”.
- Mój ojciec doskonale wiedział kiedy nadejdzie śmierć, znał rok, miesiąc i dzień, kiedy to nastąpi ...
- A skąd o tym wiedział? Był ciężko chory?
- Nie, sędzia mu o tym powiedział.
- A skąd o tym wiedział? Był ciężko chory?
- Nie, sędzia mu o tym powiedział.
15
Dowcip #16157. - Mój ojciec doskonale wiedział kiedy nadejdzie śmierć, znał rok w kategorii: „Śmieszne dowcipy o umieraniu”.
- Panie doktorze, w chipsach był taki pakiecik z napisem ”Nie do spożycia” i ja go zjadłem, czy ja umrę?
- Wszyscy kiedyś umrzemy ...
- Wszyscy? O Boże, co ja narobiłem!
- Wszyscy kiedyś umrzemy ...
- Wszyscy? O Boże, co ja narobiłem!
14
Dowcip #16375. - Panie doktorze w kategorii: „Kawały o śmierci”.
Spotkało się trzech bohaterów, najmłodszy, Aloszka popowicz, taki trochę większy bohater, Nikita Dobrynycz i taki samyj największyj gieroj ruskich skazek - Ilja Muramiec.
I bohaterowie wymyślili sobie zawody - kto dalej wiadro wody na penisie przeniesie. I pierwszy, samyj młodyj Aloszka, to takie małe wiaderko wziął, pięć litrów, zawiesił, idzie.
Idzie sto metrów, dwieście, spadło. No, Nikita Dobrynycz, taki już bardziej doświadczony bohater wziął takie dwunastolitrowe. Zawiesił, idzie. Sto metrów, dwieście, pół kilometra przeszedł, spadło. No i bierze się ten największy gieroj, samyj łuczszyj - Ilja Muramiec. Wziął taką wielką badziew, wody nalał, kamieni naładował, idzie.
Sto metrów, dwieście, pół kilometra, zniknął za horyzontem. Rozłożyli się bohaterowie na wzgórzu, leżą, fajki palą, czekają Ilii Muramca. I nagle po niebie leci taki inny bohater ruskich skazek - żmij Gorynycz. Leci, wszystkie trzy głowy się śmieją, przewraca się po niebie, śmieje się, mało nie pęknie. Wstają bohaterowie, szabli wyjmują i krzyczą:
- Ty co, Gorynycz, śmiać się z nas przyleciałeś? Zaraz my ci te wszystkie trzy głowy poucinamy!
- Ach nie, bohaterowie, - mówi Gorynycz - pomiłujcie, nie urezajcie, ja wam żart przyniosłem!
- No dawaj, co za żart?
- Oj, lecę ja sobie po niebie, aż tu widzę, idzie nasz samyj największyj gieroj, Ilja Murtamiec, a na penisie ma taką wielką badziew zawieszoną, pełno wody, kamienie jakieś ... Nagle rączka pękła, penisem w czoło, głupszej śmierci nie widziałem!
I bohaterowie wymyślili sobie zawody - kto dalej wiadro wody na penisie przeniesie. I pierwszy, samyj młodyj Aloszka, to takie małe wiaderko wziął, pięć litrów, zawiesił, idzie.
Idzie sto metrów, dwieście, spadło. No, Nikita Dobrynycz, taki już bardziej doświadczony bohater wziął takie dwunastolitrowe. Zawiesił, idzie. Sto metrów, dwieście, pół kilometra przeszedł, spadło. No i bierze się ten największy gieroj, samyj łuczszyj - Ilja Muramiec. Wziął taką wielką badziew, wody nalał, kamieni naładował, idzie.
Sto metrów, dwieście, pół kilometra, zniknął za horyzontem. Rozłożyli się bohaterowie na wzgórzu, leżą, fajki palą, czekają Ilii Muramca. I nagle po niebie leci taki inny bohater ruskich skazek - żmij Gorynycz. Leci, wszystkie trzy głowy się śmieją, przewraca się po niebie, śmieje się, mało nie pęknie. Wstają bohaterowie, szabli wyjmują i krzyczą:
- Ty co, Gorynycz, śmiać się z nas przyleciałeś? Zaraz my ci te wszystkie trzy głowy poucinamy!
- Ach nie, bohaterowie, - mówi Gorynycz - pomiłujcie, nie urezajcie, ja wam żart przyniosłem!
- No dawaj, co za żart?
- Oj, lecę ja sobie po niebie, aż tu widzę, idzie nasz samyj największyj gieroj, Ilja Murtamiec, a na penisie ma taką wielką badziew zawieszoną, pełno wody, kamienie jakieś ... Nagle rączka pękła, penisem w czoło, głupszej śmierci nie widziałem!
111