Tryb ciemnyLogowanie • Rejestracja
Dowcip.NET
Kategorie • Losuj • Dodaj

Dowcipy o pieniądzach


Stoi przy drodze bezdomny i łapie stopa. Oczywiście nikt się nie zatrzymuje. Nagle staje piękny Merc. Opuszcza się ciemna szyba i siedzący w środku dres pyta:
- Gdzie Ty jedziesz?
- Do Warszawy.
- No przecież nie wsadzę Ciebie zasrańcu do mojego pięknego auta ze skórzaną tapicerką, całą mi wybrudzisz.
- Dam Ci tysięcy dolarów.
Dres myśli. W końcu pranie tapicerki to najwyżej dwieście baksów.
- No to wsiadaj śmierdzielu.
Bezdomny wsiada. Za chwile mówi do dresa:
- Daj mi papierosa.
- Ty zaraz cię wywalę z mojego auta, palić Ci się zachciało!
- Dam Ci za jednego papierosa pięć kafli baksów!
Dres myśli, no w końcu za jednego papierosa pięć tysiączków.
- Masz i zadław się!
Za chwilę bezdomny mówi:
- Możesz mi zrobić laskę? Dam Ci dwadzieścia tysięcy baksów!
Dres wkurzył się straszliwie, ale myśli: przecież żaden z moich kumpli tego nie zobaczy, za dwadzieścia kafli można przecież!
Zjeżdża na bok, menel zdejmuje obsikane i obsrane spodnie. Dres mu obciąga z obrzydzeniem. Bezdomny zaciąga się dobrym papierosem i z zadowoloną miną mówi:
- Jeszcze nigdy się tak nie zadłużyłem!
213

Dowcip #28035. Stoi przy drodze bezdomny i łapie stopa. w kategorii: „Śmieszne żarty o pieniądzach”.

Tirowiec przychodzi na spotkanie z księgowym żeby wyliczyć się z pieniędzy wydanych na delegacji. Wylicza: - paliwo pięćdziesiąt zł, obiad osiemdziesiąt zł, hotel sto dwadzieścia zł, dziewczyna dwieście zł. Na to księgowy mówi:
- No nie, no ta kobieta nie przejdzie u szefa. Napiszemy, że wydałeś dwieście zł na gwoździe.
I rozeszli się. Po pewnym czasie ten sam tirowiec przyszedł znowu się rozliczyć. Mówi:
- Paliwo pięćdziesiąt zł, obiad osiemdziesiąt zł, hotel sto dwadzieścia zł, gwoździe dwieście zł, remont młotka pięćdziesiąt zł.
314

Dowcip #18569. Tirowiec przychodzi na spotkanie z księgowym żeby wyliczyć się z w kategorii: „Śmieszne kawały o pieniądzach”.

Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje wilk.
- Cześć wilku - krzyczy Czerwony Kapturek.
- Co jest, nie boisz się? - pyta wilk.
- A czego mam się bać?! Pieniędzy nie mam, a pieprzyć się lubię!
314

Dowcip #19315. Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las w kategorii: „Śmieszne kawały o pieniądzach”.

Na jednym z podwarszawskich leśnych parkingów odbywa się spotkanie szefów największych gangów. Cały plac zastawiono jeepami, wokół pełno młodych łysych ABS - ów w skórzanych kurtkach. Rozmowy trwają w najlepsze gdy nagle zatrzymuje się przy parkingu oznakowany polonez policyjny. Wysiada z niego starszy policjant i podchodzi do zgromadzonych:
- Co się tu dzieje? - pyta.
Jeden z łysoli podchodzi do niego, wręcza mu zwitek studolarówek i mówi:
- Masz i spieprzaj.
Policjant odwraca się wsiada do radiowozu i mruczy pod nosem:
- Wszędzie te tajemnice, wszędzie tajemnice.
112

Dowcip #21488. Na jednym z podwarszawskich leśnych parkingów odbywa się spotkanie w kategorii: „Śmieszny humor o pieniądzach”.

Angielski turysta jadąc swym samochodem gubi się wśród górskich bezdroży. W końcu dojeżdża do jakiejś przydrożnej knajpy i pyta siedzącego na schodach gościa:
- Proszę mi powiedzieć, gdzie ja jestem?
- Informacja kosztuje dziesięć pensów!
- Dziękuję, więc jestem pewnie w Szkocji.
06

Dowcip #21587. Angielski turysta jadąc swym samochodem gubi się wśród górskich w kategorii: „Śmieszne dowcipy o pieniądzach”.

Rzecz się dzieje w restauracji, jest dość późno, a tu został jeden klient, bardzo pijany i śpi na stole. Podchodzi więc do niego kelner i mówi:
- Proszę pana, nie śpimy, płacimy!
Klient się budzi i pyta:
- Ależ oczywiście, a ile?
- Pięćdziesiąt złotych.
Facet wyjął pięćdziesiąt złotych zapłacił i śpi dalej. Za chwilę podchodzi do niego znowu kelner i mówi:
- Proszę pana, nie śpimy, płacimy!
- Ależ oczywiście - mówi pijaczek - A ile?
- Pięćdziesiąt złotych.
Facet znowu wyjął, zapłacił i śpi dalej. Kelner wyczuł jelenia, podchodzi kolejny raz i mówi:
- Proszę pana, płacimy nie śpimy!
- Oczywiście, że płacimy - mówi facet - A ile?
- Siedemdziesiąt pięć złotych.
- O nie, proszę pana - mówi facet - Pięćdziesiąt złotych.
09

Dowcip #23220. Rzecz się dzieje w restauracji, jest dość późno w kategorii: „Śmieszne żarty o pieniądzach”.

Nowy Ruski w rodzaju Chodorkowskiego lub Berezowskiego postanowił wybrać się na Złote Wybrzeże na całe dwa miesiące. Wysyła swego osobistego Wołodię, żeby wszystko przygotował. Wołodia wybrał hotel i rozmawia z właścicielem.
- Mój szef chce spędzić w pana hotelu dwa miesiące.
- Oczywiście, mamy znakomity apartament ...
- Nie, nie. Szef nie lubi wokół siebie obcych ludzi. Wynajmiemy cały hotel.
- Wykluczone, mam rezerwacje, nie mogę odwołać.
- To zróbmy tak. Proszę sumę wszystkich pieniędzy, które uzyskałby Pan przez te dwa miesiące pomnożyć przez dwa. Oto czek.
- Oczywiście, będzie jak Pan sobie życzy.
- No i wie Pan, trzeba będzie coś zrobić z widokiem, bo wie Pan, te drzewa, rosną nierówno, a szef lubi porządek, wojskowy sznyt. O te drzewa się wytnie, zostaną te po bokach po trzy w rzędzie, a w środku dosadzi się dwa czworoboki iglastych.
- Jakżeż to!?
- Dopiszmy do kwoty na czeku zero na końcu.
- Oczywiście, za tydzień będzie gotowe.
- Ale to nie wszystko, Te wydmy ... Nierówne, tu coś rośnie, tam nic. Wszystkie wydmy rozrzucić, wyrównać, piasek piękny, żadnych roślin.
- Ale ...
- Dopiszmy zero.
- Tak jest, to nawet nie będzie trudne. To chyba wszystko?
- Nie, bo są tu mewy. Jedne całe białe, inne z czarnymi znaczeniami. Trzeba zostawić całe białe, bo to szlachetnie wygląda. Pozostałych się pozbyć. I żeby nie latały nieporządnie. Mają latać parami.
- To się już na pewno nie uda.
- No więc, jeszcze jedno zero.
- Doskonale. Zrobi się.
Przyjeżdża szef, idzie do apartamentu, obejmuje Wołodię ramieniem i wygłasza naukę.
- Widzisz Wołodia, natura to dopiero jest coś, zobacz, jak tu jest pięknie, te równe drzewa, ten piasek, który jak złoty dywan prowadzi do morza, te regularne białe akcenty mew na niebie. Tak Wołodia, wszystkiego za pieniądze nie kupisz.
17

Dowcip #23562. Nowy Ruski w rodzaju Chodorkowskiego lub Berezowskiego postanowił w kategorii: „Śmieszne kawały o pieniądzach”.

Kazano uczniom przynieść po dziesięć rubli na fundusz Komunistycznej Partii Etiopii.
- Ojciec powiedział - wytłumaczył się Wowa, który pieniędzy nie przyniósł - że w Etiopii nie ma partii komunistycznej!
Po miesiącu znów kazano przynieść dzieciom po dziesięć rubli na fundusz władzy ludowej w Etiopii.
- Ojciec powiedział, że w Etiopii nie ma władzy ludowej - rzekł Wowa, który znów nie przyniósł pieniędzy.
Po pewnym czasie ponownie kazano przynieść po dziesięć rubli na głodujących w Etiopii.
- Ojciec powiedział - stwierdził Wowa, kładąc na stolik trzydzieści rubli - że jeśli w Etiopii głodują, to jednak jest tam i partia komunistyczna i władza ludowa.
315

Dowcip #13765. Kazano uczniom przynieść po dziesięć rubli na fundusz Komunistycznej w kategorii: „Śmieszne dowcipy o pieniądzach”.

Gdy skarb monarchii austro - węgierskiej miał kłopoty natury pieniężnej, a nie wolno mu było drukować nowych banknotów, zwykł zwracać się o krótkoterminową pożyczkę do instytucji finansowych, a nawet do prywatnych bankierów. Należał do nich Kantor Wymiany i Dom Składowy, którego właścicielem był multimilioner Dessauer. Aliści Dessauer miał synalka Moryca, który nie poszedł w ślady przedsiębiorczego ojca. Wprost przeciwnie: przystał do nihilistów i za udział w jakiejś nielegalnej, a wielce hałaśliwej demonstracji został skazany na sześć tygodni aresztu. Po pewnym czasie Ministerstwo Finansów zwróciło się do Dessauera o krótkoterminową pożyczkę, ale multimilioner odmówił.
- Jak to? - pyta go telefonicznie sam minister - Stracił pan zaufanie do monarchii Habsburgów?
- Ekscelencjo! - odpowiada bankier - Jak można mieć zaufanie do państwa, które obawia się mojego Morycka?
23

Dowcip #13815. Gdy skarb monarchii austro - węgierskiej miał kłopoty natury w kategorii: „Śmieszne kawały o pieniądzach”.

- Panie Lippa! - oburza się bankier. - Jak pan śmie oświadczać się mojej córce?! Pan nie masz ani interesu ani pieniędzy, ani nawet posady!
- Tak... Ale mam widoki.
- Co? Widoki? W takim razie panu potrzebna lornetka, a nie moja córka!
04

Dowcip #13828. - Panie Lippa! - oburza się bankier. w kategorii: „Żarty o pieniądzach”.

Żarty o pieniądzach • Dowcipy o pieniądzach • Kawały o pieniądzach • Śmieszny humor o pieniądzach • Śmieszne żarty o pieniądzach • Humor o pieniądzach • Śmieszne dowcipy o pieniądzach • Śmieszne kawały o pieniądzach




Przydatne zasoby» Darmowe dodawanie ogłoszeń sprzedaży nieruchomości» Motocykle darmowe ogłoszenia motoryzacyjne» Internetowy słownik wyrazów przeciwstawnych» Opiekun do seniora» Słownik rymów do wyrazów» Wyliczanki do klaskania» Internetowy słownik wyrazów bliskoznacznych» Zmiana czasu» Baza haseł i odpowiedzi do krzyżówek» Odmiana imion żeńskich przez przypadki» Stopniowanie przysłówków online» Zagadki dla dzieci» Alfabet Morse'a OnLine
 » Regulamin» Kontakt

najlepsze dowcipy • najlepsze kawały • najlepsze żarty • najlepszy humor Dowcip.NET © LocaHost