Dowcipy o zakupach
Chodzi facet po targowisku, nagle na stoisku mięsnym widzi świński ryj:
- O kurcze, zapomniałam starej fajki kupić...
- O kurcze, zapomniałam starej fajki kupić...
26
Dowcip #31728. Chodzi facet po targowisku w kategorii: „Humor o zakupach”.
Mówi żona do Kowalskiego:
- Kochanie idź do sklepu i kup parówki. Jak będą jajka to kup dziesięć.
- Dzień dobry, są jajka?
- Są.
- To poproszę dziesięć parówek.
- Kochanie idź do sklepu i kup parówki. Jak będą jajka to kup dziesięć.
- Dzień dobry, są jajka?
- Są.
- To poproszę dziesięć parówek.
07
Dowcip #31990. Mówi żona do Kowalskiego w kategorii: „Dowcipy o zakupach”.
Na wsi zabitej dechami do sklepu wchodzi gość w garniturze i z nienaganną manierą pyta:
- Czy dostanę u pana serek Valbon?
Ekspedient za ladą patrzy na niego jak na kosmitę i odpowiada jak na chłopa przystało:
- Nie ma.
- Dziękuję, do widzenia.
- Panie poczekaj pan. Nie mamy sera Valbon, ale mamy żółty ser i biały ser.
- Nie dziękuję. Chciałem ser Valbon. Do widzenia.
- Panie poczekaj pan. A co to jest ten ser Valbon?
- Serek Valbon to jest taki mięciutki serek pokryty cieniutką warstwą jadalnej pleśni...
- A to nie mamy takiego sera...
- Nic nie szkodzi... Do widzenia panu.
- Panie. Poczekaj pan. Sera Valbon to my nie mamy, ale są za to pomidory Valbon i szynka Valbon...
- Czy dostanę u pana serek Valbon?
Ekspedient za ladą patrzy na niego jak na kosmitę i odpowiada jak na chłopa przystało:
- Nie ma.
- Dziękuję, do widzenia.
- Panie poczekaj pan. Nie mamy sera Valbon, ale mamy żółty ser i biały ser.
- Nie dziękuję. Chciałem ser Valbon. Do widzenia.
- Panie poczekaj pan. A co to jest ten ser Valbon?
- Serek Valbon to jest taki mięciutki serek pokryty cieniutką warstwą jadalnej pleśni...
- A to nie mamy takiego sera...
- Nic nie szkodzi... Do widzenia panu.
- Panie. Poczekaj pan. Sera Valbon to my nie mamy, ale są za to pomidory Valbon i szynka Valbon...
318
Dowcip #31840. Na wsi zabitej dechami do sklepu wchodzi gość w garniturze i z w kategorii: „Dowcipy o zakupach”.
W lesie zajączek zakładał sklep. Przyszedł do niego niedźwiedź, który bał się konkurencji więc próbował go zastraszyć.
- Zając, przyjdę tu trzy razy, a jak kiedyś nie będzie tego co chce to Ci sklep podpale.
Niedźwiedź na drugi dzień przychodzi i mówi:
- Dawaj zając dwadzieścia kilogramów łabędziego pierza.
No to zając biegnie do piwnicy i niesie dwadzieścia kilo pierza. Wkurzony niedźwiedź bierze towar i wychodzi. Następnego dnia wraca i mówi:
- Proszę mleko w proszku.
A zając spod lady wyciąga mleko i podaje misiowi. Trzeciego dnia do sklepu wchodzi ucieszony niedźwiedź i mówi:
- Dawaj dwa kilogramy ni ch*ja.
Zdziwiony zając myśli chwile potem mówi:
- Niedźwiedź, chodź za mną.
Weszli na zaplecze i zając gasi światło i pyta:
- Widzisz coś?
-Ni chu*a.
- No to bierz dwa kilo i spadaj.
- Zając, przyjdę tu trzy razy, a jak kiedyś nie będzie tego co chce to Ci sklep podpale.
Niedźwiedź na drugi dzień przychodzi i mówi:
- Dawaj zając dwadzieścia kilogramów łabędziego pierza.
No to zając biegnie do piwnicy i niesie dwadzieścia kilo pierza. Wkurzony niedźwiedź bierze towar i wychodzi. Następnego dnia wraca i mówi:
- Proszę mleko w proszku.
A zając spod lady wyciąga mleko i podaje misiowi. Trzeciego dnia do sklepu wchodzi ucieszony niedźwiedź i mówi:
- Dawaj dwa kilogramy ni ch*ja.
Zdziwiony zając myśli chwile potem mówi:
- Niedźwiedź, chodź za mną.
Weszli na zaplecze i zając gasi światło i pyta:
- Widzisz coś?
-Ni chu*a.
- No to bierz dwa kilo i spadaj.
28
Dowcip #31536. W lesie zajączek zakładał sklep. w kategorii: „Dowcipy o zakupach”.
Przychodzi facet do sklepu z bielizną.
- Chciałbym kupić żonie jakiś biustonosz na prezent, ale nie znam rozmiaru.
- To nie problem. Jakiej wielkości biust ma żona? Jak melony?
- Nie, mniejszy.
- Jak pomarańcze?
- Nie, jeszcze mniejszy.
- To może jak jajka?
- O tak, dokładnie! Jak jajka! Sadzone...
- Chciałbym kupić żonie jakiś biustonosz na prezent, ale nie znam rozmiaru.
- To nie problem. Jakiej wielkości biust ma żona? Jak melony?
- Nie, mniejszy.
- Jak pomarańcze?
- Nie, jeszcze mniejszy.
- To może jak jajka?
- O tak, dokładnie! Jak jajka! Sadzone...
35
Dowcip #31467. Przychodzi facet do sklepu z bielizną. w kategorii: „Śmieszne żarty o zakupach”.
Mama do Jasia:
- Wiesz, ta dziewczyna, którą przyprowadziłeś, jest bardzo ładna i miła, ale wysyłając Cię po osiemnastkę miałam na myśli śmietanę.
- Wiesz, ta dziewczyna, którą przyprowadziłeś, jest bardzo ładna i miła, ale wysyłając Cię po osiemnastkę miałam na myśli śmietanę.
46
Dowcip #31459. Mama do Jasia w kategorii: „Żarty o zakupach”.
Szedł facet ulicą i zobaczył nowy sklep. Myśli sobie: ”Wpadnę”. Wita go uśmiechnięty sprzedawca:
- Dzień dobry. W czym możemy pomóc, co chciałby pan kupić?
Facet się zastanawia i mówi:
- Rękawiczki.
- To proszę podejść do tamtego działu.
Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
- Chcę kupić rękawiczki.
- Zimowe czy letnie?
- Zimowe.
- To proszę podejść do następnego działu.
Facet poszedł.
- Dzień dobry. Potrzebne mi zimowe rękawiczki.
- Skórzane czy nie?
- Skórzane.
- To proszę podejść do następnego działu.
Facet podenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
- Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki.
- Z klamerką czy bez?
- Z klamerką.
- Proszę podejść do następnego stoiska.
Facet jest już wkurzony, z trudem powstrzymuje się żeby nie wybuchnąć i mówi:
- Poproszę rękawiczki, zimowe, skórzane i z klamerką.
- Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
- Na rzepy.
- Zapraszam do stoiska naprzeciwko.
Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Proszę przestać się nade mną znęcać!!! Dajcie mi te rękawiczki i pójdę sobie!!!
- Proszę pana, proszę o cierpliwość, chcemy panu sprzedać dokładnie takie rękawiczki, jakie są panu potrzebne.
Facet idzie dalej.
- Poproszę rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką i na rzepy.
- A jaki kolor?
Nagle otwierają się drzwi i do sklepu wchodzi jakiś facet z sedesem świeżo wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury. Niesie go na wyciągniętych rękach, podchodzi do lady i krzyczy:
- Taki mam sedes i taką glazurę!!!!!! Tyłek już wam wczoraj pokazałem, więc sprzedajcie mi wreszcie JAKIKOLWIEK papier toaletowy!!!
- Dzień dobry. W czym możemy pomóc, co chciałby pan kupić?
Facet się zastanawia i mówi:
- Rękawiczki.
- To proszę podejść do tamtego działu.
Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
- Chcę kupić rękawiczki.
- Zimowe czy letnie?
- Zimowe.
- To proszę podejść do następnego działu.
Facet poszedł.
- Dzień dobry. Potrzebne mi zimowe rękawiczki.
- Skórzane czy nie?
- Skórzane.
- To proszę podejść do następnego działu.
Facet podenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
- Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki.
- Z klamerką czy bez?
- Z klamerką.
- Proszę podejść do następnego stoiska.
Facet jest już wkurzony, z trudem powstrzymuje się żeby nie wybuchnąć i mówi:
- Poproszę rękawiczki, zimowe, skórzane i z klamerką.
- Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
- Na rzepy.
- Zapraszam do stoiska naprzeciwko.
Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Proszę przestać się nade mną znęcać!!! Dajcie mi te rękawiczki i pójdę sobie!!!
- Proszę pana, proszę o cierpliwość, chcemy panu sprzedać dokładnie takie rękawiczki, jakie są panu potrzebne.
Facet idzie dalej.
- Poproszę rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką i na rzepy.
- A jaki kolor?
Nagle otwierają się drzwi i do sklepu wchodzi jakiś facet z sedesem świeżo wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury. Niesie go na wyciągniętych rękach, podchodzi do lady i krzyczy:
- Taki mam sedes i taką glazurę!!!!!! Tyłek już wam wczoraj pokazałem, więc sprzedajcie mi wreszcie JAKIKOLWIEK papier toaletowy!!!
014
Dowcip #31395. Szedł facet ulicą i zobaczył nowy sklep. Myśli sobie: ”Wpadnę”. w kategorii: „Kawały o zakupach”.
Pewnego dnia miła staruszka poszła do sklepu po karmę dla kota. Kasjerka mówi do niej:
- Przykro mi. Nie mogę Pani sprzedać karmy, chyba że przyniesie Pani dowód, że ma Pani kota. To konieczne ponieważ starsi ludzie często kupują karmę dla kotów, żeby ją jeść.
Więc starsza Pani pomaszerowała do domu po kota i wróciła z nim do sklepu.
- Teraz mogę sprzedać Pani karmę. - powiedziała ekspedientka i wręczyła staruszce zakupy.
Następnego dnia staruszka przyszła do tego samego sklepu, tym razem po karmę dla psów.
- Musi mi pani pokazać dowód, że ma Pani psa. W przeciwnym razie nie będę mogła sprzedać Pani tej karmy. Starsi ludzie często kupują karmę żeby ją jeść.
Więc staruszka znowu wróciła do domu, zabrała psa i dopiero mogła dokonać zakupu. Kolejnego dnia ta sama starsza Pani wchodzi do sklepu z małym pudełeczkiem, z otworkiem na górze i prosi sprzedawczynię żeby włożyła tam palec.
- nie włożę, może mieć tam Pani węża.
- Gwarantuję, że nie ma tam nic co by Pani zaszkodziło. - mówi babcia.
Ekspedientka wkłada palec, wyciąga, ogląda i mówi:
- Wygląda i śmierdzi jak gówno.
- No. Więc teraz mogę kupić trzy rolki papieru toaletowego?
- Przykro mi. Nie mogę Pani sprzedać karmy, chyba że przyniesie Pani dowód, że ma Pani kota. To konieczne ponieważ starsi ludzie często kupują karmę dla kotów, żeby ją jeść.
Więc starsza Pani pomaszerowała do domu po kota i wróciła z nim do sklepu.
- Teraz mogę sprzedać Pani karmę. - powiedziała ekspedientka i wręczyła staruszce zakupy.
Następnego dnia staruszka przyszła do tego samego sklepu, tym razem po karmę dla psów.
- Musi mi pani pokazać dowód, że ma Pani psa. W przeciwnym razie nie będę mogła sprzedać Pani tej karmy. Starsi ludzie często kupują karmę żeby ją jeść.
Więc staruszka znowu wróciła do domu, zabrała psa i dopiero mogła dokonać zakupu. Kolejnego dnia ta sama starsza Pani wchodzi do sklepu z małym pudełeczkiem, z otworkiem na górze i prosi sprzedawczynię żeby włożyła tam palec.
- nie włożę, może mieć tam Pani węża.
- Gwarantuję, że nie ma tam nic co by Pani zaszkodziło. - mówi babcia.
Ekspedientka wkłada palec, wyciąga, ogląda i mówi:
- Wygląda i śmierdzi jak gówno.
- No. Więc teraz mogę kupić trzy rolki papieru toaletowego?
324
Dowcip #31322. Pewnego dnia miła staruszka poszła do sklepu po karmę dla kota. w kategorii: „Śmieszne kawały o zakupach”.
Szwed wybrał się do sklepu kupić swój pierwszy telewizor. Wchodzi, rozgląda się i widzi swój wymarzony sprzęt. Podchodzi do sprzedawcy i mówi:
- Poproszę ten telewizor.
Sprzedawca patrzy na niego i odpowiada:
- Przepraszam, Szwedom nie sprzedajemy telewizorów.
Nieco zaskoczony postanawia się zakamuflować. Nowy strój, peruka, okulary. Wchodzi do sklepu.
- Dzień dobry. Chciałbym kupić ten telewizor. - mówi.
Sprzedawca odpowiada:
- Niestety, Szwedom nie sprzedajemy telewizorów.
Słysząc to zrezygnowany wychodzi ze sklepu, ale nie daje za wygraną. Wyjeżdża do innego miasta, kupuje kostium i wraca do sklepu.
- Cześć stary. Ten telewizor chcę! - mówi w inny sposób żeby stworzyć pozory.
- Szwedom telewizorów nie sprzedajemy. - mówi spokojnie sprzedawca.
- A skąd wiesz, że jestem Szwedem? Przecież się przebrałem.
- Więc zacznijmy od tego, młody człowieku, że to jest mikrofalówka.
- Poproszę ten telewizor.
Sprzedawca patrzy na niego i odpowiada:
- Przepraszam, Szwedom nie sprzedajemy telewizorów.
Nieco zaskoczony postanawia się zakamuflować. Nowy strój, peruka, okulary. Wchodzi do sklepu.
- Dzień dobry. Chciałbym kupić ten telewizor. - mówi.
Sprzedawca odpowiada:
- Niestety, Szwedom nie sprzedajemy telewizorów.
Słysząc to zrezygnowany wychodzi ze sklepu, ale nie daje za wygraną. Wyjeżdża do innego miasta, kupuje kostium i wraca do sklepu.
- Cześć stary. Ten telewizor chcę! - mówi w inny sposób żeby stworzyć pozory.
- Szwedom telewizorów nie sprzedajemy. - mówi spokojnie sprzedawca.
- A skąd wiesz, że jestem Szwedem? Przecież się przebrałem.
- Więc zacznijmy od tego, młody człowieku, że to jest mikrofalówka.
314
Dowcip #31305. Szwed wybrał się do sklepu kupić swój pierwszy telewizor. w kategorii: „Śmieszne żarty o zakupach”.
Właśnie widziałem grubą laskę kupującą w sklepie gaz pieprzowy i ”alarm gwałtu”. Podziwiam jej optymizm.
514