Dowcipy o taksówkarzach
Wsiada obcokrajowiec do taksówki i prosi o podwiezienie! Podczas jazdy pasażer pyta:
- A co to jest?
Taksówkarz:
- Hotel Plaza.
Pasażer:
- A ile go budowali?
Taksówkarz:
- Trzy lata!
Pasażer:
- E tam, u nas to by go w dwa lata zbudowali!
Taksówkarz już taki wkurzony, ale nic jedzie dalej! Pasażer znowu pyta:
- A co to jest?
Taksówkarz:
- Hotel Palma.
Pasażer:
- A w ile go zbudowali?
Taksówkarz:
- No w dwa lata!
Pasażer:
- E tam, u nas by taki w rok zbudowali!
Taksówkarz jeszcze bardziej wkurzony, ale nic nie może zrobić wiec jedzie dalej! Właśnie przejeżdżali kolo Wawelu. Pasażer znowu pyta:
- A co to jest?
A taksówkarz na to:
- Nie wiem, bo jak tu rano przejeżdżałem to tego jeszcze nie było!
- A co to jest?
Taksówkarz:
- Hotel Plaza.
Pasażer:
- A ile go budowali?
Taksówkarz:
- Trzy lata!
Pasażer:
- E tam, u nas to by go w dwa lata zbudowali!
Taksówkarz już taki wkurzony, ale nic jedzie dalej! Pasażer znowu pyta:
- A co to jest?
Taksówkarz:
- Hotel Palma.
Pasażer:
- A w ile go zbudowali?
Taksówkarz:
- No w dwa lata!
Pasażer:
- E tam, u nas by taki w rok zbudowali!
Taksówkarz jeszcze bardziej wkurzony, ale nic nie może zrobić wiec jedzie dalej! Właśnie przejeżdżali kolo Wawelu. Pasażer znowu pyta:
- A co to jest?
A taksówkarz na to:
- Nie wiem, bo jak tu rano przejeżdżałem to tego jeszcze nie było!
215
Dowcip #3134. Wsiada obcokrajowiec do taksówki i prosi o podwiezienie! w kategorii: „Dowcipy o taksówkarzach”.
Do taksówki wsiada mocno podpity facet i mówi:
- Na dworzec główny, ale szybko!
- Ale my już jesteśmy na dworcu! - protestuje taksówkarz.
- Masz tu pięćdziesiąt zł, a na drugi raz tak się nie śpiesz.
- Na dworzec główny, ale szybko!
- Ale my już jesteśmy na dworcu! - protestuje taksówkarz.
- Masz tu pięćdziesiąt zł, a na drugi raz tak się nie śpiesz.
111
Dowcip #3976. Do taksówki wsiada mocno podpity facet i mówi w kategorii: „Śmieszny humor o taksówkarzach”.
Wchodzi pijany facet do taksówki i taksówkarz się go pyta:
- Dokąd pan chce jechać?
- Ale o zo zozozi?
- No dokąd pan chce jechać?
- Ale o zozozi?
- Gdzie chce pan jechać!?
- Ale o zozozi!?
- Jestem kierowcą taksówki i mam prawo zapytać się: dokąd chce pan jechać?
- Jestem klientem i mam prawo zapytać się: ale o zozozi?
- Dokąd pan chce jechać?
- Ale o zo zozozi?
- No dokąd pan chce jechać?
- Ale o zozozi?
- Gdzie chce pan jechać!?
- Ale o zozozi!?
- Jestem kierowcą taksówki i mam prawo zapytać się: dokąd chce pan jechać?
- Jestem klientem i mam prawo zapytać się: ale o zozozi?
210
Dowcip #4313. Wchodzi pijany facet do taksówki i taksówkarz się go pyta w kategorii: „Żarty o taksówkarzach”.
Wsiada pijak do taksówki i mówi:
- Proszę do domu.
- Mógłby pan to sprecyzować?
- Do dużego pokoju.
- Proszę do domu.
- Mógłby pan to sprecyzować?
- Do dużego pokoju.
111
Dowcip #4315. Wsiada pijak do taksówki i mówi w kategorii: „Dowcipy o taksówkarzach”.
Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portfel i wylicza, że ma piętnaście złotych. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta:
- Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
- O tej porze to dwadzieścia złotych.
- A za piętnaście nie da rady?
- Za piętnaście nie opłaca mi się silnika odpalać.
- Panie, niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko.
- Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy.
Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu. Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek, a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- Dwadzieścia złotych. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu pięćdziesiąt złotych za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo zaraz ci dowalę.
Facet podchodzi do drugiej taksówki:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- Dwadzieścia złotych. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu pięćdziesiąt złotych za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo nie ręczę za siebie.
Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzała się. Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- Dwadzieścia złotych. - mówi taksówkarz.
- Ja dam panu pięćdziesiąt złotych za kurs ale pod warunkiem, że ruszy pan powoli, pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy.
- Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
- O tej porze to dwadzieścia złotych.
- A za piętnaście nie da rady?
- Za piętnaście nie opłaca mi się silnika odpalać.
- Panie, niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko.
- Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy.
Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu. Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek, a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- Dwadzieścia złotych. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu pięćdziesiąt złotych za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo zaraz ci dowalę.
Facet podchodzi do drugiej taksówki:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- Dwadzieścia złotych. - mówi taksiarz.
- Ja dam panu pięćdziesiąt złotych za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
- Spadaj zboku bo nie ręczę za siebie.
Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzała się. Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy:
- Ile za kurs na Sienkiewicza?
- Dwadzieścia złotych. - mówi taksówkarz.
- Ja dam panu pięćdziesiąt złotych za kurs ale pod warunkiem, że ruszy pan powoli, pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy.
312
Dowcip #30224. Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu w kategorii: „Śmieszne kawały o taksówkarzach”.
Taksówkarz jedzie bardzo szybko, ostro bierze zakręty, wyprzedza samochód za samochodem. Pasażer blednie:
- Panie, niech pan uważa i wolniej jedzie, bo się rozbijemy! Ja mam na utrzymanie szóstkę dzieci!
Taksówkarz się odwraca:
- No i mi pan mówi, żeby uważał?
- Panie, niech pan uważa i wolniej jedzie, bo się rozbijemy! Ja mam na utrzymanie szóstkę dzieci!
Taksówkarz się odwraca:
- No i mi pan mówi, żeby uważał?
010
Dowcip #16362. Taksówkarz jedzie bardzo szybko, ostro bierze zakręty w kategorii: „Śmieszne dowcipy o taksówkarzach”.
Po dłuższej jeździe pasażer, chcąc taksówkarzowi coś wytłumaczyć, leciutko stuknął go w ramię. A tu taksiarz zaczyna wrzeszczeć, panikować, kręcić kierownicą w prawo, w lewo i w końcu uderzyli w pobliskie drzewo. Pasażer się wygramolił z wraku obok niego staje roztrzęsiony taryfiarz. Pasażer:
- Panie, coś Pan taki strachliwy?
Taksówkarz:
- Człowieku, ja pierwszy dzień na taksówce. Wcześniej dwadzieścia lat robiłem za kierowcę w zakładzie pogrzebowym!
- Panie, coś Pan taki strachliwy?
Taksówkarz:
- Człowieku, ja pierwszy dzień na taksówce. Wcześniej dwadzieścia lat robiłem za kierowcę w zakładzie pogrzebowym!
211
Dowcip #4760. Po dłuższej jeździe pasażer, chcąc taksówkarzowi coś wytłumaczyć w kategorii: „Śmieszne żarty o taksówkarzach”.
Facet domyślił się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał, aż wyjdzie z domu, po czym wskoczył do taksówki nakazał kierowcy ją śledzić.
Chwilę później wszystko było jasne, żona pracowała w agencji towarzyskiej! Zszokowany facet mówi do taksówkarza:
- Chcesz pan zarobić stówę?
- Jasne! Co mam robić?
- Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieść nas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział:
- Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
- To nie jest moja żona!
- Wiem, to moja! Teraz idę po pańską!
Chwilę później wszystko było jasne, żona pracowała w agencji towarzyskiej! Zszokowany facet mówi do taksówkarza:
- Chcesz pan zarobić stówę?
- Jasne! Co mam robić?
- Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieść nas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział:
- Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
- To nie jest moja żona!
- Wiem, to moja! Teraz idę po pańską!
113
Dowcip #27322. Facet domyślił się, że żona go zdradza. w kategorii: „Kawały o taksówkarzach”.
Małżeństwo długie stażem. Żona namawia męża na wyjście do restauracji. Ten długo się wzbrania, ale w końcu ulega. Wchodzą do knajpy, na wejściu szatniarz mówi:
- Dzień dobry Panie Kaziu.
Żona:
- Ten facet Cię zna?
- No co Ty kochanie to jakaś pomyłka.
Siadają do stolika, podchodzi kelner:
- Panie Kaziu, dla pana to co zwykle?
Żona jest oburzona:
- Tu Cię jednak znają!
- Kochanie, absolutnie, musiał mnie z kimś pomylić!
Zbliża się północ, na scenę wychodzi striptizerka, rozbiera się prawie do naga. Prowadzący pyta:
- Kto dla naszej lolitki zdejmie majteczki?
Cała sala zaczyna skandować:
- Panie Kaziu, panie Kaziu!
Żona jest wściekła, zgarnęła męża za fraki, wyciągnęła z knajpy, zapakowała do taksówki i po drodze bluzga na niego ile wlezie. Nagle kierowca odwraca się i mówi:
- Panie Kaziu, ale takiej brzydkiej i pyskatej baby to żeśmy jeszcze nie wieźli.
- Dzień dobry Panie Kaziu.
Żona:
- Ten facet Cię zna?
- No co Ty kochanie to jakaś pomyłka.
Siadają do stolika, podchodzi kelner:
- Panie Kaziu, dla pana to co zwykle?
Żona jest oburzona:
- Tu Cię jednak znają!
- Kochanie, absolutnie, musiał mnie z kimś pomylić!
Zbliża się północ, na scenę wychodzi striptizerka, rozbiera się prawie do naga. Prowadzący pyta:
- Kto dla naszej lolitki zdejmie majteczki?
Cała sala zaczyna skandować:
- Panie Kaziu, panie Kaziu!
Żona jest wściekła, zgarnęła męża za fraki, wyciągnęła z knajpy, zapakowała do taksówki i po drodze bluzga na niego ile wlezie. Nagle kierowca odwraca się i mówi:
- Panie Kaziu, ale takiej brzydkiej i pyskatej baby to żeśmy jeszcze nie wieźli.
213
Dowcip #27600. Małżeństwo długie stażem. Żona namawia męża na wyjście do restauracji. w kategorii: „Śmieszne żarty o taksówkarzach”.
Żona się uparła, żeby ją Heniu zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli. Wchodzą do lokalu.
- Dzień dobry, panie Heniu! - wita ich w progu portier.
Żona zdziwiona. W sali podbiega natychmiast kelner.
- Dla pana ten stolik co zwykle?
Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner.
- Dla pana to co zwykle? A dla pani?
Żona zaczyna się wściekać. Zaczyna się występ. Striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym.
- He-niu! He-niu! - skanduje sala.
Tego już żonie było za wiele. Zerwała się i wybiegła z restauracji. On za nią. Wsiedli do taksówki i jadą do domu. Ona całą drogę robi mu wyrzuty. W końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi:
- Panie Heniu, takiej brzydkiej i pyskatej tośmy jeszcze nie wieźli.
- Dzień dobry, panie Heniu! - wita ich w progu portier.
Żona zdziwiona. W sali podbiega natychmiast kelner.
- Dla pana ten stolik co zwykle?
Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner.
- Dla pana to co zwykle? A dla pani?
Żona zaczyna się wściekać. Zaczyna się występ. Striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym.
- He-niu! He-niu! - skanduje sala.
Tego już żonie było za wiele. Zerwała się i wybiegła z restauracji. On za nią. Wsiedli do taksówki i jadą do domu. Ona całą drogę robi mu wyrzuty. W końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi:
- Panie Heniu, takiej brzydkiej i pyskatej tośmy jeszcze nie wieźli.
07