Dowcipy o jedzeniu
Spaceruje dwóch Żydów i nagle napotykają na swojej drodze jakąś maź. Jeden przygląda się jej i mówi:
- To je kupa!
Drugi też patrzy i zaprzecza:
- To je dżem!
- To je kupa!
- To je dżem!
Sprzeczali się jeszcze chwilę, aż postanowili, że zawołają rabina. Rabin podchodzi, ogląda, bierze trochę na palec i próbuje. W końcu orzeka:
- To je dżem, ale on był już raz jedzony!
- To je kupa!
Drugi też patrzy i zaprzecza:
- To je dżem!
- To je kupa!
- To je dżem!
Sprzeczali się jeszcze chwilę, aż postanowili, że zawołają rabina. Rabin podchodzi, ogląda, bierze trochę na palec i próbuje. W końcu orzeka:
- To je dżem, ale on był już raz jedzony!
48
Dowcip #10074. Spaceruje dwóch Żydów i nagle napotykają na swojej drodze jakąś maź. w kategorii: „Śmieszne żarty o jedzeniu”.
Gość zamówił schaboszczaka w restauracji. Patrzy, a kelner niesie danie trzymając kotlet palcem.
- Panie kelner! Czemu trzyma pan mój kotlet palcem?
- Bo nie chcę, żeby znowu upadł mi na podłogę ...
- Panie kelner! Czemu trzyma pan mój kotlet palcem?
- Bo nie chcę, żeby znowu upadł mi na podłogę ...
28
Dowcip #10076. Gość zamówił schaboszczaka w restauracji. w kategorii: „Śmieszny humor o jedzeniu”.
Przychodzi Pani do restauracji i zamawia kurczaka. Po chwili przychodzi kelner podając potrawę, Pani pyta się kelnera:
- Dlaczego ten kurczak ma jedna nogę dłuższą, a druga dłuższą?’
Kelner mówi:
- Przepraszam, pani chce go jeść czy z nim tańczyć?
- Dlaczego ten kurczak ma jedna nogę dłuższą, a druga dłuższą?’
Kelner mówi:
- Przepraszam, pani chce go jeść czy z nim tańczyć?
56
Dowcip #10080. Przychodzi Pani do restauracji i zamawia kurczaka. w kategorii: „Kawały o jedzeniu”.
Jasio miał już 5 lat, a jeszcze nic nie mówił. Pewnego dnia mama podaje mu obiad, a Jasiu wrzeszczy:
- A gdzie kompot?!
Mama zdziwiona:
- Jasiu, to ty umiesz mówić.
- Umiem - odpowiada Jasio.
Mama:
- To dlaczego dotąd nic nie mówiłeś.
- Bo zawsze był kompot!
- A gdzie kompot?!
Mama zdziwiona:
- Jasiu, to ty umiesz mówić.
- Umiem - odpowiada Jasio.
Mama:
- To dlaczego dotąd nic nie mówiłeś.
- Bo zawsze był kompot!
29
Dowcip #11281. Jasio miał już 5 lat, a jeszcze nic nie mówił. w kategorii: „Żarty o jedzeniu”.
Trzyletni Jasio siedzi z równolatką Małgosią w piaskownicy. Jaś z zainteresowaniem przygląda się Małgosi jak ta zajada coś ze smakiem . W końcu pyta:
- Cio maś?
- Mięśko - odpowiada Małgosia.
- A śkąd maś?
- Pzipełzło.
- Cio maś?
- Mięśko - odpowiada Małgosia.
- A śkąd maś?
- Pzipełzło.
36
Dowcip #11416. Trzyletni Jasio siedzi z równolatką Małgosią w piaskownicy. w kategorii: „Śmieszny humor o jedzeniu”.
Przychodzi inspekcja do domu wariatów. Wchodzą na pierwsze piętro, a tam wszyscy wariaci liżą czerwone ściany.
- Co robicie? - pyta jeden z inspektorów.
- Jemy jabłka.
Wchodzą na drugie piętro, a tam wszyscy chorzy liżą żółte ściany.
- Co robicie?
- Jemy gruszki.
Wchodzą na trzeci piętro, a tam wszyscy siedzą na krzesłach obok zielonej ściany.
- A wy co? Nie jecie jabłek?
- Nie, czekamy aż dojrzeją.
- Co robicie? - pyta jeden z inspektorów.
- Jemy jabłka.
Wchodzą na drugie piętro, a tam wszyscy chorzy liżą żółte ściany.
- Co robicie?
- Jemy gruszki.
Wchodzą na trzeci piętro, a tam wszyscy siedzą na krzesłach obok zielonej ściany.
- A wy co? Nie jecie jabłek?
- Nie, czekamy aż dojrzeją.
212
Dowcip #2862. Przychodzi inspekcja do domu wariatów. w kategorii: „Śmieszne kawały o jedzeniu”.
Ksiądz i rabin jadą razem pociągiem. Ksiądz wyciąga kanapki z szynką, częstuje również rabina. Rabin odmawia:
- Nam religia zabrania jeść wieprzowiny.
- A szkoda. To takie dobre!
Podróż dobiega końca. Rabin żegna księdza:
- Proszę pozdrowić małżonkę!
- Nas, księży, obowiązuje celibat. Nie mam żony.
- A szkoda. To takie dobre!
- Nam religia zabrania jeść wieprzowiny.
- A szkoda. To takie dobre!
Podróż dobiega końca. Rabin żegna księdza:
- Proszę pozdrowić małżonkę!
- Nas, księży, obowiązuje celibat. Nie mam żony.
- A szkoda. To takie dobre!
113
Dowcip #3035. Ksiądz i rabin jadą razem pociągiem. w kategorii: „Kawały o jedzeniu”.
Tata odprowadza syna do szkoły. Po drodze mijają jak zwykle burdel. Dziecko jak to dziecko spytało:
- Co jest w tym budynku?
Ojciec przecież mu nie powie, że to burdel, więc odpowiedział mu, że to dom rozkoszy. Dzieciak zapytał dalej czy możne tam iść. Ojciec na to, że jak dorośnie to tak ale na razie jest za mały. Następnego dnia syn miał wycieczkę klasową i szli do kina. Przyszedł do ojca więc po dziesięć złotych i ruszył do szkoły. W drodze jak zwykle mijał burdel i tak sobie pomyślał: ”kino czy dom przyjemności?” Wybrał dom przyjemności. Wchodzi do środka, a tam Pani burdelowa się pyta w czym możne pomóc. Dzieciak bez namysłu kładzie dziesięć złotych i mówi, że za to chce tyle przyjemności ile się da. Pani burdelowa pomyślała, że i tak na nic mu nie wystarczy więc poszła na zaplecze i po chwili przyszła z trzema bułkami posmarowanymi miodem. Dzieciak wziął i wyszedł. Jak wracał do domu strasznie było mu głupio, że okłamał ojca więc jak wrócił do domu powiedział, że nie był z klasą w kinie tylko w domu przyjemności. Na to ojciec:
- I jak było?
- Dwóm dałem radę ale trzeciej nie wylizałem.
- Co jest w tym budynku?
Ojciec przecież mu nie powie, że to burdel, więc odpowiedział mu, że to dom rozkoszy. Dzieciak zapytał dalej czy możne tam iść. Ojciec na to, że jak dorośnie to tak ale na razie jest za mały. Następnego dnia syn miał wycieczkę klasową i szli do kina. Przyszedł do ojca więc po dziesięć złotych i ruszył do szkoły. W drodze jak zwykle mijał burdel i tak sobie pomyślał: ”kino czy dom przyjemności?” Wybrał dom przyjemności. Wchodzi do środka, a tam Pani burdelowa się pyta w czym możne pomóc. Dzieciak bez namysłu kładzie dziesięć złotych i mówi, że za to chce tyle przyjemności ile się da. Pani burdelowa pomyślała, że i tak na nic mu nie wystarczy więc poszła na zaplecze i po chwili przyszła z trzema bułkami posmarowanymi miodem. Dzieciak wziął i wyszedł. Jak wracał do domu strasznie było mu głupio, że okłamał ojca więc jak wrócił do domu powiedział, że nie był z klasą w kinie tylko w domu przyjemności. Na to ojciec:
- I jak było?
- Dwóm dałem radę ale trzeciej nie wylizałem.
315
Dowcip #3162. Tata odprowadza syna do szkoły. Po drodze mijają jak zwykle burdel. w kategorii: „Żarty o jedzeniu”.
Facet przychodzi do baru z małą małpką na ramieniu i zamawia drinka. Po chwili małpka zaczyna skakać po całym barze, podkrada oliwki z baru i je zjada, potem bierze pokrojone cytryny i je również pałaszuje. Zaraz potem wskakuje na stół bilardowy, bierze jedną bilę i ku zdumieniu wszystkich - połyka ją. Barman krzyczy do faceta:
- Widział pan, co zrobiła pańska małpa?!
- Nie, co?
- Właśnie zjadła jedną bilę z mojego stołu bilardowego!
- To mnie nie dziwi. Ona je wszystko w zasięgu jej wzroku. Przepraszam za moją małpkę, zapłacę za wszystko.
Facet kończy drinka, płaci i wychodzi z małpką. Dwa tygodnie później znów przychodzi do baru z małpką na ramieniu, zamawia drinka, a małpa zaczyna znowu hasać po barze. Kiedy facet kończy drinka, małpka znajduje wisienkę na talerzyku. Bierze ją, wsadza sobie w tyłek, wyjmuje, a następnie zjada. Barman jest wyraźnie zdegustowany:
- Widział pan, co zrobiła tym razem?!
- Nie, co?
- Wzięła wisienkę, wsadziła sobie w tyłek i zjadła!
- To mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku. Ale odkąd połknęła bilę, najpierw wszystko mierzy.
- Widział pan, co zrobiła pańska małpa?!
- Nie, co?
- Właśnie zjadła jedną bilę z mojego stołu bilardowego!
- To mnie nie dziwi. Ona je wszystko w zasięgu jej wzroku. Przepraszam za moją małpkę, zapłacę za wszystko.
Facet kończy drinka, płaci i wychodzi z małpką. Dwa tygodnie później znów przychodzi do baru z małpką na ramieniu, zamawia drinka, a małpa zaczyna znowu hasać po barze. Kiedy facet kończy drinka, małpka znajduje wisienkę na talerzyku. Bierze ją, wsadza sobie w tyłek, wyjmuje, a następnie zjada. Barman jest wyraźnie zdegustowany:
- Widział pan, co zrobiła tym razem?!
- Nie, co?
- Wzięła wisienkę, wsadziła sobie w tyłek i zjadła!
- To mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku. Ale odkąd połknęła bilę, najpierw wszystko mierzy.
114
Dowcip #3212. Facet przychodzi do baru z małą małpką na ramieniu i zamawia drinka. w kategorii: „Śmieszne żarty o jedzeniu”.
Franek wraca do domu wcześniej z pracy. Gdy tylko przekroczył próg domu od razu pomyślał sobie: ”Coś jest nie tak ...”
Wchodzi do sypialni, a tam żona z kochankiem w łóżku! Franek szybko biegnie do kuchni, otwiera lodówkę i krzyczy:
- Wiedziałem ... Zjedli mi wszystkie krewetki!
Wchodzi do sypialni, a tam żona z kochankiem w łóżku! Franek szybko biegnie do kuchni, otwiera lodówkę i krzyczy:
- Wiedziałem ... Zjedli mi wszystkie krewetki!
59