Dowcipy o górnikach
Poszedł górnik do spowiedzi. Coś tam poopowiadał i po chwili zastanowienia mówi:
- Prosza ksiyndza, jo mom jeszcze jedyn taki grzych, ino sie wstydza pedzieć ...
- Godej, synu. Miłosierdzie boskie je niyłograniczone.
- Prosza ksiyndza, jo je ze Sosnowca ...
- To niy grzych, synu. To gańba!
- Prosza ksiyndza, jo mom jeszcze jedyn taki grzych, ino sie wstydza pedzieć ...
- Godej, synu. Miłosierdzie boskie je niyłograniczone.
- Prosza ksiyndza, jo je ze Sosnowca ...
- To niy grzych, synu. To gańba!
3147
Dowcip #31070. Poszedł górnik do spowiedzi. w kategorii: „Śmieszne żarty o górnikach”.
Bardzo ciężka jest praca rolnika i górnika, chociaż jeden pracuje na wierzchu, a drugi pod spodem.
1821
Dowcip #22139. Bardzo ciężka jest praca rolnika i górnika w kategorii: „Śmieszny humor o górnikach”.
Roz na dole górnicy chcieli se w karty pograć. Nie mieli jednak pieniędzy i umówili się, że zamiast pieniędzy to se w gębę strzelą. No i dobrze. Teroz tasują już karty, a tu jeden prask w pysk, tego co tasowoł.
- Pierona! Co robisz? Dyć żech jeszcze ani dobrze nie pomieszoł?
- No ja, ale przecę trzeba coś zawsze na początek dać do banku nie!?
- Pierona! Co robisz? Dyć żech jeszcze ani dobrze nie pomieszoł?
- No ja, ale przecę trzeba coś zawsze na początek dać do banku nie!?
2432
Dowcip #7023. Roz na dole górnicy chcieli se w karty pograć. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o górnikach”.
Sprawozdawca radiowy komentuje mecz:
- Rzut wolny bezpośredni! Do bramki jakieś osiemnaście metrów. Górnicy tworzą mur złożony z sześciu zawodników. Piłkę ustawia sobie Bończyk... Gwizdek sędziego... Bończyk bierze krótki rozbieg... strzał! Piłka szybuje nad murem... Gooooool!... Ach, proszę państwa, to nieprawdopodobne! Jak ten Bończyk wspaniale przerzucił piłkę nad murem! Jak on to zrobił?
- Jak zrobił? Normalnie! - odzywa się siedzący blisko sprawozdawcy Ecik. - Dyć ten Bończyk trzy lata w rzeźni robił.
- Rzut wolny bezpośredni! Do bramki jakieś osiemnaście metrów. Górnicy tworzą mur złożony z sześciu zawodników. Piłkę ustawia sobie Bończyk... Gwizdek sędziego... Bończyk bierze krótki rozbieg... strzał! Piłka szybuje nad murem... Gooooool!... Ach, proszę państwa, to nieprawdopodobne! Jak ten Bończyk wspaniale przerzucił piłkę nad murem! Jak on to zrobił?
- Jak zrobił? Normalnie! - odzywa się siedzący blisko sprawozdawcy Ecik. - Dyć ten Bończyk trzy lata w rzeźni robił.
1115
Dowcip #13036. Sprawozdawca radiowy komentuje mecz w kategorii: „Śmieszne żarty o górnikach”.
Kopalniana winda. Początek szychty. Jeden górnik mówi do drugiego:
- Wczoraj zjadłem pół arbuza i tak mnie ruszyło, że aż narąbałem w majtki.
- E, tam. - powątpiewa drugi - Może to nie od arbuza.
- Też tak z początku myślałem, ale potem zjadłem drugą połówkę i znowu się zrąbałem.
- Wczoraj zjadłem pół arbuza i tak mnie ruszyło, że aż narąbałem w majtki.
- E, tam. - powątpiewa drugi - Może to nie od arbuza.
- Też tak z początku myślałem, ale potem zjadłem drugą połówkę i znowu się zrąbałem.
916
Dowcip #31757. Kopalniana winda. Początek szychty. w kategorii: „Humor o górnikach”.
Przychodzi Romuald Paleński do kopalni węgla kamiennego i mówi do sztygara, że chce się zatrudnić jako górnik.
- Ależ po co to Panu? Jest Pan słynnym, bogatym reżyserem, a to praca słabo płatna i niebezpieczna.
- No tak, ale słyszałem, że co roku każdy z was dostaje trzynastkę.
- Ależ po co to Panu? Jest Pan słynnym, bogatym reżyserem, a to praca słabo płatna i niebezpieczna.
- No tak, ale słyszałem, że co roku każdy z was dostaje trzynastkę.
2010
Dowcip #30490. Przychodzi Romuald Paleński do kopalni węgla kamiennego i mówi do w kategorii: „Śmieszne dowcipy o górnikach”.
W Barbórkę dwóch bardzo starych górników siedzi na ławeczce przed familokiem.
- Barbórka, Zefliczku, to jest piękne święto, prawda?
- Toć, ale kochać się z żoneczką to też piękno rzecz.
- Tak, tak, Ale Barbórka jest częściej.
- Barbórka, Zefliczku, to jest piękne święto, prawda?
- Toć, ale kochać się z żoneczką to też piękno rzecz.
- Tak, tak, Ale Barbórka jest częściej.
18
Dowcip #18625. W Barbórkę dwóch bardzo starych górników siedzi na ławeczce przed w kategorii: „Śmieszne żarty o górnikach”.
Wiesz, Masztalski - zwierza się Zyguś Materzok - ja mom takiego sztygara, że jak się na mnie znerwuje, to mo zaraz czerwony pysk.
- To jeszcze nic - na to Masztalski - jak mój sztygar sie znerwuje, to jo mom zaroz czerwony pysk.
- To jeszcze nic - na to Masztalski - jak mój sztygar sie znerwuje, to jo mom zaroz czerwony pysk.
519
Dowcip #3994. Wiesz w kategorii: „Śmieszne kawały o górnikach”.
Górnik wpadł do szybu w kopalni, przerażeni koledzy nachylają się nad czeluścią.
- Francik, żyjesz?!
- Żyja - odpowiada Francik.
- Mosz złomaną nogę?
- Nii.
- To może ręka?
- Niii.
- To dlaczego nie wychodzisz?!
- Bo jeszcze lecaaa.
- Francik, żyjesz?!
- Żyja - odpowiada Francik.
- Mosz złomaną nogę?
- Nii.
- To może ręka?
- Niii.
- To dlaczego nie wychodzisz?!
- Bo jeszcze lecaaa.
1081
Dowcip #262. Górnik wpadł do szybu w kopalni w kategorii: „Śmieszny humor o górnikach”.
Franek i Kowalski łowią ryby. Kowalski co chwilę coś wyciąga, a Franek nic.
- Jak ty to robisz, Kowalski? - pyta z zazdrością Franek.
- Bo ja, widzisz, łapię na robaki, które mają po dziesięć centymetrów.
- A skąd je masz?
- Normalnie! Dwieście dwadzieścia wolt do ziemi i wyłażą takie duże glisty.
- Ja też tak zrobię!
Spotykają się po tygodniu. Franek ma na głowie bandaż, a pod oczami siniaki.
- Co ci się stało? - pyta Kowalski.
- Tak żem zrobił jak ty. Puściłem dwieście dwadzieścia wolt, wyszły robaki po dziesięć centymetrów. Dałem pięćset wolt i wiesz? Wyszły robaki po trzydzieści centymetrów. Pomyślałem, że jak dam tysiąc wolt, to wyjdą jeszcze większe. I dałem tysiąc wolt do ziemi.
- I co, wyszły większe?
- Nie, wyszli górnicy!
- Jak ty to robisz, Kowalski? - pyta z zazdrością Franek.
- Bo ja, widzisz, łapię na robaki, które mają po dziesięć centymetrów.
- A skąd je masz?
- Normalnie! Dwieście dwadzieścia wolt do ziemi i wyłażą takie duże glisty.
- Ja też tak zrobię!
Spotykają się po tygodniu. Franek ma na głowie bandaż, a pod oczami siniaki.
- Co ci się stało? - pyta Kowalski.
- Tak żem zrobił jak ty. Puściłem dwieście dwadzieścia wolt, wyszły robaki po dziesięć centymetrów. Dałem pięćset wolt i wiesz? Wyszły robaki po trzydzieści centymetrów. Pomyślałem, że jak dam tysiąc wolt, to wyjdą jeszcze większe. I dałem tysiąc wolt do ziemi.
- I co, wyszły większe?
- Nie, wyszli górnicy!
330