Dowcipy o dzieciach
Kowalska musiała ostatnio przyznać, że efekty wychowania jej pięcioletniego syna przekroczyły jej najśmielsze oczekiwania. Na zakupach w Tesco mały się zgubił. Wtedy usłyszała przez megafon:
”Jaś Nieruszaj szuka mamy, powtarzam...”
”Jaś Nieruszaj szuka mamy, powtarzam...”
36
Dowcip #9226. Kowalska musiała ostatnio przyznać w kategorii: „Śmieszny humor o dzieciach”.
Na porodówce młody tatuś fotografuje swego synka to z jednej, to z drugiej strony. Położna pyta:
- To pana pierwsze dziecko?
- Nie, trzecie, ale pierwszy aparat.
- To pana pierwsze dziecko?
- Nie, trzecie, ale pierwszy aparat.
312
Dowcip #9779. Na porodówce młody tatuś fotografuje swego synka to z jednej w kategorii: „Humor o dzieciach”.
W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i widzi, że trzech jest identycznych. Pyta się:
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta:
- A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie glosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwa cycki i ja musiałem pic piwo.
- Czy wy jesteście trojaczkami?
- Tak - odpowiadają dzieci.
- A jak się nazywacie?
- Krzysio - mówi piskliwym głosem pierwsze dziecko.
- Zdzisio - mówi piskliwym głosem drugie dziecko.
- Władysław - mówi grubym basem trzecie dziecko.
Pani pyta:
- A dlaczego wy dwaj macie takie cienkie glosy, a ty taki gruby?
- Bo mama miała tylko dwa cycki i ja musiałem pic piwo.
410
Dowcip #1584. W pierwszej klasie pani wita nowych uczniów i widzi w kategorii: „Dowcipy o dzieciach”.
Przed porodówką stoi tatuś i drze się do ślubnej, wychylającej się oknem na czwartym piętrze:
- Urodziło się?
- Urodziło.
- A co? Chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec.
- A do kogo podobny?
Żona macha ręką:
- Nie znasz.
- Urodziło się?
- Urodziło.
- A co? Chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec.
- A do kogo podobny?
Żona macha ręką:
- Nie znasz.
215
Dowcip #2659. Przed porodówką stoi tatuś i drze się do ślubnej w kategorii: „Śmieszne żarty o dzieciach”.
- Bardzo przepraszam, czy pani synek to ten, który nosi piasek w moim słomkowym kapeluszu?
- Nie, mój właśnie sprawdza, czy pana radio działa pod wodą.
- Nie, mój właśnie sprawdza, czy pana radio działa pod wodą.
18
Dowcip #4624. - Bardzo przepraszam, czy pani synek to ten w kategorii: „Dowcipy o dzieciach”.
Troje dzieci zdaje egzamin, który ma zdecydować czy zostaną przepuszczone z pierwszej klasy do drugiej. Nauczyciel zaczyna je przepytywać:
- Jasiu, przeliteruj słowo: TATA.
- T - A - T - A.
- Świetnie Jasiu, zdałeś. A teraz ty Moniko, przeliteruj słowo MAMA.
- M - A - M - A.
- Świetnie Moniko, zdałaś. A teraz ty Ahmed. Przeliteruj: DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCÓW W ŚWIETLE POLSKICH PRZEPISÓW KONSTYTUCYJNYCH.
- Jasiu, przeliteruj słowo: TATA.
- T - A - T - A.
- Świetnie Jasiu, zdałeś. A teraz ty Moniko, przeliteruj słowo MAMA.
- M - A - M - A.
- Świetnie Moniko, zdałaś. A teraz ty Ahmed. Przeliteruj: DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCÓW W ŚWIETLE POLSKICH PRZEPISÓW KONSTYTUCYJNYCH.
747
Dowcip #363. Troje dzieci zdaje egzamin w kategorii: „Humor o dzieciach”.
Pukanie do drzwi. Otwiera kobieta. Za drzwiami stoi mężczyzna i trzyma pod pachą dwie trumny.
- Dziękuję, myśmy niczego nie zamawiali.
- Proszę pani, nie ma za co dziękować, dzieci z kolonii wróciły.
- Dziękuję, myśmy niczego nie zamawiali.
- Proszę pani, nie ma za co dziękować, dzieci z kolonii wróciły.
128
Dowcip #30519. Pukanie do drzwi. Otwiera kobieta. w kategorii: „Śmieszne żarty o dzieciach”.
Pewnego dnia chłopiec bawił się na dworze. Używał miotły swojej mamy jako konia i hasał na niej aż do zmroku. Zostawił miotłę na tyłach werandy. Jego mama sprzątała kuchnię i zorientowała się, że nie ma miotły. Spytała o to chłopca, a ten powiedział, gdzie ją zostawił. Mama poprosiła go, żeby ją przyniósł. Chłopiec powiedział, że boi się ciemności i nie pójdzie. Jego mama uśmiechnęła się i powiedziała:
- Pan też jest na zewnątrz, nie bój się.
Chłopiec otworzył tylne drzwi i powiedział:
- Panie, jeśli tam jesteś, podaj mi miotłę.
- Pan też jest na zewnątrz, nie bój się.
Chłopiec otworzył tylne drzwi i powiedział:
- Panie, jeśli tam jesteś, podaj mi miotłę.
94
Dowcip #30811. Pewnego dnia chłopiec bawił się na dworze. w kategorii: „Żarty o dzieciach”.
Zima, daleka północ, okolice Bożego Narodzenia, śnieg po kolana. Idzie młoda żydówka niesie małe żydziądko na rękach, wycieńczona już ma umierać, ale patrzy gdzieś na horyzoncie rysuje się kształt dachu i komina, z komina leci dym, myśli sobie: ”Jakoś dam radę tam dotrzeć i uratuję moje żydziądko”. Jak pomyślała tak zrobiła. Puka do drzwi, drzwi otwiera jej jakiś starszy gościu.
- Przyjmie pan żydziądko, biedne żydziądko, dlaczego ma tutaj tak umierać pośród lasów i śniegów?
Facet długo się nie zastanawiając wziął żydziądko do siebie, żydówka poszła dalej.
Rok później sytuacja się powtarza, ta sama żydówka okolice Bożego Narodzenia, śnieg po pas, idzie z nowym żydziądkiem, już ma umierać z głodu i wymęczenia ale nagle gdzieś w oddali znowu widzi ten sam domek, o dziwo ten sam dym z komina leci zebrała się w sobie i jakoś dotarła pod drzwi domku. Otwiera jej ten sam gość co i rok temu, żydówka znowu w lament:
- Przyjmie pan żydziądko, biedne żydziądko nikomu nic nie zawiniło, po co ma tutaj tak umierać?
Facet znowu bez gadania wziął malucha, a żydówka poszła dalej w swoją stronę. Rok później sytuacja się powtarza. Okolice Bożego Narodzenia, idzie ta sama żydówka niesie nowe żydziądko, śnieg tym razem po szyję trzyma je jakoś tak nad głową zawinięte w kokon, pada ze zmęczenia ale, ale gdzieś w oddali znowu ta sama chatka, dym z komina leci, myśli sobie żydówka: ”Jest jeszcze dla nas jakaś szansa”. Cudem dotarła do domku, ledwo, ledwo zapukała, otwiera ten sam typek, żydówka zaczyna swoją standardową kwestię:
- Przyjmie pan żydziądko, biedne żydziądko, Bogu ducha winne żydziądko.
A facet na to:
- Nie, nie, dziękujemy, w tym roku mamy karpia.
- Przyjmie pan żydziądko, biedne żydziądko, dlaczego ma tutaj tak umierać pośród lasów i śniegów?
Facet długo się nie zastanawiając wziął żydziądko do siebie, żydówka poszła dalej.
Rok później sytuacja się powtarza, ta sama żydówka okolice Bożego Narodzenia, śnieg po pas, idzie z nowym żydziądkiem, już ma umierać z głodu i wymęczenia ale nagle gdzieś w oddali znowu widzi ten sam domek, o dziwo ten sam dym z komina leci zebrała się w sobie i jakoś dotarła pod drzwi domku. Otwiera jej ten sam gość co i rok temu, żydówka znowu w lament:
- Przyjmie pan żydziądko, biedne żydziądko nikomu nic nie zawiniło, po co ma tutaj tak umierać?
Facet znowu bez gadania wziął malucha, a żydówka poszła dalej w swoją stronę. Rok później sytuacja się powtarza. Okolice Bożego Narodzenia, idzie ta sama żydówka niesie nowe żydziądko, śnieg tym razem po szyję trzyma je jakoś tak nad głową zawinięte w kokon, pada ze zmęczenia ale, ale gdzieś w oddali znowu ta sama chatka, dym z komina leci, myśli sobie żydówka: ”Jest jeszcze dla nas jakaś szansa”. Cudem dotarła do domku, ledwo, ledwo zapukała, otwiera ten sam typek, żydówka zaczyna swoją standardową kwestię:
- Przyjmie pan żydziądko, biedne żydziądko, Bogu ducha winne żydziądko.
A facet na to:
- Nie, nie, dziękujemy, w tym roku mamy karpia.
87
Dowcip #30686. Zima, daleka północ, okolice Bożego Narodzenia, śnieg po kolana. w kategorii: „Śmieszne żarty o dzieciach”.
Blondynka idzie ulicą z rozpiętą bluzką i wystającą prawą piersią. Zatrzymuje ją policjant i mówi:
- Proszę pani, czy pani ma świadomość, że mogę panią zatrzymać za obnażanie się publiczne?
- Ale dlaczego? - pyta blondynka.
- Bo idzie pani w wystającą prawą piersią.
Blondynka patrzy w dół i woła:
- O mój Boże! Znowu zostawiłam dziecko w autobusie!
- Proszę pani, czy pani ma świadomość, że mogę panią zatrzymać za obnażanie się publiczne?
- Ale dlaczego? - pyta blondynka.
- Bo idzie pani w wystającą prawą piersią.
Blondynka patrzy w dół i woła:
- O mój Boże! Znowu zostawiłam dziecko w autobusie!
013