Dowcipy o lekach
- Panie doktorze, to lekarstwo co mi pan wypisał, to na co jest?
- Na Bahamy. Jeszcze tylko 72 recepty.
- Na Bahamy. Jeszcze tylko 72 recepty.
918
Dowcip #29200. - Panie doktorze, to lekarstwo co mi pan wypisał, to na co jest? w kategorii: „Dowcipy o lekach”.
- Panie Doktorze, mam kłopoty z zaśnięciem.
- Proszę brać te czopki, są bardzo mocne.
Przy następnej wizycie pacjent prosi:
- A mógłbym dostać coś słabszego? Bo jak się budzę to mam jeszcze palec w tyłku.
- Proszę brać te czopki, są bardzo mocne.
Przy następnej wizycie pacjent prosi:
- A mógłbym dostać coś słabszego? Bo jak się budzę to mam jeszcze palec w tyłku.
420
Dowcip #23642. - Panie Doktorze, mam kłopoty z zaśnięciem. w kategorii: „Śmieszne żarty o lekach”.
Żona do męża:
- Wypij to lekarstwo!
- Coś ty, przecież to jest specyfik dla naszego psa?!
- Tak, ale jak pies zobaczy, że ty pijesz, to może i sam wypije.
- Wypij to lekarstwo!
- Coś ty, przecież to jest specyfik dla naszego psa?!
- Tak, ale jak pies zobaczy, że ty pijesz, to może i sam wypije.
413
Dowcip #12200. Żona do męża w kategorii: „Żarty o lekach”.
- Nie rozumiem, dlaczego mam panu zapisać środki nasenne, skoro pół nocy przesiaduje pan w barze i pije.
- To nie dla mnie, to dla mojej żony!
- To nie dla mnie, to dla mojej żony!
515
Dowcip #11698. - Nie rozumiem, dlaczego mam panu zapisać środki nasenne w kategorii: „Humor o lekach”.
Pewien facet miał problemy ze wzwodem. Lekarz po przeprowadzeniu wszystkich badań, zaordynował mu długotrwałą kurację.
- Proszę pana, - rzekł - tu jest dwadzieścia tabletek. Ma pan brać jedną co tydzień. Po dwudziestu tygodniach, na pewno pana organ wróci do normy.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby pacjent był cierpliwy. Niestety. Pierwszego dnia doszedł do wniosku, że nie będzie tak długo czekał i zeżarł wszystkie pigułki popijając wódką. Rano już nie żył. Rodzina popłakała, pożałowała i pochowała delikwenta na miejskim cmentarzu. Po tygodniu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Marmurowy pomnik, który ufundowała ciotka, rozleciał się, a spod gruzów zaczął wyrastać penis. Był każdego dnia dłuższy i dłuższy. Odcinany odrastał i rósł jeszcze szybciej. Zebrała się rada miejska ale nikt nie mógł znaleźć sensownego rozwiązania. Aż pojawił się miejscowy grabarz, który za dziesięć butelek wina podjął się rozwiązać problem. Szybciutko walnął trzy buteleczki i na oczach zdumionych radnych rozkopał grób i przekręcił faceta twarzą do dołu. Nie, nie to jeszcze nie koniec! Minął rok. Na czterdziestej drgiej ulicy w Nowym Jorku pękł asfalt. Ze szczeliny zaczął wyrastać penis, który rósł bardzo szybko i żadne środki chemiczne ani działania polegające na obcinaniu tegoż nic nie dawały. Rada miejska z Burmistrzem na czele była bezsilna. Wyznaczono wysoką nagrodę dla tego, który zaradzi zaistniałej sytuacji. Po paru dniach do Burmistrza zgłosił się stary Turek i powiedział.
- Dam sobie z tym radę, ale chcę dostać w dzierżawę na dziewięćdziesiąt dziewięć lat teren w promieniu dwudziestu metrów od ”epicentrum”.
- Jeśli sobie poradzisz - krzykną Burmistrz - to dostaniesz to miejsce nawet na trzysta lat.
Podpisali stosowne umowy i od tego czasu na czterdziestej drugiej Ulicy w Nowym Jorku sprzedają najlepszy turecki kebab na świecie.
- Proszę pana, - rzekł - tu jest dwadzieścia tabletek. Ma pan brać jedną co tydzień. Po dwudziestu tygodniach, na pewno pana organ wróci do normy.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby pacjent był cierpliwy. Niestety. Pierwszego dnia doszedł do wniosku, że nie będzie tak długo czekał i zeżarł wszystkie pigułki popijając wódką. Rano już nie żył. Rodzina popłakała, pożałowała i pochowała delikwenta na miejskim cmentarzu. Po tygodniu zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Marmurowy pomnik, który ufundowała ciotka, rozleciał się, a spod gruzów zaczął wyrastać penis. Był każdego dnia dłuższy i dłuższy. Odcinany odrastał i rósł jeszcze szybciej. Zebrała się rada miejska ale nikt nie mógł znaleźć sensownego rozwiązania. Aż pojawił się miejscowy grabarz, który za dziesięć butelek wina podjął się rozwiązać problem. Szybciutko walnął trzy buteleczki i na oczach zdumionych radnych rozkopał grób i przekręcił faceta twarzą do dołu. Nie, nie to jeszcze nie koniec! Minął rok. Na czterdziestej drgiej ulicy w Nowym Jorku pękł asfalt. Ze szczeliny zaczął wyrastać penis, który rósł bardzo szybko i żadne środki chemiczne ani działania polegające na obcinaniu tegoż nic nie dawały. Rada miejska z Burmistrzem na czele była bezsilna. Wyznaczono wysoką nagrodę dla tego, który zaradzi zaistniałej sytuacji. Po paru dniach do Burmistrza zgłosił się stary Turek i powiedział.
- Dam sobie z tym radę, ale chcę dostać w dzierżawę na dziewięćdziesiąt dziewięć lat teren w promieniu dwudziestu metrów od ”epicentrum”.
- Jeśli sobie poradzisz - krzykną Burmistrz - to dostaniesz to miejsce nawet na trzysta lat.
Podpisali stosowne umowy i od tego czasu na czterdziestej drugiej Ulicy w Nowym Jorku sprzedają najlepszy turecki kebab na świecie.
1237
Dowcip #30488. Pewien facet miał problemy ze wzwodem. w kategorii: „Dowcipy o lekach”.
Jeśli chodzi o te nowoczesne choroby to i tak najskuteczniejsze są tradycyjne metody. Na grypę A1/H1 najlepszy jest gorący C2H5OH. Podobnie zresztą jak na ADHD najskuteczniejszy jest tradycyjny łomot.
811
Dowcip #23966. Jeśli chodzi o te nowoczesne choroby to i tak najskuteczniejsze są w kategorii: „Żarty o lekach”.
Rolnik potrzebował byka do zapłodnienia swoich krów. Nie miał jednak pieniędzy poszedł więc do znajomego po pożyczkę. Po miesiącu znajomy zgłasza się po pieniądze i pyta:
- Jak tam inwestycja?
- Beznadziejnie. Byk tylko żre trawę, śpi całe dnie, nawet nie spojrzy na krowy...
Znajomy doradził zaprowadzić byka do weterynarza. Miesiąc później zachodzi znowu ciekawy jak tam byk po wizycie u weterynarza. Rolnik widać szczęśliwy mówi:
- Jest super. Byk przeleciał wszystkie krowy, kilka razy zepsuł płot i nawet sąsiadowi krowy przeleciał!
- To świetnie. - mówi znajomy - A co mu zrobił weterynarz?
- Po prostu przepisał mu jakieś tabletki.
- A jakie?
- Nie pamiętam nazwy... Ale smakuje jak czekolada mniej więcej...
- Jak tam inwestycja?
- Beznadziejnie. Byk tylko żre trawę, śpi całe dnie, nawet nie spojrzy na krowy...
Znajomy doradził zaprowadzić byka do weterynarza. Miesiąc później zachodzi znowu ciekawy jak tam byk po wizycie u weterynarza. Rolnik widać szczęśliwy mówi:
- Jest super. Byk przeleciał wszystkie krowy, kilka razy zepsuł płot i nawet sąsiadowi krowy przeleciał!
- To świetnie. - mówi znajomy - A co mu zrobił weterynarz?
- Po prostu przepisał mu jakieś tabletki.
- A jakie?
- Nie pamiętam nazwy... Ale smakuje jak czekolada mniej więcej...
129
Dowcip #33579. Rolnik potrzebował byka do zapłodnienia swoich krów. w kategorii: „Humor o lekach”.
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mój chłop już mnie nie chce. Co robić?
Doktor wyjął z szafki butelkę lekarstwa i powiedział:
- Proszę do dzisiejszego obiadu dolać parę kropel tego specyfiku, a mąż na pewno nabierze ochoty.
Baba wzięła lekarstwo, ale pomyślała, że zaledwie kilka kropel może nie zadziałać. Wlała więc całą butelkę, podała mężowi obiad i czeka na efekty. Po kilku chwilach słyszy wołanie z pokoju:
- Zośka, Zośka! Patrz, pierogi się pieprzą!
- Panie doktorze, mój chłop już mnie nie chce. Co robić?
Doktor wyjął z szafki butelkę lekarstwa i powiedział:
- Proszę do dzisiejszego obiadu dolać parę kropel tego specyfiku, a mąż na pewno nabierze ochoty.
Baba wzięła lekarstwo, ale pomyślała, że zaledwie kilka kropel może nie zadziałać. Wlała więc całą butelkę, podała mężowi obiad i czeka na efekty. Po kilku chwilach słyszy wołanie z pokoju:
- Zośka, Zośka! Patrz, pierogi się pieprzą!
518
Dowcip #17345. Przychodzi baba do lekarza i mówi w kategorii: „Żarty o lekach”.
Pewna kobieta pomyliła valium z tabletkami antykoncepcyjnymi. W rezultacie ma czternaścioro dzieci, ale wcale się tym nie przejmuje.
815
Dowcip #18592. Pewna kobieta pomyliła valium z tabletkami antykoncepcyjnymi. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o lekach”.
Przychodzi baba do lekarza.
- No i co? Zażyła już pani te tabletki? Całe pudełko?
- Tak, panie doktorze.
- I jest poprawa?
- Nie bardzo. Chyba się jeszcze tektura z tego pudełka nie rozpuściła.
- No i co? Zażyła już pani te tabletki? Całe pudełko?
- Tak, panie doktorze.
- I jest poprawa?
- Nie bardzo. Chyba się jeszcze tektura z tego pudełka nie rozpuściła.
156