Dowcipy o porodach
Przyjeżdża mąż z żoną na porodówkę, po chwili rodzą się bliźniaki, ale są rude. Żona mówi do lekarza:
- Panie doktorze, co ja powiem mężowi na te rude dzieci, skoro ja i on jesteśmy ciemni?
Lekarz na to, żeby powiedziała mężowi, aby przyszedł do jego gabinetu. Mężczyzna przychodzi i lekarz pyta:
- Uprawia pan seks z żoną raz na tydzień?
Mąż odpowiada:
- Nie.
- A raz na miesiąc?
- Nie.
- Raz na pół roku?
- Tak.
- To widzisz pan, coś tym zardzewiałym sprzętem narobił.
- Panie doktorze, co ja powiem mężowi na te rude dzieci, skoro ja i on jesteśmy ciemni?
Lekarz na to, żeby powiedziała mężowi, aby przyszedł do jego gabinetu. Mężczyzna przychodzi i lekarz pyta:
- Uprawia pan seks z żoną raz na tydzień?
Mąż odpowiada:
- Nie.
- A raz na miesiąc?
- Nie.
- Raz na pół roku?
- Tak.
- To widzisz pan, coś tym zardzewiałym sprzętem narobił.
112
Dowcip #12760. Przyjeżdża mąż z żoną na porodówkę, po chwili rodzą się bliźniaki w kategorii: „Śmieszne żarty o porodach”.
Zima, wieje silny wiatr, śnieżyca . A w bacówce żona Górala zaczyna rodzić. Góral zdenerwowany mówi do syna:
- Jidź po doktora ino szybko, matula rodzi!
- Ale ojcze - syn na to - na dworze takie zaspy, że nijok nie zdonze.
- No to będziemy musieli sami dziecko odebrać. Przynieś mi synu lampę i świec, a jo będę dziecioka łapał!
Jak powiedział tak zrobili. Nagle Baca krzyczy, że już główka i patrzy na pikne dziecko!
- Mam Syna!
A za chwile bacowa prze i już nóżki i za chwilkę dziecko na świecie.
- Mam Córkę! - krzyczy Baca już nieco speszony.
Odchodzą już od kobiety zając się niemowlętami, a Bacowa znów krzyczeć poczyna i następna główka się ukazuje. Baca tak patrzy i patrzy i mówi do syna.
- Synu, ty weź to lampę na ścianę skieruj bo te dziecioki jak ćmy do tego światła lecą.
- Jidź po doktora ino szybko, matula rodzi!
- Ale ojcze - syn na to - na dworze takie zaspy, że nijok nie zdonze.
- No to będziemy musieli sami dziecko odebrać. Przynieś mi synu lampę i świec, a jo będę dziecioka łapał!
Jak powiedział tak zrobili. Nagle Baca krzyczy, że już główka i patrzy na pikne dziecko!
- Mam Syna!
A za chwile bacowa prze i już nóżki i za chwilkę dziecko na świecie.
- Mam Córkę! - krzyczy Baca już nieco speszony.
Odchodzą już od kobiety zając się niemowlętami, a Bacowa znów krzyczeć poczyna i następna główka się ukazuje. Baca tak patrzy i patrzy i mówi do syna.
- Synu, ty weź to lampę na ścianę skieruj bo te dziecioki jak ćmy do tego światła lecą.
314
Dowcip #13114. Zima, wieje silny wiatr, śnieżyca . w kategorii: „Żarty o porodach”.
Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawiniętym bobasem w rękach do szczęśliwego ojca. Już ma mu przekazać bobaska, gdy nagle puszcza niemowlaka na podłogę. Podnosząc zawadza jego główką o parapet, a następnie miażdży nóżki miedzy drzwiami. Ojciec dostaje szoku i mdleje. Cucąc go lekarz woła:
- Proszę Pana ja żartowałem. Dziecko zmarło przy porodzie!
- Proszę Pana ja żartowałem. Dziecko zmarło przy porodzie!
1310
Dowcip #11613. Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawiniętym bobasem w rękach do w kategorii: „Śmieszne dowcipy o porodach”.
Na porodówce ojciec nowo narodzonego dziecka mówi do położnej:
- Niech pani zobaczy, jaki do mnie podobny.
- O cholera, rzeczywiście, ale najważniejsze, że zdrowy.
- Niech pani zobaczy, jaki do mnie podobny.
- O cholera, rzeczywiście, ale najważniejsze, że zdrowy.
114
Dowcip #28752. Na porodówce ojciec nowo narodzonego dziecka mówi do położnej w kategorii: „Kawały o porodach”.
Kowalski mówi do przyjaciela:
- Możesz mi pogratulować, moja żona urodziła wczoraj czworaczki!
- Zawsze to powtarzam, co tradycja to tradycja.
- A co to ma wspólnego?
- Jak to co? Twoja żona jest córką hurtownika.
- Możesz mi pogratulować, moja żona urodziła wczoraj czworaczki!
- Zawsze to powtarzam, co tradycja to tradycja.
- A co to ma wspólnego?
- Jak to co? Twoja żona jest córką hurtownika.
27
Dowcip #18799. Kowalski mówi do przyjaciela w kategorii: „Śmieszny humor o porodach”.
Baba urodziła same oczy. Przychodzi tata i mówi:
- Proszę mi pokazać moje dziecko.
- Nie, ono nie ma rąk.
- Proszę mi pokazać moje dziecko.
- Nie, bo ono nie ma nóg.
- Proszę mi pokazać moje dziecko, bo ja je kocham.
- Ale ono nie ma tułowia.
- Proszę mi pokazać moje dziecko.
- Ale ono nie ma głowy ... No dobrze ... Oto pańskie dziecko.
- Kubusiu, tu tata ... Łuuu ...
- Proszę się nie wysilać ... Te oczy i tak nie widzą.
- Proszę mi pokazać moje dziecko.
- Nie, ono nie ma rąk.
- Proszę mi pokazać moje dziecko.
- Nie, bo ono nie ma nóg.
- Proszę mi pokazać moje dziecko, bo ja je kocham.
- Ale ono nie ma tułowia.
- Proszę mi pokazać moje dziecko.
- Ale ono nie ma głowy ... No dobrze ... Oto pańskie dziecko.
- Kubusiu, tu tata ... Łuuu ...
- Proszę się nie wysilać ... Te oczy i tak nie widzą.
167
Dowcip #15202. Baba urodziła same oczy. w kategorii: „Humor o porodach”.
Stoi Franek pod oknem porodowki i krzyczy:
- Jagna, syn?
- Nie.
- A co?
- Jagna, syn?
- Nie.
- A co?
18
Dowcip #15402. Stoi Franek pod oknem porodowki i krzyczy w kategorii: „Śmieszne dowcipy o porodach”.
Lekarz wizytuje salę porodową, na której leża same blondynki. Podchodzi do pierwszej:
- Kiedy termin?
- Czwartego lipca.
Podchodzi do kolejnej:
- A pani?
- Czwartego lipca.
Po kilkukrotnym wysłuchaniu tej samej odpowiedzi zapytał ostatnią:
- Pani pewnie też czwartego lipca?
- Nie, ja byłam na innej imprezie.
- Kiedy termin?
- Czwartego lipca.
Podchodzi do kolejnej:
- A pani?
- Czwartego lipca.
Po kilkukrotnym wysłuchaniu tej samej odpowiedzi zapytał ostatnią:
- Pani pewnie też czwartego lipca?
- Nie, ja byłam na innej imprezie.
110
Dowcip #17412. Lekarz wizytuje salę porodową, na której leża same blondynki. w kategorii: „Żarty o porodach”.
Mąż odwiedza żonę na oddziale położniczym i pyta:
- Kochanie, mów co się urodziło!
- Trojaczki. Przesadziłeś jak zwykle.
- Kochanie, mów co się urodziło!
- Trojaczki. Przesadziłeś jak zwykle.
516
Dowcip #12178. Mąż odwiedza żonę na oddziale położniczym i pyta w kategorii: „Humor o porodach”.
Młody agronom kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu:
- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.
- Choćby się i na kolanach prosiła macie ją zabić!
- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.
- Choćby się i na kolanach prosiła macie ją zabić!
710