Dowcipy o wielbłądach
Wielbłądy wędrują przez pustynię w karnawałach.
1514
Dowcip #17136. Wielbłądy wędrują przez pustynię w karnawałach. w kategorii: „Kawały o wielbłądach”.
Mały wielbłąd do mamy wielbłądzicy:
- Mamo, pić mi się chce.
- Wciąż byś tylko pił! Przecież piłeś tydzień temu.
- Mamo, pić mi się chce.
- Wciąż byś tylko pił! Przecież piłeś tydzień temu.
519
Dowcip #8666. Mały wielbłąd do mamy wielbłądzicy w kategorii: „Żarty o wielbłądach”.
Młody wielbłąd pyta ojca wielbłąda:
- Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają takie ładne?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie, a nie inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu.
- Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a koniki mają taką śliczną, błyszczącą?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest minus dziesięć stopni, w dzień plus czterdzieści stopni i taka sierść chroni nas przed takimi skokami temperatur.
- Tato, a dlaczego mamy te dwa garbu na grzbiecie, a koniki mają taki gładki?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia.
Na to wszystko młody wielbłąd:
- Tato, a na ch*j nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?
- Tato, dlaczego mamy takie brzydkie kopytka, a koniki mają takie ładne?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i dlatego mamy takie, a nie inne kopytka, żeby nie zakopać się po kolana w piachu.
- Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, skudloną sierść, a koniki mają taką śliczną, błyszczącą?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest minus dziesięć stopni, w dzień plus czterdzieści stopni i taka sierść chroni nas przed takimi skokami temperatur.
- Tato, a dlaczego mamy te dwa garbu na grzbiecie, a koniki mają taki gładki?
- Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia.
Na to wszystko młody wielbłąd:
- Tato, a na ch*j nam to wszystko, kiedy mieszkamy w ZOO?
530
Dowcip #27644. Młody wielbłąd pyta ojca wielbłąda w kategorii: „Śmieszne kawały o wielbłądach”.
Idzie spragniony facet pustynią i spotyka kolesia, który sprzedaje wielbłądy i mówi:
- Wody.
- Nie sprzedaję wody tylko wielbłądy.
- To poproszę wielbłąda.
- Ale te wielbłądy są magiczne ruszają gdy powie się ”Dzięki bogu”, a zatrzymują gdy powie się ”Amen”
- To nic dawaj pan.
Jedzie, jedzie i widzi, że przed nim wielka przepaść ale zapomniał co powiedzieć, żeby wielbłąd się zatrzymał, więc mówi cały pacierz i doszedł do ”Amen”. Wielbłąd zatrzymał się przed samą przepaścią a Facet:
- Uf, Dzięki Bogu.
- Wody.
- Nie sprzedaję wody tylko wielbłądy.
- To poproszę wielbłąda.
- Ale te wielbłądy są magiczne ruszają gdy powie się ”Dzięki bogu”, a zatrzymują gdy powie się ”Amen”
- To nic dawaj pan.
Jedzie, jedzie i widzi, że przed nim wielka przepaść ale zapomniał co powiedzieć, żeby wielbłąd się zatrzymał, więc mówi cały pacierz i doszedł do ”Amen”. Wielbłąd zatrzymał się przed samą przepaścią a Facet:
- Uf, Dzięki Bogu.
124
Dowcip #25548. Idzie spragniony facet pustynią i spotyka kolesia w kategorii: „Śmieszne żarty o wielbłądach”.
Polak, Rusek i Niemiec idą przez pustynię. Spotykają wielbłąda i chcą na nim jakoś dojechać do najbliższego miasta. Ale pojawia się pewien problem, wielbłąd ma tylko dwa garby, trzech się nie zmieści na jego grzbiecie. Myślą więc, myślą, nagle Polak mówi:
- Wiem! Ja i Niemiec siądziemy mu na garbach i tak jakoś dojedziemy.
- A co ze mną?
Niemiec podchodzi do tyłu wielbłąda, podnosi ogon i mówi:
- A Ty Sasza do kabiny!
- Wiem! Ja i Niemiec siądziemy mu na garbach i tak jakoś dojedziemy.
- A co ze mną?
Niemiec podchodzi do tyłu wielbłąda, podnosi ogon i mówi:
- A Ty Sasza do kabiny!
324
Dowcip #27807. Polak, Rusek i Niemiec idą przez pustynię. w kategorii: „Żarty o wielbłądach”.
Polak w Arabii kupił wielbłąda, lecz wielbłąd go nie słuchał. Wraca do Araba i zaczyna rozmowę:
- Ten wielbłąd jakiś dziwny, nie potrafi biegać chodzić, co pan poradzisz?
- dawaj go pan na kanał.
Arab wziął dwa pustaki trzasną wielbłąda po jajach, a ten poszedł jak burza. Polak na to drapiąc się po głowie.
- Ale jak ja go teraz dogonię?
Arab:
- A stawaj pan na kanał.
- Ten wielbłąd jakiś dziwny, nie potrafi biegać chodzić, co pan poradzisz?
- dawaj go pan na kanał.
Arab wziął dwa pustaki trzasną wielbłąda po jajach, a ten poszedł jak burza. Polak na to drapiąc się po głowie.
- Ale jak ja go teraz dogonię?
Arab:
- A stawaj pan na kanał.
023
Dowcip #26056. Polak w Arabii kupił wielbłąda, lecz wielbłąd go nie słuchał. w kategorii: „Śmieszne żarty o wielbłądach”.
Polak dostał wielbłąda, ale nie umiał na nim jeździć. Podchodzi do Araba i pyta się jakie komendy ma wydawać. No więc Arab mówi:
- Cho. - idzie wolno.
- Cho, Cho. - idzie szybko.
- Amen. - zatrzymuje się.
No więc Polak wsiada na wielbłąda i mówi:
- Cho.
Ale po pewnym czasie wydało mu się to za wolno, więc mówi:
- Cho, Cho.
Wielbłąd zaczyna biec. Polak zapomniał jak wielbłąda zatrzymać, więc zaczyna się modlić. Modli się, modli na koniec powiedział:
- Amen.
Wielbłąd zatrzymał się przed wielką przepaścią.
- Cho, Cho, ale byśmy wpadli!
- Cho. - idzie wolno.
- Cho, Cho. - idzie szybko.
- Amen. - zatrzymuje się.
No więc Polak wsiada na wielbłąda i mówi:
- Cho.
Ale po pewnym czasie wydało mu się to za wolno, więc mówi:
- Cho, Cho.
Wielbłąd zaczyna biec. Polak zapomniał jak wielbłąda zatrzymać, więc zaczyna się modlić. Modli się, modli na koniec powiedział:
- Amen.
Wielbłąd zatrzymał się przed wielką przepaścią.
- Cho, Cho, ale byśmy wpadli!
536
Dowcip #25053. Polak dostał wielbłąda, ale nie umiał na nim jeździć. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o wielbłądach”.
Ksiądz i zakonnica jadą przez pustynie na wielbłądzie. W pewnym momencie wielbłąd z powodu ciężkich warunków pustynnych padł martwy. Ksiądz widząc, że już nie mają szans na przeżycie mówi do zakonnicy:
- Wie siostra, nigdy nie widziałem kobiecych piersi. Jakby siostra mogła ...
- Pewnie!
- Uuu ładne, a mogę dotknąć?
- Jasne!
Ksiądz wyoglądał i wymacał biust zakonnicy, po czym ona mówi do niego:
- Wie ksiądz, nigdy nie widziałam męskiego penisa. Jakby ksiądz mógł ...
- Pewnie!
- No ładny, a mogę dotknąć.
- Jasne! A wie siostra, że jak go wsadzę w odpowiednią dziurę to mogę stworzyć życie!
- Serio!? To pakuj w wielbłąda i jedziemy dalej!
- Wie siostra, nigdy nie widziałem kobiecych piersi. Jakby siostra mogła ...
- Pewnie!
- Uuu ładne, a mogę dotknąć?
- Jasne!
Ksiądz wyoglądał i wymacał biust zakonnicy, po czym ona mówi do niego:
- Wie ksiądz, nigdy nie widziałam męskiego penisa. Jakby ksiądz mógł ...
- Pewnie!
- No ładny, a mogę dotknąć.
- Jasne! A wie siostra, że jak go wsadzę w odpowiednią dziurę to mogę stworzyć życie!
- Serio!? To pakuj w wielbłąda i jedziemy dalej!
434
Dowcip #23985. Ksiądz i zakonnica jadą przez pustynie na wielbłądzie. w kategorii: „Śmieszny humor o wielbłądach”.
Przyjeżdża generał do bazy wojskowej na pustyni. Pyta żołnierza o jego sprawy seksualne. Ten mówi:
- Mamy tu starą wielbłądzicę, to jest OK!
Pyta się jeszcze kilku, a ci mu mówią to samo. Idzie do wielbłądzicy. Siedzi dwie godziny. Wychodzi i mówi:
- Stara ta wasza wielbłądzica ale może być!
- Pewnie że może być - Odpowiadają żołnierze - Do miasta zawsze można dojechać!
- Mamy tu starą wielbłądzicę, to jest OK!
Pyta się jeszcze kilku, a ci mu mówią to samo. Idzie do wielbłądzicy. Siedzi dwie godziny. Wychodzi i mówi:
- Stara ta wasza wielbłądzica ale może być!
- Pewnie że może być - Odpowiadają żołnierze - Do miasta zawsze można dojechać!
19
Dowcip #23490. Przyjeżdża generał do bazy wojskowej na pustyni. w kategorii: „Dowcipy o wielbłądach”.
Niedźwiedź prosi Zająca.
- Choć ze mną do baru.
Zając:
- Nie bo tam piją.
Niedźwiedź:
- No choć, co ci szkodzi.
Zając:
- Nie bo tam piją.
Niedźwiedź:
- No choć nie będę cię dłużej prosił.
Zając:
- No dobra, ale jesteś za mnie odpowiedzialny.
Wchodzą do baru. Nagle ze środka wychodzi wielbłąd. Zając:
- O cholera, ja tam nie idę, patrz co z koniem zrobili.
- Choć ze mną do baru.
Zając:
- Nie bo tam piją.
Niedźwiedź:
- No choć, co ci szkodzi.
Zając:
- Nie bo tam piją.
Niedźwiedź:
- No choć nie będę cię dłużej prosił.
Zając:
- No dobra, ale jesteś za mnie odpowiedzialny.
Wchodzą do baru. Nagle ze środka wychodzi wielbłąd. Zając:
- O cholera, ja tam nie idę, patrz co z koniem zrobili.
817