Dowcipy o turystach
Złapali Indianie białego, przywiązali do pala męczarni, postawili strażnika
i poszli się naradzić, co z nim zrobić. Siedzi sobie biedak przy palu i
myśli:
- Co tu zrobić? Niestety, mam przerąbane. Mam najbardziej przerąbane
jak tylko sobie można sobie wyobrazić.
Nagle w chmurach zrobił się niewielki otwór, a przez ten otwór spłynęło na nieszczęśnika jasne, ale nieoślepiające światło
i usłyszał głos potężny, ale nieogłuszający, który rzekł:
- Nie obawiaj się synu, potrząśnij rękami.
Potrząsnął. Ku jego zdumieniu więzy opadły.
- Podejdź do strażnika. - mówi dalej głos.
Podszedł lekko przestraszony.
- Nie obawiaj się, strażnik śpi. - kontynuował głos
- A teraz wyrwij strażnikowi tomahawk i uderz. To syn wodza.
Wyrwał i uderzył. Zabił syna wodza i czeka, co dalej. Wtedy Głos z lekkim rozbawieniem:
- Teraz to masz dopiero przerąbane ...
i poszli się naradzić, co z nim zrobić. Siedzi sobie biedak przy palu i
myśli:
- Co tu zrobić? Niestety, mam przerąbane. Mam najbardziej przerąbane
jak tylko sobie można sobie wyobrazić.
Nagle w chmurach zrobił się niewielki otwór, a przez ten otwór spłynęło na nieszczęśnika jasne, ale nieoślepiające światło
i usłyszał głos potężny, ale nieogłuszający, który rzekł:
- Nie obawiaj się synu, potrząśnij rękami.
Potrząsnął. Ku jego zdumieniu więzy opadły.
- Podejdź do strażnika. - mówi dalej głos.
Podszedł lekko przestraszony.
- Nie obawiaj się, strażnik śpi. - kontynuował głos
- A teraz wyrwij strażnikowi tomahawk i uderz. To syn wodza.
Wyrwał i uderzył. Zabił syna wodza i czeka, co dalej. Wtedy Głos z lekkim rozbawieniem:
- Teraz to masz dopiero przerąbane ...
412
Dowcip #7346. Złapali Indianie białego, przywiązali do pala męczarni w kategorii: „Humor o turystach”.
Podchodzi turysta do Bacy:
- Baco, szukam człowieka co ma dobry wzrok.
- A no toście znaleźli...
- Że co Baco? To wy macie dobry wzrok?
- Ano mom.
Ale ja muszę wiedzieć naprawdę. Zróbmy test. Widzicie tamte owce na hali? Policzcie ile ich...
Baca liczy i mówi: 24
Turysta biegnie, liczy - no i zgadza się... Wraca do Bacy.
- No Baco, rzeczywiście ale policzcie no na tamtej hali owce co dużo dalej jest.
Baca patrzy i mówi: 48.
Turysta biegnie - wraca po paru godzinach i mówi:
- No zgadza się. Jużeście mnie Baco prawie przekonali. Jak jeszcze policzycie owce na tamtej hali co to ledwie samą halę widać to już wam na pewno uwierzę.
Baca patrzy i mówi: 84.
Turysta leci, wraca na drugi dzień i mówi:
- Baco - no zgadza się! Ale jak wy to robicie, że tak liczycie te owce tak daleko?
Ano - powiada Baca - stary góralski sposób: liczę nóżki i dziele przez 4
- Baco, szukam człowieka co ma dobry wzrok.
- A no toście znaleźli...
- Że co Baco? To wy macie dobry wzrok?
- Ano mom.
Ale ja muszę wiedzieć naprawdę. Zróbmy test. Widzicie tamte owce na hali? Policzcie ile ich...
Baca liczy i mówi: 24
Turysta biegnie, liczy - no i zgadza się... Wraca do Bacy.
- No Baco, rzeczywiście ale policzcie no na tamtej hali owce co dużo dalej jest.
Baca patrzy i mówi: 48.
Turysta biegnie - wraca po paru godzinach i mówi:
- No zgadza się. Jużeście mnie Baco prawie przekonali. Jak jeszcze policzycie owce na tamtej hali co to ledwie samą halę widać to już wam na pewno uwierzę.
Baca patrzy i mówi: 84.
Turysta leci, wraca na drugi dzień i mówi:
- Baco - no zgadza się! Ale jak wy to robicie, że tak liczycie te owce tak daleko?
Ano - powiada Baca - stary góralski sposób: liczę nóżki i dziele przez 4
217
Dowcip #7871. Podchodzi turysta do Bacy w kategorii: „Śmieszne dowcipy o turystach”.
Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco macie wrzątek?
A baca odpowiada:
- Ano mam ino zimny...
- Baco macie wrzątek?
A baca odpowiada:
- Ano mam ino zimny...
519
Dowcip #1209. Przychodzi turysta do bacy i pyta w kategorii: „Humor o turystach”.
Siedzi baca na gałęzi i ją piłuje. Podchodzi turysta i mówi:
- Baco nie piłuj bo spadniesz.
- Nie, nie spadnę.
- Ale Baco, na prawdę nie piłuj bo spadniesz.
Turysta poszedł dalej. Za chwile Baca spadł. Wstaje i mówi:
- Prorok czy co?!
- Baco nie piłuj bo spadniesz.
- Nie, nie spadnę.
- Ale Baco, na prawdę nie piłuj bo spadniesz.
Turysta poszedł dalej. Za chwile Baca spadł. Wstaje i mówi:
- Prorok czy co?!
416
Dowcip #1210. Siedzi baca na gałęzi i ją piłuje. w kategorii: „Śmieszne żarty o turystach”.
Przewodnik tatrzański (baca) mówi do grupy turystów:
- Zbliżamy się do bardzo niebezpiecznego miejsca. Wiele osób poślizgnęło się tu i spadło w przepaść. Gdyby komuś z Państwa to się przytrafiło, proszę zwrócić głowę w lewą stronę. Z lotu ptaka rozciąga się piękny widok na dolinę.
- Zbliżamy się do bardzo niebezpiecznego miejsca. Wiele osób poślizgnęło się tu i spadło w przepaść. Gdyby komuś z Państwa to się przytrafiło, proszę zwrócić głowę w lewą stronę. Z lotu ptaka rozciąga się piękny widok na dolinę.
317
Dowcip #1211. Przewodnik tatrzański (baca) mówi do grupy turystów w kategorii: „Żarty o turystach”.
Turysta pyta bacę:
- Baco, gdzie tu dostanę części zamienne do samochodu?
- Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem - mówi góral. - Części leżą na dole.
- Baco, gdzie tu dostanę części zamienne do samochodu?
- Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem - mówi góral. - Części leżą na dole.
220
Dowcip #1212. Turysta pyta bacę w kategorii: „Dowcipy o turystach”.
Pyta turysta Bacę:
- Baco czy ten mały piesek jest twój?
- Ta.
- To dlaczego na furtce jest napisane ”uwaga pies”?
- Bo już trzy razy mi go nadepnięto.
- Baco czy ten mały piesek jest twój?
- Ta.
- To dlaczego na furtce jest napisane ”uwaga pies”?
- Bo już trzy razy mi go nadepnięto.
114
Dowcip #1465. Pyta turysta Bacę w kategorii: „Kawały o turystach”.
Turysta w Zakopanem wchodzi do baru, siada przy barze i pyta:
- Barman, co polecisz do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink ”Góra cy”!
Turysta:
- Jak to ”Góra cy”?!
Barman:
- Widzicie, bierzemy sklanecke wina... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Poźniej bierzemy sklanecke piwa... no dwie... góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki... dwie... no góra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Poźniej nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no góra cy. Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no góra cy!
- Barman, co polecisz do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink ”Góra cy”!
Turysta:
- Jak to ”Góra cy”?!
Barman:
- Widzicie, bierzemy sklanecke wina... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Poźniej bierzemy sklanecke piwa... no dwie... góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki... dwie... no góra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Poźniej nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no góra cy. Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no góra cy!
115
Dowcip #1468. Turysta w Zakopanem wchodzi do baru, siada przy barze i pyta w kategorii: „Humor o turystach”.
Turysta nad jeziorem Genezaret czyta:
- Przepłynięcie łodzią - pięćset dolarów.
Podchodzi do kasjera i skarży się:
- Pięćset dolarów? To strasznie drogo.
Na to kasjer .
- No tak, ale to przecież po tym jeziorze Jezus piechotą chodził.
Na to klient:
- Ja się mu nie dziwię przy takich cenach.
- Przepłynięcie łodzią - pięćset dolarów.
Podchodzi do kasjera i skarży się:
- Pięćset dolarów? To strasznie drogo.
Na to kasjer .
- No tak, ale to przecież po tym jeziorze Jezus piechotą chodził.
Na to klient:
- Ja się mu nie dziwię przy takich cenach.
318
Dowcip #1767. Turysta nad jeziorem Genezaret czyta w kategorii: „Śmieszny humor o turystach”.
Przychodzi turysta do bacy i pyta:
- Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiście.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
- Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra Baco, ale musi tu być spokój i żadnych dzieci.
- Tu nimo żadnych dzieci.
Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble itp.
Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do Bacy:
- Baco, baco, tu nie miało być żadnych dzieci!
- Dzieci? To są diabły nie dzieci!
- Baco, macie jakiś pokój do wynajęcia?
- Mom.
- Za ile?
- Dwiście.
- Baco! Za tyle? To bardzo drogo!
- Panocku ale tu jest piknie.
- No dobra Baco, ale musi tu być spokój i żadnych dzieci.
- Tu nimo żadnych dzieci.
Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble itp.
Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do Bacy:
- Baco, baco, tu nie miało być żadnych dzieci!
- Dzieci? To są diabły nie dzieci!
313