Dowcipy o zakonnicach
Idzie dwóch skinów ulicą i mijają ich dwie zakonnice.
- Oni chyba nigdy nie widzieli prysznica! - mówi jedna z nich na tyle głośno by usłyszeli.
- Ty - mówi jeden do drugiego po chwili namysłu - co to jest prysznic?
- Nie wiem, ja jestem niewierzący.
- Oni chyba nigdy nie widzieli prysznica! - mówi jedna z nich na tyle głośno by usłyszeli.
- Ty - mówi jeden do drugiego po chwili namysłu - co to jest prysznic?
- Nie wiem, ja jestem niewierzący.
16
Dowcip #4727. Idzie dwóch skinów ulicą i mijają ich dwie zakonnice. w kategorii: „Śmieszne żarty o zakonnicach”.
”SIOSTRY SZARYTKI- DOM PUBLICZNY - dwadzieścia kilometrów”.
Myśli sobie - dziwne - ale jedzie dalej i widzi napis:
”SIOSTRY SZARYTKI- DOM PUBLICZNY - dziesięć kilometrów”.
Może mi się coś zdaje? - pomyślał, ale jedzie a tu:
”SIOSTRY SZARYTKI- DOM PUBLICZNY - następny zjazd tysiąc pięćset m”.
”Ciekawe, czegoś takiego jeszcze nie próbowałem, może by tam zajrzeć” myśli facet i zjeżdża z autostrady, po kilku kilometrach jazdy wąską drogą dojeżdża do bramy klasztoru. Puka. Otwiera mu zakonnica w długim habicie.
- Czytałem ogłoszenie sióstr ...
- Proszę nic nie mówić - przerwała mu zakonnica przy bramie - ja wszystko wiem ... Proszę iść za mną ...
Zakonnica doprowadziła go do ciężkich dębowych drzwi. Zapukała trzy razy, drzwi otworzyły się i stanęła w nich siostra w habicie, ale bez nakrycia głowy. W dłoni trzymała metalową puszkę.
- Wrzuć do tej puszki sto złotych i rób, co ci każe ta siostra ...
Facet wrzucił stówę do puszki i zaczął iść za drugą siostrą, na początku korytarzem, potem po schodach w górę, aż doszedł do następnych, ciemnych, dębowych drzwi. Prowadząca go zakonnica zapukała do drzwi trzy razy, drzwi otworzyły się, i oczom faceta ukazała się następna zakonnica, bez nakrycia głowy i wierzchniej części sutanny. W dłoniach, podobnie jak poprzednia, trzymała metalową puszkę.
- Wrzuć do puszki sto złotych i rób, co ci każe ta siostra ...
Facet posłusznie wrzucił sto złotych do puszki i poszedł za następną siostrą. Najpierw ciemnym korytarzem, potem po schodach w dół, aż do kolejnych ciężkich, dębowych drzwi. Zakonnica zapukała trzy razy, drzwi uchyliła inna zakonnica, już w samej bieliźnie ...
W dłoniach trzymała metalową puszkę, do której domyślny facet bez wezwania włożył kolejne sto złotych i posłusznie podążył za nią. Przez dłuższą chwilę szedł ciemnym korytarzem, aż znalazł się przed ciężkimi, okutymi żelazem dębowymi drzwiami.
- Za te drzwi wejdziesz już sam ... Ale wcześniej włóż do mojej puszki jeszcze sto złotych ...
Facet posłusznie włożył do puszki sto zotychł i otworzył drzwi. Jego zdumionym oczom ukazał się parking, na którym stało jego własne auto ... Nad ogrodzeniem wisiała duża tablica z napisem:
”ZOSTAŁEŚ WYR*CHANY. ODEJDŹ W POKOJU. SIOSTRY SZARYTKI.”
Myśli sobie - dziwne - ale jedzie dalej i widzi napis:
”SIOSTRY SZARYTKI- DOM PUBLICZNY - dziesięć kilometrów”.
Może mi się coś zdaje? - pomyślał, ale jedzie a tu:
”SIOSTRY SZARYTKI- DOM PUBLICZNY - następny zjazd tysiąc pięćset m”.
”Ciekawe, czegoś takiego jeszcze nie próbowałem, może by tam zajrzeć” myśli facet i zjeżdża z autostrady, po kilku kilometrach jazdy wąską drogą dojeżdża do bramy klasztoru. Puka. Otwiera mu zakonnica w długim habicie.
- Czytałem ogłoszenie sióstr ...
- Proszę nic nie mówić - przerwała mu zakonnica przy bramie - ja wszystko wiem ... Proszę iść za mną ...
Zakonnica doprowadziła go do ciężkich dębowych drzwi. Zapukała trzy razy, drzwi otworzyły się i stanęła w nich siostra w habicie, ale bez nakrycia głowy. W dłoni trzymała metalową puszkę.
- Wrzuć do tej puszki sto złotych i rób, co ci każe ta siostra ...
Facet wrzucił stówę do puszki i zaczął iść za drugą siostrą, na początku korytarzem, potem po schodach w górę, aż doszedł do następnych, ciemnych, dębowych drzwi. Prowadząca go zakonnica zapukała do drzwi trzy razy, drzwi otworzyły się, i oczom faceta ukazała się następna zakonnica, bez nakrycia głowy i wierzchniej części sutanny. W dłoniach, podobnie jak poprzednia, trzymała metalową puszkę.
- Wrzuć do puszki sto złotych i rób, co ci każe ta siostra ...
Facet posłusznie wrzucił sto złotych do puszki i poszedł za następną siostrą. Najpierw ciemnym korytarzem, potem po schodach w dół, aż do kolejnych ciężkich, dębowych drzwi. Zakonnica zapukała trzy razy, drzwi uchyliła inna zakonnica, już w samej bieliźnie ...
W dłoniach trzymała metalową puszkę, do której domyślny facet bez wezwania włożył kolejne sto złotych i posłusznie podążył za nią. Przez dłuższą chwilę szedł ciemnym korytarzem, aż znalazł się przed ciężkimi, okutymi żelazem dębowymi drzwiami.
- Za te drzwi wejdziesz już sam ... Ale wcześniej włóż do mojej puszki jeszcze sto złotych ...
Facet posłusznie włożył do puszki sto zotychł i otworzył drzwi. Jego zdumionym oczom ukazał się parking, na którym stało jego własne auto ... Nad ogrodzeniem wisiała duża tablica z napisem:
”ZOSTAŁEŚ WYR*CHANY. ODEJDŹ W POKOJU. SIOSTRY SZARYTKI.”
29