Dowcipy o tańczeniu
Przychodzi mały Romuś z przedszkola. Buzia cała podrapana. Aż przykro patrzeć.
- Co się stało, Romanie? - pyta mama.
- Aaa... Tańczyliśmy wokół choinki. Dzieci było mało, a jodełka spora.
- Co się stało, Romanie? - pyta mama.
- Aaa... Tańczyliśmy wokół choinki. Dzieci było mało, a jodełka spora.
417
Dowcip #22764. Przychodzi mały Romuś z przedszkola. Buzia cała podrapana. w kategorii: „Śmieszny humor o tańczeniu”.
Dyskoteka wiejska. Podchodzi chłopak do dziewczyny i pyta:
- Zatańczymy?
- Nie hulom. - odpowiada dziewczyna.
Więc chłopak pyta innej.
- Zatańczymy?
- Nie hulom.
Próbuje z kolejną:
- Pochulomy?
- Z wieśniakami nie tańczę!
- Zatańczymy?
- Nie hulom. - odpowiada dziewczyna.
Więc chłopak pyta innej.
- Zatańczymy?
- Nie hulom.
Próbuje z kolejną:
- Pochulomy?
- Z wieśniakami nie tańczę!
520
Dowcip #22659. Dyskoteka wiejska. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o tańczeniu”.
Chłopak odprowadza dziewczynę po zabawie do domu. W pewnym momencie mówi do niej:
- Dziękuję Ci ogromnie, dawno już się tak nie ubawiłem.
Na to zaskoczona dziewczyna:
- Ojej, ale ja raczej kiepsko tańczę.
Na to chłopak:
- Zgadza się! Ale za to jak śmiesznie!
- Dziękuję Ci ogromnie, dawno już się tak nie ubawiłem.
Na to zaskoczona dziewczyna:
- Ojej, ale ja raczej kiepsko tańczę.
Na to chłopak:
- Zgadza się! Ale za to jak śmiesznie!
422
Dowcip #33706. Chłopak odprowadza dziewczynę po zabawie do domu. w kategorii: „Śmieszne dowcipy o tańczeniu”.
Na dyskotece chłopak pyta blondynkę:
- Mogę prosić Cię do walca?
Oburzona blondi na to:
- A co Ty nie mogłeś normalnym samochodem przyjechać?
- Mogę prosić Cię do walca?
Oburzona blondi na to:
- A co Ty nie mogłeś normalnym samochodem przyjechać?
519
Dowcip #17981. Na dyskotece chłopak pyta blondynkę w kategorii: „Śmieszny humor o tańczeniu”.
Mąż zabiera żonę do klubu, a tam na parkiecie koleś co wywija tańce, break dance, moon walking, robi salta, kupuje drinki dla ludzi no prawdziwy lew parkietu. Nagle żona mówi do męża:
- Widzisz tego kolesia, dwadzieścia pięć lat temu oświadczył mi się ale dałam mu kosza.
Na co mąż odpowiada:
- Wygląda na to, że nie przestał jeszcze świętować.
- Widzisz tego kolesia, dwadzieścia pięć lat temu oświadczył mi się ale dałam mu kosza.
Na co mąż odpowiada:
- Wygląda na to, że nie przestał jeszcze świętować.
217
Dowcip #27632. Mąż zabiera żonę do klubu, a tam na parkiecie koleś co wywija tańce w kategorii: „Żarty o tańczeniu”.
Stoi pijany facet przy latarni. Nagle podjeżdża policjant i mówi:
- Proszę do poloneza.
A on na to:
- Panie, ja nie tańczę. Tydzień temu teściową pochowałem.
- Proszę do poloneza.
A on na to:
- Panie, ja nie tańczę. Tydzień temu teściową pochowałem.
29
Dowcip #33355. Stoi pijany facet przy latarni. w kategorii: „Śmieszne kawały o tańczeniu”.
Impreza w ruskim garnizonie. Muzyka gra, wódka na stołach, są żołnierze, są i dziewczyny. Ale dziewczyny siedzą w jednym końcu sali, a żołnierze w drugim i nie przejawiają ochoty aby do panien uderzyć. W końcu jedna nie wytrzymuje, podchodzi i proponuje:
- Ej rebiata, zatańczyliby wy?
Z mięsistych żołnierskich ust pada odpowiedź:
- My nie tańcjory. My jebcy.
- Ej rebiata, zatańczyliby wy?
Z mięsistych żołnierskich ust pada odpowiedź:
- My nie tańcjory. My jebcy.
610
Dowcip #33247. Impreza w ruskim garnizonie. w kategorii: „Humor o tańczeniu”.
Wchodzi babcia do kościoła z dzieckiem i mówi:
- Kochanie, to święte mieście i trzeba być cicho.
- Dobrze babciu.
Zaczyna się msza wszyscy śpiewają, a bobas na to wstaje i tańczy. Babka go wyprowadza i mówi:
- Co ty, niemądry to miał być breakdance?
- To co babciu, wchodzimy i powtarzamy?
- Kochanie, to święte mieście i trzeba być cicho.
- Dobrze babciu.
Zaczyna się msza wszyscy śpiewają, a bobas na to wstaje i tańczy. Babka go wyprowadza i mówi:
- Co ty, niemądry to miał być breakdance?
- To co babciu, wchodzimy i powtarzamy?
195
Dowcip #25543. Wchodzi babcia do kościoła z dzieckiem i mówi w kategorii: „Śmieszne żarty o tańczeniu”.
Mąż nie mógł zadowolić swojej żony w łóżku. Wybrał się do seksuologa i mówi:
- Proszę pana nie mogę zadowolić swojej żony, kiedy się kochamy to nawet nie krzyczy ...
- Niech pan zadzwoni do agencji i zamówi striptizera z dużym interesem. Kiedy państwo będziecie się kochać, on w tym czasie ma tańczyć. Wtedy pańska żona powinna krzyczeć.
Koleś wyszedł z gabinetu i dzwoni do agencji. Zamówił striptizera z największym interesem i zaczął kochać się z żoną, podczas tego koleś z agencji tańczył. Niestety żona nie krzyczała. W końcu mąż mówi do striptizera:
- Wiesz, może zamieńmy się rolami ...
Tak zrobili i po minucie żona zaczęła krzyczeć. Uradowany mąż mówi do kolesia z agencji:
- Widzisz, tak się tańczy ...
- Proszę pana nie mogę zadowolić swojej żony, kiedy się kochamy to nawet nie krzyczy ...
- Niech pan zadzwoni do agencji i zamówi striptizera z dużym interesem. Kiedy państwo będziecie się kochać, on w tym czasie ma tańczyć. Wtedy pańska żona powinna krzyczeć.
Koleś wyszedł z gabinetu i dzwoni do agencji. Zamówił striptizera z największym interesem i zaczął kochać się z żoną, podczas tego koleś z agencji tańczył. Niestety żona nie krzyczała. W końcu mąż mówi do striptizera:
- Wiesz, może zamieńmy się rolami ...
Tak zrobili i po minucie żona zaczęła krzyczeć. Uradowany mąż mówi do kolesia z agencji:
- Widzisz, tak się tańczy ...
110
Dowcip #24021. Mąż nie mógł zadowolić swojej żony w łóżku. w kategorii: „Żarty o tańczeniu”.
Tańczy student Mat - Fizu z koleżanką na dyskotece. Postanowił jej w dyskretny sposób napomknąć, że może pora przejść na kolejny, bliższy etap znajomości. Myślał długo i nagle mówi:
- A wiesz co to jest próżnia?
- Nie.
- Wyobraź sobie, że się całujemy. Ja wciągam powietrze i ty wciągasz powietrze. I między naszymi ustami tworzy się taka przestrzeń bez powietrza, aż nie można oderwać od siebie ust. I to jest właśnie próżnia.
Koleżanka odpowiada:
- Kiedyś jak bzykałam się z jednym żołnierzem, to jak on wyciągał, to mi się prześcieradło w dupę wessało. To dopiero była próżnia!
- A wiesz co to jest próżnia?
- Nie.
- Wyobraź sobie, że się całujemy. Ja wciągam powietrze i ty wciągasz powietrze. I między naszymi ustami tworzy się taka przestrzeń bez powietrza, aż nie można oderwać od siebie ust. I to jest właśnie próżnia.
Koleżanka odpowiada:
- Kiedyś jak bzykałam się z jednym żołnierzem, to jak on wyciągał, to mi się prześcieradło w dupę wessało. To dopiero była próżnia!
219