Dowcipy o urzędnikach
Przychodzi gość do pośredniaka i pyta:
- Jest jakaś praca dla mnie?
Babka w okienku uśmiecha się słodko:
- Tak, jest. Prezes Orlenu, trzysta tysięcy miesięcznie, służbowe Porsche i dom w Konstancinie.
- Pani żartuje! - mówi facet.
- Tak, ale to pan zaczął.
- Jest jakaś praca dla mnie?
Babka w okienku uśmiecha się słodko:
- Tak, jest. Prezes Orlenu, trzysta tysięcy miesięcznie, służbowe Porsche i dom w Konstancinie.
- Pani żartuje! - mówi facet.
- Tak, ale to pan zaczął.
210
Dowcip #2280. Przychodzi gość do pośredniaka i pyta w kategorii: „Śmieszne kawały o urzędnikach”.
Do urzędu stanu cywilnego przychodzi Indianin i mówi:
- Chciałbym zmienić nazwisko.
Urzędnik pyta:
- A jak się pan nazywa?
Indianin odpowiada:
- Spadający Orzeł z nieba i Uderzający Wrogów Z Nienacka.
Urzędnik pyta:
- A jak chce się pan nazywać?
Indianin odpowiada:
- Łuuuuuuuubudu!
- Chciałbym zmienić nazwisko.
Urzędnik pyta:
- A jak się pan nazywa?
Indianin odpowiada:
- Spadający Orzeł z nieba i Uderzający Wrogów Z Nienacka.
Urzędnik pyta:
- A jak chce się pan nazywać?
Indianin odpowiada:
- Łuuuuuuuubudu!
813
Dowcip #3171. Do urzędu stanu cywilnego przychodzi Indianin i mówi w kategorii: „Humor o urzędnikach”.
Przychodzi baba do urzędu i wypisuje kartę, oddaje urzędnikowi. A urzędnik:
- Musi pani postawić kropkę.
- Niech pan postawi.
- Nie, nie bo ta kropka musi być napisana pani charakterem pisma.
- Musi pani postawić kropkę.
- Niech pan postawi.
- Nie, nie bo ta kropka musi być napisana pani charakterem pisma.
211
Dowcip #3178. Przychodzi baba do urzędu i wypisuje kartę, oddaje urzędnikowi. w kategorii: „Śmieszne żarty o urzędnikach”.
Świeżo upieczony profesor matematyki udał się do urzędu zatrudnienia, by znaleźć sobie robotę.
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Jestem profesorem matematyki.
- Umysłowy ... Jeszcze profesor ... No przykro mi, nie ma roboty dla profesorów ... Polska się buduje, rąk do pracy trzeba, a dla profesorów ... No cóż, pracy nie ma ...
I tak co miesiąc. W końcu profesor puknął się w czoło, poszedł do innego urzędu:
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Niepełne podstawowe.
- Ooo ... To wie pan, będzie dla pana robota, tylko ... Niepełne podstawowe, to tak nieładnie wygląda. Na kurs pana poślemy.
I tak się stało. Profesor wchodzi niepewnie do sali, w ławkach siedzą sami ”dojrzalsi” ludzie. Siada niepewnie w ławce. Po chwili wszedł belfer, zaczął coś tam tłumaczyć ... Obaczył nowego i do tablicy.
- Proszę mi napisać wzór na pole koła.
- Eeee ...
- Pole koła ... Pole koła ... No ale nic, jestem profesorem, wyprowadzę sobie ... - myśli profesor, bierze kredę i liczy ...
Jedna tablica wyliczeń, druga, trzecia, czwarta, piąta ... minus PI r kwadrat.
- No cholera, skąd ten minus, gdzieś jest źle ...
W tym momencie cała sala szepce:
- Zamień granicę całkowania ...
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Jestem profesorem matematyki.
- Umysłowy ... Jeszcze profesor ... No przykro mi, nie ma roboty dla profesorów ... Polska się buduje, rąk do pracy trzeba, a dla profesorów ... No cóż, pracy nie ma ...
I tak co miesiąc. W końcu profesor puknął się w czoło, poszedł do innego urzędu:
- Jakie ma pan wykształcenie?
- Niepełne podstawowe.
- Ooo ... To wie pan, będzie dla pana robota, tylko ... Niepełne podstawowe, to tak nieładnie wygląda. Na kurs pana poślemy.
I tak się stało. Profesor wchodzi niepewnie do sali, w ławkach siedzą sami ”dojrzalsi” ludzie. Siada niepewnie w ławce. Po chwili wszedł belfer, zaczął coś tam tłumaczyć ... Obaczył nowego i do tablicy.
- Proszę mi napisać wzór na pole koła.
- Eeee ...
- Pole koła ... Pole koła ... No ale nic, jestem profesorem, wyprowadzę sobie ... - myśli profesor, bierze kredę i liczy ...
Jedna tablica wyliczeń, druga, trzecia, czwarta, piąta ... minus PI r kwadrat.
- No cholera, skąd ten minus, gdzieś jest źle ...
W tym momencie cała sala szepce:
- Zamień granicę całkowania ...
414
Dowcip #14857. Świeżo upieczony profesor matematyki udał się do urzędu zatrudnienia w kategorii: „Śmieszny humor o urzędnikach”.
Przed okienkiem pocztowym pojawia się znienacka zamaskowany gangster, wyciąga rewolwer i krzyczy:
- Pieniądze albo życie!
- Trzy słowa. - odpowiada urzędnik, nie podnosząc głowy znad biurka - Ale nazwę adresata też wliczamy do opłaty za tekst.
- Pieniądze albo życie!
- Trzy słowa. - odpowiada urzędnik, nie podnosząc głowy znad biurka - Ale nazwę adresata też wliczamy do opłaty za tekst.
510
Dowcip #7561. Przed okienkiem pocztowym pojawia się znienacka zamaskowany gangster w kategorii: „Śmieszne żarty o urzędnikach”.
- Panie dyrektorze, proszę mnie przenieść do innego działu - prosi pracownik Urzędu Patentowego.
- A dlaczego?
- Bo kolega, z którym dziele pokój, bez przerwy wykrzykuje ”O, Boże dlaczego ja na to nie wpadłem?!”
- A dlaczego?
- Bo kolega, z którym dziele pokój, bez przerwy wykrzykuje ”O, Boże dlaczego ja na to nie wpadłem?!”
26
Dowcip #8748. - Panie dyrektorze w kategorii: „Śmieszne żarty o urzędnikach”.
W odległym afrykańskim kraju, gdzie nie znają jeszcze języka pisanego przychodzi facet do urzędu. Urzędnik każe mu się podpisać, a ten wykonuje polecenie. W pewnym momencie urzędnik pyta się faceta dlaczego podpisał się trzema krzyżykami? Na co ten mu odpowiada:
- Pierwszy krzyżyk to imię, drugi to nazwisko, a trzeci to tytuł naukowy.
- Pierwszy krzyżyk to imię, drugi to nazwisko, a trzeci to tytuł naukowy.
416
Dowcip #9635. W odległym afrykańskim kraju w kategorii: „Śmieszne żarty o urzędnikach”.
Księgowy, świeżo po studiach, znalazł pracę w urzędzie skarbowym i na pierwszy ogień miał sprawdzić księgi podatkowe starego Rabina. Z nad sterty ksiąg oszczędnego rabina sprawdzając należności podatkowe wpadł mu do głowy pewien pomysł. Zażartuje sobie z wielebnego.
- Rabbi, - powiedział - widzę, że kupujesz dużo świec ...
- Tak. - odparł Rabin.
- A co robisz ze skapującym woskiem i niedopalonymi świecami?
- Dobre pytanie, - powiedział Rabin - zbieramy to i kiedy uzbiera się całe pudełko wysyłamy do producenta, a on, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe pudełko za darmo.
- Aha. - powiedział księgowy niezadowolony z tego, że jego niecodzienne pytanie miało najzwyklejszą w świecie odpowiedź. Myślał więc dalej ...
- Rabinie, a co z zakupem macy. Co robisz z okruszkami, które ci zostaną?
- A tak, - powiedział Rabin - zbieramy je, a kiedy jest ich całe pudełko wysyłamy do producenta, a ten, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe opakowanie za darmo.
- Aha. - powiedział księgowy i jeszcze intensywniej zastanawiał się jak podejść Rabina.
- Dobrze Rabinie, - kontynuował - a co robicie z napletkami, które zostaną po obrzezaniu?
- Tak, tu też nie ma marnotrawstwa. Wszystkie dokładnie zbieramy i kiedy uzbiera się pudełko wysyłamy do urzędu skarbowego.
- Do Urzędu skarbowego? - spytał zmieszany księgowy.
- A tak, do Urzędu, a oni mniej więcej raz w roku przysyłają nam takiego małego cholernika, jak ty ...
- Rabbi, - powiedział - widzę, że kupujesz dużo świec ...
- Tak. - odparł Rabin.
- A co robisz ze skapującym woskiem i niedopalonymi świecami?
- Dobre pytanie, - powiedział Rabin - zbieramy to i kiedy uzbiera się całe pudełko wysyłamy do producenta, a on, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe pudełko za darmo.
- Aha. - powiedział księgowy niezadowolony z tego, że jego niecodzienne pytanie miało najzwyklejszą w świecie odpowiedź. Myślał więc dalej ...
- Rabinie, a co z zakupem macy. Co robisz z okruszkami, które ci zostaną?
- A tak, - powiedział Rabin - zbieramy je, a kiedy jest ich całe pudełko wysyłamy do producenta, a ten, tak dawniej jak i teraz, przysyła nam nowe opakowanie za darmo.
- Aha. - powiedział księgowy i jeszcze intensywniej zastanawiał się jak podejść Rabina.
- Dobrze Rabinie, - kontynuował - a co robicie z napletkami, które zostaną po obrzezaniu?
- Tak, tu też nie ma marnotrawstwa. Wszystkie dokładnie zbieramy i kiedy uzbiera się pudełko wysyłamy do urzędu skarbowego.
- Do Urzędu skarbowego? - spytał zmieszany księgowy.
- A tak, do Urzędu, a oni mniej więcej raz w roku przysyłają nam takiego małego cholernika, jak ty ...
210
Dowcip #3261. Księgowy, świeżo po studiach w kategorii: „Śmieszne żarty o urzędnikach”.
Przychodzi blondynka do banku i mówi, że wylatuje na wakacje za granicę i prosi o kredyt w wysokości 3000 zł na 2 tygodnie. Urzędnik prosi ją o przedstawienie jakiegoś zabezpieczenia pod pożyczkę. Blondi wyjmuje kluczyki od Jaguara stojącego przed bankiem. Po sprawdzeniu wszystkiego, bank zgadza się na przyjęcie samochodu pod zastaw. Pracownik banku odbiera kluczyki i odprowadza samochód do podziemnego garażu w banku.
Po 2 tygodniach blondynka oddaje dług w wysokości 3000 zł i odsetki 22,50 zł. Urzędnik bankowy mówi:
- Cieszymy się, że jest Pani multimilionerką. Zastanawia nas, po co zawracała Pani sobie głowę pożyczką na 3000 zł?
- A gdzie znalazłabym w Warszawie parking strzeżony dla Jaguara na 2 tygodnie za 22,50 złotych? - odpowiada blondi.
Po 2 tygodniach blondynka oddaje dług w wysokości 3000 zł i odsetki 22,50 zł. Urzędnik bankowy mówi:
- Cieszymy się, że jest Pani multimilionerką. Zastanawia nas, po co zawracała Pani sobie głowę pożyczką na 3000 zł?
- A gdzie znalazłabym w Warszawie parking strzeżony dla Jaguara na 2 tygodnie za 22,50 złotych? - odpowiada blondi.
110
Dowcip #5197. Przychodzi blondynka do banku i mówi w kategorii: „Humor o urzędnikach”.
Przyleciał facet do Stanów. Dostał do wypełnienia ankietę. Facet spokojnie wypełnia sobie tę ankietę i oddaje urzędnikowi. Urzędnik patrzy, a on w rubryce SEX wpisał: ”Twice a week”. No więc próbuje mu to wytłumaczyc i mówi:
- No, no. Male or female?.
A facet na to:
- Doesnt matter.
- No, no. Male or female?.
A facet na to:
- Doesnt matter.
68