Dowcipy o psach
Dwóch przyjaciół wybrało się na polowanie. Jeden z nich miał swoje ulubione miejsce gdzie polował od lat. Niestety, kiedy się tam znaleźli, okazało się, że cały teren jest w znakach ”TEREN PRYWATNY - NIE WCHODZIĆ”. Zaskoczony powiedział kumplowi, że pójdzie obgadać tę sprawę z właścicielem. Zapukał więc do drzwi rolnika i pyta:
- Proszę Pana, poluje tu od lat i nigdy nie robił mi Pan z tego powodu żadnych wyrzutów. Czy mogę i tym razem skorzystać z Pańskiej gościnności?
- Wie Pan, zgodzę się tylko dlatego, ze Pana znam. Ale pod jednym warunkiem. - rzekł rolnik.
- Jakim?
- Za domem stoi krowa, którą musimy niestety ubić. Jednak cała moja rodzina bardzo kocha nasze zwierzęta, więc nikt nie ma serca jej zabić. Jeśli ją Pan zastrzeli, to pozwolę Panu skorzystać z łowiska. Zadowolony myśliwy zgodził się na taki układ, ale wracając do swego przyjaciela, wpadł na genialny pomysł jak zadrwić z kumpla. Podszedł do niego i powiedział:
- Ten stary cap nie chce nam pozwolić polować. Już ja mu pokażę!
Chodź, za domem stoi jego krowa. Zaraz zobaczysz jak się robi polowanie. I kiedy znaleźli się za domem, koleś wymierzył w krowę i posłał jej kulkę prosto miedzy oczy... Nagle słyszy jeszcze dwa strzały i głos kumpla:
- Dawaj, spieprzamy! Zabiłem mu jeszcze konia i psa!
- Proszę Pana, poluje tu od lat i nigdy nie robił mi Pan z tego powodu żadnych wyrzutów. Czy mogę i tym razem skorzystać z Pańskiej gościnności?
- Wie Pan, zgodzę się tylko dlatego, ze Pana znam. Ale pod jednym warunkiem. - rzekł rolnik.
- Jakim?
- Za domem stoi krowa, którą musimy niestety ubić. Jednak cała moja rodzina bardzo kocha nasze zwierzęta, więc nikt nie ma serca jej zabić. Jeśli ją Pan zastrzeli, to pozwolę Panu skorzystać z łowiska. Zadowolony myśliwy zgodził się na taki układ, ale wracając do swego przyjaciela, wpadł na genialny pomysł jak zadrwić z kumpla. Podszedł do niego i powiedział:
- Ten stary cap nie chce nam pozwolić polować. Już ja mu pokażę!
Chodź, za domem stoi jego krowa. Zaraz zobaczysz jak się robi polowanie. I kiedy znaleźli się za domem, koleś wymierzył w krowę i posłał jej kulkę prosto miedzy oczy... Nagle słyszy jeszcze dwa strzały i głos kumpla:
- Dawaj, spieprzamy! Zabiłem mu jeszcze konia i psa!
714
Dowcip #6320. Dwóch przyjaciół wybrało się na polowanie. w kategorii: „Żarty o psie”.
- Kogo będą chować? - pyta jakiś przechodzień, widząc kondukt pogrzebowy, na czele którego idzie mężczyzna z wilczurem, a za nim kilkudziesięciu mężczyzn.
- Teściową tego z psem.
- A na co zmarła?
- Zagryzł ją ten wilczur.
- Tak? Chętnie bym sobie pożyczył tego psa.
- To ustaw się pan na końcu kolejki.
- Teściową tego z psem.
- A na co zmarła?
- Zagryzł ją ten wilczur.
- Tak? Chętnie bym sobie pożyczył tego psa.
- To ustaw się pan na końcu kolejki.
39
Dowcip #6538. - Kogo będą chować? w kategorii: „Śmieszny humor o psach”.
Z ZOO uciekł goryl. Wezwano specjalistę od chwytania goryli. Po godzinie zjawia się ze strzelbą, kajdankami i prowadzi na smyczy psa dobermana. Dyrektor ZOO pyta go:
- Jak pan zamierza schwytać tego goryla?
- Zwyczajnie. Pracownicy ZOO zlokalizują drzewo, na którym siedzi. Pójdę tam razem z panem i dam panu strzelbę oraz kajdanki. Potem wejdę na drzewo i strącę goryla na ziemię. Doberman zaatakuje mu jądra, goryl zasłoni się rękami, a wtedy pan do niego doskoczy i założy mu kajdanki.
- W porządku. Ale po co ta strzelba?
- Gdybym ja pierwszy spadł z drzewa, strzelaj pan do dobermana.
- Jak pan zamierza schwytać tego goryla?
- Zwyczajnie. Pracownicy ZOO zlokalizują drzewo, na którym siedzi. Pójdę tam razem z panem i dam panu strzelbę oraz kajdanki. Potem wejdę na drzewo i strącę goryla na ziemię. Doberman zaatakuje mu jądra, goryl zasłoni się rękami, a wtedy pan do niego doskoczy i założy mu kajdanki.
- W porządku. Ale po co ta strzelba?
- Gdybym ja pierwszy spadł z drzewa, strzelaj pan do dobermana.
118
Dowcip #6745. Z ZOO uciekł goryl. Wezwano specjalistę od chwytania goryli. w kategorii: „Humor o psach”.
Szedł Bogdan z balsamem w ręku przez las. Jedną nogą w gówno wlazł. Przewrócił się na twarz i zaczął płakać. Spacerująca starsza pani z psem pyta się go:
- Nic się panu nie stało?
Na to on odpowiada:
- Nie, tylko noga cała w gównie umazana, balsam wylany, ostatni ząb wisi na włosku, a to wszystko pani wina.
Ona się pyta:
- Czemu moja? Jak to?
ON:
- Psów wam się zachciało! Srają gdzie popadnie i pułapki tylko zastawiają!
- Nic się panu nie stało?
Na to on odpowiada:
- Nie, tylko noga cała w gównie umazana, balsam wylany, ostatni ząb wisi na włosku, a to wszystko pani wina.
Ona się pyta:
- Czemu moja? Jak to?
ON:
- Psów wam się zachciało! Srają gdzie popadnie i pułapki tylko zastawiają!
39
Dowcip #6901. Szedł Bogdan z balsamem w ręku przez las. Jedną nogą w gówno wlazł. w kategorii: „Śmieszne żarty o psach”.
Na bezludnej wyspie znalazł się facet, pies i świnia. No i mieszkali sobie tak razem przez rok Wreszcie facet odczuwając nieprzeparty zew natury postanowił dobrać się do świni. Ale co się do niej zabierał, to pies go gryzł w dupę. Nic nie pomogło przekonywanie psa, że chyba lepiej ze świnią, jak z psem. Pewnej nocy usłyszał facet krzyk kobiety. Przybiegł na plażę i w ostatniej chwili uratował całkiem, całkiem babeczkę. Ona mówi:
- Ponieważ mnie uratowałeś, zrobię dla ciebie wszystko.
- Dobra, weź tego psa i idź z nim na spacer.
- Ponieważ mnie uratowałeś, zrobię dla ciebie wszystko.
- Dobra, weź tego psa i idź z nim na spacer.
937
Dowcip #429. Na bezludnej wyspie znalazł się facet, pies i świnia. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o psie”.
Małe miasteczko, obok siebie mieszka dwóch myśliwych. Po każdym polowaniu jeden targa zawsze do domu niedźwiedzia, drugi przeważnie nic. Koleś w końcu nie wytrzymał i poszedł zapytać sąsiada o co chodzi z tymi niedźwiedziami, kolega nie chciał zdradzić tajemnicy, ale umówili się na drugi dzień na wspólne polowanie. Wyruszyli rano, specjalista od niedźwiedzi zabrał ze sobą psa - Pimpusia. Idą przez las, nagle zauważyli niedźwiedzia siedzącego na drzewie. Ten od Pimpusia mówi:
- Teraz uważaj, ja wchodzę na drzewo, strącam niedźwiedzia, a Pimpuś zabzyka go na śmierć.
Drugi na to:
- Dobra stary, tylko po co nam w takim razie strzelby?
- Po to, że jakby się zdarzyło, że niedźwiedź strąci mnie, to od razu zastrzel Pimpusia.
- Teraz uważaj, ja wchodzę na drzewo, strącam niedźwiedzia, a Pimpuś zabzyka go na śmierć.
Drugi na to:
- Dobra stary, tylko po co nam w takim razie strzelby?
- Po to, że jakby się zdarzyło, że niedźwiedź strąci mnie, to od razu zastrzel Pimpusia.
828
Dowcip #773. Małe miasteczko, obok siebie mieszka dwóch myśliwych. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o psach”.
W restauracji rodzina posila się promocyjnym obiadem. Zostaje sporo jedzenia, więc ojciec prosi kelnera:
- Czy może pan nam zapakować te resztki? Wzięlibyśmy dla pieska.
- Hurrrrra! - woła Jasio - Będziemy mieć pieska.
- Czy może pan nam zapakować te resztki? Wzięlibyśmy dla pieska.
- Hurrrrra! - woła Jasio - Będziemy mieć pieska.
220
Dowcip #1541. W restauracji rodzina posila się promocyjnym obiadem. w kategorii: „Humor o psach”.
Pewien sprzedawca w sklepie bardzo nie lubił chińczyków ... Pewnego dnia do sklepu wchodzi chińczyk i mówi.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.- Odpowiedział wkurzony sprzedawca.
- Ja chcieć kupić pedigree pal dla mój pies.
- Nie sprzedam Ci tego pedigree jak nie przyjdziesz z psem.
- Ale Ja nie chodzić z pies w sklep.
- To Ci nie sprzedam!
Zły Chińczyk poszedł po psa i kupił to pedigree. Na drugi dzień przychodzi i mówi:
- Ja chcieć kupić whiskas dla mój kot.
- Nie sprzedam Ci jak nie przyjdziesz z kotem.
- Ale ja nie chodzić z kot na zakupy.
- To Ci nie sprzedam.
Jeszcze bardziej zły Chińczyk poszedł po kota i kupił whiskas. Na trzeci dzień przychodzi z papierową torebką i mówi.
- Pan włożyć tu ręka.
- A po co?
- No pan włożyć
Sprzedawca włożył, a Chińczyk do niego:
- Pomacać.
- No.
- Ciepłe?
- Ciepłe.
- Miękkie?
- Miękkie.
- Ja chcieć kupić papier toaletowy!
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.- Odpowiedział wkurzony sprzedawca.
- Ja chcieć kupić pedigree pal dla mój pies.
- Nie sprzedam Ci tego pedigree jak nie przyjdziesz z psem.
- Ale Ja nie chodzić z pies w sklep.
- To Ci nie sprzedam!
Zły Chińczyk poszedł po psa i kupił to pedigree. Na drugi dzień przychodzi i mówi:
- Ja chcieć kupić whiskas dla mój kot.
- Nie sprzedam Ci jak nie przyjdziesz z kotem.
- Ale ja nie chodzić z kot na zakupy.
- To Ci nie sprzedam.
Jeszcze bardziej zły Chińczyk poszedł po kota i kupił whiskas. Na trzeci dzień przychodzi z papierową torebką i mówi.
- Pan włożyć tu ręka.
- A po co?
- No pan włożyć
Sprzedawca włożył, a Chińczyk do niego:
- Pomacać.
- No.
- Ciepłe?
- Ciepłe.
- Miękkie?
- Miękkie.
- Ja chcieć kupić papier toaletowy!
324
Dowcip #1410. Pewien sprzedawca w sklepie bardzo nie lubił chińczyków ... w kategorii: „Śmieszne kawały o psie”.
Diabeł uwięził Polaka, Niemca i Ruska w osobnych pokojach. Dał im po lodówce parówek i po szczeniaku, i powiedział, że ten kto nauczy pieska najlepszej sztuczki w ciągu roku to zostanie uwolniony. Po roku przychodzi i odwiedza Ruska. Rusek wychudzony, a pies wielki i gruby. Diabeł mówi do niego:
- No Rusek, pokaż czego psa nauczyłeś.
- Misza, kochana psino, zrób sztuczkę dla pana.
Rzuca parówkę, a piesek kula się przeskakuje przez płonące koła.
- No ładnie Rusek, teraz zobaczę jeszcze co inni wymyślili.
Przychodzi do Niemca i widzi, że ten jeszcze bardziej wychudzony, a pies wielki, gruby ledwo co chodzi.
- No Niemiec, pokaż czego psa nauczyłeś.
- Hansik, zrób sztuczkę dla pana Diabła.
Rzucił kiełbaskę, a ten skacze, biega po ścianach, robi fikołki, gwiazdy. Diabeł pod wielkim wrażeniem mówi:
- No bardzo fajnie, chyba wygrałeś Niemiec, ale jeszcze zobaczę co Polak wymyślił.
Wchodzi do Polaka i widzi psa wychudzonego, który stoi w koncie, trzęsie się z zimna i ledwo stoi na łapkach, a Polak gruby wpieprza kiełbachę siedząc na fotelu i z obżarstwa nawet nie może się ruszyć. Diabeł mówi:
- Nie no Polak, przegrałeś ten pies jak się nawet ruszy to się połamie cały.
A Polak:
- Diabeł, patrz na to, piesku chcesz kawałek kiełbaski.
A pies:
- No kurde Zenek, daj gryza.
- No Rusek, pokaż czego psa nauczyłeś.
- Misza, kochana psino, zrób sztuczkę dla pana.
Rzuca parówkę, a piesek kula się przeskakuje przez płonące koła.
- No ładnie Rusek, teraz zobaczę jeszcze co inni wymyślili.
Przychodzi do Niemca i widzi, że ten jeszcze bardziej wychudzony, a pies wielki, gruby ledwo co chodzi.
- No Niemiec, pokaż czego psa nauczyłeś.
- Hansik, zrób sztuczkę dla pana Diabła.
Rzucił kiełbaskę, a ten skacze, biega po ścianach, robi fikołki, gwiazdy. Diabeł pod wielkim wrażeniem mówi:
- No bardzo fajnie, chyba wygrałeś Niemiec, ale jeszcze zobaczę co Polak wymyślił.
Wchodzi do Polaka i widzi psa wychudzonego, który stoi w koncie, trzęsie się z zimna i ledwo stoi na łapkach, a Polak gruby wpieprza kiełbachę siedząc na fotelu i z obżarstwa nawet nie może się ruszyć. Diabeł mówi:
- Nie no Polak, przegrałeś ten pies jak się nawet ruszy to się połamie cały.
A Polak:
- Diabeł, patrz na to, piesku chcesz kawałek kiełbaski.
A pies:
- No kurde Zenek, daj gryza.
215
Dowcip #1968. Diabeł uwięził Polaka, Niemca i Ruska w osobnych pokojach. w kategorii: „Żarty o psie”.
Nowy Jork, Central Park. Małą dziewczynkę atakuje pitbull. Podbiega młody mężczyzna i unieszkodliwia psa. Obserwujący całe zajście policjant podchodzi i mówi:
- Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napiszą: Nowojorczyk uratował życie dziecku!
- Ale ja nie jestem z Nowego Jorku.
- Nie szkodzi, będzie: Bohaterski Amerykanin uratował dziecko!
- Ale ja nie jestem z Ameryki.
- To skąd pan jest?!
- Z Palestyny.
Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordował amerykańskiego psa.
- Jest pan bohaterem. W jutrzejszych gazetach napiszą: Nowojorczyk uratował życie dziecku!
- Ale ja nie jestem z Nowego Jorku.
- Nie szkodzi, będzie: Bohaterski Amerykanin uratował dziecko!
- Ale ja nie jestem z Ameryki.
- To skąd pan jest?!
- Z Palestyny.
Nazajutrz w gazetach napisano: Islamski terrorysta zamordował amerykańskiego psa.
311